Tawerna Bibliotekarzy
Kozie forum :)

Kącik Czytaczy - Piekara

Wyrm - 2006-05-15, 22:13
Temat postu: Piekara
Aż się dziwię, że nikt nie założył tego tematu ;-) Moi drodzy - Piekara po prostu rządzi. Polecam wszystie opowiadania - to się po prostu połyka momentalnie - alternatywna historia (Chrystus pokarał mieczem niedowiarków), główny bohater (cyniczny, ale honorowy inkwizytor) - a dodatkowo świtne pomysły i świetna forma. Szczerze polecam! Pierwszy kolo po Sapkowskim, którego styl (mimo, iż tak inny) cholernie mi się spodobał. Miodzik dla wszystkich, którzy lubią "krótkie formy".

Jak się komuś nie podoba, to najpierw spalę, później zjem, a na koniec niewykluczone, że przedyskutuję negatywne opinie :D .

Amon - 2006-05-15, 22:24

Wyrm -> z trzy ostatnie posty:
http://forum.biblioteka.a...?t=638&start=40
:>

Wyrm - 2006-05-15, 22:28

Chise jest mądra :D
Torian_Kel - 2006-05-22, 06:42

Tia, historia Mordimera jest nawet ciekawa, chociaż denerwuje mnie ciągłe przypominanie o tym i owym w każdym opowiadaniu, ot np. wygląd Kostucha.

Poza tym twórczość Piekary nie ogranicza się tylko do inkwizytorskich opowiadań. Na rynku pojawiły się w przeciągu pstatniego miesiąca 2 nowe książki Piekary: "Ani słowa prawdy" i "Przenajświętsza Rzeczpospolita".
Polecam!

Karanith - 2006-05-22, 13:59

Poza wymienionymi przez Toriana, polecę jeszcze Necrosis - zbiór całem niezłych opowiadań ("trochę" w stylu Mordiego).
Torian_Kel - 2006-05-29, 09:51

Fakt zapomniałem "Necrosis" jest asolutnie genialny, jednak tak gwoli ścisłości do większość opowiadań z tej książki została napisana przez Damiana Kucharskiego.

Po za tym niedługo na rynek wychodzi 2 część "Dzień Gniewu", już zamówiłem :mrgreen:

Karanith - 2006-05-29, 13:08

Torian_Kel napisał/a:
jednak tak gwoli ścisłości do większość opowiadań z tej książki została napisana przez Damiana Kucharskiego.


Wiedziałem, że jest współautorem, choć nie miałem pojęcia, że napsiał większość.

Torian_Kel napisał/a:
Po za tym niedługo na rynek wychodzi 2 część "Dzień Gniewu", już zamówiłem


Yep, też kupuję :wink:

Torian_Kel - 2006-06-01, 07:17

Odnośnie Kucharskiego. O ile mi wiadomo jest autorem 3 z 5 opowiadań:
- Opętanie
- Następny piękny dzień
- Krew, śmierć i świt

Wyrm - 2006-06-03, 00:51

"Necrosis" faktycznie niezłe. Ostatnio łyknąłem "Przenajświętszą Rzeczpospolitą". W sumie ciekawe, ale jak dla mnie trochę za dużo wulgaryzmów. Generalnie mi to nie przeszkadza, i wiem że Piekara chciał oddać naszą rzeczywistość, ale mimo wszystko trochę raziło...
nora - 2006-06-06, 09:45

Co do Piekary, aż słów mi czasem brakuje dla krytyki. Żadko się trafia na tak fatalnie napisane książki. Być może (i to z podkreśleniem) pomysł miał dobry. Z realizacja - dno totalne. nie ma składu i jest wulgarne. ( nie okrutne, przerażające, tylko wulgarne, małostkowe i nudne)

Torian_Kel napisał/a:
denerwuje mnie ciągłe przypominanie o tym i owym w każdym opowiadaniu


fakt, w dodatku jak mu się wontek miesza i nie wie co dalej to wciska tam kolejną dziewczynę do zgwałcenia, lub mętne opisy czegokolwiek.

Jestem szczerze zdziwona, że komuś się to podoba i że się wcale nieźle sprzedaje.

Torian_Kel - 2006-06-06, 13:42

Płyty Mandaryny też nieźle się sprzedają ale to wszystko kwestia gustu.
Karanith - 2006-06-06, 13:50

nora napisał/a:
Jestem szczerze zdziwona, że komuś się to podoba i że się wcale nieźle sprzedaje.


A mnie dziwi twoje zdziwienie. Tyle jest szmatławych książek uwielbianych i sprzedawanych nawet kilkanaście lat po pierwszym wydaniu (np. ubustwiany w Ameryce "Buszujący w zbożu" albo nudny "Władca Pierścieni"), że powodzenie serii rozrywkowych opowiadań nie powinno już dziwić.
Przyznaję, Piekara miejscami przesadza ze swoim wulgaryzmem, czasem się powtarza (2 razy wykorzystany patent z aniołem stróżem), ale wciąż czyta się go przyjemnie. Poza tym, historie opisywane w jego opowiadaniach mogą przypaść do gustu tylko pewnej grupie czytelników.
Aha - nie czytałem "Przenajświętrzej Rzeczpospolitej", więc moje zdanie o autorze wciąż może się zmienić.

Leoncoeur - 2006-06-06, 18:51

@Karanith
Przeczytaj - "Imperium - Smoki Haldoru" tegoz pana.
po tamtej lekturze odeszla mi ochota na Piekare, ktos przeslal mi "Sluge Bozego", to stwierdzilem - a co tam, moze sie gosc wyrobil.
Teraz wiem juz napewno, ze predzej siegne po 'super expres', niz po ksiazke Piekary...

nora - 2006-06-07, 09:38

Karanith
nie będę ściemniać, żeWładca Pierścieni mi się podobał. Może i był nudny i mdły, ale jednak zasługuje na swoje miejsce wśród bestsellerów. Chociażby za bogactwo języka i elokwencę autora, czego Piekarze brakuje.
Mówisz, że może przypaść do gustu pewnej grupie. Pewnie tak. Jak wszystko zresztą. Jedni lubią pomarańcze, inni jak ich głowa boli, a inni Pikarę.

Znajomy kiedyś szukał pomysłu do swoich opowiadań. Ktoś polecił mu właśnie "Sługę Bożego". Biedactwo, jemu też się nie spodobało. Głównie narzekał na styl pisania. Siedział w Empiku i czytał, pochlipując pod nosem, bo zawziął się że "twardy będę i przeczytam do końca". :]
Pomysł na opowiadania i wizja świata u Piekary nawet mu sie podobały, do tego zdania także mogę się przychylić. (W końcu wszystko ma jakieś pozytywy).

Tu mam do was jeszcze pytanie, też czytacie książki, (które wam sie nie podobają) do końca?
Jeśli mnie książka męczy i wyjątkowo się nie podoba (a nie muszę jej przeczytać bo "coś tam coś tam" lub "proszę, wyraź swoją opinię") to jej nie czytam. Odkładam z nalepką "nie do przerobienia". :wink:

Karanith - 2006-06-08, 13:00

nora napisał/a:
Tu mam do was jeszcze pytanie, też czytacie książki, (które wam sie nie podobają) do końca?


Nie. Choćby ostatnio, "Pieprzony los kataryniarza". Pomiajając kilka naprawdę dobrych fragmentów, książka była przeraźliwie nudna. nie wytrzymałem do połowy (a była krótka).

Grzebul - 2006-06-08, 21:16

Karanith napisał/a:
Choćby ostatnio, "Pieprzony los kataryniarza".

Ja ją przeczytałem w drodze na kwietniowy zjazd (rok temu) i bardzo mi się podobała ;)
True, zazwyczaj czytam do końca. Nie lubię napoczętych nieskończonych.

nora - 2006-06-09, 13:53

"pieprzony los kataryniarza" taa, znam także. nie podobała mi się. faktycznie nudna.

Grzebul napisał/a:
Nie lubię napoczętych nieskończonych

Hmm, Grzebul, a gdyby to miało graniczyć z masochizmem? :>

Grzebul - 2006-06-10, 10:22

nora napisał/a:
a gdyby to miało graniczyć z masochizmem?

Wiem gdzie zaczyna się przesadyzm.
Np przy Bożym Igrzysku wymiękłem ;) Tego się naraz nie da przeczytać...

Wyrm - 2006-06-13, 22:45

Mi u Piekary podoba się przede wszystkim seria o przygodach Mordimera Madderdina. Z kilku względów - po pierwsze jest to w pewnym sensie antybohater wiedźmina (który mi się przejadł), po drugie podobał mi się pomysł - kiedyś trochę bawiłem się w teologiczne rozważania, i alternatywny świat, w którym Chrystus pokarał mieczem grzeszników jest...ciekawy.

Poza tym z niezmierną skruchą przyznam, że poczucie humoru głównego bohatera (i ku mojemu wiecznemu ubolewaniu - jego cynizm) bawią mnie. Nie przyjmuję tego bezkrytycznie, ale jak dla mnie jest to naprawdę zabwane odrócenie niektórych pruderyjnych zachowań naszego społeczeństwa.

Inne książki Piekary - a szczególnie "Przenajświętsza" mnie poraziły negatywnie. Pewnie gdybym zaczynał od nich, nigdy bym nie sięgnął do opowiadań o Mordimerze.

Vilkatla - 2006-09-21, 05:04

nora napisał/a:
Co do Piekary, aż słów mi czasem brakuje dla krytyki. Żadko się trafia na tak fatalnie napisane książki. Być może (i to z podkreśleniem) pomysł miał dobry. Z realizacja - dno totalne. nie ma składu i jest wulgarne. ( nie okrutne, przerażające, tylko wulgarne, małostkowe i nudne)

przez przypadek trafilam na tworczosc tego pana (opowiadania o Mordimerze) i, mimo ze zdecydowanie nie jest to literatura wysokich lotow, pozwole sobie zupelnie sie ze zdaniem nory nie zgodzic.
ze napisane fatalnie? alez styl pisarski jest calkiem niezly: gladki, lekki, blyskotliwy, zabawny, poprawny - a nawet, rzeklabym, ciekawy - stylistycznie... ma wszystkie podstawowe atuty, wazne dla literatury rozrywkowej.
pomysl dobry i wcale nie 'byc moze'. kontrowersyjny, oryginalny, barwny i przez to chwytny.
postacie, mimo, ze plytkie i nieskomplikowane psychicznie (bo zrestza takie byc maja), nie sa dwuwymiarowe.
nie ma skladu? CO nie ma skladu? na tyle, na ile zdazylam sie zorientowac, sa to niezwiazane ze soba opowiadanka, ktore z zalozenia nie maja miec 'skladu'. zwykle, banalne historyjki, nie prowadzace do zadnego moralu. nie ma czytania miedzy wierszami, nie ma zadumy czy refleksji nad czymkolwiek, nie ma badania natury czlowieka, swiata, psychologii, filozofii, czy jakiegoklolwiek 'glebszego' sensu. ot po prostu czytadelko do podusi i tyle.
ze malostkowe - prawda.
ze nudne - kto co lubi. mnie na przyklad Sluga Bozy nie znudzil i mozliwe, ze Mlot na Czarownice tez strawie. za to znalazlo by sie kilka takich ksiazek, ktorych nie bylam w stanie dokonczyc (a to mi sie rzadko zdarza, doprawdy), mimo, ze mase ludzi spiewalo nad nimi peany pochwalne.
a wulgarnosc? bardziej wulgarne i ordynarne sceny mozna znalezc w dzielach niepomiernie wyzszej jakosci...
tutaj wszystko jest na jednym poziomie - przecietnym.
i taka tez ocene wystawilabym opowiadaniom o Mordimerze - 3/6. no, moze +1 za pomsyl.
w kategorii literatury rozrywkowej.

Karanith napisał/a:
Tyle jest szmatławych książek uwielbianych i sprzedawanych nawet kilkanaście lat po pierwszym wydaniu (np. ubustwiany w Ameryce "Buszujący w zbożu" albo nudny "Władca Pierścieni")

omg... oczywiscie, ze sa rozne gusta, ale stawiac Piekare na rowni z klsayka to z kolei przesada w druga strone...
bardziej by pasowalo tu porownanie do Kodu Leonarda da Vinci (co ja z kolei uwazam za niesamowity gniot), albo, z rodzimej stajni, do radosnej tworczosci pana Pilipiuka, bo to ta sama polka bedzie.
zdaje mnie sie, ze Wladca - podobnie zreszta, jak Buszujacy - jaki byl, taki byl, nie kazdemu musial sie podobac, ale pewnych wartosci odmowic mu nie mozna. i zdecydowanie nie mozna nazwac go szmatlawcem.

Leoncoeur - 2006-09-21, 05:16

Vilkatla o stylu Piekary w opowiadaniach o Mordimerze napisał/a:
blyskotliwy

(to co nastapi za chwile jest tylko moja osobistą opinia)

:TotalMegaROTFL: :rotfl:

Cytat:
CO nie ma skladu? na tyle, na ile zdazylam sie zorientowac, sa to niezwiazane ze soba opowiadanka, ktore z zalozenia nie maja miec 'skladu'.
ja np chcialbym vy sklad byl w ramach jednego opowiadanka :)
ale przepraszam, to faktycznie z duze wymaganie jak na Piekare :lol:

[ Dodano: 21 Wrz 2006 06:20 am ]
a tak BTW Vil, to porownywanie Piekary do Pilipiuka wydaje mi sie wyjatkowo niesmaczne.
Pilipiuk Ci krzywde jakas zrobil? :shock: :P

Vilkatla - 2006-09-21, 05:57

kontrargumentacja rzuca na kolana, doprawdy...
chociaz z ta blyskotliwoscia moze rzeczywiscie troche przesadzilam, tak z rozpedu ;]

Leoncoeur napisał/a:
ja np chcialbym vy sklad byl w ramach jednego opowiadanka

podaj przyklad braku skladu w jednym opowiadanku ze [i]Slugi Bozego[/b]
zezwyczaj jestem wyczulona na cos takiego, ale w tych pieciu tekstach tego nie zauwazylam...
no chyba, ze masz na mysli notoryczne powtarzanie pewnych rzeczy - ale bycmoze autor pisal te opowiadania nie z mysla o wydaniu ich w formie ksiazki, a na przyklad publikowaniu pojedynczo w antologiach/czasopismach.

Leoncoeur napisał/a:
Pilipiuk Ci krzywde jakas zrobil?

wyglada na to, ze nie az taka, jak Piekara Tobie...
dla mnie to ta sama polka, chociaz przyznam szczerze, ze Piekare czytalo mi sie lepiej.

Leoncoeur - 2006-09-21, 06:33

Cytat:
podaj przyklad braku skladu w jednym opowiadanku ze Slugi Bozego[/b]
oki, jak uda mi sie to skombinowac.

wywalilem z dysku smiecia, a tak na szybko nie pamietam.
oczywiscie nie prosze nikogo by mi wyslal w pdf. jak ma - to przeciez byloby piractwo ;)

Cytat:
wyglada na to, ze nie az taka, jak Piekara Tobie...
wzial sie za pisanie, a ja to czytalem.
do dzis czuje sie zbrukany :D

Cytat:
dla mnie to ta sama polka, chociaz przyznam szczerze, ze Piekare czytalo mi sie lepiej.
jak dla ciebie styl Pilipiuka i Piekary to ta sama polka, to oki - ja juz pytan zadnych nie mam :lol:


zachwyty nad piekara osobiscie uwazam za nieporozumienie.
Pomysl na specyfike swiata, przynajmniej czesciowo zerznal od Cyrana z "Jeruzalem" (Jezus mroczny :P )
Głowny bohater jest malo dynamiczny pod wzgledem psychologii postaci.
zwrotow w jego postawach to ja specjalnie nie przyuwazylem.
Znasz Mordka z poczatku ksiazki, to z konca Cie nie zaskoczy.
Czyli imho blady strasznie.
Zreszta nie jest oryginalny, tylko wynika z powielen. Jak sobie Piekara mysli, ze wystarczy na glownego bohatera wziasc kilku innych z fantasy, zmieszac to jak w sokowirowce i wyjdzie super postac, to tylko wyjasnia to co ogolnie popelnil.

Inne czyli drugoplanowe postacie oraz elementy swiata tylko w 2D, ja jednak wole glebie.

Jezeli chodzi o sama akcje, to pomylka.
Stopniowane napiecie moze mu i wyszlo, ale z dynamizmem akcji to ja bym nie przesadzal, ciekawe rozwiazania ale jak skonczy sie pomysl, to zapchac wulgarnoscia, majac nadzieje ze to ukryje strate konceptu na ciekawe przedstwienie fabuly.

Pewne powtorzenia w zwrotach uzytych w opowiadaniach wywolywaly u mnie [i]wcurwius pospolitus.



Ogolnie to ksiazka miala potencjal i bylaby mysle dobra jakby napisal ja ktos kto pisac dobrze potrafi.
Piekaramoze jest i fajnym gosciem z jajami, ale ogolnie to polecic mu mozna mase innych zawodow, by sie odnalazl w tym w czym jest dobry.

Jak czytalem "Smoki Haldoru", to widzialem, ze Piekara nie mial dobrego pomyslu na ksiazke i nie umial pisac.
Po opowiadaniach o Mordku zauwazylem tylko, iz ok - moze i pomysl jakis na ksiazke czasem mu dobry wpadnie, ale umiejetnosci pisarskie imho wciaz zenujace.



Na plus niektore teksty ktorymi wymiatal, ale 5 złotowka znaleziona w szalecie nie swiadczy o tym, ze to mennica.

Vilkatla - 2006-09-21, 07:27

Cytat:
zachwyty nad piekara osobiscie uwazam za nieporozumienie.

w zadnym wypadku sie nad nim nie zachwycam i nie zauwazylam, zeby cokolwiek takiego mozna bylo wywnioskowac z mojego posta...
ja po prostu bronie Piekary, bo mimo, ze nie uwazam, ze zasluguje na pochwaly, to napewno nie zasluguje rowniez na taka ostra krytyke.
Jeruzalem nie czytalam, mea culpa.
glowny bohater nie jest szczytem mozliwosci literackich, ba, nie jest nawet w polowie drogi do tego szczytu, ale pewnego, hm... uroku ;] odmowic mu nie mozna.
psychologicznie nie jest dynamiczny, bo i taki byc nie ma (imho)
a co do powielen - tutaj ciezko jest przeprowadzac jakiekolwiek granice, poniewaz bohaterowie roznych znanych ksiazek zazwyczaj maja to do siebie, ze sie przenikaja, zarowno charakterologicznie, jak i w kwestii odmalowania postaci. ciezko stworzyc postac, ktra nie ma w sobie cech ZADNYCH innych postaci. ale to tak abstrahujac, bo Mordimer rzeczywiscie jest, jak to slusznie zauwazyl Smok, pewnym rodzajem antywiedzmina.
Piekara sie wzoruje na Sapkowskim i to nie tylko w tej kwestii, co mocno rzuca sie w oczy. ale przeciez to nie przestepstwo, tylko bardzo popularna taktyka wsrod drugo- i trzeciorzednych pisarzy. i w tej kategorii ich to zupelnie nie dyskwalifikuje.

Cytat:
Stopniowane napiecie moze mu i wyszlo, ale z dynamizmem akcji to ja bym nie przesadzal, ciekawe rozwiazania ale jak skonczy sie pomysl, to zapchac wulgarnoscia, majac nadzieje ze to ukryje strate konceptu na ciekawe przedstwienie fabuly.

podsumowujac, na plus: stopniowe napiecie, ciekawe rozwiazania; na minus: slaby dynamizm, zdarzajaca sie czasem utrata konceptu (czego ja za specjalnie nie zauwazylam i tez bym prosila, w miare mozliwosci, o wskazanie konkretnego przykladu)
2 x 2
czyli nie najgorzej ;]

co do powtorzen sie zgodze, ale jak juz pisalam, trzeba wziac pod uwage, ze to sa odrebne opowiadania i zeby mogly funkcjonowac calkowicie niezaleznie, takie manewry sa niemalze konieczne.

Cytat:
Piekaramoze jest i fajnym gosciem z jajami, ale ogolnie to polecic mu mozna mase innych zawodow, by sie odnalazl w tym w czym jest dobry.

no patrz, a sprzedaje sie calkiem niezle...
znaczy - trafia do sporej czesci spoleczenstwa.
wiec po co mialby sie przekwalifikowywac, skoro przynosi mu to zyski?
imho jest dobry w tym co robi - czyli w pisaniu prostej literatury rozrywkowej, od ktorej nie rzada sie, aby byla wartosciowa. podobnie jak Brown, czy Pilipiuk

BTW, jesli chodzi o Pilipiuka, czytalam tylko o Wedrowyczu (2 ksiazki, z braku laku na praktykach, bo nikt juz nic nie mial) i zaczelam jeszcze jakas jedna, ktorej tytulu nie pamietam i... wybacz, ale stawianie go wyzej niz Piekare to dla mnie z kolei zenada...

Leoncoeur - 2006-09-21, 12:56

Vilkatla napisał/a:
w zadnym wypadku sie nad nim nie zachwycam i nie zauwazylam, zeby cokolwiek takiego mozna bylo wywnioskowac z mojego posta...
a gdzie ja napisalem, ze Ty sie zachwycasz? :>
bo nie widze nic takiego.

Vilkatla o Mordimerze napisał/a:
pewnego, hm... uroku ;] odmowic mu nie mozna.
no pewien urok ma :)
jednak caloksztalt bez rewelacji
Vilkatla napisał/a:
a co do powielen - tutaj ciezko jest przeprowadzac jakiekolwiek granice, poniewaz bohaterowie roznych znanych ksiazek zazwyczaj maja to do siebie, ze sie przenikaja, zarowno charakterologicznie, jak i w kwestii odmalowania postaci. ciezko stworzyc postac, ktra nie ma w sobie cech ZADNYCH innych postaci.
ale fajnie byloby, gdyby glowny bohater mial cos swojego a nie byl tylko zlepkiem.

Cytat:
no patrz, a sprzedaje sie calkiem niezle...
Kod Leonarda da vinci tez sie nizle sprzedaje, chyba nawet lepiej niz Piekara (zdanie o KLdV mam podobne do Twojego).


Cytat:
wiec po co mialby sie przekwalifikowywac, skoro przynosi mu to zyski?
a czy ja mu kaze?
ja tylko oceniam jego tworczosc jako gnity, mam chyba do tego prawo w tym topicu? :)

Cytat:
imho jest dobry w tym co robi - czyli w pisaniu prostej literatury rozrywkowej
a imho jest mocno kiepski - kwestia gustu
Yarpen - 2006-09-21, 14:57

Hm... temat ciekawy. To ja wam powiem tak.

Według wielu z was każda książka musi być arcydziełem, które po przeczytaniu przedrąża nas 15 razy od środka, męczymy się nad jej licznymi przekazami i morałami latami... tak być nie musi. Dla mnie książka to przyjemność. Dlatego z przyjemnością czytało mi się Piekarę.

Faktycznie, chłopak bardzo dużo pożycza od Sapkowskiego. Ten sam typ ironi, delikatnego sarkazmu. Podobny główny bohater - pożądany przez kobiety, sprawny rębajło (chociaż Morduś aż taki mastah nie jest) i oczywiście bardzo inteligentny. Ale... no ludzie, prawie każdy tak ma. Przecież o to chodzi by bohater był ekhem.. doskonały. Albo kimś, kogo czytelnicy podziwiają.

Sam Piekara jest dobrym rzemieślnikiem. Sprawdza się przy takich pojedyńczych opowiadankach. To działa na podobnej zasadzie jak cykl o Jakubie Wędrowyczu Pilipiuka. Gdyby robił z tego pełną powieść, nie przełknąłbyś. Ale w takiej formie się sprawdzają, jako odrobina wytchnienia po "ciężkiej i dojrzałej" literaturze.

Lara - 2006-09-21, 17:21

Yarpen napisał/a:
Dlatego z przyjemnością czytało mi się Piekarę.

A mnie się czytało z niewielką przyjemnością. Może gdybym czytała pojedyncze opowiadania w jakichś czasopismach, to bym miała inne zdanie. Niestety zebrane wszystkie w trzy tomy wypadają marnie jako całość. Wychodzi moim zdaniem niedopracowanie (te powtórki w każdym opowiadaniu, jaki to np. Kostuch był straszny i tak dalej), którego nie powinno być w zbiorze. Nie lubię książek tworzonych na odwal się.

Mam jeszcze taką cichą nadzieję, że ta zapowiadana powieść będzie jakoś lepiej napisana. Rzeczywiście jako powieść, a nie zbiór historyjek.

Yarpen napisał/a:
Podobny główny bohater - pożądany przez kobiety, sprawny rębajło (chociaż Morduś aż taki mastah nie jest) i oczywiście bardzo inteligentny. Ale... no ludzie, prawie każdy tak ma. Przecież o to chodzi by bohater był ekhem.. doskonały

Moim zdaniem jest też zwykłym skur***. A tacy mi się zupełnie nie podobają, chociaż by byli nie wiadomo jak przystojni i inteligentni. ;)

Yarpen - 2006-09-21, 17:47

Wiesz... faktycznie kawał skurczybyczka z niego był ;) Ale niestety dla nas, skurczybyczków to normalne ;)

Mam tego farta, że czytałem tylko jedną książkę. I to była miła zapchajdziura :) Wiesz Lara, Drizzit też jest DIABELSKO niedopracowany, a zobacz, że to dla ludzi o miałkich umysłach (mnie :oops: ) jest całkiem przyjemne. Nie mówię, że jestem tego wielkim fanem. Ale będę bronił średniaków :->

Lara - 2006-09-21, 18:14

Skurczybyk to za mało powiedziane. ;)

Drizzt początkowo był nawet niezły, właśnie jako zwykła, niewymagająca lektura, potem komplenie zszedł na psy.

Ja niestety jestem bardziej wymagająca. ;) I nawet gdy chcę poczytać coś lekkiego, wolałabym, żeby to było napisane porządnie. A tego mi u Piekary brakuje (a także u wielu innych w tym np. Pilipiuka).

Vilkatla - 2006-09-21, 21:35

Leon napisał/a:
ale fajnie byloby, gdyby glowny bohater mial cos swojego a nie byl tylko zlepkiem.

oj, nie przesadzajmy. ma troche swojego.
na przyklad unikalny sklad procentowy ;P
nie no, serio, do kogo jeszcze widzisz analogie, oprocz Wiedzmina? moze ja jestem za malo oczytana, zeby to zauwazyc. przynajmniej jezeli chodzi o fantastyke polska.

Lara o Mordimerze napisał/a:
Moim zdaniem jest też zwykłym skur***.

tak, ale tacy w literaturze tez sa potrzebni, dla odmiany od mdlych gentlemanow i skrzywdzonych przez zycie 'zimnych drani' o miekkim sercu.
nie mowie, ze polubilabym Mordimera w realu - wrecz przeciwnie, wzbudzilby moje najwyzsze obrzydzenie, ale jako postac literacka nawet przypadl mi do gustu.

Lara napisał/a:
I nawet gdy chcę poczytać coś lekkiego, wolałabym, żeby to było napisane porządnie. A tego mi u Piekary brakuje

true
ja musialam przeczytac cos, co troche obnizyloby poprzeczke, bo po Martinie nawet naprawde dobre ksiazki (fantasy) wypadaly blado ;]

Yarpen - 2006-09-22, 05:51

Cytat:
tak, ale tacy w literaturze tez sa potrzebni, dla odmiany od mdlych gentlemanow i skrzywdzonych przez zycie 'zimnych drani' o miekkim sercu.


Ciocia mądrze gadam, wódki dać :]

To ja powiem tak. Ten cyniczny, skurw*** to jest chyba moim zdaniem polski patent na fantastyke - taka unikalna postać, która istnieje tylko u nas. Oprócz Wiedźmina, spotkałem się z tym chyba w opowiadaniu (niewiem czy nie czasem Piekary :-> ) pt. Szczurołap. To zachodnia Europa nie potrafi stworzyć takiego bohatera - oni potrzebują albo pięknego, mądrego i prawego paladyna, lub ociekającego plastikiem, sztucznego pseudo-złego bohatera. A my mamy tych true skurczybyczków fantasy 8-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group