Tawerna Bibliotekarzy
Kozie forum :)

Nowy Świat - Karczma - sprawy organizacyjne

Yarpen - 2007-02-02, 16:19
Temat postu: Karczma - sprawy organizacyjne
Siedzicie wszyscy zebrani przy ławie jednej z lepszych karczem w miasteczku Resvalles. Wszyscy zamawiają możliwie wiele jadła i picia, gdyż jakoż się to okazało - ktoś opłacił cały wasz pobyt, oraz większość waszych zachcianek. Niestety, kiedyż to jeden z was poprosił o możliwość bliższego obcowania z śliczną, pulchniutką żonką karczmarza - ten odrzekł z resztkami zimnej krwi, że jednak NIE WSZYSTKO zostało opłacone - minę miał nietęgą, z czego wnioskujecie, że dowcip mu się nie spodobał. Lepiej nie próbujcie rozmawiać z jego żoną.

Nagle do karczmy wchodzi postać, postać na którą mimowolnie zwracacie uwagę. Tak, to ja. Gerald de Trayone's we własnej osobie. Salonowy lew, król szpady i i handkano... nie. Przygrubawy, wyłysiały człowieczek o rozbieganych, świńskich oczkach. Dla przyjaciół Gerald. Dla okolicznych dziwek Geri. No.. tak naprawdę, to nikt nie zwraca na mnie jakiejś wyjątkowej uwagi, ale myślałem...

Wchodząc, zwracam uwagę na was. Bandę mniej lub bardziej sobie podobnych ludzi. Wszystkich was łączy jedno. To, że JA kazałem wam tu przybyć. Każdy z was otrzymał list... nie, nie pisałem go sam - jestem analfabetą. Mam służbę. I mam pieniądze -a to was powinno interesować.

Podchodzę do waszej zgrai delikatnie tłumacząc, byście sunęli tłuste rzycie, albowiem na jedno moje skinienie zostaniecie wyrzuceni z karczmy. I dostaniecie rachunek na to coście zeżarli. Tak, teraz możemy rozmawiać.

Tak więc jestem pan Gerald. Pan, rozumiecie łachmyci? Pan, który da wam żryć, a jak go zawiedziecie, to kopniak w dupsko. A przez jakiś czas bedzieta musieli się troszczyć o siebie nawzajem. A po co was tu sprowadziłem? Byśta się poznali i przy okazji nażarli? Oj nie, oczywiście że nie. Panowie, jestem kupcem. Jestem bogatym kupcem, okolicznego władyłykę to ja chytam za jaja i nic mi nie zrobi. A otrzymałem w spadku statek Santa Caligula. Nazwa tympa, ale takoj nazwał ją mój upośledzony wuj, więc takowa jest. I stulić pyski.

I ciągnie mnie na zachód. Tam ponoć żyją indiany ze swymi plugawymi gusłami i praktykami niemiłosiernymi. A mych nawrócimy, na miłosierdzie dobro i pokój. Prawda księże? No. A przy okazji przywieziema góry złota, zruchamy lub pozabijamy co się da! Ha! Aże mówi to pieprzony kupczyk, który kilka lat temu liczył mysie gówienka w swojej sadybce? Ale tak tera gadam, i mam pieniądze. A wy pieniędzy potrzebujecie. A kto ich nie potrzebuje.

Więc ta jeszcze cosik powiem. Jak kto zaczyna odpieprzać głupoty, osobiście kopnę go w rzyć. A jak nie dosięgnę, to nie martwa się - mam ludzi od tego. To samo jak kogo będzie jęzor świerzbił, i zacznie gadać jakimiś farmazonami rodem z XVII wieku.

Spotkamy się tu jutro, albo pojutrze. Jeszcze dwóch przyjaciół dojdzie. A więc jeno krótko powiem kto już tu jest.

(Coincidence)
Zacny pan Arvalles z Kastylii, człek ze światem obeznan. Z którym mnie dawna znajomość łączy, i do którego zaufanie mam. Wędrował po lądach Europy niezmierzonych, od zasranej sarmackiej dziczy po cywilizację Brytanii czy nawet szczątki antycznej greki. Człek to prawy, lecz zwyczajów dziwnych. Pewnie mu się to wzięło z tych wojaży.

(Horus)
Zatarra to prawdziwy le guardiolla, strażnik i pies na zawołanie. Ale się rozpił cosik ostatnio, bom zasłyszał, że pan wyrzucił go na zbity pysk - a za co to ja nie wiem. Jednak jakże on je barczyste chłopiszcze, i biegłe w sztukach pojedynkowych, tedy czemu miałoby go zabraknąć. Zda sie taki, co będzie po mordzie lał.

(Grzebul)
Po całym miasteczku słuchy o nim chadzają. Młody Tuco. Tuco mądry. Tuco bystry. Ano i racja, chłopaczek bystry bardzo, oczytany i osłuchany. Kiedy to nawet pan Arvalles czasem mu musi oddać rację. Ano ale ten Tuco taki jakoś dziwaczny jest. Dziewki na kolana żadnej nie przygarnie, chociaż żłopie jak jakie bydle. Gadają też, że ojciec to go trzymał jak gówno na smyczy. Że go trzaskał za byle co. Trza wypić na pochybel skurwysynowi. A Tuco się przyda.

(Leon)
Tak, nasza szara eminencja, sługa boży i zacny kapłan. On nam w wojażach obrządek religijny sprawi, i wyruszy, by krystianizować tych indian. Jak to każdy klecha z wiejskiej fary, obznajmion z medycyną i herbalase ogólną.

Czekam na tamtych pozostałych dwóch, ale jak onim sie nie będzie chciało rzyci ruszyć, tedy to ja im te dupska ruszę! Dyć wiedzą, że mnie to można znaleźć pod tym adresem: yarpen_AVE@o2.pl .

I to by była na tyle, panowie! Do następnego spotkania - jeno sie tu nie zachlejta. I właśnie, nie dupczta żony karczmarza. Nie lubie jak mi kto kurwy podkrada. Żem mu to przykazał, by nie dawał jej każdemu.

Sesja zostaje otwarta.

Leoncoeur - 2007-02-06, 16:35

naprawiam kompa u kumpla teraz i za bardzo nie mam czasu odpisac.

Co mi sie w oczy rzucilo, w temacie Gry, nazywacvie mnie panie per "Leon", a nazywam sie Christian, jak to w liscie bylo wyslane dot. mnie ;)

[ Dodano: 07 Lut 2007 01:01 pm ]
nie przydalby sie topic opisów postaci?
:)
bo jakos srednio mi idzie z wyobrazeniem sobie innych, a i opisy wazniejszych BN moznaby tam wrzucac

Grzebul - 2007-02-10, 11:33

Też to zgłaszałem, może po prostu założę temat :) Choć Yarp w sumie ma nasze opisy to tak powinno być prościej. gdyby je przekleił.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group