Tawerna Bibliotekarzy
Kozie forum :)

Homo sum, humani nihil... - Second Life

Hutnuk - 2007-07-19, 14:42
Temat postu: Second Life
Popularne ostatnio stają się gry (jak WoW chociażby) lub nawet twory, które ciężko nazwać grami polegające na stworzeniu całego świata wirtualnego... Najbardziej moją uwagę przykuwa Second Life ale to tylko przykład...

Gdzie to wszystko zmierza? Już teraz są tacy fascynaci, którzy potrafią "zginąć" w wirtualnym świecie na całe dni, tygodnie, miesiące... Odchodzą tylko po to żeby się napić, zjeść itp. Na Second Life można transferować swoje pieniądze z prawdziwego świata i tam wewnątrz kupować sobie różne wirtualne dobra - domy, wyspy... Powstąją tam odpowiedniki różnych instytucji z realnego świata (Na przykład: MSZ, Ambasada Szwecji, Biuro senatora japońskiego), przedstawicielstwa firm(Playboy, Formuła1)... Powstaję różne ruchy społeczne, małe "rewolucje"

Ludzie mogą dowolnie kreować tam swój wygląd, wiek, płeć...

Casem prowadzi to do patologii, a czasem do tego, że ludzie gnębieni przez kompleksy na punkcie swojego wyglądu mogą "otworzyć" się na świat (chociaż tylko wirtualny)

Jeszcze trochę rozwoju technologii w rodzaju gogli3D do tego poprawa sprzętu/wydajności łącz internetowych i co niektórzy zaczną płacić za opiekę pielęgniarki która będzie się zajmowała ich ciałami podczas gdy oni przez większość czasu będą leżeć zalogowani...

Dokąd to prowadzi? Ludzkość stanie się kupą ciał zalogowanych do wirtualnych światów, a obsługę ciał (karmienie i inne fizjologiczne zagadnienia) przejmą maszyny? Jak w matrixie?

Może to poprzednie zbyt drastyczne/odległe... Ale może ludzie przestaną w ogóle ze sobą rozmawiać i całą "socjologię" przeniosą do takich przyszłych Second Life'ów?

Leoncoeur - 2007-07-19, 15:14

Hutnuk napisał/a:
Dokąd to prowadzi?
iście Gibsonowski Cyberpunk.
Hakerzy/Kowboje/Netrunnerzy/(wstawic wlasciwa nazw zalezna od RPG, lub ksiazki czy filmu w klimacie cybrpunkowym) poswiecający sie zyciu w sieci/matrycy/(wstawic... - jw.).

Główny bohater "Neuromancera" W. Gibsona, dostal strzala z toksyn uniemozliwiajacych mu podpiecie sie do sieci, wczesniej byl 'kowbojem' czyli wlasnie takim netrunnerem jak w CP 2020. To jego tragedia, bo tam po drugiej stronie przewodow jest piekniejszy swiat, tylko zostrawic mieso po tej stronie i sie podlaczyc...


Jak komus nie podoba sie jego wlasne życie, to ucieczka w inne ktore latwiej modelowac wg swoich wizji jest calkiem naturalna.
Zanim weszly do uzytku kompy tez to bylo, ludzie tworzyli swoje wlasne male swiaty i wyimaginowanych przyjaciol, tyle ze wszystko odbywalo sie w wyobrazni, a skutkowalo katatoniami, schizofreniami, autyzmem, etc, gdyz nie potrafili w koncu odroznic real life, od wymyslonego.
Tu jest latwiej, gdyz ten drugi swiat juz jest stworzony, Ty tylko kreujesz w nim siebie ;) wiec juz nie jest to takie grozne dla psychiki.


Zreszta... prawie kazdy ma potrzebe oderwania sie od rl i zapadniecia w swiat wymyslony.
Czy to przez gry komputerowe, RPGi, czytanie fantastyki, czy tez pisanie ksiazek fantastycznych.
Ci ktorzy aktywnie uczestnicza w Second Life, w duzej częsci maja po prostu wieksze potrzeby niz zwykly gracz RPG, nie chca drugiego swiata jako rozrywki, lecz oderwania sie po calosci od egzystencji jaka maja w RL.


Pojdzie to dalej, moze dojdzie do scen Matrixowskich, jednak bedzie to imho jako nisza/subkultura/czy jak chce sie to nazwac bez wplywu specjalnego na reszte spoleczenstwa.

Yarpen - 2007-07-19, 16:11

Ech.. powiem wam szczerze, że mimo wszystko mi się to nie podoba. Wirtualne światy i takie pierdoły..

Cytat:

Zanim weszly do uzytku kompy tez to bylo, ludzie tworzyli swoje wlasne male swiaty i wyimaginowanych przyjaciol, tyle ze wszystko odbywalo sie w wyobrazni, a skutkowalo katatoniami, schizofreniami, autyzmem, etc, gdyz nie potrafili w koncu odroznic real life, od wymyslonego.


Leon, nie radziłbym mieszać do tego chorób o podłożu psychicznym. To nie jest tak, że nagle chcesz to stajesz się autystykiem. I fizycznie możesz z tego wyjść. A z sieci można wyjść fizycznie, jednak nałóg ma podłoże stricte mentalne.

Wirtualne światy gdzie spełnia się swoje najskrytsze marzenia. Obawiam się, że to powiększy ilość życiowych nieudaczników, które ostatnie pieniądze dostane od mamy wydadzą na nowego skina dla swoich postaci :roll: Które w przeciwieństwie do normalnego życia, nie dostaną kopa w dupę od życia, który postawiłby ich do pionu. Tylko pogrążą się w bagnie cyber-życia.

Cytat:
co niektórzy zaczną płacić za opiekę pielęgniarki która będzie się zajmowała ich ciałami podczas gdy oni przez większość czasu będą leżeć zalogowani...


W Japonii są już ofiary World of Warcraft. Może z dziesięć, dwadzieścia? Ale co będzie za rok lub dwa? Setki, tysiące... :(

Sam siedze długo przy kompie. Długo i gęsto. Zarówno w necie, gadając na jakimś nieciekawym forum z jakimiś nudnymi mopsami ( :] ), zarówno przy pracy (tłumaczenia idą w kierunku profesjonalnej roboty, poza tym dostaje zlecenia na artykuły i felietony..) jak i rozrywki. Ale potrafię wieczorem wyskoczyć na gorzołę i bawić się w ten bardziej prostacki sposób :] Potrafiłem nawet jak mi się wydawało, że jestem nikim - z wyglądu i charakteru. Tak i teraz, kiedy.. 8-)

Kermit - 2007-07-20, 11:53

Takie wirtualne światy wcale nie są dobre i całkiem się IMO różnia od tych, które sobie wymyślamy sami na własne potrzeby ... Coraz częściej się zdarza, że ludzie jakby "wymieniają" te światy ze sobą i RL staje się odskocznią dla wydarzeń ze świata wirtualnego, co już zakrawa na chorobę psychiczną i to dość groźną.

Nie mówie, że powinni tych gier zabronić, ale coś trzaby z tym zrobić, bo staje się to coraz groźniejsze i liczba uzależnionych rośnie. A nie chciałbym kiedyś być zmuszony logować się do SL, bo będzie to wymagane i bez tego nic się nie załatwi - a właśnie do tego to wszystko dąży... Jeśli już się słyszy, że w tych gierkach są zakładane ambasady poszczególnych państw to coś jest nie tak ...

Kermit.

Hutnuk - 2007-07-20, 12:20

Właśnie najgorsze jest, że ludzie zaczynają traktować wirtualny świat jako najważniejszy a realny jako "dodatkowy". Dla mnie to jest przerażające...

Leoncoeur napisał/a:
Zanim weszly do uzytku kompy tez to bylo, ludzie tworzyli swoje wlasne male swiaty i wyimaginowanych przyjaciol, tyle ze wszystko odbywalo sie w wyobrazni

To nie to samo - teraz nie potrzeba aż tyle wyobraźni. Trend jest taki, żeby wirtualny świat sprawiał wrażenie maksymalnie realnego... Wyobraźnia nie jest potrzebna...

Najgorszy symptom to Ci, którzy mylą świat wirtualny z realnym... :|

Gaz_Shenryu - 2007-07-20, 20:31

Może wszystko dzieje się dlatego, że wirtualny świat jest po prostu...bardziej user- friendly? Świat dzisiaj jest chyba najróżniejszy w dziejach, spotkać w nim można wszystko, co było dotąd w cywilizacjach, a mimo to w swej porażającej większości jest nudny, trudny, zglobalizowany, zawalony śmieciami, uwalony błotem, upalny, niebezpieczny i sprawiający wrażenie pozbawionego sensu (epitety z wyjątkiem ostatniego w dowolnej kolejności). Życie realne w typowym mieście bardzo różni się od dziecięcych o nim wyobrażeń, tych pełnych zasad i wartości. No i ciekawości. Dlatego po pracy czy przed nią niemal każdy chce gdzieś uciec. Dziś najłatwiej to zrobić za pomocą komputra. I neta i forsy:P
Bardzo znamienne (pierdole co za słowo... ;) jest iż second life, chyba najpopularniejszy, jest bliźniaczo podobny do naszego 'normalnego'. Cechuje go tylko pewnie (nie grałem, tylko czytałem, przyznaję) spore upudrowanie i brak lepperów wyglądających z tiwi. Najprostszy wniosek z tego- to leczenie z własnych kompleksów. I próbowanie w virtualu, czy coś w realu też przejdzie.
Nie widzą mi się zbyt kolorowo konsekwencje takich światów. Nie chcę powtarzać tego, co napisaliście, więc napiszę tylko że się z tym zgadzam.
Ale kontruję jednym pytaniem: czy gdyby wprowadzono miodnie grywalny balduro czy faultowo- virtualny świat, czy wypisywalibyście powyższe posty, czy gralibyście?
Ja bym wpierw coś skrobnął, by potem mieć czyste sumienie 8-)

Mike - 2007-07-20, 23:01

Leon, to raczej nie kierunek gibsonowski. Jak dla mnie to coś w stylu "Gamedeka" M Przybyłka. pięknie jest tam pokazana walka korporacji i rządów o ludzi. Jedni chcą ściągnąć ludzi do gier drudzy na odwrót.
Yarpen - 2007-07-21, 12:04

Gamedeck... czytałem kiedyś opowiadanie. Ale to było tylko takie "wycinkowe" bez walki między korporacjami. Ale cholernie i się podobało.. :] Książka się nazywa "Gamedek", true?

Czy nasz świat jest zły? Skądże. Jest zajebisty. W lepszym jeszcze nie żyłem :] Wszyscy tak mówią, że ziemia to piekło, kontrolują nas wielkie korporacje, trzeba się kochać... kur*a :lol: Czy wyście oszaleli? Ten świat w którym żyjemy jest naprawdę wspaniały, wolę go od średniowiecza, w którym zginąłbym od zarazy a klecha by jeszcze wydupczył moje zwłoki. :lol:

Pozwalają wam żyć. Pozwalają myśleć, pisać, czytać, patrzeć, słyszeć, czuć, kochać, nienawidzieć, pier*olić, grać, srać, szczać, chlać.. ludzie, jeżeli umiecie tylko wykorzystać drzemiący w was potencjał, to zawsze to wyjdzie.

Mam takiego kumpla.. trudno powiedzieć o gostku by był przystojny. Duża jajowata głowa, denkowate okulary i ciało raczej nie atletycznei tak dalej. Za to koleś tak rozpierdziela pozytywem i zajaraniem, że po prostu no... nie da się z nim nie pić. I laski też go lubią. Chociaż nie jest nawet geniuszem, nie pisze wierszy i nie ma jakiegoś "ukrytego atutu literata" - wszystko zależy od podejścia do życia.

A virtual.. virtual to tylko zabawa, po której zawsze poczujesz gorycz.

Mike - 2007-07-21, 22:03

Są dwie książki, zbiór opowiadań (Gamedek:Granica rzeczywistości) i powieść (Gamedek: Sprzedawcy lokomotyw). W powieści właśnie zaczyna sie zadyma :) Do samego końca nie wiadomo kto jest z kim i co jest celem.
Hutnuk - 2007-07-23, 09:40

Yarpen napisał/a:
klecha by jeszcze wydupczył moje zwłoki.

Myślę, że w naszym też Ci się może to przytrafić :P

Gaz_Shenryu napisał/a:
czy gdyby wprowadzono miodnie grywalny balduro czy faultowo- virtualny świat, czy wypisywalibyście powyższe posty, czy gralibyście?

Pewnie byśby wszyscy grali tylko wstydzili się przyznać :P

Yarpen napisał/a:
A virtual.. virtual to tylko zabawa, po której zawsze poczujesz gorycz.

No właśnie problem jest taki, że pojawili się ludzie dla których realny świat jest takim po którym czuje się gorycz a w wirtualnym można dopiero odetchnąć...

Yarpen - 2007-07-23, 17:53

Falloutowy.. to znaczy ruiny, walające się odpady, dzicy ludzie wypruci z inteligencji - u których pozostał tylko instynkt. Świat w którym jak wypniesz dupę to nikt nie omieszka cie nie wydupcyć...

...ej, po cholerę mi virtual :D Wszystko, no, to ostatnie tylko alegorycznie - nikt mi *o dziwo* nie pakował - ale w dużej mierze się sprawdza. :]

Cytat:
No właśnie problem jest taki, że pojawili się ludzie dla których realny świat jest takim po którym czuje się gorycz a w wirtualnym można dopiero odetchnąć...

Chodzi mi o to, że virtual nigdy nie zapełni tej luki jaką jest porażka w świecie rzeczywistym. Zawsze, na końcu świadomości siedzieć będzie ta prawda, która mówi, że poza siecią jesteś nikim. :| Nie ominiesz tego - na razie to świat rzeczywisty jest dominujący. Może kiedyś będzie na odwrót, kto wie? Nie chcę tego dożyć.

Hutnuk - 2007-07-23, 20:56

Yarpen napisał/a:
na razie to świat rzeczywisty jest dominujący

Dla kogo? Dla mnie, dla Ciebie jest. A dla innych też? Wiesz o tym na pewno? Chodzi mi o to, że to się dzieje teraz - coraz więcej ludzi zaczyna myśleć odwrotnie... Proces jest powolny ale jednak następuje... Płynnie. Dla mnie to też jest przerażające. :|

Gaz_Shenryu - 2007-07-23, 22:22

Zastanawia mnie, jak ci ludzie funkcjonują w normalnym świecie. A przecież zdecydowanie muszą. Przypuszczam, ze w nim sa 'cieniami'- nie żyją, tylko przesuwają się po nim, odczuwając życie tak jakby obserwowali mimowolnie oddalony brzeg. Wypełniają swoje funkcje, pewnie w miarę narastania przewagi virtuala nad realem coraz gorzej, i być może jeżeli mają uczucia 'aktywne' jest im coraz gorzej. Wtedy naprawdę uciekają do swoich światów. Które napełniają się dla nich barwami.
Nie chcę osądzać tych ludzi, tak jak żadnego. Chociaż uznaję ich życie za głupie, to czy naprawdę nie mają w nim szczęścia? Jeżeli tak, nie wiem, czy bym odłączył im kabel i głośno krzyczał: 'przebudziłeś się! patrz na te zielone łąki pełne złocistego napoju i powabnych dziewczyn! to jest twoje cudowne prawdziwe życie!' a la polityka amerikana. Ale przez to, że te osoby poświęcają się virtualowi, traci real. I to podejrzewam osoby wartościowe (jak chyba każdy, z drugiej strony) i wrażliwie, które trudniej odnajdują się w życiu (ogólnie). Co może z tego wyniknąć w przyszłości, nie jestem w stanie przewidzieć, nie mając w sumie nawet wyjściowych tez.
Ogólnie najpierwszą zasadą jest tu zasada złota. Wiadomo- jak starożytni coś pomyśleli, to nowożytni nie zrobili by tego lepiej- i przede wszystkim-prościej :]
Swoją drogą, ciekawe co sprawia że ludzie stają się podatni na te rozrywki (bo w gruncie rzeczy to tylko GRY. nie światy. na razie!) i czy jest jakaś 'grupa ryzyka'- i czy rację bytu mają tu moi wspomniani 'wrażliwcy'.
Tak, Sokratesie, ciekawe. (polecam monty pythona i mecz filozofów :P )

Wyrm - 2007-08-08, 00:51

SL to faktycznie specyficzna sprawa, bo tam niejako kreujemy swoje alter ego. Osobiście mnie to nie kręci, ale generalnie sądzę, że większość MMO nie odbiega mocno od tego co większość z nas wyprawia przed kompem. Wciąż potrafię zniknąć dla Świata na całe godziny w Baldurku, czy (ostatnio) w Oblivionie. Niby nie MMO, ale człowiek się wyłącza. IMHO Second Life jest specyficzny, bo to niby gra, a niby (jak nazwa wskazuje) drugie życie. Osobiście nie próbowałem grać w MMO, ale przynam uczciwie, że po części dlatego, że obawiam się, że mogłoby ciut za mocno wciągnąć. Tytuły takie jak LotR, Guild Wars, WoW czasem proszą się o to aby spróbować - zwłaszcza w towarzystwie "starych wyjadaczy" z forum ;-)
Hutnuk - 2007-08-08, 09:14

Smoczysko napisał/a:
Osobiście nie próbowałem grać w MMO, ale przynam uczciwie, że po części dlatego, że obawiam się, że mogłoby ciut za mocno wciągnąć

Dokładnie. Nikt nie może być pewien jak się zachowa... Na tym polega ryzyko uzależnienia, że każdy sobie powtarza - oni się uzależnili ale mi to nie grozi bo nie jestem taki głupi...

Ale prawda jest taka, że taki jest obecnie trend, że ten kierunek alternatywnych rzeczywistości się rozwija. Ciekawe co z tego wyniknie?

Grzebul - 2007-08-08, 10:21

Hutnuk napisał/a:
Nikt nie może być pewien jak się zachowa... Na tym polega ryzyko uzależnienia, że każdy sobie powtarza - oni się uzależnili ale mi to nie grozi bo nie jestem taki głupi...

Choć ze stricte mmorpgami nie miałem do czynienia (tylko widziałem, jak kumpel grał w WoWa, Mu, Lineagea i Tibie chyba - nie podobało mi się) właśnie z tego powodu nie próbowałem nawet zaczynać. Gość nie grał w to g.. tylko jak się go wyciągało na porządne chlanie, nie chciałbym się sam tak wciągnąć w tego typu rzeczy.
Sam jestem zaś bardzo zadowolony, że przestałem grać w te wszystkie reddragony, ogamy, plemiona itd. To dopiero było marnowanko czasu...
Aktualnie jedyny mój Second Life jaki prowadzę, to fora internetowe. Tylko że to się stało Real Life'm dawno dawno temu - i wszystko jest ok :D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group