Tawerna Bibliotekarzy
Kozie forum :)

Magiczna Skrzynka - Saga "Lord Of The Rings"

G@@FY - 2005-02-23, 16:28
Temat postu: Saga "Lord Of The Rings"
"Lord Of The Rings"- epopeja czy komercha?
Czy według was ten film był wart imenia Ojca fantastyki J.R.R. Tolkiena?
CZy był komercjalnym chłamem ze zwykłym podpisem pod sławną książką by swabić więcej widzów.

Ja osobiście byłem zakochany w pierwszej części. Mimo wywalenia kilku wątków i zkopanego dubbingu była to dobra robota oddjąca klimat. Gra aktorów było dobra(Gimli jest bekowy, a Lowelas był precyzyjnym pedałkiem).
Gandalf był mistyczną postacią i sprawiał wrażenie najpotężniejszej i najmądrzejszej istoty.
Efekty specjalne też mi się podobały. Te gobliny może przesadzone były z chodzeniem po ścianie ale dało to widowiskowy efekt.

Lecz dalej potoczyło się gorzej.
Dwójka mnie rozczarowała ale pocieszałem się że zawsze można mieć trudny dzień. Efekty specjalne były na poziomie lecz wykpienie książki, Zrobienie z Froda użalającego się nad sobą pedałka to była porażka.
Ale nie było aż tak źle.

Trzecia to tylko jedno słowo. Komercha. Łza kręci się na wspomnienie oblężenia i pięknego kręgu po śmierci Saurona.
Sami wiecie o co chodzi.

Może macie inne opinie?

Wyrm - 2005-02-23, 17:20

Mi się generalnie film podobał. Po ekranizacji "Wiedźmina" spodziewałem się najgorszego, a wyszło naprawdę nieźle. Co prawda miałem pewne uwagi (dla fana Tokiena, każde odstępstwo od oryginału jest bolesne), ale muszę stwierdzić, że naprawdę niepodobała mi się tylko końcówka "Powrotu Króla". Zamiast tych pedalskich spojrzeń i uśmiechów, mogliby tam wstawić powrót do Shire.

Ale poza tym - naprawdę super.

Grzebul - 2005-02-23, 19:33

Prawda.. końcówka była dobijająca.
Szczególnie po tych 3 godzinach oglądania. Statki odplywają, ufff już koniec wszyscy myślą.. a tu jeszcze Sam i Różyczka. :evil:eh.... :?
Film ma wiele odstępstw... I ściem. Co to jest z tym upadkiem Aragorna ze skały? :lol: Na jaką cholerę porobili takie dodatkowe epizody?
Galadriela miała być piękna... a nie jest. Miała być na tyle piekna by konkurować z Arweną, że aż napuszonego krasnala zatkało.. a tu tak jakoś..
Błehehhe, i te wątki typu.. zjazd Legolasa na tarczy/deskorolce po schodach strzelając z łuku. Ryczałem z tego powodu w kinie ze śmiechu :)
Pierwsza część naprawdę robiła wrażenie. Wszystko takie mistyczne, w miarę poprawne, czuć było tą magię, i tą przygodę, i ten klimat... Następne części faktycznie są jakieś.... wybrakowane... Ale nie oznacza, że złe... One są tylko takie sobie :)
Aha, no i zjad Legolasa po trąbie upadającego olifanta. Orlando Bloom to nie dość, że pedał, to jeszce skejciuch, ot co :D

Fizban - 2005-02-23, 20:50

Moim zdaniem pierwsza część była najlepsza ale daleko jej do ideału za dużo wątków zostało pominiętych np Tom Bombadil albo pierwsze spotkanie elfów (które odstraszyły nazgula a nie jak w filmie rzut kamieniem) a co do dwóch pozostałych części, bazowały głównie na efektach specjalnych (które w gruncie rzeczy były niczego sobie :D )

Cytat:
Aha, no i zjad Legolasa po trąbie upadającego olifanta. Orlando Bloom to nie dość, że pedał, to jeszce skejciuch, ot co


w drugiej częsci jeździł na tarczy po schodach :D cos w tym musi byc

Ale porównywanie filmu do książki niema sensu jeszcze nigdy nie spotkałem sie z filmem który dorównałby książce wiec dla osoby która nieczytała film ten bedzie dużo lepszy.

Karry - 2005-02-23, 23:59

Łojoj... ale temat... ja mam zadnie swoje bardzo krótkie, acz treściwe.

Ekranizacja Włądcy jest ekranizacją wybitną, film jest tak wierny jak można tego wymagać od ekranizacji kinowej. Dobra obsada, dobry scenariusz, dobra muzyka. ¦wietny film. Film który nie powinien był powstać.

Leoncoeur - 2005-02-24, 03:38

pierwsza czesc - calkiem niezla

swietnie zrobiony Balor, niezle sceny, nie mozna sie za duzo czepnac.
brak niektorych watkow? heh, no to bysmy sobie w kinie posiedzieli jeszcze troche... :twisted:, za dlugo by bylo.


druga czesc - rownia pochyla

wiele swietnych scen, ale film nierowny...
no sory ale Edoras jako wies mi nie podeszlo ;)
deskorolka na schodach itp tez srednio, dodatkowe watki jak np upadek ze skaly.
heh, dawno nie czytalem Tolka, ale w Helmowym jarze elfy? eee musze jeszcze raz odswierzyc :(

trzecia czesc - down to the bottom

niewiele fajnych kawalkow...
bitwa o Minas Tirith niby najlepsza, ale pelno tam niekosekwencji.
1. jak sie spojrzy na panoramiczne ujecie szarzy rochanczykow, to cos duzo ich, nie widac tej przygnietajacej przewagi Mordoru.
zreszta atak umarlych wojownikow...
ja sie zastanawialem po co tam byli ludzie, jek z lotu ptaka atak ozywiencow zostal pokazany...
:|

bitwa o brame mordoru mnie zalamala po calosci, a jak zobaczylem co na nogach ma Gandalf w czasie kotronacji odpadlem po calosci :D



obsada:
fakt - Galadriela w plecy :)
Frodo - taki sobie :(
ij wiele rol kiepskich :(

ale np Bpromir, Mery, Pippin czy gimli - odegrani swietnie
Theoden tez niczego sobie, Gollum - majstrsztyk...

ale sory
w 3 czesci z przerazeniem czekalem na scene lozkowa miedzy Frodem i Samem...
niepokojace mysli, ze zaraz sie na siebie rzuca w szale namietnosci, nie dawaly mi w spokoju obejrzec filmu.
jak pod MT, Merry Pippina (lub na odwrot - nie pamietam) z troska zaczal otulac plaszczykiem kolege to totalnie odpadlem.
nie wiem czemu Jackson ubzdural sobie ze Hobbit musi byc gejem
juz predzej spodziewalbym sie tego po krasnoludach :twisted:

Vilkatla - 2005-02-24, 05:40

IMHO film był naprawdę bardzo dobrze zrobiony. Owszem, miał wiele braków, ale myślę, że twórcy i tak przeszli samych siebie i Tolkien się nam w grobie nie będzie przewracał ;)

W pierwszej części jakoś nie mogę darowac im Tom Bombadila, bo to jeden z ciekawszych motywów scalających fabułę. Ja wiem, że film nie mógł być ZA długi, ale mogli skrócić trochę jakiś inny wątek i chociaż zaznaczyc istnienie Toma a także potem epizod w Kurhanach (Żądło!).
Wątki z Arweną w roli głównej (m. in. upadek Aragorna ze skały) miały na celu rozszerzenie roli kobiecje w filmie, żeby feministki się za bardzo nie czepiały :P Ja rozumiem dobre intencje, ale wyszło to trochie kiczowato.
Legolas w roli skejta chyba wg. wszystkich fanów Tolkiena był mocną przesadą.
Rozczarowali mnie trochę Entowie, ale właściwie sama nie wiem, czgo oczeiwałam...
Co do asktorstwa trudno mi się do czegoś doczepić. IMHO wszyscy grali naprawdę dobrze. Moi faworyci to kreacje Boromira, Sarumana i Gimlego.
Aragorn tez był typowym Aragornem z książki, Froda nie wiem o co się czepiacie. Kate Blanchet IMHO to idealna Galadriela, a uroda zależy wyłącznie od gustu. Większe zastrzeżenia ma tylko do aktorstwa Liv Tyler, która wg. mnie ogólnie zbyt dobrą aktorką nie jest.

Lokacje były zrobione niemal idealnie - Shire, Rivendell, Isengard, Moria, Mordor - moim zdaniem pełny wypas. Minas Tirith wydało mi się trochię maławe, ale wrażenie też robiło. Lothlorien IMHo trochę zbyt mroczne, ale za to przesycone mistycyzmem i swoistym urokiem.

Efekty specjalne, jak na obecne możliwości były bardzo dobre.
Golluym, Barlog, zgadzam się z Leonem - majstersztyk.
Mieszane uczucia mam w stosunku do trolla z Morii i entów, ale jak już pisałam, sama nie wiem co bym chciała zobaczyć ;)

Muzyka. Baaardzo luboię jej słuchać :D

Podsumowując zgadzam się z Karrym i Fizbanem.

Fizban napisał/a:
Ale porównywanie filmu do książki niema sensu jeszcze nigdy nie spotkałem sie z filmem który dorównałby książce wiec dla osoby która nieczytała film ten bedzie dużo lepszy.

Ot co :)
Filmy oparte na książkach, które przeczytałam zazwyczaj mnie rozczarowują. Film LotR nie dorównał może książce, ale również mnie nie rozczarował.

Amon - 2005-02-24, 10:06

Fizban napisał/a:
Ale porównywanie filmu do książki niema sensu


Dokładnie, to tak jak porównywać obraz z rzeźbą :wink:

Film mi się podobał, ma może i miejscami komercyjne akcenty ale taki dzisiaj kanon w sztuce :wink: .

Trzeba przyznać że jest to jeden z filmów który (obok np: Matrixa) nakreśla schemat kręcenia pewnych wątków i scen na wiele lat. Już sam sukces pierwszej części LotR spowodował wysyp iście "epickich" produkcji.

Karry - 2005-02-24, 12:59

Cytat:
swietnie zrobiony Balor, niezle sceny, nie mozna sie za duzo czepnac.


Błagam. Leon.. To jest balrog i raczej nei z dużej litery... :roll:


Jak powiedziałem- film dobrze zrobiony.
Ekranizacje z założenia nie jest ifealnym odzwierciedleniem książek, innaczej po co reżyser, i zała masa innych ludzi ;) Ładnie zrobiony.
Jednak nie powinien był powstać, gdyż powstał ze szkodą dla książki niestety. Mam na myśli głównie tę falę popularności WP co po prostu mnie drażni. JAk widze dzieci biegające po szkole krzyczące coś o Gandalfie, jak słysze, co mówi kolega mojego brata (idiota) to mnie skręca.... kurde.
Szkoda, że go nakręcili, ale fim dobry.

Jar - 2005-02-24, 14:09

Filmy rzeczywiście nie były rewelacyjne może poza pierwszą częścią którą można było jeszcze uznać za znośną, ale tak już jest że po przeczytaniu książek człowiek oglądając ekranizacje tego ,bardzo czesto się rozczarowuje . Moi koledzy którzy nie czytali książki byli filmem zachwyceni.
Coincidence - 2005-02-24, 15:44

Każdy miłośnik Tolkiena bluzgał z początku przy oglądaniu filmów, np. ja wyłączyłem "Dwie Wieże" w połowie, po zobaczeniu entów ( bo drzewca jeszcze jakoś przyzwoicie zrobili, ale reszta wygląda ŻAŁO¦NIE ).
podobnie z "Powrotem Króla", gdy oglądałem raz pierwszy widziałem tylko wady. Ale za drugim ( ostatnio był trzydziesty czwarty ) film się mi bardzo podobał - no komu serce nie zabiło szybciej podczas szarży Rohhimów? Komu łezka nie poleciała, gdy Faramir wyjeżdżał z miasta, by odbić Osgiliath?
Film ma wady, dużo wad, ale nie zmienia to faktu, że to jedna z najlepszych komercyjnych pozycji ostatnich lat ( bo LotR jest komercyjny, tego nie zmienicie ).

Valen - 2005-02-25, 20:20

JA TAM LUBIE NAJBARDZIEJ 1 I 3 CZĘ¦Ć BO JEST TAM DUUUUUUUŻO ARWENY A Jˇ LUBIĘ. ŁADNA JEST MA FAJNE USTA I TYŁEK ZGRABNY TYLKO TROCHE TAKA NIEWYSPANA. ALE I TAK Jˇ LUBIE. ;-)
Torian_Kel - 2005-02-25, 22:22

Większość z was rozpływa się na tymi filmami, ja jednka monstrualnie wynudziłem się w kinie (czytałem książkę, więc film niczym mnie nie zaskakiwał). Trochę mnie wkurzyło wycięcie pomniejszych scen (Bombadil), ale kiedy pomineli dary od Galadrieli to krew mnie zalała. Niby wszystko OK, ale skąd ktoś kto książki nie czytał ma wiedzieć jak Frodo wytrzasnął ten amulet, który uratował go przed Szelobą.
Karry - 2005-02-26, 00:05

Bo była pokazana scena, w której Frodo dostawał światło Earendila, naprawde tam była :)

A mnie troche bawi złość "fanów" ( :roll: ) WP którzy czytali ksiażke i oglądajafilm z nastawieniem "ooo tej sceny nie było!!!" - wiadomo, że to tylko ekranizacja i wielu rzeczy być nie może. Poza tym wersja reżyserska ma wiele scen. Bombadilem się nie przejąłem. Nie pasowałby do filmu, a poza tym i tak go nie lubie ;)

G@@FY - 2005-02-26, 12:43

Tak ale trzeba się nastawić żę jak pisze się "Lord of the rings" to chociaż trochę szacunku dla książki. To nie jest taka komercyjna książka jak "Chory Portier"
Wyrm - 2005-02-26, 16:54

Ja uważam, że film zawsze będzie gorszy od książki. To chyba normalne. Ale jeśli przyjmiemy takie założenie to LotR jest całkiem udaną ekranizacją. Oczywiście można się przyczepić do wielu rzeczy (mi osobiście także najbardziej brakowało Bombadila, i powrotu do Shire na końcu), ale wiadomo było, że coś trzeba wyciąć - przecież fimy i tak były bardzo długie.

Jeśli przymknąć oko na te braki (czy niektóre niepotrzebne wstawki) to film był całkiem niezły. Pomyślcie ile rzeczy można było...spieprzyć: orki, trolle, Isengard (czyli cała "ciemna strona mocy), Gollum. A te rzeczy imho wyszły świetnie. Tak samo jak zdjęcia - podróż do Morii (i sama Moria), stepy Rohanu. W filmie naprawdę było mnóstwo rzeczy przedstawionych nawet lepiej niż sobie to wyobrażałem.

A że dobry tekst można porządnie uwalić to jasne. Przypomnijcie sobie ekranizację Wiedźmina. Jak to zobaczyłem to się prawie popłakałem :(

Karry - 2005-02-26, 19:52

Cytat:
i powrotu do Shire na końcu

Zawarte w wersji reżyserskiej :]

I jak mówiłem, całkiem niezła ekranizacja, skoro juz powstała, to naprawde jest niezła, ale nie powinni jej kręcić.
Szkoda, że zrobili ten film, ale przynajmniej nie zpartaczyli zupełnie.

Coincidence - 2005-02-28, 17:32

Na wersję rezyserską ostrzę sobie zęby od dawna - czekam na wolną chatę, by sobie obejrzeć w spokoju :) Oto siołą filmu - i nie gadać, LotR ma kilka scen GENIALNYCH, takich, które weszły do historii ( i doceńcie reżysera - np. z Helmowego Jaru uczynił potężną bitwę, a w książce krótka jeno potyczka była ).
Gaz_Shenryu - 2005-03-06, 15:56

Pierwsza była nawet fajna, taka przygodówka;d
Druga- koszmar. Przez cały film rzeźnia. Rozczarowanie na maksa. A najśmieszniejszy był "atak" gandalfa właśnie w tym jarze. Taki potężny a tłucze pałą jak jakiś cep wiochowy. Żenada.
Dla mnie ten film ratowały tylko Enty. W każdej roli:d
Z trzeciej widziałem tylko fragmenty. Słyszałem, że była najlepsza.
I jeszcze jedno. Coś, za co całą tę sagę znienawidziłem. Odkąd twórcy Władcy pokjazali, że sceny wojenne dobrze się sprzedają, dzisiejsze filmy opierają się na schemacie: wielka rozróba-główny bochater z problemami-wątek miłosny, dodatkowo zakręcony. Doszło do tego że gdyby nie pokazywano tytułów nie możnaby odróżnić Troji od Aleksandra. Nawet sceneria podobna.
Te filmy po prostu to kicz jakiego jescze nie było:(

sovellis - 2005-03-20, 12:13

Ehh... Dużyna pierścienia??

Jaka Arwena!?
Gdzie Kurhany!?
Gdzie do K***Y JEST TOM!?

No comments...

Przedwczesną śmierć Borormira można jeszcze wybaczyć, ale pomimo tych wszystkich w/w zastrzeżeń film się miło ogląda.

Grzebul - 2005-03-20, 12:18

Jak to jaka Arwena? Może powiesz, że taka postać w książce nie istniała?
Film trwa ponad 3 godziny. Coś trzeba było wyciąć, a akurat niestety Tom i kurhany nie są aż takie ważne dla całości. I jak to przedwczesna?? Umarł tam gdzie powinien.

Coincidence - 2005-03-21, 10:57

Hehe, chyba chodzi mu o fakt, że Borcio zginął w "Drużynie", nie we "Wieżach" :lol:

Ale pokażcie mi lepsze sceny od: wyjazdu jeźdzców z oblęzonego Rogatego Grodu by "przywitac" Gandalfa & friends; lub Gandalfa jadącego na ratunek uciekającym z Osgiliath ( zwłaszcza to - zrealizowano naprawdę śmietnie, ma się wrażenie, że to dzieje się naprawdę - perfekcyjnie dobrane ujęcia, etc. ). A odsiecz rovhanu? Srebrny dźwięk rogu i uporczywa myśl "Rohan przybył". Tak, to jest piękne.

Lorelai - 2005-09-18, 19:41

Coincidence napisał/a:
Ale pokażcie mi lepsze sceny



hmmm:)
- scena rozdwojenia jażni Golluma-Smeagola
- retrospekcja - wspomnienie Faramira (extended Two Towers) o jego ostatnim spotkaniu z Boromirem w odzyskanym Osgiliath
- wyjazd Faramira z Minas Tirith, by odbic Osgiliath - ryczałam jak bóbr kiedy Pippin zaczął śpiewać...


Coincidence napisał/a:
Gandalfa jadącego na ratunek uciekającym z Osgiliath


no tutaj mam mieszane uczucia - jakim cudem Gandalf nadjechał do nich z boku? Skoro druzyna Faramira pędziła prosto do Minas Tirith a Gandalf jechał z miasta, to po jaką cholerę nakładal drogi? W końcu Nazgule atakowały jak szalone i każda sekunda się liczyła...


Coincidence napisał/a:
A odsiecz rovhanu?


no to faktycznie jest mistrzoswto świata :) Moja ukochana scena. Oczywiście nie obyło się bez babola - z tego co pamiętam, to Rohańczycy przybyli na odsiecz, kiedy panowały już zupełne ciemności, no ale gdyby było ciemno nie byłoby tak efektywnie, prawda?
Ale w tej scenie widać pięknie jaki autorytet, jak wielką charyzmę miał Theoden. Mimo, z wyobrażałam go sobie zupełnie inaczej - dostyjny starzec z pokaźną brodą, a nie facet w średnim wieku z kozią bródką :P - to ma on taką dostojność, jakiej Aragorn (jego przemowa na Morannonie przed Czarną Bramą!) nigdy jako król nie bedzie miał. I Rohańczycy krzyczący - Death! Death! Death!. Scena warta wszystkie pieniądze.

Lara - 2005-09-18, 20:47

Coincidence napisał/a:
A odsiecz rovhanu?

Właśnie dziś sobie to powtarzałam. Rewelacyjnie zrobione. I potem cała szarża Rohańczyków.

Lorelai napisał/a:
z tego co pamiętam, to Rohańczycy przybyli na odsiecz, kiedy panowały już zupełne ciemności, no ale gdyby było ciemno nie byłoby tak efektywnie, prawda?

To wyglądało na wschód słońca. W książce też jest, że się akurat przejaśniło. ;)

Tam jest inna ciekawostka. Moment przed zetknięciem się wrogich armii widać, że Eomerowi ktoś podaje włócznię. ;)


Lorelai napisał/a:
wyjazd Faramira z Minas Tirith, by odbic Osgiliath

To mi się nie podobało, było tak strasznie nieracjonalne. Ja wiem, że jechali po śmierć, ale mimo wszystko.

Lorelai - 2005-09-18, 22:48

może i nieracjonalne, ale wycisnające łzy z oczu ;)

kolejne scena, która mnie bardzo zruszyła - mimo, że każdy fanatyk Tolkiena warczy gdy widzi ją w filmie - elfy, które przybyły do Helmowego Jaru. Podobało mi się, że mimo mogły odpłynąc z Szarych Przystani do Błogosławionych Krain, przyszły by uszanować stare przymierze i ginąc u boku ludzi. To spojrzenie umierającego Haldira po martwych towarzyszach leżących na kupie - piękna sprawa...

Leoncoeur - 2005-09-18, 22:57

Lorelai napisał/a:
Podobało mi się, że mimo mogły odpłynąc z Szarych Przystani do Błogosławionych Krain, przyszły by uszanować stare przymierze i ginąc u boku ludzi.

hehe, bo kto byl frajerem frajerem pozostanie :P

to byly te elfy ktore mialy zaawansowana chorobe morska one odplynac nie mogly.

Lara napisał/a:
Ja wiem, że jechali po śmierć, ale mimo wszystko.

to samo co wyjazd Teodena z Rogatego grodu, z tym, ze tam skonczylo sie to dobrze, a pod Osgiliath masakra.
Jednak mnie tez ta scena ruszyla, zrobiona swietnie.
zadnych odglosow walki, tylko ten spiew...

Coincidence napisał/a:
A odsiecz rovhanu? Srebrny dźwięk rogu i uporczywa myśl "Rohan przybył". Tak, to jest piękne.

w ogole cala bitwa byla swietna.
hehe, bo wlasciwie bitwa to byla tylko Eorlingowie vs Mordor :>
ale po kiego diabla ten domestos pod koniec ;(

Lorelai - 2005-09-18, 23:11

Leoncoeur napisał/a:
o byly te elfy ktore mialy zaawansowana chorobe morska one odplynac nie mogly


dupa nie elfy :P mogły przyjśc do mnie po Aviomarin i spokojnie popłynąc :P

Leoncoeur napisał/a:
to samo co wyjazd Teodena z Rogatego grodu, z tym, ze tam skonczylo sie to dobrze



true, totalnie bez sensu... po prostu wszystkie orki porażone charyzmą Theodena stały jak słup soli, kusznikom pospadały bełty z kusz.... Normalnie, chyba by nie wyjechali 5 metrów poza tą bramę... No ale Forth, Eorlingas było świetne i ten motyw muzyczny :roll:


Leoncoeur napisał/a:
ale po kiego diabla ten domestos pod koniec


a to jest skuteczny wymiatacz imprezowy, po którym grzeczne syrenki idą do domu :lol:

Coincidence - 2005-09-19, 09:46

Lorelai napisał/a:
po prostu wszystkie orki porażone charyzmą Theodena stały jak słup soli, kusznikom pospadały bełty z kusz....


Niekoniecznie - wyobraź sobie, że siedzisz sobie spokojnie w zdobytym już grodzie, a tu zza rogu wypadają huligani - element psychologiczny - może i uruki miały szerokie tarcze i ostre miecze, ale z mysleniem u nich kiepsko było ( IMHO urukom bliżej do golemów niż orków ).

Leoncoeur napisał/a:
hehe, bo wlasciwie bitwa to byla tylko Eorlingowie vs Mordor
ale po kiego diabla ten domestos pod koniec


Bo Haradrimowie roznieśliby Rohańczyków na strzępy? :> Z takątaktyką na Olifanty Eomer i dziesięciokrotnie wiekszą armią nic by nie poradził. Bo może na orki taktyka 'hurrraaaa!!!' działała, ale żeby msówą pod nogi Olifanta? :| Chyba czegoś nie rozumiem :|

Lara - 2005-09-19, 10:10

Lorelai napisał/a:
elfy, które przybyły do Helmowego Jaru

Też mi się podobało. Tak jak i odsiecz Eomera. Mimo że zjazd z tak stromej góry wydaje się wątpliwy. ;)

Leoncoeur napisał/a:
w ogole cala bitwa byla swietna.

Oprócz może tych wyczynów Legolasa.

Drażniła mnie za to obrona Minas Tirith. Jak już Gandalf przejął dowodzenie. Walki trwają w najlepsze, a na ulicach wciąż kobiety i dzieci. Po jaką cholerę. Dlaczego nie kazał im wcześniej przejść do wyższych części. Tak samo jak obrona bramy. Tylko łuki? A gdzie wrzątek, gdzie smoła? Co to za obrońcy? :|

Lorelai - 2005-09-19, 20:19

Coincidence napisał/a:
a tu zza rogu wypadają huligani - element psychologiczny


ok, rozumiem, że najbliżsi wypadających huliganów - lekka dezorientacja i te sprawy. No ale te dalej? Szczególnie, że Theoden i Eorlingowie przez dłuższą chwilę stali bez ruchu, gdy zauważyli nadjeżdzającego Gandalfa, Eomera i Rohańczyków.

Coincidence napisał/a:
Bo Haradrimowie roznieśliby Rohańczyków na strzępy?


kolejny "logiczny" pomysł - kto szarżuje na malutkich (przy olifantach ofkoz:P) konikach na takie bestie? Nic dziwnego, że olifanty rozdeptały połowę Rohańczyków. Jednej Eowinie udało się manewrować między nogami słoni (to brzmi hardkorowo :P ) i podciąc tetnice pod kolanami (a tak BTW - to kiedyś pigmeje dokłądnie tak polowali na słonie - podcinali tętnice i spokojnie czekali aż słoń się wykrwawi :) )


Lara napisał/a:
Jak już Gandalf przejął dowodzenie


no i na dodatek - jak to zrobił :| jakim cudem wierni rycerze Namiestnika nei zareagowali na taki zamach stanu? Gandalf Namiestnika luuu z lachy a oni stoją i sie gapią :>

Horus - 2005-09-19, 20:32

Lorelai napisał/a:
Jednej Eowinie udało się manewrować między nogami słoni (to brzmi hardkorowo Razz) i podciąc tetnice pod kolanami (a tak BTW - to kiedyś pigmeje dokłądnie tak polowali na słonie - podcinali tętnice i spokojnie czekali aż słoń się wykrwawi


Tętnice swoją drogą... istotniejsze są ścięgna kolanowe. Słoni padał zwalony z nóg, jak po obaleniu Balsamu Pomorskiego w pojedynkę. I nie tylko pigmeje stosowali taką taktykę, jest równie skuteczna przeciwko ludziom... i cholernie okrutna :>


Lorelai napisał/a:
no i na dodatek - jak to zrobił Neutral jakim cudem wierni rycerze Namiestnika nei zareagowali na taki zamach stanu? Gandalf Namiestnika luuu z lachy a oni stoją i sie gapią Chytry


Hmh... Gdybym był strażnikiem Minas Tirith, wolałbym dowódzctwo Gandalfa niż Denethora, tym bardziej, że namiestnik totalnie odleciał...
Z resztą Mithrandir to Mithrandir, a nie jakiś zwykły Elminster... ;)

Lorelai - 2005-09-19, 20:34

Son-of-Osiris napisał/a:
Gdybym był strażnikiem Minas Tirith, wolałbym chyba dowódzctwo Mithrandira niż Denethora


może i byś wolał, ale chyba obowiązywałaby cię jakaś przysięga wierności władcy itp? Choc jak widać po np. Pippinie, to generalnei poddani Denethora mieli przysiege gdzie światło nie dochodzi :P

Horus - 2005-09-19, 20:37

Składałem przysięgę Denethorowi, nie opętanemu prorokowi apokalipsy... Z resztą pozwalająć załatwić czarodziejowi problem, nie złamałem lojalności... :> Ktokolwiek coś widział? :P
Lorelai - 2005-09-19, 20:45

...ślubuję wierność i służbę Gondorowi i Namiestnikowi władającemu tym królestwem. Jemu będę posłuszny, będę usta otwierał lub zamykał, czynił lub powstrzymywał się od czynów, pójde, gdzie mi rozkaże, lub wrócę na jego wezwanie, służyć mu będę w biedzie lub w dostatku, w czas pokoju lub wojny, życiem lub śmiercią, od tej chwili, aż dopóki mój pan mnie nei zwolni lub śmierć nie odbierze, lub świat się nie skończy...*

nie widzę tam dopisku małym drukiem:
* powyższe obowiązuje tylko kiedy Namiestnik nie jest opętanym prorokiem apokalipsy :P

Lara - 2005-09-19, 21:17

Lorelai napisał/a:
Jednej Eowinie udało się manewrować między nogami słoni (to brzmi hardkorowo Razz) i podciąc tetnice pod kolanami


No nie przesadzajmy, inni szyli do nich z łuków, ale olifanty miały skórę na brzuchu tak samo twardą jak i na grzbiecie. Skuteczne okazało się też unieszkodliwienie... hm... woźnicy... kierowcy... jak nazwać tego ludka? ;)


Cytat:
może i byś wolał, ale chyba obowiązywałaby cię jakaś przysięga wierności władcy itp? Choc jak widać po np. Pippinie, to generalnei poddani Denethora mieli przysiege gdzie światło nie dochodzi

Może po prostu chcieli działać, a nie siedzieć i dać się zabić i czekali tylko na kogoś, kto się zbuntuje. ;)

Jak oglądałam RotK pierwszy raz, jeszcze w kinie, to najbardziej mnie wzruszyła scena pod Czarną Bramą, gdy Aragorn rzuca się na przeważające siły zła (for Frodo), a za nim pierwsi biegną Merry i Pippin, bez wahania...

Horus - 2005-09-19, 21:18

...Powstrzymam również Mithrandira, który przebniegłym swym podstępem, ciosem laski pozbawi go świadomości, gdy wokół śmierć i pożoga... ;)

A pan Denethor do Pippina rzekł:
"Idź i zgiń, jak uznasz za stosowne..."

Zaś zanim po łbie dostał, własnoustnie prawił o ucieczce i oddaniu broni... Wszak uciekający strażniczy nie są w stanie obronić swojego Pana, true? :)

Lorelai - 2005-09-19, 21:22

Lara napisał/a:
Jak oglądałam RotK pierwszy raz, jeszcze w kinie, to najbardziej mnie wzruszyła scena pod Czarną Bramą, gdy Aragorn rzuca się na przeważające siły zła (for Frodo)


szczegolnie jak najpierw Aragorn stoi a w tłe słychac podszepty Saurona - ...Elessar.... - Aragorn się odwraca - wszyscy patrzą na niego z wahaniem co zrobi, czy zostawi ich, zapomni o słowach, które przed chwilą wymówił

...A day may come, when the courage of men fails, when we forsake our friends and break all bonds of Fellowship,
but it is not this day! This day we fight! By all that you hold dear on this good earth, I bid you, stand, men of the West!
...

Leoncoeur - 2005-09-19, 22:06

Lara napisał/a:
Jak oglądałam RotK pierwszy raz, jeszcze w kinie, to najbardziej mnie wzruszyła scena pod Czarną Bramą, gdy Aragorn rzuca się na przeważające siły zła (for Frodo), a za nim pierwsi biegną Merry i Pippin, bez wahania...

kwestia gustu, jak dla mnie zalecialo ostro tandetą :P


Coincidence napisał/a:
Bo Haradrimowie roznieśliby Rohańczyków na strzępy?
a dupa, fakt rozdeptywani byli eorlingowie niemilosiernie, ale zauwazcie, ze rozbijali szyk i nie byla to bezmyslna szarza "urra i zwartym frontem.
zauwazcie tez, ze zanim zaczela sie 'sila wodospadu' eorlingowie poradzili sobie w ten czy inny sposob z wieloma wiezami miesa, true?
zas mimo strat byli wciaz jeszcze znaczaca sila bojowa na polu bitwy.
Bo mumakile, nie
Cytat:
rozdeptały połowy Rohańczyków.
a tylko frajerow ktorzy rozdeptac sie dawali.
takia naturalna selekcja :P

@Lara - woznica by tu pasowal :P , jak nie to poganiacz

Lara - 2005-09-19, 22:29

Leoncoeur napisał/a:
kwestia gustu, jak dla mnie zalecialo ostro tandetą


Dla mnie tandetą zalatywały te wszystkie sceny z umęczonym, cierpiącym Frodem (nie mogę ponieść pierścienia, ale mogę ponieść ciebie ;) ) . A to mi się podobało i już. :P


Leoncoeur napisał/a:
jak nie to poganiacz

Ten jest chyba najlepszy. ;)

Leoncoeur - 2005-09-19, 22:39

Cytat:
Dla mnie tandetą zalatywały te wszystkie sceny z umęczonym, cierpiącym Frodem

to to byla tandeta do kwadratu.
omg, jak mi Frodo przyp[ominal Geralta...
zbity szczeniak, smutny i nieszczesliwy przez caly swiat, nie wiedzacy do konca czego chce.
jakby przy szelobie osiwial, to rozgladalbym sie za Jaskrem

i te sceny z samem.
:o

ja rozumiem, ze jest okres tolerancji i rownouprawnienia (np glowni bohaterowie murzyni, itp) w hollywod.
Ale po czyms takim ktos nieczytajacy trylogii moze wysnuc wnioski, ze hobbity maja genetycznie zaszczepiony instynkt gejowski.
na polach pellenoru (merry pippin, tez jeden drugiego tak czule plaszczem okrywal, ze te postaction o dzieciach sama wychodzi na SF, z racji ze mowa o hobbitach :|

Coincidence - 2005-09-20, 10:24

Lorelai napisał/a:
ok, rozumiem, że najbliżsi wypadających huliganów - lekka dezorientacja i te sprawy. No ale te dalej? Szczególnie, że Theoden i Eorlingowie przez dłuższą chwilę stali bez ruchu, gdy zauważyli nadjeżdzającego Gandalfa, Eomera i Rohańczyków.


Nie4koniecznie bez ruchu - to była taka LoTRowska odmiana bullet time'u. No i jakbym zauwazył ( będąc na miejscu orka ), że z drugiej strony nadjeżdza taaaakaaaa armia, to bym się tymi niedobitkami nie interesował. A same niedobitki były pod wpływem szału barbarzyńcy - im przecież wisiało, czy przeżyją, czy nie - taką taktykę wpaja się dzieciom walczącym w wojnach domowych w Afryce - albo zwycuiężą, albo ich współtowarzysze dobiją. Działa :|


Lara napisał/a:
Jak oglądałam RotK pierwszy raz, jeszcze w kinie, to najbardziej mnie wzruszyła scena pod Czarną Bramą, gdy Aragorn rzuca się na przeważające siły zła (for Frodo), a za nim pierwsi biegną Merry i Pippin, bez wahania...


Tja, ciekawy fotomontaz - w pierwotnej wersji Aragorn miał widzieć Saurona w postaci, jakiej oszukał elfów ( by wykuli dla niego pierścienie - taki diablo przystojny przystojniak ), który po chwili zmieniał się w Sauronka znanego z prologu Druzyny ( tylko dwa razy większego - kompleksy? ), a dzielny Aragorn miałz nim walczyć :P ALe to jakoś nmie przeszło ( bo "odwracało uwagę od Froda ), więc pocięto to i owo, a zamiast Saurona wkomponowano trolla. Uff.

@Leon

Głodnemu chlebuś na mysli? :>

Sorrow - 2005-09-20, 11:37

Dokładnie :D !
Jak to ładnie napisała Hathor przy okazji dyskusji o fanfikach:
Hathor napisał/a:
[Ludzie nie rozumieja prawdziwej przyjazni, dla nich Sam i Frodo to para i koniec.]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group