Tawerna Bibliotekarzy
Kozie forum :)

Kącik Czytaczy - Buble i knoty

Karry - 2005-02-27, 17:10
Temat postu: Buble i knoty
Hehe.. tytuł mówi sam za siebie :P

Od razu napiszę, że wielkim knotem IMO jest Alchemik, którego wielu ludzi tak ubustwia. Straszny kicz, pseudomistyczne zmagania bohatera z rzeczywistością i banalne zakończenie - szit.
:P :P :P

Valen - 2005-02-27, 19:22

ALCHEMIK JEST ¦WIETNY jedna z lepszych książek jakie czytałam (bo za wiele nie czytam) naprawdę nie wiem co ci się w nim tak nie podobało zakończenie jest ZNAKOMITE ZNAKOMITE 10000 razy lepsze niż to piepszenie kotka za pomoca młotka we władcy pierścieni i wszystkie inne makaroniasto nudno szczęśliwe
Karry - 2005-02-27, 19:32

Zakończenie? No tak, baaaaardzo finezyjnie znajduje złoto eh.. jak mówię. Pseudomistyczne piepszenie.
Valen - 2005-02-27, 19:37

Cytat:
banalne zakończenie



skoro banalne to dziwne ze w zadnej innej ksiazce takiego nie widzialam zakonczenie bylo najlepsze z wszystkich zakonczen jakie czytalam/widzialam

W kazdym razie kazdy ma inny gust wiec nie ma co tyle dyskutowac ci sie podobalo mi nie i DUPA takie życie tai rap

Karry - 2005-02-27, 19:59

Cytat:
W kazdym razie kazdy ma inny gust wiec nie ma co tyle dyskutowac ci sie podobalo mi nie


Ano.
Temacik załozyłem, bo jest o ksiażkach co sie podobały a ty tam pisałaś o tej co ci sie nie podobała, więc ten też powinien być :)

Wyrm - 2005-02-27, 20:12

Moim zdaniem knot to "Kod Leonarda da Vinci". Początek jeszcze ujdzie - trochę sensacyjny i da się przełknąć, ale później straszna kicha. Przewidywalna akcja, sporo fanaberii, które mogłyby być ciekawsze, gdyby autor wysilił się i spróbował je jakoś bardziej wiarygodnie uzasadnić. A tak - nuda...
Valen - 2005-02-27, 20:34

A czytałes kod pierwszy czy anioły i demony bo jak to drugie to cie rozumiem ja mialam taka sytuacje anioly i demony bylyu swietne a kod przewidywaklny
Hutnuk - 2005-02-27, 20:37

Anioły i Demony były ciut zbyt krwawe jak na mój gust. A poza tym to zakończenie... Skok bez spadochronu z helikoptera... Kompletna bzdura... :|
Wyrm - 2005-02-28, 09:49

Aniołów i Demonów nie czytałem wogóle, a Kod był przewidywalny mimo to.
Hutnuk - 2005-03-01, 08:56

Wyrmek napisał/a:
Aniołów i Demonów nie czytałem wogóle

No cóż... Warto Anioły i Demony przeczytać IMHO jedynie ze względu na ciekawe opisy Watykanu, Konklawe itp. Są to dosyć ciekawe sprawy, nie znane tak powszechnie. Ale fabuła jak dla mnie nie jest zbyt ambitna... :?

Vilkatla - 2005-03-01, 15:16

Karry napisał/a:
Od razu napiszę, że wielkim knotem IMO jest Alchemik, którego wielu ludzi tak ubustwia. Straszny kicz, pseudomistyczne zmagania bohatera z rzeczywistością i banalne zakończenie - szit.

Nie do końca się zgadzam. Jak książkę czytałam w 8 klasie podstawówki to mi się naprawdę bardzo podobała. Dwa lata temu miałam okazję sobie odświeżyć Alchemika i przeczytać inne powieści Coehlo, bo moja kumpela kompletowała serię.
Fakt, może naiwne, może infantylne, może trochę banalne.
Ale trzeba wziąć pod uwagę, ze Coehlo pisał dla ludzi PROSTYCH, co sam niekiedy podkreśla. Starał się przedstawić swoje 'przesłanie' jak najlepiej przyswajalnym językiem. Osobiście wolę cięższe książki (np. Herman Hesse - tematyka dość podobna, a zupełnie inny styl pisania), ale IMHO warto sobie poczytać. Lekturka na 2-3 godzinki, lekka, przyjemna, a i nie pozbawiona swego rodzaju głębi.

Wracając do tematu ;)
Największe knoty z jakimi się spotkałam to knoty o tematyce fantasy, więc może o tym napiszę w Zapomnianych ¦wiatach :P

Wyrm - 2005-03-01, 15:30

Vilkatla napisał/a:

Największe knoty z jakimi się spotkałam to knoty o tematyce fantasy, więc może o tym napiszę w Zapomnianych ¦wiatach :P


Ja bym kontynuował tutaj. Tym bardziej, że zgadzam się z Tobą w kwestii knotów o FR. Wiem, bo z jakiąś masochistyczną konsekwencją przeczytałem sporo w tym temacie. Jakoś mam ten problem, że jak zacznę czytać, to mimo wszystko ciekawi mnie co będzie dalej (no i po BG mam sentyment do FR). Co nie zmienia faktu, że może poza kilkoma pierwszymi książkami Salvatore o Drizzicie, większość książek opisujących FR to straszne badziewie. Na ogół to jakieś nieudolne połączenie patosu, z niewyrazistymi postaciami i kiepskimi dialogami. Powtórzę, że na ogół - bo zdarzają się nieco lepsze produkcje.

Karry - 2005-03-01, 15:32

Hem.. no tak, Coehlo napisał to faktycznie dosyć "prosto", nie dla mnie to. :)

A książki z FR to śmiech na sali... niektórzy to lubią, ale dla mnie same knoty chyba, pisane pod publiczke gnioty... przepraszam, jeśli komuś to dokuczy
:roll:

Vilkatla - 2005-03-01, 15:48

Wyrm napisał/a:
Ja bym kontynuował tutaj.

OK, pocięłam temat o książkach wartych polecenia, więc ten już zostawię :)

FR to moim zdaniem totalna żenada :/
Wyłączę z tego tylko Trylogię Mrocznego Elfa - dosyć fajnie mi się czytało, akcja była ciekawa i nie było tej rażącej przesady i tendencji, które Salvatore stosował w innych książkach.
A najgorszym gniotem spośród gniotów był dla mnie Magiczny Ogień Greenwooda (przeczytałam 100 stron i z wielką irytacją książkę porzuciałm, a zdarza mi się to niezwykle rzadko). Podobnie pani Cuinningham - zero pomysłu... ja naprawdę nie wiem, jak można tak pisać o niczym :/
I cholernie zastanawiają mnie te tłumy wielbicieli :O
Może to sprawa wieku - FR trafia zazwyczaj do 12-13- latków... Chociaż ja bedąc w tym wieku zapewne wyśmiałabym to jak teraz, mając chociażby porównanie Karola Maya, Daniela Daefoe czy Juliusza Vernego, którymi się do 6 klasy podstawówki zaczytywałam... Zresztą sam Nienacki z Samochodzikiem był o niebo lepszy.

Jeżeli już jesteśmy przy fantastyce, dorzucę jeszcze prymitywnego Conana (choć sam Howard miał niezłe możliwości) i popularnego ostatnio Jakuba Wędrowycza (Niby miało być zabawne, ale czytając nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać... Może to kwestia innych preferencji co do poczucia humoru - za Prachetem też nie przepadam, chociaż nie krytykuję go tak ostro ;) )

Leoncoeur - 2005-03-01, 15:55

FR duzo nie czytalem, ale zgadzam sie ze bryndza strasznas,
z innych tego typu - saga o zabojcy trolli z Warhammera

tragedia po prostu, niekiedy ciekawe momenty, ale ogolnie 6 stop ponizej dna

nie polecam...

sovellis - 2005-03-01, 16:00

Wielką kupą słonia jest napewno BG2 Athansa. O tak głupią książkę to naprawdę trudno. A co powiecie na temat biblii szatana Leveya?? Ja uważam że ta książka jest poprostu śmieszna i bezwartościowa. Spodziewałem się czegoś lepszego po tym czymś. Obleśne i głupie. A wy przeglądaliście biblię szatana??
Gaz_Shenryu - 2005-03-08, 15:08

Parę durnych ksiąg jest. Uwzględniając wszelkie lektury, z wyjątkiem Kubusia Puchatka:D FR, twórców fantastyki jak znana podobno Urszula K. Lein (dobrnąłem do 50 strony przez 5 dni czytania), zostają jeszcze szkolne, fatalne podręczniki (zawsze trzeba o tym wspominać) to książki nudne stanowią gdzieś 30% całości. Dla pesymistów 70%. Jako że pod tym względem jestem pesymistą, nie biorę książek w ciemno.
Raz wziołem. Ulkę.

Vilkatla - 2005-03-08, 21:28

Gaz -> a którą? Bo ja czytałam kilka naprawdę świetnych powieści pani Uli Le Guin (nazwisko przekręciłeś, czy mówimy o kims innym? :> )
Ale autorka sie trochie wypaliła i te późniejsze już są słabsze. Np. nacięłam się na Zwesząd bardzo daleko. Też chyba z 50 stron strawiłam, i to z wielkim bólem :/

Wyrm - 2005-03-08, 21:51

Muszę przyznać, że mi osobiście Le Guin też nie podeszła. Planeta Wygnania była całkiem, całkiem. Ale mam wrażenie, że kobiety piszą w sposób bardziej wysublimowany niż mężczyźni. Więcej tam uczucia. I chyba to czasem jest pewna bariera. Oczywiście bariera do przeskoczenia - ba nawet warto ją przeskoczyć. Niektóre bardziej uczuciowe wątki u Andre Norton, Mercedes Lackey, czy Maggie Furrey są ok. Ale mimo wszystko Wyrm jest prosty i lubi proste rzeczy :wink:

Mam nadzieję, że nie zostanę potraktowany jak "szowinistyczna męska świnia" :wink:

Karry - 2005-03-08, 22:01

Ty.. ty świnio! :lol:
Książki uczuciowe są dobre na ogół kiedy się je rozumie.
A przyznam, że Uli nie czytałem /jeszcze/

Vilkatla - 2005-03-08, 22:55

Wyrm napisał/a:
Ale mam wrażenie, że kobiety piszą w sposób bardziej wysublimowany niż mężczyźni. Więcej tam uczucia.

Szczerze mówiąc nie jest to żadną regułą :>
Czasem to właśnie facet pisze w sposób mocno emocjolnalny, weźmy na przykład pana Gemmela, albo Jonathana Carrola (trochę inna kategoria książek, ale też fantastyka), czytając którego nie mogłam oprzeć się wrażeniu, ze to kobieta :P
Andre Norton jest IMHO dość mocno przesadzona, choć pisze ciekawie.
U Ursuli zaś, w tych starszych książkach, nie znalazłam nadmiernej uczuciowości...

Wyrm napisał/a:
Wyrm jest prosty i lubi proste rzeczy

Hyhy... nie wiem czemu, ale odnoszę wrażenie, że faceci lubią w ten sposób podkreślać swoją wyższość :P

No ale żeby mnie o offtop nie osądzono, przypomniała mi się taka jedna pani, której książkę miałam nieprzyjemność czytać, mianowicie D. Kaczyńska-Ciosk... Sekret Olsteriona czy jakoś tak się to zwało.
Heh, pisana w duchu damskiego szowinizmu, (facet miał tam gorszą pozycję niż drow w Menzoberanzan :P ), pomysł na świat całkiem niezły, ale całość IMHO totalnie kiczasta :/

Wyrm - 2005-03-08, 23:08

Jestem skromnym Smokiem i nienawidzę się wywyższać Vil :wink:

Uwielbiam Carrolla i Gemmela. Postać Waylandera u Gemmela jest świetna, ale "Taniego" też bardzo lubię. U Carrolna świetne są nie tyle postacie co klimat. Ale będę się upierał, że kobiety piszą inaczej. Bez uprzedzeń - jest to ciekawe, ale mimo wszystko trochę inne.

[v] Jasne, ze trochę inaczej, bo mają inną mentalność :]
Waylandera też bardzo lubie, jest świetnie wykreowany, chociaż wolę Tarrantio-Dake'a z Mrocznego Księżyca. Postac analogiczna, ale zrobiła na mnie większe wrażenie, może dlatego, że tą książkę czytałam wcześniej...
Poza tym - KONIEC OFFTOPU:) [/v]

Igor z Moskwy - 2005-03-09, 00:44

to może ja (nie)polecę czegoś ;)
Nuda Pierścieni to się zwie. nie pamiętam czyje, jakichs dwóch Anglików.w googlach łatwo znaleźć. jak dla mnie to z fantasy jeszcze wiekszego gniota nie czytałem, fakt, ominałem FR bo nie chce sobie psuc czegos co lubie ;) al eNuda bije u mnie na głowę wsszystko co spotkałem do tej pory, przeogromna dwaka infantylizmu, podciętego głupawym nibyhumorem, żałosne postaci i durna akcja. niby miala to byc parodia wladcy ale wyszła chłopakom parodia własnego humoru.

sorki za błedy ale pies mi spi na rece która trzymam nad klawiatura wiec z jednej strony klawiatury nie widze :)

Coincidence - 2005-03-09, 11:50

"Nuda" to świetna parodia "Władcy" - tylko "Władcy" i aż" Władcy" - ja tam ubawiłęm się świetnie - autorzy celowo wyolbrzymiają i przejaskrawiają wszystko, co stworzył Tolkien . T
o nie jest fantasy - tak, jakbyś "Kosmiczne jaja" nazwał science-fiction... A to nawet ten sam rodzaj humoru - może to nie Terry ze swoim Dyskiem, ale i nie "Kiepscy".

A jak już NIE polecamy, to nie polecam książek ze światów FR, zwłaszcza Baldursów, a także cała reszta książek w światach z gier ( warcrafty, starcrafry, diabla ). To są dopiero gnioty...

sovellis - 2005-03-10, 13:30

Nuda pierścienia to pewnie jakiś szajs. Kto poważyłby się o parodiowanie takiej wspaniałej książki!! Chyba ostatni debil. Ale z ciekawości chętnie bym sobie ją przeczytał :D
Coincidence - 2005-03-14, 13:50

Oj tak, tylko ostatni debil :) "Władca Pierścieni" to prawda objawiona - czytać można tylko z nabożnym uniesieniem, wręcz z czcią :D I nic poza czytaniem robić nie można. IMHO dopiero takie knoty jak "Pierścień mroku" zaslugują na potępieni
Karry - 2005-03-14, 21:17

Cytat:
dopiero takie knoty jak "Pierścień mroku" zaslugują na potępieni
_________________



Hmmmm...... pierwszy tom Pierścienia Mroku świetny, naprawde, potem coraz bardziej przegięte. Ogólnie mi sie raczej podobało.

Nuda pierścienia to głupawy przerywnik, nie podobał mi się równierz.

Igor z Moskwy - 2005-03-14, 22:21

wiesz Coincidence, parodie mają to do siebie, że żeby dobrą napisać należy jesszcze bardziej zwracać uwage na to co i jak się pisze. inaczej wychodzą knoty. Nuda Pierścieni jest takim knotem, sam wstęp do tej ksiązki jest tak przygłupawy, że słabo mi się zrobiło jak to przeczytałem. a potem było już tylko z górki. tzn. w dół.ci goście po prostu nie potrafia pisać. zwyczajnie. może to i miało jakiś swój urok, ale ja go nie znalazłem. i wcale nie dlatego, że Tolkiena czytam z czcią. choć go lubie. dobrze napisana parodia nie jest tak bezmyslna jak to coś. a w nudzie myslenia nie ma wcale. chcesz przeczytac coś co zaprzecza całkowicie Tolkienowi choć do niego nawiązuje przejrzyj Yeskova. facet miał świetny pomysł na książke.
Grzebul - 2005-03-18, 14:58

No to pewnie rozpętam dyskusję....
Ekhem.

Bubly i knoty..?
Literatura Fantasy..?
Hmm
Nasuwa mi się na myśl pewien autor.. Sapkowski :]

Koleś pisze cieńko, styl nieciekawy.
Jego świat jest ściemowy, nierealny..
Bohater jest rzeźnikiem, który ma wszystko w dupie... (o wiedźminie mowa)
Ciągłe erotyzmy, wulgaryzmy, za dużo jak na książkę....
Widziałem też wywiad. Lepper się może ze swoimi gadkami-bezsensami schować.....

I czemu Sapkowski ma tylu fanów?
Czemu jest tak czytany??
Czemu jest nazywany "mistrzem" i "ojcem polskiego fantasy"???
A czy może ja czegoś nie dostrzegam wartościowego...?

Jako jedyne co mi się w jego stylu podoba, to czasami przebłyski naprawdę ciętego i chamskiego humoru :)
No cóż, proszę o komentarze/odpowiedzi..

Lara - 2005-03-18, 15:10

Grzebul:
Cytat:
Koleś pisze cieńko, styl nieciekawy

A czytałeś innych polskich pisarzy (takich raczej współczesnych, np. Piekara, Ziemiański i inni, którzy np. w Fabryce Słów wydają swoje książki)?
Cytat:
Jego świat jest ściemowy, nierealny...

A widziałeś realny świat fantasy? :P

Cytat:
Ciągłe erotyzmy, wulgaryzmy, za dużo jak na książkę...

Ciągłe? Poczytaj Achaję ;)

Cytat:
Widziałem też wywiad.

Może trzeba było go też przeczytać, a nie tylko oglądać? :>

Jeśli uważasz twórczość Sapkowskiego za bubla, to szczęściarz z Ciebie, udało Ci się nie czytać nic gorszego. Moim zdaniem na tle innych polskich 'pisarzy' A.Sapkowski jest naprawdę niezły.

Grzebul - 2005-03-18, 15:20

Czytałem wiele bubli. Ale wiadomo było, że to bubel.
Problem w tym, że Sapek robi bubelki, i jest uważany za mistrza, geniusza (i to bynajmniej nie bubli) ale fantasy.
I to mnie dręczy.

Achaja..? Hmm co to?

Lara - 2005-03-18, 17:09

Grzebul napisał/a:
Achaja..? Hmm co to?

W sumie lepiej nie wiedzieć :P , ale moim zdaniem przy niej twórczość Sapkowskiego to arcydzieło (bynajmniej nie uważam go za mistrza, czy też geniusza chociaż lubię jego książki, a w szczególności opowiadania). A.Sapkowskiemu trzeba zaliczyć na plus to, że zainteresował nowe pokolenie fantastyką.

Grzebul napisał/a:
Koleś pisze cieńko, styl nieciekawy.
Jego świat jest ściemowy, nierealny..
Bohater jest rzeźnikiem, który ma wszystko w dupie... (o wiedźminie mowa)
Ciągłe erotyzmy, wulgaryzmy, za dużo jak na książkę....
Widziałem też wywiad. Lepper się może ze swoimi gadkami-bezsensami schować.....

W ogóle nie zgadzam się z tym, co tu napisałeś. Twoje słowa wyglądają tak, jakbyś je gdzieś usłyszał i powtarzasz (szczególnie o głównym bohaterze - rzeźnik, którego nic nie obchodzi :eek: , chyba czytaliśmy inne książki ;) )

Vilkatla - 2005-03-18, 17:16

Grzebul->

Cytat:
Koleś pisze cieńko, styl nieciekawy.

Styl nie tyle nieciekawy, co niestandardowy i dlatego też nie wszystkim się podoba. Ponadto błyskotliwy i zabawny (choć jak wiadomo istnieje kilka rodzajów poczucia humoru - ja na przykład niespecjalnie trawię Pracheta).

Cytat:
Jego świat jest ściemowy, nierealny..

Owszem, jest 'ściemowy', ale z założenia :)
A co w nim bardziej nierealnego niż w tendencyjnych tolkienowskich światach to doprawdy mnie wiem... :|

Cytat:
Bohater jest rzeźnikiem, który ma wszystko w dupie...

IMHO Wiedźmin jest ciekawą psychlogicznie postacią. A 'rzeźnikiem, który ma wszystko w dupie' jest Conan, z którym porównania jakoś nie widzę...
Reszta bohaterów również jest przedstawiona barwnie i raczej nie zalicza się do płaskich i jednowymiarowych.

Cytat:
Ciągłe erotyzmy, wulgaryzmy, za dużo jak na książkę....

Lekka kontowersyjność jego książek przyczynia mu zarówno oddanych czytelników jak i wrogów. Konserwatyści oczywiście są przeciwko. Ja tam lubię nazywanie rzeczy po imieniu, nadaje to swosty realizm życiowy.
U Tolkiena wszyscy są albo niesamowicie szlachetni i bez skazy, albo źli do szpiku kości. U Sapkowskiego ludzie bardziej przypominają LUDZI.
A wulgaryzmy i erotyzm...? Czyż to nie jest na porządku dziennym?
Jedno jest pewne - Sapkowski nie przechodzi bez rozgłosu - czy to pozytywnego, czy nie. A to jest duży plus.
BTW, jak mam ochotę poczytać coś ładnego i ambitnego to sięgam po literaturę piękną :]

Cytat:
I czemu Sapkowski ma tylu fanów?
Czemu jest tak czytany??
Czemu jest nazywany "mistrzem" i "ojcem polskiego fantasy"???

Ot, właśnie dlatego, że zamiast pójść wytartą ścieżką poważył się na stworzenie czegoś nowego, niestandartowego i odważnego.
Poza tym jego kiążki są lekkie, łatwe, przyjemne, zabawne i ciekawe. A i talentu pisarskiego mu odmówić nie można.

Cytat:
może ja czegoś nie dostrzegam wartościowego...?

Najwidoczniej :]
Ale de gustibus non est disputandum :)

Karry - 2005-03-18, 18:02

Cytat:
Tolkiena wszyscy są albo niesamowicie szlachetni i bez skazy


bo tolkien pisał mitologię ;)

Też nie lubię Spaka, po prostu troche męczy mnie styl. Ale nie przychylę sie do zdania, że jest denny i tak dalej.
Uważam, że moze się podobać bo nie jest tak standardowy i płytki jak np.ksiażki FR :roll:

Wyrm - 2005-03-19, 23:23

Hehe...miało być o bublach, a robi się dyskusja o twórczości Sapkowskiego i Tolkiena :>

Ale pociągnę offtop, bo jestem zarówno fanem Tolkiena, jak i Sapkowskiego. To zupełnie inna literatura. Moim zdaniem Geralt to bohater znacznie głębiej i ciekawiej przedstawiony niż dowolny bohater tolkienowski. Mnie osobiście poczucie humoru Sapkowskiego bawi, a cynizm i erotyzm, to takie delikatne "przyprawy" w jego książkach. Naprawdę ciężko powiedzieć by epatował erotyzmem czy wulgaryzmami.

sovellis - 2005-03-20, 12:02

Ja czytam i bardzo lubię FR, świat dysku pracheta, TOLKIENA, a Sapkowskiego czyta mi się jak "Krzyżaków". Niespecjalny ten Wiedźmin, chociaż nic do niego nie mam. Niektórym się może podobać.
Grzebul - 2005-03-20, 12:09

Co masz na myśli porównując Sapkowskiego do Krzyżaków?
Mi się Krzyżacy cholernie podobali...

Coincidence - 2005-03-22, 15:06

Aha, czyli nie można porównywać ich do Pięcioksiągu? :D

Sapek ma to do siebie, że jego ksążki są... ksążkami. Ze wszystkimi zaletami i wadami. Raz, że Jędrek bawi sięsłowem, historią, realnymi postaciami. Dwa, że jego twórczość nie ma takiej "głębi", poezji jak np,. u Tolkiena. Co nie przeszkadza mi czytać raz po raz cały Pięcioksiąg.

Tak się spytam, Grzebiu, co Sapka przeczytałeś? ( nie zośliwie, normalnie pytam ).

ktoś rozsądny :) napisał/a:
jak mam ochotę poczytać coś ładnego i ambitnego to sięgam po literaturę piękną


Ot, nic dodać, nic ująć. Można tylko się dołączyć do opinii :)

Vilkatla - 2006-09-21, 06:42

nora, w innym temacie napisał/a:
Tu mam do was jeszcze pytanie, też czytacie książki, (które wam sie nie podobają) do końca?

tak, zazwyczaj staram sie dobrnac, zeby moc powiedziec, ze ksiazke przeczytalam. zeby moc ja pozniej z czystym sumieniem krytykowac (bo co to za krytyka, jesli przeczytalo sie 50 stron?)
ale fakt, czasem nie wyrabiam. rzedko, bo rzadko i naprawde musi to byc nawet nie ekstrabeznadziejne, ile ekstranudne.
dla przykladu - Tkacz Iluzji Bialoleckiej, Nadejscie nocy C. S. Friedman (pierwszy tom nawet mi sie podobal, ale drugiego nie bylam w stanie zmeczyc), jakis badziew z Forgotten Realms, nawet nie pamietam tytulu. a z klasycznej Al Whartona.

i chcialam kilka slow o Tkaczu (chociaz wlasciwie, zgodnie z tym, co napisalam pare linijek wyzej, krytyka bedzie z niecalkiem czystym sumieniem ;] )
ksiazeczka o malym chlopczyku, wlasciwie pozbawiona wszelkiej akcji... glowny watek to zabawy tegoz malego chlopczyka z przyjacielem smokiem (skadinad niemalze pluszowym), jego mlodsza siostrzyczka, lub dziecmi starego czarodzieja...
WSZYSTKO w tej ksiazce jest tak infantylne, ze az boli.
nadawaloby sie moze na wieczorynke, chociaz przypominajac sobie Puchatka, Gumisie, czy Smerfy, nawet tam dzieje sie o wiele wiecej, a i humor jest jakis taki bardziej blyskotliwy...
jak dla mnie dno i zenada. nie wiem, jak to wygladalo, kiedy bylo opowiadaniem, ale nawet jesli w krotszej formie mialo jakis urok, po rozbudowaniu zatracilo go z kretesem.

dalej z ostatnio przeczytanych nie moge w tym temacie nie wspomniec Kodu Leonarda, ktory, nie wiedziec czemu, stal sie swiatowym bestsellerem :|
ja rozumiem, ze nie mozna bylo sie spodziewac rewelacji, ale nawet jak na gatunek taki jak sensacja, jak dla mnie to okropny wrecz gniot.
autorowi przede wszystkim zabraklo realizmu akcji. to co sie tam dzieje, mozna sobie wyobrazic, ale uwierzyc, ze mogloby sie to stac naprawde, juz zadna miara nie da rady.
nawet spektakularne ucieczki Jamesa Bonda i blyskotliwe wynalazki Mac Gyvera zialy wiekszym realizmem, niz brownowskie tlumaczenia braku zabezpieczen w Luwrze (nie stac ich na sprzet, wiec kamery w sali z Mona Lisa to atrapy...), ucieczka z banku, czy powietrzna przeprawa przez granice do Anglii. takie sytuacje moznaby mnozyc w nieskonczonosc.
inna rzecz - superinteligentni bohaterowie, ktorzy w kilka sekund radza sobie z dosc skomplikowana zagadka w postaci anagramu, nastepna taka (analogiczna) zagadke rozwiazuja w pol godziny. a podanie wlasciwego kodu w banku zajmuje im dokladnie tyle czasu, ile na to dostali (czyli bodajze ladna godzine), przy czym czytajacy ta ksiazke srednio rozgarniety czytelnik jest w stanie wpasc na to w przeciagu gora minuty...
dalej - sama intryga. mamy oczywiscie 'tych dobrych' i 'tego zlego', ktory miesza. kandydatow na 'tego zlego' jest w zasadzie dwoch, z czego ten pierwszy jest tak mocno podejrzany, ze az poza podejrzeniami. wiec 'nieoczekiwany zwrot akcji' pod koniec ksiazki nie jest ani nieoczekiewanym, ani, na dobra sprawe, nawet zwrotem. no i nie mozna nie wspomniec o samej, wywolujacej paroksyzm smiechu koncowce, gdzie sie okazuje to, czego czytelnik mogl sie domyslic juz na samym poczatku, a czego zapewne nie bral pod uwage, zakladajac, ze to nie moze byc AZ TAK GLUPIE.
jedyne, co moznaby uznac za plus, to ta cala kontrowersyjna, 'bluzniercza' filozofia. ale nic w tym nowego - calosc przedstawionych domniemywan zerznieta z paradokumentalnej, pseudonaukowej ksiazki Swiety Graal - Swieta Krew, ktora to zreszta tez do najrzetelniejszych nie nalezy...
film zaczelismy ze znajomymi ogladac, bo myslelismy, ze moze bedzie mozna troche pokomentowec i sie posmiac, ale po kilkunastu minutach i to okazalo sie poboznym zyczeniem... tak zalosny, ze juz nawet nie smieszny :blee:

to by bylo na tyle.
poki co, gniotow mam dosc, wiec nie zamierzam sie w najblizszym czasie zabierac za nic o watpliwej reputacji.

Grzebul - 2006-09-22, 16:35

Vilkatla napisał/a:
ksiazeczka o malym chlopczyku, wlasciwie pozbawiona wszelkiej akcji... glowny watek to zabawy tegoz malego chlopczyka z przyjacielem smokiem (skadinad niemalze pluszowym), jego mlodsza siostrzyczka, lub dziecmi starego czarodzieja...
WSZYSTKO w tej ksiazce jest tak infantylne, ze az boli.

Mi się Tkacz podobał.
Rzadko spotykany tropikalnomagiczny klimat powieści, praktycznie brak dialogów (chłopiec jest głuchoniemy), luźna, przyzwoita, może nie genialna, ale fajnie się czytało.
Kto powiedział że fantastyka musi byc mroczna i trzymajaca w napieciu?
Jak na to, że napisane przez kobiete to spoko kniga.
Nie wiem tylko czemu aż Zajdla dostała za to. W tym samym roku wyszło trochę ciekawszych książek fant./sf

Vilkatla - 2006-09-22, 18:27

Grzebul napisał/a:
Mi się Tkacz podobał.

rzecz gustu.
zreszta nie tylko Tobie, bo i wielu ludziom, ktorych opinie o ksiazkach cenie.
bycmoze i ksiazka ma jakies swoje zalety, ale ja jestem przerazliwie uczulona na infantylizm i przynudzanie i juz ;]

Grzebul napisał/a:
Kto powiedział że fantastyka musi byc mroczna i trzymajaca w napieciu?

nikt, ale dla mnie ksiazka musi miec albo ciekawa akcje, albo ciekawe przemyslenia-wnioski, albo zawierac jakas ciekawa wiedze. inaczej jest po prostu NUDNA. chocby nie wiem, jak dobrze byla napisana.
a w Tkaczu brakuje nie tylko wszystkich wymienionych, ale rowniez i bohaterowie, i styl pisarski sa jakies takie... nijakie. slowem - nic, czego mozna by sie uczepic.

Grzebul napisał/a:
Jak na to, że napisane przez kobiete to spoko kniga.

U.K. LeGuin tez jest kobieta (chyba ;] ) i jakos pisanie powiesci lepiej jej wychodzi...
a to, czy kobiety pisza lepsza, czy gorsza fantastyke od mezczyzn, ciezko stwierdzic, bo cierpimy na straszny niedobor ksiazek tego gatunku autorstwa pan :>

Sorrow - 2006-09-22, 20:16

Vilkatla napisał/a:
Grzebul napisał/a:
Jak na to, że napisane przez kobiete to spoko kniga.

U.K. LeGuin tez jest kobieta (chyba ;] ) i jakos pisanie powiesci lepiej jej wychodzi...
a to, czy kobiety pisza lepsza, czy gorsza fantastyke od mezczyzn, ciezko stwierdzic, bo cierpimy na straszny niedobor ksiazek tego gatunku autorstwa pan :>

Hmn...
Jacquelin Carrey bardzo dobrze pisze... i Anne Rice i Patricia A. McKillip i Jashan i JRR Tol... ups XD

Gaz_Shenryu - 2006-10-01, 11:05

Nareszcie ktoś słyszał o Mistrzyni McKillip...
A propo(s): Czy to prawda, że powstała czwarta część Mistrza Zagadek z Hed? (w sumie to nie pamiętam, lub nawet nie wiem, jak zwała się ta trylogia, więc zawsze nazywam ją od tytułu pierwszej części). Podobno została wydana w '02. Dostać jej u nas chyba nie można, przynajmniej z doświadczeń również zainteresowanych tą książką osób tak wywnioskowałem.
Co do piszących pań i tytułowych bubli- jako prezykład podam znaną Andre Norton. Powielanie pomysłów i tak już nijakich oraz dosyć nieciekawy warsztat- i ona stała się aż tak sławna?!
Już bym to zrozumiał, jakby się Hilton nazywała, ale tak... ;)

Coincidence - 2007-06-19, 13:43

Rozpocząłem czytanie Achai. Jestem na czwartej stronie i naprawdę nie mam ochoty zgłębiać tego dalej :|
Sprawia wrażenie pisanej przez podnieconego nastolatka siedzącego na toaletowym tronie :help:
Nigdy więcej :|

chise - 2007-06-19, 14:42

Coin o Achai napisał/a:
Jestem na czwartej stronie i naprawdę nie mam ochoty zgłębiać tego dalej


Początek jest paskudny, to trzeba przyznać, zwłaszcza jeśli wcześniej słyszało się średniopochlebne opinie o tym tytule i dodatkowo wyszukuje się błędów.
Wstęp do Achai jest wzniosły, podniosły, zamotany i mroczny, podobnie zresztą jak większość książki
Warto jednak moim zdaniem przeczytać pierwszy tom, który jako jedyny ma chyba spójną fabułę, i ew. drugi, ażeby poznać pana Biafrę :>

Ogólnie to muszę przyznać, że jestem wielkim wrogiem rzucania książek w kąt po złym wrażeniu z pierwszych paru stron - bo zdarzało mi się już czytać świetne książki zaczynające się w paskudny sposób

Coincidence - 2007-06-19, 16:20

chise napisał/a:
Wstęp do Achai jest wzniosły, podniosły, zamotany i mroczny, podobnie zresztą jak większość książki


"Achaja potrafiła strzelać z łuku jak chłopak, biegać i pływać jak chłopak, jeździć na koniu jak chłopak, z rozkraczonymi nogami, ale... Ale chłopcem raczej nigdy nie zostanie. I ta właśnie myśl mąciła spokój Wielkiego Księcia."

Styl pisania mnie rozwalił na łopatki. Potwornie posklecane zdania :| Podobno pisarze dzielą się na tych, którzy potrafią pisać słowa, potem tych, którzy piszą zdania. Dopiero najwyższym mistrzostwem jest pisanie całych akapitów. Tutaj są nawet nie słowa, a wyrazy :P

chise - 2007-06-19, 18:05

Styl pisania też mnie początkowo rozłożył, niemniej jednak w późniejszej części przestał przeszkadzać, chociaż ciężko mi powiedzieć, czy poprawił się, czy też raczej ja się przyzwyczaiłam :>

W późniejszej części znaacznie bardziej przeszkadzają braki fabularne, chaotyczność prowadzenia wątkow, superbohaterskość a w ostatnim tomie chyba wszystko :P

Gdzieś na pierwszych stronach pierwszego tomu wystąpiła wielce mhhroczna scena rozbierana z Achają i jej hm, macochą, bardzo wesoła, doczytałeś chociaż tyle?

Yarpen - 2007-06-19, 18:27

Pozwolę się wtrącić. Czytałem sobie ostatnio Ziemkiewicza, "Bramy strachu". Powieść mającą rzekomo być post-apokaliptik politik-fikszyn itd. Książka dziwaczna, pomotana i... bez sensu. Po pierwsze - nieudolna zrzyna (wymieszanie Fallouta z Gothiciem ;P), niewyrazisty charakter główny oraz no cóż... jego szamotanina w sumie. Nie wiemy jak. Nie wiemy gdzie. Ale nagle WIELKI system zostaje załamany poprzez jakiegoś chłopaczynę z wyprutą pamięcią i jego akcję... poza tym jakaś dziwaczna filozofia związana z systemem...

Mimo wszystko, nie polecam. Znaczy się, książke da się przeczytać. Ba, jest nieźle. Ale kiedy ją odkładasz, i próbujesz o tym myśleć... kiepsko.

Coincidence - 2007-06-19, 18:35

chise napisał/a:
W późniejszej części znaacznie bardziej przeszkadzają braki fabularne, chaotyczność prowadzenia wątkow, superbohaterskość a w ostatnim tomie chyba wszystko :P


Hm, to czekaj - książka napisana beznadziejnie, fabuła niedorobiona, postacie sztampowe i ogólnie do rzyci z tego co zrozumiałem. Hm, to jakim cudem to cholerstwo jest uznawane za "Drugie po pięcioksiągu"? :P Bo ja tu czegoś nie rozumiem :D

chise napisał/a:
scena rozbierana z Achają i jej hm, macochą


Hm, nie. Ale wiem, że jej macocha była od niej młodsza. To kazirodzwo i odwrotnie proporcjonalna pedofilia. Hm, wycofuję argument z sztampowymi wątkami :D

chise - 2007-06-19, 21:05

wątki są i będą miejscami bardzo wesoło niesztampowe... gdzieśtam później Achajka przejdzie chrzest w bdsm na oczach swojego tatusia.... lesbijki tez będą, ale afaik dopiero w drugim tomie. XD
co do postaci - Biafra. nie zapomnę tego pana. gdzieś tam bardzo daleko coś a'la Myron :>

a popularność niniejszej trylogii przypomina mi popularność anime Elfen Lied, które kiedyś objechałam na tym forum - niektórym ludziom wydaje się, że jak jest trochę brutalności i golizny, to dzieło jest "dorosłe" a co za tym idzie "dojrzałe" a co za tym idzie "wybitne"...

inna rzecz, że niektórzy czytają niewiele, czym osobiście tłumaczę sobie wysoką pozycję "Władcy pierścieni" w rankingach na ulubioną książkę z gatunku fantastyka.
Tolkien, Wiedźmin no i widocznie część wielkich znawców dorwała i Achaję, ot cała smutna prawda :>


edit: recenzja na CoBie - spoilers inside

Grzebul - 2007-06-19, 23:49

Coincidence napisał/a:
Styl pisania mnie rozwalił na łopatki. Potwornie posklecane zdania

Mi się akurat podobał :)
Faktycznie jakby autor po pijaku trochę pisał, ale co ponadprzeciętne i co urzeka w tej powieści, to wspaniała gra psychologiczna rozgrywająca sie na wielu poziomach: podstępy i relacje między królami, między najbliższymi podwładnymi, między uczonym co poznał tajemnicę, a jego podwładnym, między zwykłymi żołnierzami... w tej książce jest wszystko :)
Pozatym genialne spojrzenie na alternatywną historię naszego świata. Droga do chin, wynalezienie broni palnej, podbicie Konstantynopola, uporanie się z zarazami, nowe sposoby prowadzenia wojen: zarówno ze strony taktycznej jak i poprzez polepszanie bytu żołnierzy.
Na dodatek książką bogata w wachlarz różnych rekwizytornii fantasy, magowie, ludziekoty, szermierze natchnieni.. czego chcieć więcej? :)
Dla fana fantasy i historii to wspaniała kompilacja.

No i zajebiste joki :)
Po prostu cudo. Czekam aż zapomnę, by móc przeczytać raz jeszcze!

chise - 2007-06-20, 00:22

Cytat:
o wspaniała gra psychologiczna rozgrywająca sie na wielu poziomach

Grzebciu, normalnie spadłam z krzesła.
.^.
Czy my aby mówimy o tej samej książce?
Głębia? Psychologiczna? Wielopoziomowa? W Achai?

Cytat:
Dla fana fantasy i historii to wspaniała kompilacja.

Powiedziałabym raczej: misz-masz. Trochę tego, trochę tamtego.
Przy mieszaniu farb o podobnych proporcjach jako efekt wychodzi bliżej nieokreślona sraczkowatość.
I tu podobnie.
Za dużo wszystkiego imć autor poupychał i za słaby z tego zrobił użytek.

Grzebul - 2007-06-20, 00:51

chise napisał/a:
Czy my aby mówimy o tej samej książce?

Tak.
chise napisał/a:
Głębia? Psychologiczna? Wielopoziomowa? W Achai?

Nom.

:P

chise napisał/a:
Przy mieszaniu farb o podobnych proporcjach jako efekt wychodzi bliżej nieokreślona sraczkowatość.

Z odrobiną Ziemiańskowej finezji wychodzi całkowicie nowy, fajny i niepowtarzalny kolor, albo jakiś krzywy ale porywający akord.
Ta mieszanka jest dla mnie genialna, i z niecierpliwością oczekuję na ciąg dalszy zapowiedziany w ostatnim zdaniu książki :)

Yarpen - 2007-06-20, 09:25

chise napisał/a:
a popularność niniejszej trylogii przypomina mi popularność anime Elfen Lied, które kiedyś objechałam na tym forum - niektórym ludziom wydaje się, że jak jest trochę brutalności i golizny, to dzieło jest "dorosłe" a co za tym idzie "dojrzałe" a co za tym idzie "wybitne"...

Teraz mogę powiedzieć, że chyba ciocia ma rację 8-) Chociaż Elfena dalej lubię - to był taki mały offtop :]

Grzebul - 2007-06-20, 13:57

chise napisał/a:
a popularność niniejszej trylogii przypomina mi popularność anime Elfen Lied, które kiedyś objechałam na tym forum - niektórym ludziom wydaje się, że jak jest trochę brutalności i golizny, to dzieło jest "dorosłe" a co za tym idzie "dojrzałe" a co za tym idzie "wybitne"...

O Sapkowskim-erotomanie byś nie powiedziała w ten sposób, true? :P

Coincidence - 2007-06-20, 14:03

Oczywiście, że nie. Sapkowski był feministą ;P
chise - 2007-06-20, 14:09

Cytat:
O Sapkowskim-erotomanie byś nie powiedziała w ten sposób, true?


jakoś nie przypominam sobie *erotyki* w Sadze Wiedźmińskiej, której jedynym celem byłby tylko i wyłącznie fanserwis bądź przyjemność autora ;)
nie jestem wrogiem erotyki ani brutalności, ale nie przepadam za "dziełami", w których stanowią główny atut przyciągający czytelnika zcy też widza.

oczywiście nie twierdzę, że nie ma czytelników, którzy Wiedźmina cenią sobie za dosadność a jedynym rozważaniem, do których ich prowokuje jest to, czy Ciri była czy nie była dziewicą :P

Sapkowskiego lubię między innymi za to, za co nie lubię Achai - *umiejętne* wykorzystanie różnego rodzaju nawiązań do historii czy kultury. Subtelne. Wyważone. Stonowane.
Łopatologii mówimy stanowcze NIE :>

Grzebul - 2007-06-20, 14:20

chise napisał/a:
jakoś nie przypominam sobie *erotyki* w Sadze Wiedźmińskiej

No fakt, bo to bardziej pod pornol podchodzi :) Scen seksu naczytałem się u Sapkowskiego o wiele wiecej niż w Ziemiańskich, były długie, soczyste, pełne opisów, niekiedy wulgarne. Często bez powodu, ot tak taka zapchajdziura imo. (w sensie umiejscowienia w treści książki ofkorz)
Achaja mogłaby nie mieć tych wszystkich orgii. Ale ma. Jest ich dosłownie trochę, dla mnie raczej budowały klimat (choć w sumie pamiętam tylko relacje polityczniepoprawnej kobiecej armii podczas nocy, i scena rozbierana na pierwszych stronach książki).

chise napisał/a:
za co nie lubię Achai - *umiejętne* wykorzystanie różnego rodzaju nawiązań do historii czy kultury. Subtelne. Wyważone. Stonowane.

Ja właśnie za to uwielbiam Achaję! Widać, że autor czerpie pełnymi garściami z książek historycznych, i przedstawia wiele rzeczy wymienionych między innymi parę postów wyżej przezemnie w sposób bardzo stonowany i zapadający w pamięć. Nie rozumiem, czemu uważasz wykorzystywanie nawiązań do historii i kultury w Achaji za nieumiejętne..

chise - 2007-06-20, 14:29

Cytat:
Nie rozumiem, czemu uważasz wykorzystywanie nawiązań do historii i kultury w Achaji za nieumiejętne..

Dlatego, że, moim zdaniem, było przedstawione w sposób łopatologiczny, kawę na ławę, nawet myśleć zbyt wiele nie trzeba, a po drugie - było tego zwyczajnie za dużo. Możnaby dojść niemalże do wniosku, że połowę obecnie istniejącej kultury wymyślili na spółkę bohaterowie książki...
z calym szacunkiem ani Geralt ani nawet Jaskier nie mieli takich aspiracji :P
Autentycznie przy trafianiu na kolejną "perełkę" miałam ochotę zaprzestania czytania.

Cytat:
(o orgiach) Jest ich dosłownie trochę, dla mnie raczej budowały klimat

Niewątpliwie budowały klimat, niewątpliwie. Specyficzny klimat.
Achaja albo się kurwi albo udaje superherosa, ciężko stwierdzić, co jest gorsze :>

Grzebul - 2007-06-20, 15:01

chise napisał/a:
Dlatego, że, moim zdaniem, było przedstawione w sposób łopatologiczny, kawę na ławę, nawet myśleć zbyt wiele nie trzeba

Mi się właśnie zdaję, że wielu ludzie się gubi w Achaji bo jest za dużo bohaterów, wątków i rozkmin... a myślenie jak wiadomo boli.
chise napisał/a:
Możnaby dojść niemalże do wniosku, że połowę obecnie istniejącej kultury wymyślili na spółkę bohaterowie książki...

A w historii tak nie było? Jeśli chodzi o kwestie agenturalne, taktyczne to za to zazwyczaj odpowiadają pojedynczy ludzie w zaufanych odpowiednio dobranym przez siebie otoczeniu władcy. Tutaj kulture rozwineli zebrani razem odpowiednio zasponsorowani inteligencji, oraz odkrycie drogi handlowej do "Chin". Nie widzę tu też żadnej przesady :>

chise napisał/a:
Achaja albo się kurwi albo udaje superherosa, ciężko stwierdzić, co jest gorsze

Fakt faktem, że jest trochę wkurzającą postacią.. z mega pierdoły w mega hirosa, po drodze wątki rozczulacze, i ekspresowy kurs na dziwkę..
Trochę nie lubię tej postaci.

chise - 2007-06-20, 16:55

Cytat:
Jeśli chodzi o kwestie agenturalne, taktyczne to za to zazwyczaj odpowiadają pojedynczy ludzie w zaufanych odpowiednio dobranym przez siebie otoczeniu władcy

no niby tak. różni ludzie. w różnych miejscach. na przestrzeni dziejów.
nie garstka znajomych królika, która co chwilę wpada na jakiś iwelkopomny pomysł.

co do mnogości wątków FAKTYCZNIE było ich sporo. aż za sporo, i kilka haniebnie niewykorzystanych. a kilka innych, zwłaszcza wątek Mereditha, bardzo obszernych ale takich ni w dupę ni w oko.

Achaja jako bohaterka jest nie dość, że wkurzająca to na dodatek plastikowa, uproszczona i bezbarwna. nijak nie wpływa na nią to, co przeżywa, jak była naiwną dupką na początku tak zostaje nią az do końca. blleee

Grzebul - 2007-06-20, 22:19

chise napisał/a:
no niby tak. różni ludzie. w różnych miejscach. na przestrzeni
dziejów.

Takich rzeczy się uczyłaś na histori. Platon taki rok, Arystoteles taki, Guttenberg inny..
Jednak taki np Napoleon miał świtę takich geniuszy jak Shuilmeister, Vidocq czy Fouche. Starannie dobrani, którzy wymiatali pomysłowością na wszystkie fronty. Każdy wielki władca miał swoich najlepszych ludzi, bez których nie byłby najlepszym władcą, a starszy Achaji miał to szczęście, że sobie takich ludzi dobrał :)
chise napisał/a:
co do mnogości wątków FAKTYCZNIE było ich sporo. aż za sporo

Lol :) To trochę jak w Amadeuszu, jak cesarz mówi Mozartowi, że za dużo nut :lol: "A które dokładnie wykreślić wasza cesarska mość?"
chise napisał/a:
nijak nie wpływa na nią to, co przeżywa

Każde doświadczenie na nią wpływa! Końcowe dialogi z martwym Hekkem są wręcz bezcenne.
chise napisał/a:
jak była naiwną dupką na początku tak zostaje nią az do końca

No fakt, co to za książka, gdzie główna bohaterka jest postacią naiwną. Jak tak można?!..


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group