Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
p2p, a kwestie moralne
Autor Wiadomość
Sorrow


Wysłany: 2006-06-15, 23:51   

Coincidence napisał/a:
Orzecho napisał/a:
Proponowałbym to oddzielić bo społeczności internetowe mają pewne ograniczenia a innych nie mają.


Ale są częścią społeczestwa. Kontaktujesz się z własnej nieprzymuszonej
woli z ludźmi, więc jak możesz twierdzić, że "chcesz być poza"? No chyba, że to uzależnienie :]

Racja. Moja wina - nieprecyzyjnie określiłem co mam na myśli.

Coincidence napisał/a:
Orzecho napisał/a:
Czytając tego posta wreszcie uświadomiłem sobie o co chodziło Sorrowowi z wojną.


Ja dalej nie rozumiem :/ I z pewmnościąna tym polega mojke ograniczenie. Może ktoś ulituje się i wyjaśni chociaż ogólnikowo?

Proste. Nie ma bezpieczeństwa, nie ma pokoju, jest wojna.
Na poziomie państwa może panować względny pokój, jednak na poziomie osobistym już nie.

Kiedy mówiłem o społeczeństwie, którego nienawidzę, mówiłem o społeczeństwie, które stwierdza, że jest pokój a nie interesuje się, czy pokój panuje na poziomie indywidualnym, czy jednostki nie są celem agresji, napaści.
W, którym człowiek jest odizolowany, które mogą zastraszać niewielkie grupy ludzi.

Coincidence napisał/a:
Orzecho napisał/a:
stwierdzenie zacytowane wyżej, może być obraźliwe :/


Stricte stwierdzenie zacytowane przez Ciebie powyżej?
Szczerze molwiąc mam gdzieś czy Sorrow, którego pozornie uczepiłem się i najwyraźniej ciężko obraziłem, ściąga i pupuje piracki soft, muzykę czy ksążki, tak jak obojętne mi jest, czy jego pogróżki o mordowaniu i sodomizacju w końcu się urzeczywistnią. To nie ja wtedy poniosę konsekwencję takich czynów.

Nie kupuję piratów. Ani nie rzucam żadnych pogrózek.

Coincidence napisał/a:
Nie znoszę po prostu zasłaniania się szczytnymi ideami w przypadku spelniania własnych zachcianek w sposób najmniej właściwy. "Niech się pali, niech się wali, byleby mnie było dobrze." Po co mam się starać, gdy zawsze mogę iść na łatwiznę i zamaskować w stosunku do siebie i innych swoje czyny metodą "cel uświęca środki". Tyle, że tu nie ma żadnego celu, a jedynue prymitywne zachcianki.
Nie usprawiedliwisz gwałtu pociągiem płciowym i stwierdzeniem, że jest to wojna o przetrwanie gatunku? ( iimprowizacja poglądów ;) )

Nie no, najpierw kradzież a teraz gwałt, ciekawe, jakie jeszcze wymyślisz porównanie? Wiesz może co przeżywa ofiara gwałtu?

Nigdy nie zasłaniałem się szczytnymi ideałami.
Nie jest niczym szczytnym być w stanie wojnu i ją na dodatek przegrywać :| .
O wiele chętniej bym zniszczył swoich wrogów i żył spokojnie i normalnie, ale to jest niemożliwe...

Zupełnie niemożliwe...
Za dużo jest na świecie litości dla cudzych wrogów i prześladowców...
_________________
"none ov thy empty gods, shall ever stand above me
none ov thy weak brothers, shalt ever share my blood
my awareness, catalyst, ov godhate I have spawned
in sinister ecstasy eternally I decompose"
 
 
Orzecho
Mistrz Gry


Wysłany: 2006-06-17, 12:17   

Cytat:
Powtórzę może raz jeszcze dla pewności: nigdy nie okreslałęm niczyjego stanu, cech osobowości oraz potencjalnych czynów. Jedynie przypuszczenia mojego nie całkiem poprawnie funkcjonującego mózgu.


W pewnych kwestiach choćby przypuszczenie może być obraźliwe. Kwestia delikatności. Spróbuj komuś powiedzieć "Wydaje mi się, że ruchasz się z wołem" i obserwuj reakcje. ;)

Cytat:
...nie moesz mieć pewności, że o to chodziło Sorrowowi


I nie mam ;) Ale moje stwoerdzenie, nawet gdyby je powiedział całkowicie stanowczo, mam nadzieję, nikogo by nie obraziło.

BTW: Coin ma zdublowany post ;)
_________________
Nie wolno w zaufaniu do żadnego drania posuwać się dalej, niż można nim cisnąć, i nie ma na to rady, więc lepiej się napijmy.

http://orzecho.act4trees.com/ - akcja na rzecz odnawiania lasów równikowych, proszę kliknij.
 
 
Coincidence 

Wysłany: 2006-06-17, 19:19   

Sorrow napisał/a:
Proste. Nie ma bezpieczeństwa, nie ma pokoju, jest wojna.
Na poziomie państwa może panować względny pokój, jednak na poziomie osobistym już nie.


Encyklopedia PWN napisał/a:
WOJNA, zjawisko społ.-polit. stanowiące integralną część dziejów ludzkości od początków organizacji społ., o zasięgu rosnącym wraz z rozwojem technologii; od zbudowania broni jądr. (1945) i środków jej przenoszenia zagraża całkowitą zagładą człowieka i życia na Ziemi. Pojęciu wojna nadawano różne znaczenia; we współcz. języku pol. najczęściej jest określana jako zorganizowana walka zbrojna między państwami, narodami lub grupami społecznymi.


Na poziomie osobistym możesz przeżywać choćby Armagedon, a nazwać go już możesz w dowolny sposób ( choćby III Wszechwojną Twoich Jaźni o ciasteczka ), ale jest to tylko i wyłącznie Twoja sprawa i Twój problem, a nie argument w jakiejkolwiek sprawie.


Sorrow napisał/a:
Nie kupuję piratów. Ani nie rzucam żadnych pogrózek.


Bo ściągasz / dostajesz za darmo :]

A co do pogrózek:

Sorrow napisał/a:
O wiele chętniej bym zniszczył swoich wrogów i żył spokojnie i normalnie, ale to jest niemożliwe...


Pogróżka nie musi występować w formie "zabiję cię, <username>" :P

Sorrow napisał/a:
Nie no, najpierw kradzież a teraz gwałt, ciekawe, jakie jeszcze wymyślisz porównanie?


Orwell pisał, że ortodoksja oznacza niemyślenie.
W moim odczuciu jesteś bardzo ortodoksyjny w swoich poglądach, Sorrow.

Kradniesz, do czego sam się porzyznałeś.
Z racji faktu, iż często dla podkreslenia swoich racji używasz sytuacji skrajnych, takich jak mord i gwałt, uznałem, że tak przedstawione porównanie ( NIE kradzież = gwałt, ale kradzież = czyn karalny i zabroniony przez prawo; gwałt = czyn zabroniony przez prawo i karalny ) lepiej będzie przez Ciebie przyswajalne.
Chyba się nie udało :|


Sorrow napisał/a:
Wiesz może co przeżywa ofiara gwałtu?


Nie wiem. I ty też jtego nie wiesz, więc może przestałbyś pier$^ o dupie Maryny i używał nieco konkretnniejszych argumentów?

A wiesz, co przeżywa ofiara kradzieży? Np. taki programista, który przez dwa-trzy lata pracuje nad produktem, który potem nie jest zakupywany, jak p
Orzecho napisał/a:
ję ,w której płaci się za efekty czyjejś pracy, a kopiowany i rozpowszechniany bez wiedzy i zgody autora?

[quote="Orzecho"]W pewnych kwestiach choćby przypuszczenie może być obraźliwe.


Nie sposób się z tym nie zgodzić :]

Sorrow napisał/a:
Spróbuj komuś powiedzieć "Wydaje mi się, że ruchasz się z wołem" i obserwuj reakcje.


Śmiech, ewentualnie pełne politowania spojrzenie - naturalnie mówimy o przypadku, gdy ktoś owego wołu nie chędorzy ;) Bo jesli tak, to reakcja będzie nieco inna :]

Naturalnie owa osoba, której hipotetyczny ja przedstawił zarzut stosunku seksualnego z przedstawicielem rogacizmy może się obrazić, czuć urażona, etc, ale to już kwestia wydelikacenia i nadmiernej powagi. Przynajmniej w moim odczuciu :]

Orzecho napisał/a:
I nie mam Ale moje stwoerdzenie, nawet gdyby je powiedział całkowicie stanowczo, mam nadzieję, nikogo by nie obraziło.


Może tak, może nie - nie mamy póki co tej pewności 9a osoba Sorrowa, która wsławił się nieco swoją kontrowersyjnością tym bardziej nie daje nam powodów do stu procentowej pewności ).

@Orzecho

Wiem, że może to nieciekawie zabrzmieć, ale skoro Sorrow postanowił nie przedstawiać klarownie swoich poglądów postanowiłem nieco pobawić się w interpretatora, wykorzystując moją znajomośc jego osoby :]
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2006-10-18, 19:27   

Errr...

http://www.wirtualnemedia...ym_piratom.html
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
Ostatnio zmieniony przez Dun Dare 2006-10-19, 14:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2006-10-18, 20:12   

link mi sie nie wyswietla :(
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Sorrow


Wysłany: 2006-10-18, 21:16   

No i dobrze :) .
_________________
"none ov thy empty gods, shall ever stand above me
none ov thy weak brothers, shalt ever share my blood
my awareness, catalyst, ov godhate I have spawned
in sinister ecstasy eternally I decompose"
 
 
Kermit 
Technik


Wysłany: 2006-10-18, 21:21   

True, cosik nie dopcie się robi. Względnie mają oni rację, szczególnie jeśli chodzi o muzykę. Ale z drugiej strony powinienem mieć prawo pierwo ocenić dany album a dopiero potem stwierdzić czy chcę zakupić oryginalny krążek, czy też nie bo album jest do dupy. A jak to zrobić najłatwiej i najszybciej? Przez internet właśnie.

Kermit.
_________________
"Bo prawdziwa wiara to Kozia wiara"
- Kermit
 
 
Sorrow


Wysłany: 2006-10-18, 21:31   

Naprawdę?
A Ja myślałem że można sprawdzać w sklepach...

Tak swoją drogą...
Mam do kupienia kilka krążków...
Czy ktoś mógłby mi polecić możliwie tani sklep internetowy sprzedający metal (a w szczególności black...)?
_________________
"none ov thy empty gods, shall ever stand above me
none ov thy weak brothers, shalt ever share my blood
my awareness, catalyst, ov godhate I have spawned
in sinister ecstasy eternally I decompose"
 
 
Kermit 
Technik


Wysłany: 2006-10-20, 14:14   

Cytat:
Naprawdę?
A Ja myślałem że można sprawdzać w sklepach...

Zapraszam do mnie i proszę o znalezienie mi sklepu, niedaleko mnie, gdzie mogę przesłuchać dowolną płytę, a nie tą, która jest akurat ustawiona (vel. Empik). Bo kiedy już taki sklepik się trafi (jak gdzieś jadę dalej) to stoi nademną ochroniarz i patrzy jakbym chciał ukraś pół sklepu z gumolitem/kafelkami włącznie.

Kermit.
_________________
"Bo prawdziwa wiara to Kozia wiara"
- Kermit
 
 
Sorrow


Wysłany: 2006-10-20, 14:43   

Ech...
Masakra :| .
_________________
"none ov thy empty gods, shall ever stand above me
none ov thy weak brothers, shalt ever share my blood
my awareness, catalyst, ov godhate I have spawned
in sinister ecstasy eternally I decompose"
 
 
Orzecho
Mistrz Gry


Wysłany: 2006-10-23, 20:36   

No, ale przecierz nie będzie tak "Ściągałeś z internetu? Do paki!" Bardzo łatwo jest sprawdzić czy pliki były przechowywane w komputerze dłużej niż 24 h i myślę, że policja będzie to robić ;)
_________________
Nie wolno w zaufaniu do żadnego drania posuwać się dalej, niż można nim cisnąć, i nie ma na to rady, więc lepiej się napijmy.

http://orzecho.act4trees.com/ - akcja na rzecz odnawiania lasów równikowych, proszę kliknij.
 
 
Sorrow


Wysłany: 2006-11-04, 00:04   

Tak swoją drogą, to byłem dzisiaj w bibliotece i obliczyłem sobie na ile okradłem autorów książek nie płacąc za czytanie ich, tylko korzystając z bibliotek.
A więc:

Harry Potter i kamień filozoficzny - 35 zł
Harry Potter i komnata tajemnic - 25 zł
Harry Potter i więzień Azkabanu - 42 zł
Harry Potter i Zakon Feniksa - 35 zł
Harry Potter i Książę Półkrwi - 49 zł
W sumie - ~186 zł

Andrzej Sapkowski - Ostatnie życzenie - 32 zł
Andrzej Sapkowski - Miecz przeznaczenia - 32 zł
Andrzej Sapkowski - Krew elfów - ten akurat kupiłem zanim dowiedziałem się, że mogę skożystać z tych książek bez płacenia autorom za ich pracę. Przeczytałem ją raz i od tego czasu leży na mojej półce.
Andrzej Sapkowski - Czas pogardy - 32 zł
Andrzej Sapkowski - Chrzest ognia - 32 zł
Andrzej Sapkowski - Wieża jaskółki - 32 zł
Andrzej Sapkowski - Pani jeziora - 33 zł
Andrzej Sapkowski - Świat króla Artura. Maladie - 22 zł
Andrzej Sapkowski - Coś się kończy, coś się zaczyna - 32 zł
Andrzej Sapkowski - Trzynaście kotów - 22 zł
Andrzej Sapkowski - Rękopis znaleziony w Smoczej Jaskini - 38 zł
Andrzej Sapkowski - Narrenturm - 39 zł
Andrzej Sapkowski - Boży bojownicy - 39 zł
W sumie - ~385 zł

George R. R. Martin - Gra o tron - 45 zł
George R. R. Martin - Starcie Królów - 45 zł
George R. R. Martin - Nawałnica mieczy, tom I - Stal i śnieg - 32 zł
George R. R. Martin - Nawałnica mieczy, tom II - Krew i złoto - 32 zł
George R. R. Martin - Uczta dla wron, tom I: Cienie śmierci - kupiłem tylko dlatego, że nie była udostępniona w bibliotece.
George R. R. Martin - Uczta dla wron, tom II: Sieć spisków - tą także zakupiłem tylko dzięki temu, że nie było jej w bibliotece.
George R.R. Martin - Światło się mroczy - 29 zł
George R.R. Martin - Piaseczniki - 25 zł
George R.R. Martin - Tuf Wędrowiec - 23 zł
W sumie - ~231 zł

To tylko część książek z, których korzystałem bez płacenia autorowi za wykonaną pracę.
Do tego ogromna ilość książek naukowych, (z których zwykle korzystałem wielokrotnie, lub czytałem na tyle dokładnie, że, gdybym miał je w domu po prostu leżałyby na półce i bym do nich nie wracał z powodu tego, że dowiedziałem się z nich wszystkiego, czego mogłem się dowiedzieć. Jak jakiejś książki nie było w bibliotece, to kupowałem ją, nawet jak nie miałem dużo pieniędzy (czyli obecność książki w bibliotece była bezpośrednim powodem mojej rezygnacji z jej zakupu na rzecz korzystania z niej za darmo bez płacenia autorowi za pracę jaką wykonał.)

Ponadto sam przyczyniłem się do zadania autorom strat, dzieląc się za pomocą biblioteki dwudziestoma książkami Terrego Pratchetta (przez co ludzie mogli korzystać z jego pracy bez płacenia za nią) oraz dziesięcioma książkami z serii Dragonlance. Dokonałem tego wszystkiego z premedytacją z pełną świadomością konsekwencji.

O co chodzi w tym wywodzie:

Właśnie udowodniłem, że biblioteki przynoszą straty wydawcom. Dopuki nie dowiedziałem się o tym, że książki są w bibliotece, to kupowałem je, nawet jeśli byłem w złej sytuacji finansowej. Jednak z powodu dostępności darmowych książek w bibliotekach nie robię tego, bo po co wydawać pieniądze, jak można skorzystać za darmo?

Jednocześnie dochodzi do pełnego wykorzystania książki - książki z biblioteki czytam tyle samo razy co kupione, więc korzystam z ciężkiej pracy autora bez płacenia mu.

Rozmawiałem ze znajomymi bibliotekarkami i przyznały mi rację, takie zjawisko rzeczywiście zachodzi.
Dlaczego więc nie nazywa się bibliotekarzy i wypożyczających książki złodziejami, którzy nie mają szacunku dla pracy autorskiej?
W końcu zachodzi to samo zjawisko co na rynku muzyki i gier - autorzy ponoszą straty z powodu tego, że owoce ich pracy są udostępniane za darmo.

Są dwa powody tego stanu rzeczy.
Po pierwsze, biblioteki istnieją od dawna i od dawna są legalne i w związku z tym trudniej jest wyedukować ogromne ilości ludzi, którzy z nich korzystają, że kradną pracę autorów książek. Dzielenie się plikami zaś jest rzeczą nową i na dodatek poprzedzoną długim okresem działalności nieuprawnionego czerpania zysków przez osoby handlujące nielegalnymi kopiami. To spowodowało utrwalenie się wzorca, że korzystanie z pracy muzyka bez płacenia korporacjom jest złe. Powtarzam, głównym argumentem korporacji przeciwko ściąganiu muzyki jest to, że ściągający nie płacą za korzystanie z niej - dokładnie to samo dzieje się, gdy człowiek korzysta z książki wypożyczonej z biblioteki - korzysta z pracy autora i nie płaci za nią. To tak jakby w bibliotekach za darmo wyświetlano najnowsze filmy.

Po drugie, działalność bibliotek wynika z dążenia do szerzenia kultury i tu właśnie jest klucz do rozwiązania problemu. Interesy grupy ludzi - wydawców zostają poświęcone na rzecz jak najszerszego (biblioteka w PM w Katowicach ma aż 4 egzemplaże każdej części Harrego Pottera) udostępniania kultury obywatelom. Kierując się tymi samymi przesłankami możnaby zalegalizować dzielenie się muzyką.
_________________
"none ov thy empty gods, shall ever stand above me
none ov thy weak brothers, shalt ever share my blood
my awareness, catalyst, ov godhate I have spawned
in sinister ecstasy eternally I decompose"
 
 
Coincidence 

Wysłany: 2006-11-04, 00:20   

Częściowo się zgadzam - rozwój sieci postępuje tak szybko, że prawo nie nadąża :]

Jedno ale:

Biblioteki kupują egzemplarz danej książki, tak więc nie można powiedzieć, że autor został okradziony. Ty wypożyczając książkę nie, hm, kradniesz jej, nie wchodzisz w jej posiadanie, tylko uzyskujesz prawo do przechowania i wykorzystania tego konkretnego egzemplarza na określony czas. U mnie był to miesiąc, w przypadku bardziej poczytnych książek dwa tygodnie. Nie masz więc pełnej licencji na ten produkt ;)
Dochodzi to więc nie do zdublowania egzemplarza ( dwie sztuki książki, a jedna licencja ), a przekazanie czasowe licencji ( ograniczonej! ) na produkt innemu użytkownikowi zgodnie z regulaminem.
Z p2p jest trochę inaczej, bo uzyskujesz pełnię posiadania produktu ( np. muzyki ) i możesz z nią zrobić co chcesz - słuchać 24h przez 365 dni czy usunąć w pięć minut po przesłuchaniu.

Czyli jednak to nie jest w pełni to samo zjawisko.

@Sorrow

Zauważyłem Twój podpis - poparcie do Partii Piratów. Sprawa prawa autorskiego rzeczywiście wymaga nowego spojrzenia na całą sprawę ze strony prawa. Z tym się zgadzam w pełni, podobnie jak z częścią Twoich argumentów zaprezentowanych powyżej. Nie uważam ich jednak za usprawiedliwienie kradzieży ( póki tak jest nazywana :] ).

Zauważyłem jednak ciekawostkę: im bardziej dostępne są "nielegalne" wersje, tym większą renomą cieszą się oryginalne. Nie sztuką jest zdobyć divxa z ulubionym filmem, ale większą przynajmniej dla mnie przyjemnością jest oglądanie oryginalnego DVDka, i ze względu na jakość obrazu i dodatki, czy nawet ładny box.
Paradoksalnie upowszechnienie przez twórców swoich dzieł w formie elektronicznej może przynieść więcej zysków ze sprzedarzy oryginałów.
Oczywiście, cały czas będą istnieć "dzieciaki" sciągające dla samego faktu posiadania, np. stooosu cdków z grami, ale tych pomińmy milczeniem :]
 
 
Sorrow


Wysłany: 2006-11-04, 03:51   

Coincidence napisał/a:
Biblioteki kupują egzemplarz danej książki, tak więc nie można powiedzieć, że autor został okradziony. Ty wypożyczając książkę nie, hm, kradniesz jej, nie wchodzisz w jej posiadanie, tylko uzyskujesz prawo do przechowania i wykorzystania tego konkretnego egzemplarza na określony czas. U mnie był to miesiąc, w przypadku bardziej poczytnych książek dwa tygodnie. Nie masz więc pełnej licencji na ten produkt ;)
Dochodzi to więc nie do zdublowania egzemplarza ( dwie sztuki książki, a jedna licencja ), a przekazanie czasowe licencji ( ograniczonej! ) na produkt innemu użytkownikowi zgodnie z regulaminem.
Z p2p jest trochę inaczej, bo uzyskujesz pełnię posiadania produktu ( np. muzyki ) i możesz z nią zrobić co chcesz - słuchać 24h przez 365 dni czy usunąć w pięć minut po przesłuchaniu.

Czyli jednak to nie jest w pełni to samo zjawisko.

Zaiste. Tyle, że ta różnica głównie wynika ze specyfiki medium i sposobu jego wykorzystywania. Człowiek słucha muzyki o wiele więcej razy niż czyta ksiązkę. Nie raz mi się zdażyło kupić świetną książkę (chociażby dwie części Trylogii Kusziela, czy też książki Georgea R.R. Martina, odłożyć ją na półkę po przeczytaniu i nie żałować ani tego że ją przeczytałem tylko raz ani wydanych pieniędzy. Po prostu, podczas tych kilkunastu godzin spędzonych z książką w pełni wykorzystałem pracę autora. Co nie zmienia faktu, że ktoś bardzo długo pracował nad napisaniem tego wszystkiego i zasługuje na wynagrodzenie za swoją pracę a biblioteki sprawiają, że ludzie mogą skorzystać z tej pracy bez płacenia.
Poza tym, użyłem też porównania z darmowym puszczaniem publice premierowych filmów, bez uiszczenia odpowiedniej opłat, które jest o wiele bliższe bibliotekarstwu, jeżeli chodzi o dosłowność.

Wszystko się sprowadza do tego, że ludzie żyją ze sprzedawania swoich dzieł. Obecne zamieszanie wokół sieci p2p sprowadza się do tego, że ludzie nie płacą za korzystanie z nich (dzieł). To, że się nie kopiuje nie zmienia faktu, że się korzysta z ich pracy nie dając nic w zamian. Dlatego właśnie na płytach z muzyką i filmami oraz w licencjach oprogramowania są te wszystkie zapisy o zakazie kopiowania, wypożyczania, pożyczania, odsprzedaży, itp., itd.
Tyle, że jako, że istnieje długa tradycja istnienia bibliotek, trudnoby było wprowadzić przepisy nakazujące bibliotece zakup specjalnej licencji na wypożyczanie, itp.

Czyli, nie jest to kopiowanie, ale mechanizm "kradzieży zysków" jest ten sam - następuje upublicznienie materiału na sprzedaży, którego zarabia autor/właściciel praw autorskich, które to upublicznienie sprawia, że ludzie korzystają z owych materiałów bez płacenia za to, co powoduje usunięcie presji, która powoduje, że człowiek kupuje materiały i w ten sposób bierze udział w wynagrodzeniu autora za jego pracę.

Zresztą, tutaj jest dość ciekawy opis tego zjawiska, napisany przez pisarkę.

Coincidence napisał/a:
Ty wypożyczając książkę nie, hm, kradniesz jej, nie wchodzisz w jej posiadanie, tylko uzyskujesz prawo do przechowania i wykorzystania tego konkretnego egzemplarza na określony czas. U mnie był to miesiąc, w przypadku bardziej poczytnych książek dwa tygodnie.

Zauważ, że te ograniczenia głównie służą temu, by umożliwić jak najszerszej publice skorzystanie z pracy autora bez dawania nic w zamian, a dokładniej - nie można z egzemplarzem robić co się chce, bo trzeba go zachować w jak najlepszej formie, żeby jak najwięcej ludzi mogło skorzystać bez płacenia a ograniczenia czasowe służą temu, by jak najwięcej ludzi w jak najkrótszym czasie mogło korzystać z pracy autora.
Czyli nie służy to żadnym ograniczeniom moralnym ("nie kradnięciu") a maksymalizacji wydajności. Zresztą, Ja zwykle zwracam ksiązki fabularne po dwóch dniach a odnoszę korzyści nie mniejsze niż z zakupu książki.

Za to filmy, gry itp. jako rzeczy nowe, nie obciążone tradycją, mają ostre ograniczenia w licencjach, które mają zapobiegać robieniu takich numerów. Pamiętaj o tym, po co się walczy z piractwem, sieciami p2p, itp.. Po to, by ludzie nie mogli korzystać z muzy, filmów itp. bez zapłacenia kasy. A do tego właśnie się sprowadza działanie bibliotek - do tego, by ludzie korzystali z czyjejś pracy bez zapłaty.

Zauważ, że nie ma publicznych, darmowych wypożyczalni DVD działających na zasadzie bibliotek. Wyobrażasz sobie taką videotekę, do, której bez żadnych specjalnych opłat trafiałyby najnowsze filmy DVD, tak jak do bibliotek trafiają (tzn. są kupowane) najnowsze hity? Oczywiście, z racji natury medium, czas na, który wypożyczano by film byłby skrócony do 2-3 dni...

Coincidence napisał/a:
Nie uważam ich jednak za usprawiedliwienie kradzieży ( póki tak jest nazywana :] ).

Ja też nie.
Chociaż dziwne rzeczy, które się dzieją w świecie, mogą być powodem tego, że mogłoby się zdarzyć, że nazwa kradzież mogłaby się coraz większej ilości ludzi nie wydawać adekwatnym opisem zjawiska...
Tak to jest, że kilkanaście lat temu piractwo nie było kradzieżą a stało się nią po tym, jak zaczęto intensywnie propagować pogląd, że jest kradzieżą.
Ludzkie postrzeganie zjawisk jest zmienne i podatne na manipulację tych, czy innych stron.

Ja obecnie preferuję postawę aktywnej walki o niższe ceny i lepsze prawo. Teraz moja dewiza to "No cóż... tak w zasadzie, to pracuję, miewam czasami dużo złotówek do wydania i generalnie mnie stać na wasze płyty. Tyle, że jest jedno ale. Nie podobają mi się Wasze ceny. Te pieniądze, to moja praca, wszystko się sprowadza do tego...
Dając takie ceny okazujecie brak szacunku dla mojej pracy. Dlatego też nie będę kupował nowych płyt (tylko używane), dopuki nie obniżycie cen do stosownego poziomu :] . Za więcej niż 20 zł nowych płyt nie będę kupował. Acha... i aktywne propaguję moją postawę wobec Was. Życzę miłego dnia :] ."

Tak w sumie, to planuję zapisać się do lokalnej gazetki i robić propagandę wśród młodzierzy :] .

Coincidence napisał/a:
Zauważyłem jednak ciekawostkę: im bardziej dostępne są "nielegalne" wersje, tym większą renomą cieszą się oryginalne. Nie sztuką jest zdobyć divxa z ulubionym filmem, ale większą przynajmniej dla mnie przyjemnością jest oglądanie oryginalnego DVDka, i ze względu na jakość obrazu i dodatki, czy nawet ładny box.

Ano. Oryginał zawsze niesie ze sobą pewien prestiż. W sumie, to nawet mogliby wydawać płyty w dwóch wersjach - taniej, która byłaby w zwykłym papierze bez jakichś specjalnych grafik i by kosztowała z 7-10 złotych (tak jak coponiektóre gazety z filmami, itp.) oraz w wersji specjalnej, która kosztowałaby 30-40 zł i miała odpowiednie bajery. Ech...
Pamiętam czasy gier na Commodore - oryginałów za 6 zł i kaset "pirackich" za 3.50 (tak swoją drogą to te "piraty" to były głównie gry, których w Krainie Po nie dało się normalnie kupić...), już wtedy oryginał był czymś niezwykłym, wręcz magicznym. Z drugiej strony to, jako, że na PC kupuję tylko oryginały tej magii za bardzo nie widzę.
Hehehe...
Tak swoją drogą, to od kiedy zajęłem się moddingiem, to moja potrzeba kupowania nowych gier spadła niemal do zera :] .

[ Dodano: 15.11.2006 13.27.03 ]
Coincidence napisał/a:
Zauważyłem jednak ciekawostkę: im bardziej dostępne są "nielegalne" wersje, tym większą renomą cieszą się oryginalne. Nie sztuką jest zdobyć divxa z ulubionym filmem, ale większą przynajmniej dla mnie przyjemnością jest oglądanie oryginalnego DVDka, i ze względu na jakość obrazu i dodatki, czy nawet ładny box.

No nie wiem. Ostatnio kupiłem sobie płytę Ihsahn - "The Adversary" i raczej jestem rozczarowany. O ile muzyka jest świetna, o tyle jakość druku "książeczki" z tekstami oraz opakowania pozostawia wiele do życzenia, jak na produkt "luksusowy" i "ekskluzywny".
Po prostu kupiłem za bardzo duże pieniądze coś, co jest produkowane masowo i dla mas i powinno być kilka razy tańsze.
Wydania warte wydania ciężko zarobionych pieniędzy są rzadkie, bo to nie jest produkt tworzony z myślą o tym by był luksusowy :( .
_________________
"none ov thy empty gods, shall ever stand above me
none ov thy weak brothers, shalt ever share my blood
my awareness, catalyst, ov godhate I have spawned
in sinister ecstasy eternally I decompose"
 
 
Orzecho
Mistrz Gry


Wysłany: 2007-05-17, 18:21   

Wszedłem na onet by przeczytać artykuł o "nielegalnych tłumaczeniach" do filmów. Smutne. Ale jeszcze smutniejsze były komentarze. Ludzie zupełnie bezsensownie kojarzą napisy=kradziony film - mimo to wynikła z tego taka rozmowa [dyskusją raczej nie można tego nazwać]:

Jak Wy mozecie ogladac pirackie filmy ?
Pewnie w waszym mniemaniu "nic zlego sie nie dzieje" a to przeciez zwykła kradzież, z ktorej przynamniej część Forumowiczów powinna sie spowiadać !!! - post zaczynający, owszem moher, ale sporo racji ;)

Ja tam płacę za dostęp do internetu więc nic za darmo... - lol

buhahahahahahahahahahahaha, jesteś prze zabawny/a,
dowcip pierwsza klasa, a tak seryjnie to ty pewno nie masz co robić z kasą i kupujesz tylko oryginały za kilkaset złotych, a ty wogóle wiesz co policja robi z pirackimi kopiami ?? chyba widać nie masz pojęcia, wszystko to jest na pokaz, ale nie będę ci tego tłumaczył, idź sie prześpij może sen ci dobrze zrobi ;p

i duużo podobnych - oczywiście były też sensowne, ale ogólny wydźwięk jest taki, że polacy uwarzają, że niekraść jest źle....


A tak poza tym co sądzicie:
http://wiadomosci.onet.pl/1537181,11,item.html
Ja na razie wstrzymam się od głosu - próbowałem coś napisać, ale zacząłem używać podobnych argumentów jakich używali ludzie borniący kradzieży ;) więc muszę to sobie jeszcze przemyśleć.
_________________
Nie wolno w zaufaniu do żadnego drania posuwać się dalej, niż można nim cisnąć, i nie ma na to rady, więc lepiej się napijmy.

http://orzecho.act4trees.com/ - akcja na rzecz odnawiania lasów równikowych, proszę kliknij.
 
 
Wyrm


Wysłany: 2007-08-08, 00:43   

Moim zdaniem podejście do tematu na ogół warunkuje sytuacja finansowa. Wiem, że to banalne (a może nawet niesprawidliwe), ale przyznajcie się, czy gdybyście byli milionerami to ściągalibyście trefną muzę czy knigi? Przykład przejaskrawiony, ale sądzę, że pytanie trafne...

Mam to szczęście (przynajmniej chwilowo), że mogę sobie pozwolić na knigi i płyty, ale wcześniej było róznie, tak więc albo polowałem po bibliotekach, albo po znajomych, albo w necie. W każdym razie Sorrow mam wszystko z Twojej listy - jak jeszcze nie czytałeś, to mogę Ci pożyczyć.
_________________
Prawda przeciw światu!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver