Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Brithol
Autor Wiadomość
Coincidence 

Wysłany: 2008-03-17, 20:56   Brithol

Wstęp: Jak wam wtajemniczonym w fantasy wiadomo dzień bohatera zaczyna
się o poranku a kończy się wieczorem. Na tych prawch dział świat od
samego początku. Ale od początku było jeszcze coś, coś co niemożna było
nazwać miłym ani przydatnym ani dobrym w żaden miły sposub. Były to
mianowicie siły zła które miały odmienne zdanie i uważały że dobro to
zło a zło to dobro. Czas mijał a na świecie rodzili się i gineli
bohaterowie. Rodzili się i gineli też źli ludzie. Tak krążył czas a
stara równowaga zaczeła się chwiać. Chęć bogactwa zakłucała równowage.
Wtedy rodziło się więcej złych ludzi ale w tych samych czasach urodził
się jeszcze ktoś: Miał na imie Brilthor. Mam nadzieje że jego historia
was wciągnie jak i zafascynuje więc jej posłuchajcie.


ROZDZIAŁ 1

Narodziny wielkiego bohatera.

Pewnego dnia żona rolnika o imieniu Jon urodziła syna. Syn dobrze się
rozwijał a nawet przez jakiś czas kształcił więc umiał wymuwiać wyraz
nawet z 5 sylabami co by sprawiło zwyczjanemu wojownikowi problemy.
Rodzina ta niebyła biedna. Gospodarowała wieloma hektarami ziemi,
zatrudniała nawet pomocników więc Brilthorowi żyło się dobrze. Kiedy
brilthor miał 10 lat wystrugał sobie ze sporego drąga drewniany miecz na
kształt prawdziwego dwuręcznego miecza. Chodził z nim po polach i męczył
robotników bijąc ich tym mieczem. Niebyło to miłe ale był to świetny
sposub treningu. Kiedy miał 12 lat sam opanował kilka podstawowych
ciosów dla walk mieczem oburęcznym. Rodzice postanowili że będom go
podszkalali. Kupili mu nawet razu pewnego nauczyciela. Nauczyciel
niestety nieokazał się świetnym nauczycielem i niespełniał potrzeb
Brilthora: Brilthor lubił wysiłek podczas treningu a nauczyciel szybko
się męczył. W wieku 15 lat Brilthor spacerował sobie po ściesce.
Zobaczył jak orki biją jakiegoś podrużnika a puźniej uciekajom. Brilthor
władający ogromnom siłom ciągnął go na jego płaszu przwie 300 metrów do
swojej chaty. Rodzice będąc dobrymi ludźmi pomogli zagojć rany
bohaterowi. On spytał się pewnego razu Brilthora:
- Czy chciałbyś się szkolić w sztuce walki mieczem dwuręcznym.
- Tak!!
- To dobrze będę musiał się spytać twojch rodziców a ym czasem idź się baw.
- Dobrze.
Po jakimś czasie który Brilthorowi leciał jak długie godziny wyszedł z
chaty i powiedział
- Zgozili się
- Świetnie!!
Brilthor niechciał czekać ale przybysz go zabrał do miasta gdzie kupił
mu prawdziwy miecz z dziwnie jak na taki miecz bardzo ostrymi
krawędziami. Miał piękną czarnom zdobionom rączke. Musiał kosztować
bardzo dużo. Czas płynoł im bardzo szybko na nauce i kiedy brilthor
skończył osiemnastke dostał od ojca srebrny nuż troche dłuższy od
sztyletu. Nauczyciel przyjechał dopiero wieczorem. Podarował mu bardzo
cennom dokładnie zrobionom zbroje łuskowom zrobionom z pięknych
czerwonych usek. Brilthor nieumia powiedzieć z jakiego byly minerau.
Pewnego dnia kiedy Brilthor mial 20 lat na koniec nuki poszli z
nauczycielem na polowanie. Zlapali 2 dziki i zajaca. Kiedy wrucili
zastali zniszczonom uprawe. Brilthor pohowal rodzicow a nauczyciel
zniknol... Niewiedzial co poczasc dalej. Po zatsanowieniu zabral troche
miesa z upolowanych zwierzat i ruszyl w droge na ktorej czycha pelno
niebezpieczenstw.


I wczesniejsze dzielo tego autrora:

Brilthor właśnie przemierzał jaskinie mrocznych elfów gdy nagle kogoś
zobaczył. Wyciągnął miecz uchwycił mocniej magiczny pawęż który zdobył
zabijając najlepszego szermierza i tym samym zdobywając jego tytuł. Ale
poznał w nim maga. Nie lubił magii ale poznał przyjaciela i rzekł:
- Armidrze co tutaj robisz - I to mówią przypomniał sobie najlepsze
chwile jego dzieciństwa przed tym jak człowiek w jegomość w zbroj i
charakterystycznym hełmie zabił mu siostrę i rodziców a brata wziął do
niewoli zaprzysiągł na całe złoto wybrzeża że ich pomści. - myślałem że
siedzisz przy tych starych księgach.
- Przyszedłem ci pomóc - powiedział Armider - Przemyślałem to i się tu
teleportowałem.
- Ach Armidrze przyjacielu - Wykrzyknął zdziwiony Brilthor
-Nareszcie -powiedział już trochę zdławionym głosem że Armider ledwo
dosłyszał.
Wyruszyli dalej. Po jakimś czasie ujrzeli dwa mroczne elfy które na ich
widok wyciągnęły łuki, tchórzliwy mag schował się za szerokim pwężem
Brilthora. Brilthor też wyjął łuk bo elfy mające durzą celność trafiały w
pawęż który nie został nawet draśnięty gdyż był magiczny. Brilthor
szybko się z nimi rozprawił zabrał ich złoto i ozdoby poczym mag się
zawahał i powiedział:
- Boje się ich one są odporne na moje magiczne ataki - Brilthor pomyślał
że chciałby być odporny na magie ale przecież jest tylko człowiekiem
który przemierza tą krajne w poszukiwaniu złota i straconego brata. Po
jakiś 500 metrach drogi w ogromnej jaskini mrocznych elfów zobaczyli
trolla wysokiego na prawie cztery metry trzymającego ogromną maczugę mag
zaczął miotać swymi czarami bronienie się przed nimi najprawdopodobniej
magiczną maczugą zmęczyło trolla i maga. Brilthor wyciągnął jenom z
wielu swych magicznych strzał która przebiła trolla na wylot Brilthor
jakby nigdy nic poszedł dalej a mag się trochę spietrał
- Może lepiej nie idźmy dalej jak na mnie to na dzisiaj wystarczy
-powiedział to trochę smutno widząc uśmiech na twarzy Brilthora który
odpowiedział na to - ty zostań a ja idę dalej. - Mag spojrzał na trolla
któremu wypływał z nosa jakiś glut. Powiedział trochę niepewnie:
- Idziemy dalej i pobiegł za znikającym w ciemni Brilthorem. Zobaczyli
drugi koniec jaskini. Właśnie wschodził leniwie wschód słońca. Brilthor
powiedział:
- O wschodzie słońca zaczyna się dzień bohatera - powiedział uszczęśliwiony
Brilthor a mag który już prawie zasnął na stojąco omal co nie zemdlał i
powiedział pokornie
- Gdzie jedziemy
- Do miasta
- A może jed ...
- Nie !
- Szkoda - Powiedział sam do siebie potem dotarli do miast o zachodzie
słońca ale Brilthor który nie spał już koło 24 godzin ucieszył się
- O zachodzie słońca kończy się dzień bohatera.
- Nareszcie - powiedział mag
- Choć wynajmiemy najlepszy pokuj - powiedział znużonym głosem Brilthor
- O tak - potwierdził jeszcze raz już śpiący mag.
O wschodzie słońca obudziły ich dziwne hałasy. Brilthor wyją łuk i
strzelił w najciemniejszy zakamarek pokoju na ziemie upadł człowiek w
kapturze którego mag tam wcześniej nie załówarzył.
- Złodziej cienia - wytłumaczył Brilthor wszędzie się kręcą bez opamiętania.
Po czym podszedł do ofiary i zabrał jej cenny magiczny sztylet który
dostawali jedynie złodzieje cienia którzy pomyślnie przeszli szkolenie a
to się bardzo żadko zdarzało.
- Chodź - powiedział Brilthor i dodał - wschód - Mag nie był zbył
zadowolony tym stwierdzeniem mimo to że był wyspany
- Już idę - odrzekł i pomyślał że równie dobrze może nie iść. Gdy szli
powoli zobaczyli grupę ogrów i ogrów bersekerów które się na nich
rzuciły dla złota i żelaza. Mag użył swe najsilniejsze znane czary
atakujące które zabijały ogry bez problemu. A Brilthor zachwycony że
nareszcie ma co robić i w dodatku te ogry mają złoto, wyciągną miecz i
ciał po kilka naraz gdy nagle zobaczył największego trolla jakiego
widział miał koło 7 metrów. Dokończył ogry i wyciągną łuk. Strzelał w
trolla najbardziej umagicznionymi strzałami nagle troll upadł
przygniatając nogę Brilthora.
- No nie jak teraz pozbieram złoto zabitych ogrów skoro mam
przygniecioną nogę przez byle trolla - a potem pomyślał - Może nie
takiego byle?
Wykaraskał się ale noga nadal bardzo bolała była na szczęście tylko
złamana. Mag pomógł mu usztywni nogę i ruszyli najpierw pozbiera złoto a
potem do
zaprzyjaźnionego kapłana. Gdy już do niego dotarli zobaczyli go i
Brilthor powiedział
- Witaj Luiksie co u ciebie - I uśmiechnął się do niego swoimi białymi
zębami o które bardzo dbał bo czasami śniło mu się że niema zębów i nie
może jeść a po jakimś czasie umiera z głodu.
- Witaj drogi Brilthorze - powiedział uszczęśliwiony kapłan że wreszcie
potrzebuje jego pomocy gdyż Brilthor rzadko był ranny o mało któremu
wojownikowi się zdarzało.
- Przyszedłem z nogą upadł na nią troll - Powiedział Brilthor
- Musiał być ogromny - odparł Luiks
- O tak miał chyba siedem metrów na szczęście nie miał maczugo bo by mi
pewnie złamał kilka żeber - Powiedział Brilthor z dumą.
Brilthor spędził noc u kapłana miał dziwny sen przemierzał tereny koło
kopalni z Armidem, Luiksem i z 2 innymi ludźmi gdy zobaczył tego
jegomościa w zbrij który mu odebrał i zabił rodziców i siostrę a brata
wzioł do niewoli. Trzymał jego brata nad przepaścią za nogę i puścił a
Brilthor z resztą drużyny się na niego rzucili wszyscy zginęli na polu
bitwy został tylko Brilthor gdy Zobaczył że tonie w rzece krwi a jego
brat leciał na
feniksie i wyłowił go z krwi. Obudził się poranek był przyjazny a kapłan
właśnie rzucił na jego nogę czar poczym wyzdrowiała. Brilthor postanowił
że już wyruszają ale z luiksem. Wiedział że w jego śnie był z nimi
krasnolud i elf postanowił że wyruszą do kopalni krasnoludów.

Kiedy Brilthor wyruszył z Lujksem i zaprzyjaźnionym magiem do kopalni
Krasnoludów gdzie Brilthor spodziewał się następnego towarzysza broni
zza krzaków wyskoczyli niezbyt inteligentni bandyci i największy rzekł.
- Złoto albo szycie
- My nie umiemy szyć - Powiedział trochę rozbawiony Brilthor
- Ty szobie nie szartować bo cię szabić -Powiedział rozwścieczony i
zarazem przy głupawy bandyta
- Jak chszesz - drwił z niego Brilthor
Bandyta się na niego rzucił a po chwili jego głowa potoczyła się po ziemi
dwaj pozostali bandyci spojrzeli na zadowolonego Brilthora i skoczyli w
pobliskie krzaki.
Szli razem gdy Brilthor powiedział
- To tereny żywiołaków ziemi są podatne na magie teraz magu będziesz nam
bardzo potrzebny szykuj swe najsilniejsze czary będą nam potrzebne - Mag
odrzekł z widoczną przyjemnością.
- Teraz moja kolej - I podwinął triumfalnie rękawy od swej szaty kapłan
też się przygotował bo miał też kilka czarów bojowych które mogą się
przydać. Po kilku minutach drogi zobaczyli kilka żywiołaków ziemi
pluskających się w bagnie. Mag rzucił swój najlepszy czar a żywiołaki
rozbryzgały się. Kapłan, lubiący nadzwyczaj jeden czar specjalny na
żywiołaki, kiedy go rzucił ponad połowa żywiołaków upadła bez życia. Mag
urażony tym że nie gra największej roli zaczął miotać czarami na
żywiołaki. Za chwile żaden żywiołak nie stał, wszystkie już tylko leżały
lub były w różnych miejscach na raz.
- Dobra robota idziemy dalej - Był już zachód a wszyscy oprócz Brilthora
przystosowanego do spartańskich warunków, chcieli się zatrzymać Brilthor
po jakimś czasie uległ prawu większości.
Wszystkich zbudził ostry głos Brilthora wszyscy wstawać po tej komendzie
kapłan wstał i się zdziwił a mag powiedział
- Mamusiu jeszcze za wcześnie
- Harpie - I po tej komendzie mag wstał na równe nogi choć jeszcze
trochę trzęsące się leniwie po śnie. Słyszał już o harpiach i wiedział
że to skrzyżowanie ogromnego jastrzębia i kobiety. Brilthor wyciągną łuk
i zabijał po jednej było ich bardzo dużo mag strącał po kilka swoimi
czarami a kapłan zamrażał wezwanymi od swego boga kulkami były one
trochę większe od przeciętnej śnieżki. Większość wylądowało wokoło
Brilthora i próbowały go drapać szponami ale Brilthor chronił się swym
magicznym pawężem i tonąc je mieczem bez większego problemu. Po jakimś
czasie wszystkie harpie leżały sobie martwe na ziemi.
- Co robisz magu - Zapytał ciekawy Brilthor
- Ucinam im szpony - Nabrał powietrza i uciął jedną z trudem po czym
dodał - To ważny składnik mikstury wzmocnienia, bez niego napar nadaje
się tylko jako płyn na przeczyszczenie. Brilthor się uśmiechną i rzekł
- Musiałeś go często używać - Kapłan się zaśmiał i szepnął do nikogo
- Taaaaaa
- Śmiejcie się śmiejcie ale to potężny eliksir - Odrzekł dumnie mag
- No to nam to udowodni - Powiedział już rozbawiony Brilthor. Mag wypił
łyczek mazi i ząb mu wypadł po czym zaczął bardzo powoli gnić aż
nareście została z niego kupka próchnicy
- Wysokiej klasy produkt - Drwił Brilthor
- O tak - Potakiwał kapłan. Ale ich śmiechy przerwał już 3 razy większy
mag potem doszedł do drzewa i bez większego problemu je wyrwał po czym
powiedział
- Ząb mi wypadł bo zapomniałem dodać oko morświna ale i tak zadziałał -
Po czym glupnoł sobie znowu i było jak na początku.
- Imponujące - Przyznał kapłan a ile tam tego
- Biorąc pod uwagę ilość składników proporcjonalnie do wody...
- ILE - Przerwał ostro Brilthor
- 2 porcje
- I wypiłeś coś tak cennego na pokaz ?! - Dodał zirytowany kapłan
- Bo mi nie chcieliście wierzyć - Stanowczo odbierał słowa krytyki
- Trudno chodźmy dalej - Rozładował sytyłację Brilthor.
Dotarli do ciemnego lasu szli krętymi ścieszkami. Brilthor zobaczył coś
za krzakiem i pomyślał
- To nie mógł być golem kamienny one nie żyją w lasach. Ale po chwile
cała 3 wiedziała że jednak żyją. Było ich całkiem sporo i co najgorsze
golemy są odporne na magie a miecze łamały się na nim za każdym
uderzeniem. Były one kruche ale odporność na metal i czary sprawiała je
bardzo silnymi. Kapłan wyją swój drewniany kij po czym wziął miksturę
maga i wypił łyczek niestety wypadł mu siekacz. Potem uderzył golema w
miejsce złażenia głowy z resztą ciała kij się złamał a głowa golema
potoczyła się bezradnie po ziemi potem z resztą rozprawił się bez
problemu. Miał tylko spory ślad po pięści jednego z ostatnich które
zniszczył. Rzucił czar a po chwili wszystko było normalnie.
Po wyjściu z lasu było widać już góry w których krasnoludy kopały
kryształ mocniejszy od stali.
- Ruszmy się oto nasz cel - Powiedział na zachętę Brilthor
- Jedziemy dalej - Rzekł kapłan do maga który nie był tym stwierdzeniem
zachwycony
Po jakimś czasie zobaczyli wlot przy którym stał krasnolud, Brilthor od
razu zobaczył krasnoluda ze swych snów co wzmogło jego siłę woli by
uwolnić brata i rzekł
- Krasnoludzie
- Czego tam - odrzekł krasnolud
- Jak masz na imię - powiedział ciekawy tego Brilthor
- Taimertan bo co przybyszu
- Przyłącz się do nas - Rzek Brilthor
- Dlaczego mam to uczynić mi tu się nieźle wiedzie - Powiedział
Tajmertan - Ale słyszałem że poszukiwacze przygód zbierają kupę kasy.
- I to ile - Powiedział kapłan który wyczuł w nim żądze pieniędzy.
- Kiedy ruszamy?
 
 
Jvegi


Wysłany: 2008-03-24, 00:46   

Tak jakoś miło się robi kiedy człowiek uświadamia sobie, że zachęcając Britha do dalszego pisania, uczestniczył w tworzeniu jednego z największych fenomenów współczesnej fantastyki undergroundowej :P
:hahaha:
_________________
Remember, remember, the fifth of November,
The Gunpowder Treason and plot.
I know of no reason why the Gunpowder Treason
Should ever be forgot.
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2008-08-26, 20:46   

Ten fragment mnie zauroczył. :P

"- Witaj Luiksie co u ciebie - I uśmiechnął się do niego swoimi białymi
zębami o które bardzo dbał bo czasami śniło mu się że niema zębów i nie
może jeść a po jakimś czasie umiera z głodu."

Tak się właśnie dzieje, kiedy dziecko z wątłą psychiką dobierze się do Baldur's Gate. ;)
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
Gaz_Shenryu 

Wysłany: 2008-09-04, 16:01   

...To ten gościu, co stworzył Conana? :P Bo tak mi pasuje...
btw: skąd to wytrzasnąłes? i masz prawa autorskie? ;)
Swietne, naprawdę, powinno być szkolną lekturą. jest na poziomie...
 
 
Jvegi


Wysłany: 2008-09-04, 16:29   

Co masz do Conana?

Tekst jest autorstwa takiego jednego co to myślał, że umie pisać i my go namawialiśmy żeby pisał dalej bo, mieliśmy bardzo dużo zabawy czytając to... coś. A co do praw autorskich, to Brilth teraz ma jakieś 17 lat, być może dorósł i raczej chce o swej twórczości zapomnieć. :)
_________________
Remember, remember, the fifth of November,
The Gunpowder Treason and plot.
I know of no reason why the Gunpowder Treason
Should ever be forgot.
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2008-09-05, 21:55   

Jvegi napisał/a:
Tekst jest autorstwa takiego jednego co to myślał, że umie pisać i my go namawialiśmy żeby pisał dalej bo, mieliśmy bardzo dużo zabawy czytając to... coś.

TY w tym brałeś udział? :>
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
Jvegi


Wysłany: 2008-09-06, 08:45   

Wiesz... Z 5 lat na tej scenie się jest 8-) A Brilt pisał to na poprzednim forum bgif( w zasadzie FZB), jakieś 4 lata temu.
_________________
Remember, remember, the fifth of November,
The Gunpowder Treason and plot.
I know of no reason why the Gunpowder Treason
Should ever be forgot.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver