Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Dowcipy, kawały, żarty
Autor Wiadomość
Huzi 


Wysłany: 2008-06-11, 16:40   

Co czarny ma białego?
_________________
I like to live in the woods and eat with sticks.
 
 
Coincidence 

Wysłany: 2008-06-11, 17:08   

Słuchać.
 
 
Huzi 


Wysłany: 2008-06-11, 18:27   

Dokładnie.
A teraz ulubiony kawał mojego kolegi (żeby nie było, że ja go wymyśliłem :P ) :
Co jest lepsze od ruchania niemowlaka?

[ Dodano: 2008-06-11, 17:34 ]
No i może jeszcze coś normalnego:
Cytat:
Artykuł w jednej z francuskich gazet...
"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20 lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?"
_________________
I like to live in the woods and eat with sticks.
 
 
Coincidence 

Wysłany: 2008-06-11, 18:44   

Huzi, ale my bywamy na Bashu :P
 
 
Huzi 


Wysłany: 2008-06-11, 19:21   

Za cysto jak widy. :]


Francuz, niemiec i Polak lecą samolotem. Nagle pilot oznajmia im straszliwą wiadomość:
- Panowie, samolot spada i nie dolecimy do lotniska. ktoś będzie musiał wyskoczyć. Najsprawiedliwiej w kolejności alfabetycznej. francuz, skacz.
- Co ty. Nie ma mowy. nie skoczę.
- Ale teraz wszyscy tak robią. Skakanie z samolotu jest w modzie.
- No dobra (skoczył)
Jednak samolot dalej spada, więc kolej na niemca.
- Nie skoczę. Nie będę głupi jak ten Francuz.
- MASZ SKOCZYĆ! RAUS!
- <skoczył>
Samolot dalej spada. Kolej na Polaka.
- O nie nie będę głupi jak Ci dwaj. Nie skoczę.
- Co? Nie dasz rady?
- <skoczył>


*sowo "niemiec" celowo zostalo napisane ma litera. :P
_________________
I like to live in the woods and eat with sticks.
 
 
Grzebul
Admin


Wysłany: 2008-06-11, 23:22   

Huzi napisał/a:
Co czarny ma białego?

Właściciela :)
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2008-06-11, 23:24   

W tym klimacie:

Samolot leci sobie przez przestworza, nagle trzasnęło coś w poszyciu, samolot przełamał się na pół. Część pasażerów zdążyła uchwycić się krawędzi blachy i wisząc tak sobie, mogli tylko patrzeć, jak ogon samolotu odlatuje gdzieś daleko.
Pilot przekrzykuje świst powietrza - Proszę państwa, moje wskaźniki pokazują, że mimo wszystko jest szansa na bezpieczne wylądowanie. Mamy jednak niestety za duży ciężar - choć zaledwie o ciężar jednej osoby!
Pasażerowie popatrzyli po sobie - ktoś musi skakać. Pewien starszy pan podniósł dumnie głowę, mówiąc - Ja skoczę!
I wszyscy zaczęli mu bić brawo...
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2008-06-26, 15:28   

Z pamiętnika ojca-mężczyzny
Stoję sobie ostatnio spokojnie w kolejce do kasy w Carrefourze. Stoję sobie .... stoję... Nagle zauważam przy drugiej kasie, wpatrzoną we mnie i uśmiechającą się się DO MNIE blondynę. Ale jaką blondynę Mówię Wam - Karaiby, słońce, plaża, Bacardi...! Ostatnio ładne dziewczyny się do mnie tak uśmiechały, gdy przytaszczyłem do akademika, na drugi dzień po imprezie, skrzynkę zimnego piwa. Ale to było 10 lat temu... Ta jednak uśmiechała się do mnie przyjaźnie nawet bez piwa. Jakaś taka znajoma mi się przez chwilę wydała ale nie mogłem sobie przypomnieć skąd... Pewnie podobna do jakiejś aktorki... Powoli budził się we mnie głęboko uśpiony instynkt łowcy. Mieszanka adrenaliny i testosteronu wypełniały mój organizm. To one kazały mi bez zastanowienia zapytać:

- Przepraszam, czy my się skądś nie znamy?

Wypadło nawet nieźle. Lala połknęła haczyk. Jej reakcja była szybka, uśmiech bez zmian:

- Nie jestem pewna, ale chyba jest pan ojcem jednego z moich dzieci.....

Mówi się, że ludzki umysł potrafi w sytuacjach ekstremalnych pracować nie gorzej od komputera. Mój był w tej sekundzie w stanie konkurować z najlepszymi. Po chwili miałem wydruk. Zawsze używam gumek. Zdrada małżeńska jest już sama w sobie wydarzeniem szargającym nerwy szanującego się mężczyzny. Po co ją jeszcze dodatkowo komplikować? Mój komputer pokładowy przypomniał mi tylko trzy przypadki, które były odstępstwem od tej zasady. Koleżanka z pracy, na szczęście tak brzydka, tak że sama jej twarz była najlepszym zabezpieczeniem. Koleżanka żony z pracy, na szczęście po takim alkoholu, że mi nie do końca ... tego... Pozostała tylko jedna możliwość. kiedy mogłem sobie strzelić dzidziucha na boku. Nie omieszkałem podzielić się tą radosną nowiną z matką mojego nieślubnego dziecka i setką kupujących przy okazji:

- Już wiem, Pani musi być tą striptizerką, którą moi koledzy zamówili na mój wieczór kawalerski przed 8-ma laty. Pamiętam, że za niewielką dodatkową opłatą zgodziła się pani wtedy robić TO ze mną na stole w jadalni na oczach moich klaszczących kolegów i tak się pani przy tym rozochociła, że na koniec za darmo zrobiła im pani wszystkim po lodziku!!!

Zaległa całkowita cisza. Nawet kasjerki przestały pracować. Wszyscy wpatrywali się na przemian we mnie i w czerwieniącą się coraz bardziej ślicznotkę. Kiedy osiągnęła kolor znany w kręgach muzycznych jako Deep Purple wysyczała przez śliczne usteczka:

- Pan się myli, jestem wychowawczynią pana syna z 2b.
_________________
plfoto | last.fm | snooker
 
 
Huzi 


Wysłany: 2008-07-17, 07:37   

Religions of the world.
Taoism: Shit Happens.
Islam: If Shit Happens, Take A Hostage.
Buddhism: When Shit Happens, Is It Really Shit?
Confucianism: Confucius Say: "Shit Happens".
Catholicism: If Shit Happens, I Deserve It.
Jehova's Witness: Knock, Knock, "Shit Happens".
Judaism: Why Does This Shit Always Happen To Me?
Rastafarianism: Let's Smoke This Shit.
_________________
I like to live in the woods and eat with sticks.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2008-07-17, 11:10   

http://www.thejaywalker.c...it_happens.html Pełniejsza lista :P
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2008-07-29, 15:59   

Troje dzieci zdaje egzamin, który ma zdecydować czy zostaną przepuszczone z pierwszej klasy do drugiej. Nauczyciel zaczyna je przepytywać:
- Jasiu, przeliteruj słowo: TATA.
- T-A-T-A.
- Świetnie Jasiu, zdałeś. A teraz ty Moniko, przeliteruj słowo MAMA.
- M-A-M-A.
- Świetnie Moniko, zdałaś. A teraz ty Ahmed. Przeliteruj: DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W ŚWIETLE POLSKICH PRZEPISÓW KONSTYTUCYJNYCH
_________________
plfoto | last.fm | snooker
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2008-07-30, 12:34   

Przychodzi do lekarza kobieta o ogniście rudych włosach.
-Co pani dolega?
-Wszystko mnie boli. Każde miejsce, w jakie się dotknę.
I kobieta demonstruje: dotyka palcem różnych części ciała, za każdym razem jej twarz wykrzywiają spazmy bólu.
-Hmm... A pani ma tak naturalnie rude włosy?
-Nie... Farbowane...
-Ma pani złamany palec - zabrzmiała diagnoza lekarza.
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2008-07-30, 15:51   

Jak odróżnić gatunki niedźwiedzia? (metoda praktyczna) Najpierw trzeba znaleźć niedźwiedzia, podejść do niego po cichutku i kopnąć go w jaja, oczywiście z całej siły. Następnie spierdalać i teraz:
- jeśli spierdalamy, a niedźwiedź nie goni nas, to jest to miś pluszowy;
- jeśli spierdalamy na drzewo, a niedźwiedź wchodzi za nami, to jest to niedźwiedź brunatny;
- jeśli spierdalamy na drzewo, a niedźwiedź zaczyna nim trząść tak, że spadamy w jego łapska, to jest to niedźwiedź Grizzly;
- jeśli spierdalamy na drzewo, a niedźwiedź wspina się za nami i wpieprza liście, to jest to miś koala;
- jeśli spierdalamy i nigdzie nie ma drzew, to jest to niedźwiedź polarny;
- a jak spierdalamy, a niedźwiedź zaczyna płakać, to jest to miś Koralgol...
_________________
plfoto | last.fm | snooker
Ostatnio zmieniony przez Hutnuk 2008-07-30, 15:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Coincidence 

Wysłany: 2008-08-09, 01:34   

Cytat:
Wczoraj wybrałam sie na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, ze wrócę o północy. 'Obiecuje ci kochanie, nie wrócę ani minuty później'- powiedziałam i wybyłam. Ale impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, ze zapomniałam o godzinie.. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy.
Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem... Szybciutko położyłam się do łózka, myśląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha. Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego.
Oh, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła. Moj maż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: 'Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką'. Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: 'Taaaak A dlaczego, kochanie?' A on na to: Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O k..wa!' znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nastąpnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać........
 
 
Huzi 


Wysłany: 2008-09-10, 00:02   

Jak talibowie wylądowali w Klewkach....

Poniedziałek 7:00

Allah Akbar. Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z Polski. Tym razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy samoloty - cztery. Jeden spadnie od razu, trzy sparaliżują pozostałe porty lotnicze. Zwycięstwo jest nasze!!!

Poniedziałek 17:00

Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już stąd nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się udać!

Wtorek 7:00

Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy obsługę plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze.

Wtorek 18:00

Bracia talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za autostradę, a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im zapłacić znowu. Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą podobno i tak w polskich samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko kanapki.

PS Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu.

Środa 8:00

Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami załadowane karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic innego nie dało się skombinować. Autobusy wyjeżdżają o 8:30 - godziny wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty - przejeżdżamy przez warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!!

Środa 17:30

Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga była zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki. W każdym jeden kierowca-samobójca . Chyba przewidzieli nasz atak i wystawili swoich żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci - elita).

PS Te dziury po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali zaminować drogę? Jutro zmiana planów - cel: Pałac kultury. Tymczasem wycofamy się pod Warszawę...

Czwartek 7:00

Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym zadekowaliśmy
się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, prejazd przez Janki, Raszyn, wysadzamy Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie bracia talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.

Czwartek 17:30

Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da sie przejechać - próbowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył leżące po drugiej stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy - nie byłoby jak wrócić do Janek do McDonalda...

PS Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby - widocznie nas lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy

Piątek 6:30

Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed stadionem Legii (X-ciolecia był większy, ale jakieś męty się kręciły).

Piątek 7:30

Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała autokarami i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery, materiały wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka.
Allach nam sprzyja.

Piątek 16:30

Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to jeszcze pobili naszych braci talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE ZNACZY, ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!!!!! Patrzcie trochę uważniej...
Mam tego dość. Kit z Polską. Jutro atakujemy SALWADOR!

Sobota 1:30

Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców. Umyto ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety - nawet tłumaczom z ośrodka dla zbiegłych rumunów nie dało się ze starcami dogadać. Tyle tylko wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś "pracą". Zapewne to kolejna grupa Pakistańczyków z jakiejś ubogiej wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych.

[ Dodano: 2008-09-10, 06:32 ]
Po latach spotkało się trzech przyjaciół z II LO im Jana Zamoyskiego w Lublinie. Chcąc, nie chcąc rozmowa zeszła na teściowe.

- Ja - mówi ten z IVd który skończył medycynę - załatwię gdzieś cyjanek i dodam ku*wie do kawy.

Ten po politechnice ( z IV c), zapodaje swój pomysł :

- Wezmę ku*wa pożyczkę, kupię starej pipie Renault Clio i przetnę przewody hamulcowe. Niech się rozwali na drzewie, suka.

Gość z klasy sportowej, którego losy rzuciły na AR, mówi :

- A ja kupię dwadzieścia tabletek Ibupromu, wezmą to wszystko do gęby, przeżuję, zrobię z tego kulę, wysuszę ją w mikrofali, i zostawię na stole w kuchni.

- Ale po co ? - pytają koledzy

- Wejdzie ta stara raszpla do kuchni, zobaczy kulę i powie " Ale wielka tabletka Ibupromu". A ja wtedy wypadnę z łazienki i pierd*lnę ją siekierą w plecy.
_________________
I like to live in the woods and eat with sticks.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2008-09-10, 21:01   

Ciekawe kto z zamoya arzczył przerobić żart :>
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Huzi 


Wysłany: 2008-09-10, 22:48   

Telefon...
- Hello, are you there?
- Yes, who are you please?
- I'm Watt.
- What's your name?
- Watt's my name.
- Yes, what's your name?
- My name is John Watt.
- John what?
- Yes, are you Jones?
- No I'm Knott.
- Will you tell me your name then?
- Will Knott.
- Why not?
- My name is Knott.
- Not what?
- Not Watt, Knott.
- What?

[ Dodano: 2008-09-24, 06:22 ]
Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się pewien facet. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi.
- Może zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - że rozumiem mowę zwierząt.
- Taa? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi.
Wchodzą do krówek a tu krasula "Muuuu!"
- Co ona powiedziała?
- Że daje 10 litrów mleka a wy wpisujecie tylko 4.
- O kurde! Ale chodźmy do świnek.
Wchodzą do świnek a tu "Chron, chron!"
- A ta co powiedziała?
- Ze daje 5 prosiąt a wy wpisujecie 3.
- O ja pier... Chodźmy jeszcze do baranów.
W drodze przez podwórko mijają kozę a ta "Meeeee!"
- Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było dawno i byłem wtedy pijany..
_________________
I like to live in the woods and eat with sticks.
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2008-10-28, 14:33   

A woman rubbed a bottle and out popped a genie. The amazed woman asked if she got three wishes. The genie said, "Nope, sorry, three-wish genies are a storybook myth. I'm a one-wish genie. So... what'll it be?" The woman did not hesitate. She said, "I want peace in the Middle East. See this map? I want these countries to stop fighting with each other and I want all the Arabs to love the Jews and Americans and vice-versa. It will bring about world peace and harmony." The genie looked at the map and exclaimed, "Lady, be reasonable. These countries have been at war for thousands of years. I'm out of shape after being in a bottle for five hundred years.. I'm good but not THAT good! I don't think it can be done.

Make another wish and please be reasonable." The woman thought for a minute and said, "Well, I've never been able to find the right man.
You know - one that's considerate and fun, likes to cook and help with the house cleaning, is good in bed, and gets along with my family, doesn't watch sports all the time, and is faithful. That is what I wish for...a good man."

The genie said, "Let me see the fucking map again."
_________________
plfoto | last.fm | snooker
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2008-11-10, 16:58   

Sztandarowy kawał mojego kolegi: :>

Poczekalnia na porodówce. Do zniecierpliwionego wielogodzinnym oczekiwaniem mężczyzny podchodzi lekarz.
-Gratulacje! Ma pan syna!
Facet zrywa się z miejsca, uśmiech rozpromienia jego twarz.
-Ale... - Przerywa lekarz, zanim tatuś zdążył się odezwać - mam jeszcze złą wiadomość. Pana dziecko nie ma rączek.
-Nie szkodzi, jestem jego ojcem! I tak będę je kochał!
-Widzi pan... ale ono nie ma także nóżek.
-Trudno, będziemy się musieli nim trochę więcej opiekować.
-Niestety, ono nie ma także korpusu...
Faceta trochę zatkało, ale przełknąć nową wiadomość i mówi:
-Jestem jego ojcem, na dobre i na złe. Pan prowadzi, chciałbym je zobaczyć.
Zaczynają iść, ale w pewnym momencie doktor odwraca się:
-Właściwie, to urodziło się samo oko.
-Nie tak to sobie co prawda wyobrażałem, ale zdarza się. To mój syn, a ja jestem ojcem. Kocham go bez względu na wszystko!
Wchodzą panowie do sali, gdzie w inkubatorku leży samotne oko. Ojciec podchodzi, macha ręką przed szybą i uśmiechając się mówi:
-Cześć mały!
Na to lekarz:
-Nie widzi...
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2008-11-13, 09:36   

Jeżyk wybrał się z Krecikiem na włam.
Wleźli do domku myśliwego no i po ciemku macają co warto skroić.
Krecik ma większego czuja i znajduje sporo fantów, ale Jeżyk też daje radę.
W pewnym momencie Krecik wymacał lufę od fuzji i włożył do środka głowę.
Traf chciał, że w tym samym czasie Jeżyk wymacał kolbę.
Nie trzeba długo tłumaczyć, że Jeżyk nacisnął spust... ...Huk, wystrzał....
Krecik leży bez głowy na podłodze i trzęsie się w konwulsjach. Podsuwa się Jeżyk, wymacał trzęsące się ciało Krecika i mówi:
- Kurwa....chuju, nie śmiej się, bo ja chyba ogłuchłem!
_________________
plfoto | last.fm | snooker
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver