Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Katastrofa samolotu prezydenckiego
Autor Wiadomość
LordDream 

Wysłany: 2010-04-10, 11:27   Katastrofa samolotu prezydenckiego

Wg informacji podawanych w różnych źródłach zginęło od 88 do 132 osób. Lista osób, które zginęły:

http://wiadomosci.gazeta....w.html?skad=rss
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-10, 20:02   

A Jaruzelski był w samolocie?
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-11, 01:06   

Wg tego co dzisiaj czytałem i oglądałem, to go tam nie było.
 
 
Rzepak 


Wysłany: 2010-04-11, 08:12   

Jaruzelskiego nie było. Razem mieli tylko do Moskwy 9 maja polecieć, a i to pozostawało niepewne.

Rodziny zmarłych mają moje najszczersze kondolencje, ale... jakoś nie potrafię zrozumieć tej transformacji. Lech Kaczyński z mało lubianego prezydenta staje się nagle bohaterem narodowym. Śmierć wiele zmienia.
_________________
"Mam Irka z gliny, a wy nie."
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-11, 10:13   

Ano wiele zmienia. Ja szanowałem prezydenta i za życia, choćby w wymiarze pełnionej przez niego funkcji. Nigdy nie rozumiałem, jak można obrzucać gównem suwerennie wybraną głosami ogółu przez większość obywateli głowę państwa. Bardzo szkoda mi prezydentowej, dobra i mądra kobieta z niej była. Żal mi wszystkich rodzin katyńskich, żon, dzieci i zwykłych ludzi.
Trzeba wiedzieć tym, którzy życzyli im źle, że takie życzenia lubią wracać do wypowiadającego. I znów potrzebna tragedia, żeby Polacy uświadomili sobie pewne rzeczy. Po niej wszechkonsolidacja zawsze wychodziła nam najlepiej.

Niebywała tragedia, ale słowa nic nie kosztują w cieniu czynów. A skoro czas czynów jeszcze nie przyszedł; wszystko, co powinno się powiedzieć, już zostało powiedziane.
_________________
Раз мати родила!
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-11, 11:28   

Ja mam zamiar dzisiaj wieczorem złożyć znicz pod Pałacem Prezydenckim. Nigdy nie lubiłem Kaczyńskiego, ale szanowałem go za funkcję, jaką pełnił. Dlatego teraz chociaż tyle mogę dla niego zrobić.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-11, 11:38   

Horus napisał/a:
Nigdy nie rozumiałem, jak można obrzucać gównem suwerennie wybraną głosami ogółu przez większość obywateli głowę państwa.

Prawem demokracji. Nikt nie musi obrzucać urzędnika publicznego laurami tylko dlatego że został wybrany w wolnych wyborach (w tym przypadku większością kilku procent głosów i w sytuacji gdy połowa uprawnionych w ogóle nie głosowała). Prezydent jak każdy jest narażony na krytykę.
Tragedia nigdy nie może przesłaniać pragmatyzmu i prawdy. A prawda jest taka że ŚP Lecha Kaczyński był słabym prezydentem a ŚP Maria Kaczyńska nie wybitną pierwszą damą (choć na pewno lepszą pierwszą damą niż Kaczyński prezydentem).
Dorabianie Kaczyńskiemu mitu wielkiego wodza narodu i wybitnego polityka światowego, podyktowane chęcią powiedzenia czegoś miłego o zmarłym jest nie na miejscu i poniekąd ośmiesza zmarłego. Lech Kaczyński ma liczne zasługi dla polski z czasów gdy był działaczem opozycji, są one bez sporne. Jeśli chcemy go dobrze wspominać to wspominajmy prawdę a nie twórzmy mitu. Mimo patologicznego wpływu Jarosława, Lech zawsze był tym "lepszym" bliźniakiem, wierze że nie życzył by sobie wspominania go w obłudzie.

Horus napisał/a:
szanowałem prezydenta i za życia, choćby w wymiarze pełnionej przez niego funkcji.

Szacunek dla funkcji Prezydenta jest tak samo naturalny jak szacunek dla flagi, herbu i hymnu. Szacunek nie oznacza konieczności posłuszeństwa, szanować można i wroga.

Horus napisał/a:
I znów potrzebna tragedia, żeby Polacy uświadomili sobie pewne rzeczy. Po niej wszechkonsolidacja zawsze wychodziła nam najlepiej.

Nieśmiertelna cecha rozpoznawcza naszego narodu, nieprawdaż? chyba jesteśmy wszyscy marsowymi dziećmi. Oby wojna wiecznie trwała - to chyba najlepsze życzenia dla tego Wojnę i Wolność kochającego narodu.

Dla mnie bezsensem jest fakt iż wszystkie tak ważne osoby lecą upchane jednym samolotem. Dowódcy wszystkich wojsk nie giną jednocześnie nawet na wojnach...

Szef NBP powinien być trzymany taki sam sposób jak reszta produktów NBP: w banku w sejfie!

Horus napisał/a:
Niebywała tragedia, ale słowa nic nie kosztują w cieniu czynów. A skoro czas czynów jeszcze nie przyszedł; wszystko, co powinno się powiedzieć, już zostało powiedziane.


Jeśli mówimy o czynach to należy pochwalić stronę rosyjską. Dla nikogo ta sytuacja nie jest tak niezręczna jak dla nich. Kaczyńskiego który był rusofobem i tak pozbyli by się za parę miesięcy, po wyborach w Polsce. Z jedna katastrofą ich plan polepszenia stosunków z polską zachwiał się w posadach, zrobią teraz wszystko żeby kupić sympatię polaków - i dobrze, bo tylko z nią można budować leprze kontakty z Rosją na których nam też powinno zależeć.

Horus napisał/a:
Trzeba wiedzieć tym, którzy życzyli im źle, że takie życzenia lubią wracać do wypowiadającego.

Eeeeeeeeeeeeeeet'm
Złorzeczenie jest dla słabych ludzi którzy nie mają ani sił, ani odwagi by zmienić sytuację.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-11, 12:50   

Amon napisał/a:
Prawem demokracji. Nikt nie musi obrzucać urzędnika publicznego laurami tylko dlatego że został wybrany w wolnych wyborach (w tym przypadku większością kilku procent głosów i w sytuacji gdy połowa uprawnionych w ogóle nie głosowała). Prezydent jak każdy jest narażony na krytykę.
Tragedia nigdy nie może przesłaniać pragmatyzmu i prawdy. A prawda jest taka że ŚP Lecha Kaczyński był słabym prezydentem a ŚP Maria Kaczyńska nie wybitną pierwszą damą (choć na pewno lepszą pierwszą damą niż Kaczyński prezydentem).
Dorabianie Kaczyńskiemu mitu wielkiego wodza narodu i wybitnego polityka światowego, podyktowane chęcią powiedzenia czegoś miłego o zmarłym jest nie na miejscu i poniekąd ośmiesza zmarłego. Lech Kaczyński ma liczne zasługi dla polski z czasów gdy był działaczem opozycji, są one bez sporne. Jeśli chcemy go dobrze wspominać to wspominajmy prawdę a nie twórzmy mitu. Mimo patologicznego wpływu Jarosława, Lech zawsze był tym "lepszym" bliźniakiem, wierze że nie życzył by sobie wspominania go w obłudzie.

Misiek, ja nie mówię o konstruktywnej krytyce, tylko o najzwyklejszym w świecie obrzucaniu gównem, nie popartym żadnymi argumentami, czy nawet przemyśleniem, szczególnie ze strony ludzi których pojęcie o polityce jest gruntem dla stwierdzenia, że skoro "PIS to prawicowi konserwatyści, to PO pewnie jest lewicowa...". Z drugiej strony nie chcę też deprecjonować popierdoleństwa ludzi o nieco większej świadomości politycznej. Krytyka krytyką, brak szacunku nawet ze strony kosmpolity jest zwykłym prostactwem

Cytat:
Szacunek dla funkcji Prezydenta jest tak samo naturalny jak szacunek dla flagi, herbu i hymnu. Szacunek nie oznacza konieczności posłuszeństwa, szanować można i wroga.

Zgadzam się w pełni.

Amon napisał/a:
Nieśmiertelna cecha rozpoznawcza naszego narodu, nieprawdaż? chyba jesteśmy wszyscy marsowymi dziećmi. Oby wojna wiecznie trwała - to chyba najlepsze życzenia dla tego Wojnę i Wolność kochającego narodu.

Dla mnie bezsensem jest fakt iż wszystkie tak ważne osoby lecą upchane jednym samolotem. Dowódcy wszystkich wojsk nie giną jednocześnie nawet na wojnach...

Szef NBP powinien być trzymany taki sam sposób jak reszta produktów NBP: w banku w sejfie!

Konstytucja zabrania co prawda podróżowania jednym samolotem prezydentowi, premierowi i marszałkowi sejmu, tyle że nie wspomina już choćby o dowódcach sił zbrojnych. A tu za jednym zamachem straciliśmy szefów większości resortów.

Amon napisał/a:
Jeśli mówimy o czynach to należy pochwalić stronę rosyjską. Dla nikogo ta sytuacja nie jest tak niezręczna jak dla nich. Kaczyńskiego który był rusofobem i tak pozbyli by się za parę miesięcy, po wyborach w Polsce. Z jedna katastrofą ich plan polepszenia stosunków z polską zachwiał się w posadach, zrobią teraz wszystko żeby kupić sympatię polaków - i dobrze, bo tylko z nią można budować leprze kontakty z Rosją na których nam też powinno zależeć.

Jasne, że należy im się pochwała i zastanawia mnie, czy ktoś już taką wystosował. Też rusofilem nie jestem, ale o sensowne stosunki między nami trzeba było zadbać dużo wcześniej, bez lizania dupy od święta, przy okazji rocznic odpowiednich ku temu wydarzeń. O ironio, teraz jest taki moment. Niestety, kolejną cechą rozpoznawczą naszego narodu jest totalna niemoc polityczno-dyplomatyczna w sytuacji, w których możemy osiągnąć coś konstruktywnego, albo po wielkiej osobistej ofiarze, albo po wielkim zwycięstwie. Zachowanie i postawa Rosjan na ten czas jest wzorowa.

Amon napisał/a:
Złorzeczenie jest dla słabych ludzi którzy nie mają ani sił, ani odwagi by zmienić sytuację.

Precisely!

Wybacz, że tak pociąłem Twojego posta.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-11, 13:33   

Cóż, najlepsi polscy wodzowie to przeważnie nie są stu procentowi Polacy. Królowie byli mieszańcami, Kostiuszko rusinem a Piłsudski litwinem, dlatego pocieszam się że dziadek Tuska był w wermachcie :p
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2010-04-11, 15:13   

-> z ostatniej chwili: samolot z ciałem prezydenta przyleciał na Okęcie. Odprawiana jest msza; relacja w tv. Za chwilę ulicami Warszawy wyruszy kondukt żałobny do Pałacu Prezydenckiego.
Tak na marginesie zupełnie:
Amon napisał/a:
(w tym przypadku większością kilku procent głosów i w sytuacji gdy połowa uprawnionych w ogóle nie głosowała)

W moim odczuciu nie głosując pozbawiasz się prawa do krytyki wyboru innych, ale to nie jest temat do dyskusji w tej sprawie.

Jakim prezydentem Kaczyński by nie był, to tak nie powinna się kończyć kadencja. Damn... Nawet mnie, który nigdy nie uważałem się za człowieka specjalnie wrażliwego, ogrom tej katastrofy powala. Leszek Miller po rozbiciu się śmigłowca powiedział, że jeżeli sensownie nie weźmiemy się za modernizację rządowego lotnictwa, pewnego dnia wszyscy razem spotkamy się w kondukcie żałobnym kogoś ważnego. Niestety miał cholerną rację, choć takiej skali tragedii nikt zapewne się nie spodziewał.
Swoją drogą wracałem z Wawy w dzień rozbicia się samolotu (dobrze, że nam konkursu nie odwołali) i bite 2,5 godziny słuchałem wiadomości z radia. Może i Miller to stary komuch, ale jako jedyny człowiek gadał tego dnia rozsądnie. Powiedział też, że gdyby te wydarzenia były fabułą książki political-fiction, odnieślibyśmy wrażenie, że autor przesadził - tyle tragicznych wydarzeń w jednym miejscu brzmi aż niewiarygodnie. True. Jak na ironię, lecąc uczcić pamięć o zmarłych sami stali się ofiarami tego miejsca. Historia nie wie, co to przegięcie.

Może to i cynicznie zabrzmi, ale w tym wszystkim można także odnaleźć coś pozytywnego.
Po pierwsze - cały świat usłyszał o Katyniu tak dobitnie, jak nigdy nie bylibyśmy w stanie tego przekazać w zwyczajnych warunkach. Rosyjska telewizja publiczna Russija wyemituje dziś w najlepszym czasie antenowym (wieczór) film Andrzeja Wajdy "Katyń".
Po drugie - Lech Kaczyński ze średnio popularnego prezydenta stał się w jednej chwili bohaterem narodowym, bo zginął nie lecąc np. na Karaiby, ale na uroczystości ku czci ofiar mordu sprzed 70 lat. Zostanie przez to zapamiętany jako patriota (podobnie jak pozostali pasażerowie) i... cholera. Jak by nie patrzeć - był nim.

Naprawdę z klasą zachowały się władze Rosyjskie. Osobiste zaangażowanie Putina i Miedwiedjewa w sprawę, błyskawicznie podjęte środki, by wyjaśnić przyczynę wypadku i pomoc dla rodzin ofiar (transport ciał i 300 miejsc hotelowych dla osób przyjeżdżających dokonać identyfikacji) ucinają wszelkie negatywne komentarze.
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-11, 15:22   

Ja mam jedynie nadzieję, że ta katastrofa odmieni w jakiś sposób życie polityczne w tym kraju. Nie oszukujmy się, zawsze Polska podrywała się do zmian, gdy wisiało nad nami jakieś niebezpieczeństwo lub doszło do jakiejś tragedii. Liczę też na poprawę stosunków polsko-rosyjskich, gdyż ta katastrofa paradoksalnie pokazała, że władze federacji Rosyjskiej także potrafią zachować się po ludzku i bez żadnych uprzedzeń.

Liczba ofiar wyniosła dokładnie 96 osób.
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2010-04-11, 15:40   

LordDream napisał/a:
Ja mam jedynie nadzieję, że ta katastrofa odmieni w jakiś sposób życie polityczne w tym kraju. Nie oszukujmy się, zawsze Polska podrywała się do zmian, gdy wisiało nad nami jakieś niebezpieczeństwo lub doszło do jakiejś tragedii.

... i niestety na chęciach się kończyło. Nazwij mnie ostatnim pesymistą, ale nie wierzę, że na dłuższą metę coś się zmieni. Będziemy co roku wspominać to wydarzenie w ciszy, jednak (jak pamiętasz zapewne) po śmierci JPII były podobne nastroje. Kilka dni trwała taka atmosfera zaledwie. Polityka nie lubi ciszy.
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-11, 21:27   

Ja bardziej odwoływałem się do dawniejszych wydarzeń, typu Konstytucja 3 Maja czy działania podejmowane przez rząd w 20-leciu międzywojennym. Śmierć Jana Pawła II nie była tragedią, w rozumieniu dosłownym. Jan Paweł II nie umarł śmiercią gwałtowną. Odszedł w spokoju, tak, jak sam by pewnie chciał. Jednocześnie jego śmierć nie zachwiała w taki sposób państwem polskim jak katastrofa samolotu prezydenckiego. Tak naprawdę ocalał nam jedynie rząd. Prezydent, najważniejsi członkowie jego Kancelarii, Sztab Generalny, RPO, prezes NBP i wielu innych ważnych dla państwa ludzi zginęło. Tego nie widać, ale to bardzo mocno zachwiało państwem polskim.
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2010-04-11, 23:27   

LordDream napisał/a:
Śmierć Jana Pawła II nie była tragedią, w rozumieniu dosłownym. Jan Paweł II nie umarł śmiercią gwałtowną.

True. Dzisiaj Mazowiecki jako jedyny zdobył się na cywilną odwagę i powiedział prawdę prosto w twarz jednej z dziennikarek (bodajże Schymale) próbującej porównywać oba zdarzenia. Sam mam wrażenie, że atmosfera jest obecnie znacznie bardziej autentyczna, życiowa, mniej nadmuchana. Jednoczy ludzi nie jako najbardziej fundamentalnych katolików w Europie, ale jako obywateli kraju. Oczywiście kler wtryni się wszędzie i momentami było mi zupełnie nie w smak, gdy wspomnienia o zmarłych przerywano pustymi formułkami z ambony (Dziwisz chyba nawet nie zmienił swojego niedzielnego kazania, bo zaczął coś pieprzyć o uczniach Chrystusa... :/ ), jednak mamy do czynienia z poruszeniem wyłącznie natury świeckiej, co zdarza się nie tak często (na szczęście?).
LordDream napisał/a:
Tego nie widać, ale to bardzo mocno zachwiało państwem polskim.

Zgadza się. Nie zapanowała jednak kompletna anarchia; obowiązki tragicznie zmarłych przejęli ich zastępcy. Mimo wszystko państwo funkcjonuje dalej, choć trzeba będzie obsadzić wiele istotnych stanowisk, a i wszystko niekoniecznie będzie funkcjonowało równie sprawnie (?) jak przedtem.
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-12, 09:49   

Aeraldo napisał/a:
Oczywiście kler wtryni się wszędzie i momentami było mi zupełnie nie w smak, gdy wspomnienia o zmarłych przerywano pustymi formułkami z ambony (Dziwisz chyba nawet nie zmienił swojego niedzielnego kazania, bo zaczął coś pieprzyć o uczniach Chrystusa... ), jednak mamy do czynienia z poruszeniem wyłącznie natury świeckiej, co zdarza się nie tak często (na szczęście?).


Pieprzenie o uczniach Chrystusa, wyrażane pustymi formułkami rzucanymi z ambony pieprzeniem jest, było i będzie. Dla laika i ignoranta, bo takie podejście niegodne jest nawet antyklerykała.

Aeraldo napisał/a:
(...) jednak mamy do czynienia z poruszeniem wyłącznie natury świeckiej, co zdarza się nie tak często (na szczęście?).


Nie prawda. Na pokładzie Tu-154 prócz śp. prezydenta, jego małżonki oraz oficjeli byli m.in. KS. BP Gen. Dywizji Tadeusz Płoski (ordynariusz polowy Wojska Polskiego) i KS. ABP Gen. Brygady Miron Chodakowski (prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego), czyli zdaje się, że osoby stanu duchownego.
 
 
Aeraldo 


Wysłany: 2010-04-12, 17:15   

Alton napisał/a:
Pieprzenie o uczniach Chrystusa, wyrażane pustymi formułkami rzucanymi z ambony pieprzeniem jest, było i będzie. Dla laika i ignoranta, bo takie podejście niegodne jest nawet antyklerykała.

Widzisz... Nie wszystko można podłączyć pod te same schematy i zdarte frazesy. Taka jest moja opinia i nie zamierzam jej zmieniać. Kościół Katolicki uważa inaczej, jak widać. Być może niektórych to uspokaja, być może wspiera na duchu. Jeśli tak - to nie ma w tym nic złego, żeby pójść na mszę i kolejny raz usłyszeć to samo. To Twój wolny wybór. Jak dla mnie, można było się chociaż ten jeden raz bardziej postarać.
Może niepotrzebnie wyskoczyłem z tym w temacie o katastrofie, ale jakoś wątek sam mi się wplótł.
_________________
"Life is too important to be taken seriously." - Oscar Wilde
 
 
Rzepak 


Wysłany: 2010-04-12, 18:07   

[quote="Aeraldo"]
LordDream napisał/a:

LordDream napisał/a:
Tego nie widać, ale to bardzo mocno zachwiało państwem polskim.

Zgadza się. Nie zapanowała jednak kompletna anarchia; obowiązki tragicznie zmarłych przejęli ich zastępcy. Mimo wszystko państwo funkcjonuje dalej, choć trzeba będzie obsadzić wiele istotnych stanowisk, a i wszystko niekoniecznie będzie funkcjonowało równie sprawnie (?) jak przedtem.


Z całym szacunkiem dla zmarłych ale... zachwiało państwem Polskim? W którym miejscu?
Z czysto pragmatycznego punktu widzenia:
Gosiewski nieodżałowaną stratą dla Polski raczej nie jest.
Prezydent to funkcja głównie reprezentacyjna (i wetująca ostatnimi laty). I tak już kończył kadencję i byłby zajęty kampanią wyborczą. Marszałek na rzęsach stanie żeby wywiązywać się z nowych obowiązków z oczywistych powodów.
Skrzypek był tylko lojalistą zaklepującym stołek. Na giełdzie spokój.
Putry, Wassermana oraz innych posłów i senatorów nie jestem w stanie ocenić pod względem użyteczności dla państwa... ale cóż... pracy w parlamencie to nie naruszy.
Dowództwo sił zbrojnych... to akurat poważniejsza sprawa.
_________________
"Mam Irka z gliny, a wy nie."
Ostatnio zmieniony przez Rzepak 2010-04-12, 18:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-12, 18:10   

Aeraldo napisał/a:
Być może niektórych to uspokaja, być może wspiera na duchu. Jeśli tak - to nie ma w tym nic złego, żeby pójść na mszę i kolejny raz usłyszeć to samo.


Oczywiście, że nie ma w tym nic złego, podobnie jak niczego złego nie ma w ponownym odsłuchaniu tej samej piosenki (co nawiasem mówiąc porównaniem jest raczej banalnym, lecz jak sądzę, w tym przypadku trafnym). I nie, nie zamierzam kontrargumentować, że zawarte w Biblii frazy są uniwersalne i mają symboliczne znaczenie, przez co pasują zawsze, niezależnie od sytuacji. Wszak nie zamierzam Cię do niczego przekonywać, czy też, jak może wolisz - "nawracać".

Aeraldo napisał/a:
Może niepotrzebnie wyskoczyłem z tym w temacie o katastrofie, ale jakoś wątek sam mi się wplótł.


Perorując własne racje, bacz zatem jedynie, by nie urazić uczuć innych.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-12, 20:37   

Aeraldo napisał/a:
Widzisz... Nie wszystko można podłączyć pod te same schematy i zdarte frazesy. Taka jest moja opinia i nie zamierzam jej zmieniać. Kościół Katolicki uważa inaczej, jak widać. Być może niektórych to uspokaja, być może wspiera na duchu. Jeśli tak - to nie ma w tym nic złego, żeby pójść na mszę i kolejny raz usłyszeć to samo. To Twój wolny wybór. Jak dla mnie, można było się chociaż ten jeden raz bardziej postarać.


Co uważasz za schematy i utarte frazesy? Nie zapominaj o tym, że Kościół Katolicki to instytucja przede wszystkim chrześcijańska i powinno być dla Ciebie całkowicie zrozumiałe, że w swych publicznych wystąpieniach jego przedstawiciele w sferze merytorycznej obracają się wokół wartości wiary i religii. Alton słusznie wspomniał, że w katastrofie zginęli ordynariusze wojskowi patronujący obu obrządkom chrześcijaństwa. Polityków również trudno nazwać ateistycznymi libertynami. Przyrównanie ofiar, w większości chrześcijan i ludzi, którzy jak mniemam, starali się żyć zgodnie z przykazaniami wiary w swojego boga do jego uczniów uważam za jak najbardziej trafne. Nie trawię za to galopującego antyklerykalizmu, który w swej bezmyślności ociera się o fanatyzm.

No i wiem, że brak wyższej kompetencji w temacie, w którym podejmujemy krytykę nie odsuwa człowieka od możliwości jej formułowania, ale tym razem się nie powstrzymam. Dawaj; w jakie lepsze słowa ubrałbyś myśli, które chciał przekazać kapłan? Poeta, czy prorok nam tu z Ciebie zaraz wyskoczy?
Nie baw się w beznogiego kalekę, który uczy sarnę, jak biegać.
Ale ten naród zrodził w swych dziejach tak wielu cudownych erudytów, uzdolnionych zarówno politycznie, naukowo, jak i bogatych mentalnie, że masz pewnie szanse znaleźć się w ich gronie.

Aeraldo napisał/a:
jednak mamy do czynienia z poruszeniem wyłącznie natury świeckiej, co zdarza się nie tak często (na szczęście?).

Doprawdy? Mówiąc o poruszeniu natury świeckiej masz na myśli, że kler ma obecną sytuację w dupie? Czy to, że śmierć np. papieża wywołało dla odmiany poruszenie natury duchowej, a może duchownej?
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-12, 21:32   

Moje doświadczenia mówią że lepsza jest jakakolwiek wiara niż żadna. Jest niewiele ludzi w społeczeństwach które mogą obyć się bez wiary. Tzn mało jest takich którym brak wiary (w coś) pozwala pożytecznie funkcjonować. Masy prostych i wykształconych, średniaków i inteligentnych potrzebują wiary.

Rzepak, chciałbym tylko zauważyć że bardzo podoba mi się twój pragmatyzm. Wznoszę hymny pochwalne do Kozy, by więcej było takich młodych patriotów.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver