Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amon
2010-08-27, 19:43
Ślina na dnie Pucharu
Autor Wiadomość
LordDream 


Wiek: 27
Posty: 526
Skąd: Wa-wa
Wysłany: 2010-07-14, 08:25   

Christiano skinął w odpowiedzi głową i począł majstrować przy drzwiach.

- Lepiej zabierajmy stąd swoje tyłki i nie oglądajmy się na naszych lekko podgniłych przyjacieli.

Nie miał zamiaru walczyć ze zmarlakami.

Nie ma na to czasu, wystarczy zlikwidować kontrolera tego tałatajstwa.

Bada, czy za drzwiami nie ma kolejnego niebezpieczeństwa.
_________________


blog o RPG, Anime i ogólnie pojętej fantastyce
 
 
 
Amon 
Moderator


Wiek: 32
Posty: 1416
Skąd: Norwich, Norfolk
Wysłany: 2010-07-16, 22:40   

Chmura ostrzy Dorregaray'a, ogarneła wskazanego ożywieńca, w przeciągu mniej niż minuty, mięso okalające szkielet nieumarłego zostało posiekane w plastry, które opadły na kamienną podłogę korytarza. Nietrzymane niczym kości rozeszły się ze stawów i poodpadały, chwile potem, gdy tepy stwór próbował nadal przeć na przód. W momencie, gdy zombie zostało rozłozone na cześci pierwsze, mroczna magia została rozproszona i niemartwe znów stało sie zwyczajnie martwe - jak być powinno.

Pierwotna rządza dewastacji, paląca dusze każdego czarciego pomiotu, zamanifestowała się w Etienne, gdy dokonał brutalnego pchnięcia oszczepem w ochydną martwą mordę. Grot przelatujac przez oczodół rozerwał tył czaszki skutecznie pacyfikując ożywieńca. Stwór padł i chwilę potem został zdeptany przez kolejne zombie, maszerujace w waszym kierunku. Ach gdyby to byli śmiertelni, napewno przemyśleli by kroczenie w stronę Etienne. problem polegał na tym że zombie nie myslały.

Ale Ivor nie wygladał na kogoś kto ma zamiar stać i to kontemplować, sie nie pierdolił, zamachnał się klingą, wywiną na pięcie pirueta i jeden więcej niemartwy łeb (plus jedna więcej niemartwa dłoń która znalazła się na kolizyjnej) poturlał sie po posadzce.

Xiano otworzył drzwi bez problemu. Problem pojawił się dopiero po odwarciu, gdy zaszarżował na niego bardzo żywy i zwazy goblin z maszuga trzymana dwóręcz nad głową. A potem była już ciemność...

Mimo bitewnego zametu, Dorregaray, Etienne i Ivor dostrzegają, że Xiano zostaje uderzony przez Goblina w glowę drewniana pałka i traci przytomność. Stwór, wskakuje na tors waszego towarzysza szykujac sie do zadania ostatecznego ciosu.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wiek: 27
Posty: 1340
Skąd: Krakďż˝w
Wysłany: 2010-07-17, 01:00   

Etienne obrócił się na pięcie i dopadł do goblina stojącego nad tieflingiem, na tyle uważnie, by tylko nie rozdeptać towarzyszowi twarzy. Korzystając z faktu, że humanoid wzniósł swój oręż nad głowę, pozbawiając się możliwości parady, diabelstwo uderzyło wydobytym zza pasa buzdyganem z dołu, zamaszystym, wzbijającym się łukiem, mierząc w żuchwę i krtań wrażego goblina.
_________________
Раз мати родила!
 
 
 
Amon 
Moderator


Wiek: 32
Posty: 1416
Skąd: Norwich, Norfolk
Wysłany: 2010-07-25, 22:24   

Uderzenie diablestwa posłało napastnika parę jardów do tyłu, a dźwięk gruchotanych kości dał do rozumienia że goblin już się nie podniesie... przynajmniej nie żywy... . Jednak z za drzwi wyskoczyło jeszcze czworo żwawych stworów i z toporami w dłoniach zaszarżowało na Etienne.
Nowi nieumarli wciaz wylewali się ze wschodniego rozwidlenia. Jedna z nieumarłych kończyn chwyciła Ivora. Łowca chciał ją odtrącić, wtedy chwyciła go kolejna i kolejna... . Zaraz po tym kilka trupich szczek wgryzło się w jego ramie, przedramię, łydkę, udo. Mężczyzna stracił równowagę i upadł, zombie go przygniotły.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Alton 


Wiek: 27
Posty: 74
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-08-03, 13:18   

Na zbielałą twarz maga wstąpił perlisty, zimny pot. Zaklął szpetnie gdy potknął się, wciąż idąc tyłem. Ręce mu drżały gdy ostatkami zimnej krwi zmusił się do rozpoczęcia rzucania kolejnego zaklęcia. Głos maga łamał się gdy wypowiadał kolejne słowa inkantacji. Przymknął oczy, by widok kolejnego z mordowanych towarzyszy nie przeszkodził mu w zakończeniu zaklęcia.

(chmura ostrzy)
 
 
 
Horus 
Moderator

Wiek: 27
Posty: 1340
Skąd: Krakďż˝w
Wysłany: 2010-08-06, 00:06   

Etienne nie widział mordowanego Ivora; twarzą zwrócony był ku nacierającym na niego goblinom. Nie chciał umierać, nie tutaj, pośród śmierdzących stęchlizna ścian, walących rozkładającą się uryną goblinów i ich zimnych wersji, skubiących jego potępione, zbrukane krwią demonicznych przodków ciało. A jeśli mimo woli przyjdzie mu tu sczeznąć, nie sprzeda ciała tanio tym synom zbrukanych kurew.
Przeskoczył nad ciałem nieprzytomnego krewniaka i rzuciwszy okiem na to, w której dłoni pierwszy z atakujących pędraków trzyma topór, ustawił się po przeciwnej dlań stronie i zwolnił gwałtownie w pół kroku, prowokując atak. Pierzasty buzdygan przeszył powietrze długim łukiem, uderzając w nieodsłonięte partie ciała.
(Przenikliwe Uderzenie)
_________________
Раз мати родила!
 
 
 
Amon 
Moderator


Wiek: 32
Posty: 1416
Skąd: Norwich, Norfolk
Wysłany: 2010-08-14, 11:19   

Znów magia Dorregaray'a rozłożyła umarlaka na części pierwsze, a może lepiej to ujmując: rozłożyła niemartwe organy na niemartwe tkanki, które niczym strzępy podartych papierków posypały się na kamienną posadzkę.
Przeskakując przez Xiano, Etienne przekroczył zachodnie drzwi i zniknął Dorregaray'owi z oczu. Jednak jęk trafionego buzdryganem goblińca był wystarczająco głośny by mag, mógł być pewien, że jego towarzyszowi idzie dobrze w usuwaniu szkodników.

pozostało czterech niemarłych, wszystkie zagryzają właśnie Ivora, Dorregaray obserwuje to stojąc kilka jardów przed nimi. Za nieumarłymi w progu zachodnich drzwi leży Xiano. Za drzwiami, Etienne, po powaleniu goblina widzi że ma jeszcze pięciu podobnych przeciwników. Stworzenia starają się go otoczyć ale żadne nie pali się by zaatakować pierwsze.

Tymczasem, w południowe drzwi którymi weszliście, a następnie zaryglował je Xiano, uderzyło z dużą siłą jakieś ostrze
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
LordDream 


Wiek: 27
Posty: 526
Skąd: Wa-wa
Wysłany: 2010-08-21, 02:23   

Ledwo co otworzył drzwi, zobaczył goblina-zombiaka, który zamachnął się na niego maczugą. Zdążył się tylko na niego spojrzeć i pomyśleć: To nie będzie przyjemne, po czym otrzymał uderzenie w głowę i stracił przytomność.

Gdy się przebudził nad jego głową dalej trwała walka, a nad jego głową przelewała się masa ożywionych goblinów. Zdając się na instynkt, Christiano chwycił za rapier i lewaka i ruszył do walki. Jego umysł wypełniła typowa dla jego rasy żądza krwi.

Poślę was do piachu, tam, gdzie powinniście teraz leżeć, a nie włóczyć się po ziemi!
_________________


blog o RPG, Anime i ogólnie pojętej fantastyce
 
 
 
Horus 
Moderator

Wiek: 27
Posty: 1340
Skąd: Krakďż˝w
Wysłany: 2010-08-23, 13:07   

Tiefling zaklina gobliny szybkimi zmianami tempa kroku. Obchodzi je po łuku na tyle szerokim, na ile pozwala wąski korytarz. Nie pozwolił goblinom na przejęcie inicjatywy; w ostatnie trzy kroki gwałtownie przyśpieszył i przylgnąwszy plecami do ściany uderzył horyzontalnie w splot słoneczny próbującego flankować go z prawej (Pewne uderzenie). Krótko po tym, jak buzdygan dosięgnie swego celu, miast zwykłego kroku, Etienne odepchnie się prawą nogą od ściany, by brnąć dalej przez szereg goblinów.
_________________
Раз мати родила!
 
 
 
Amon 
Moderator


Wiek: 32
Posty: 1416
Skąd: Norwich, Norfolk
Wysłany: 2010-08-27, 19:42   

Trójka śmiałków dzielnie stawiała czoła wrogom, jednak każdego śmiertelnego ogarnie prędzej czy później zmęczenie, czego nie można powiedzieć o nieumarłych.

Zaryglowane uprzednio przez Xiano drzwi padły w końcu pod ciosami nacierającego oponenta, stanął w nich Karl, a raczej to co kiedyś było waszym przyjacielem, przekrzywiona głowa (z przetrąconym karkiem), zapienione usta i bielmo na oczach świadczą że mężczyzna nie jest mniej martwy niż kiedy widzieliście go po raz ostatni. Karl zamachnął się mieczem na Dorregaray'a, mag nie zdążył zareagować, ostrze utkwiło w jego ramieniu, gdy upadł na posadzkę dopadły go goblińskie zombiaki które wlały się do korytarza zza Karla.
Xiano robił co mógł ale przeciwników było zwyczajnie za dużo - zwłoki pokonanych przez was wcześniej zombiaków zaczęły ruszać się na podłodze, korpusy szukały głów, ramiona pełzły do większych części itp. Xiano dopadły jednak żywe gobliny, topór wrąbał mu się w ścięgna pod kolanem, diable przewróciło się i to był koniec... .

Etienne'owi udało się oczyścić zachodnią oficyne z goblinów, widząc że jego rogaty toważysz leży już przywalony nieumarłymi, wojownik zatrzasną za sobą drzwi i zaryglował je. To dało mu troche czasu. Czekał...


Słyszał jeki zagryzanego Xiano, a może to był Dorregaray? potem nieumarli zaczęli dobijać się do drzwi. Trwało to chyba całe godziny.
Wojownik czekał, to był ślepy zaułek
Po pewnym czasie stukoty ustały.
Wojownik czekał.
czekał i czekał.
Nic, żadnego dźwieku.

Cierpliwość nie jest mocną cecha czartów, Etienne wstał i po cichutku podszedł do drzi, najdelikatniej jak mogł otworzył je.
Stali przed nim Karl, Xiano, Ivor i Dorregaray. Etienne wyprowadził pierwszy cios...
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver