Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Bitwa pod Grunwaldem
Autor Wiadomość
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2005-07-17, 03:29   Bitwa pod Grunwaldem

15 lipca 1410 roku pod Grunwaldem starły się siły Zakonu Krzyżackiego, oraz połączone wojska Polski i Litwy.

przedwczoraj mineła 595 rocznica tej największej imprezy w ówczesnej Europie.



Siły

Krzyżacy dysponowali ok 16 tysiącami jazdy zgrupowanych w 51 chorągwi. (wszystkiego lacznie ok 22 tysięcy ludzi)
Braci zakonnych bylo tylko kilkuset, reszta wojsk to pospolite ruszenie rycerstwa z ziem zakonu i goscie z calej Europy.
(bylo ich zdecydowanie mniej niz zakon zakladal, a to wszystko dzieki skutecznej dyplomacji dworu Jagiełły)

Sprzymierzeni dysponowali 23 tysiacami jazdy (wszystkiego troche ponad 30 tysiecy).
Zgrupowane bylo to w 50 chorągwi polskich (16.000 jazdy) + Litwa (podobno ok 40 chorągwi - 7 tysiecy jazdy).

W wojsku Jagiełły prócz Polaków, Litwinów i Rusinów, był kontyngent tatarski (1000 kawalerii, wysłane Witoldowi przez lennika), conajmniej jedna chorągiew najemników czeskich, ale takze niewielkie oddziałki Mołdawian i Wołochów.

Liczebnosc obu armii jest orientacyjna, wiadomno ile bylo chorągwi po każdej ze stron, ale stany osobowe w każdej trochę sie różniły. Niektóre choragwie krzyzackie liczyly po 150 wojownikow, zas niektore (te najsilniejsze) mogly dochodzic nawet do 400, a moze i 500.
Jeszcze cięzej ocenic Litwe, stany osobowe ich choragwi byly nizsze i bardzo odbiegajace od siebie.
Mimo tych niescislosci szacuje sie, ze te dane (ilosc imprezowiczow) sa bardzo wiarygodne.

Byl to boj spotkaniowy, obie armie natknely sie na siebie w dniu bitwy.

Obie armie rozlozyly sie pomiedzy Łodwigowem, a Stębarkiem (Tanenbergiem). Polacy zajeli pozycje w lesie bliżej Łodwigowa, zaś Wojska Litewskie, zajęły prawe skrzydło pozycji sprzymieżonych. Tatarzy zajeli pozycje z przodu linni litewskich.


uzbrojenie zaczepne i obronne rycerzy polskich, nie roznilo sie zasadniczo od sprzetu w wojskach krzyzackich. Ogolnie uzywano tych samych zbroj i 'ostrych narzedzi sluzacych do milowania blizniego'.
Gorzej bylo z Litwinami...
bylo pare choragwi litewskich uzbrojonych wcale niezle, ale reszta stajaca naprzeciw ciezkozbrojnemu rycerstwu, na wejsciu miala 'w plecy'. wielu wojownikow zamiast zbroj mialo na sobie skory, zas zbroje skorzane byly norma.

Jezeli chodzi o sklad choragwi ciezkozbrojnych po obu stronach, bylo podobnie. choragwie skladaly sie z kopii, czyli pocztow rycerskich (rycerz + 1-5 pocztowych. Wielu biedniejszych rycerzy nie stac bylo na plytę i chowali sie w kolczugach, tak wiec tych mocno opancerzonych w ciezkich choragwiach, bylo pewnie z 20%.)

Do walki choragwi szly ulozone w klin.
Wygladalo to jak pociag wjezdzajacy we wroga :)
W pierwszej linni stalo kilku rycerzy, za nimi o dwoch wiecej, az do szerokosci 10/kilkunastu zbrojnych. Byla to elita choragwi - najlepiej wyekwipowani i najznamienitsi rycerze z oddzialu tworzacy tzw. 'hufiec walny'. Za nimi byl chorazy ze sztandarem, a za nim reszta zbrojnych (lzej uzbrojeni, giermkowie, kusznicy konni) tworzacy tzw 'hufiec czelny'.

Szarza wygladala w ten sposob, ze ruszali stepa, przechodzac w klus, zas galop rozpoczynano juz dosc blisko wroga. Konie, owszem silne byly, ale przejechanie calej szarzy galopem z ciezarem jezdzce w zbroi i siodla rycerskiego (wysoka konstrukcja na ktorej rycerz sie opieral by nie wypasc z siodla) - zabiloby te zwierzaki ;)
Tuz przed starciem zbrojni z hufca czelnego zasypywali kontrnacierajacego wroga beltami z kusz, strzelajac ponad glowami tych z hufca walnego.
Potem bylo juz tylko weselej ;)

Dowodcy polscy to
Wladyslaw Jagiełło - Król Polski, dowodzil z poza walki, nie wlaczajac sie do niej. Bylo to nasladownictwo wschodniej sztuki wojennej, wzorowane np. na mongolach.
Przyboczna choragiew liczyla kilkudziesieciu ludzi.
Zyndram z Maszkowic - dowodził najznamienitszym oddziałem polskim, "Chorągwią Krakowską"
Zbigniew z Brzezia - mrszałek Polski
Krystyn z Ostrowa - Kasztelan Krakowski

Jasiek Sokół - dowódca chorągwi zaciężnych Czechów i Morawian.

Janusz I - książe Mazowiecki (Czersk)
Ziemowit IV - ksiaze Mazowiecki (Płock)

litewscy:
Witold - Wielki Ksiaze Litewski
Semen Lingwen - dowodca oddzialow smolenskich.
Zygmunt Korybut

Jalal ad-Din - przywodca Tatarow
Logofat Mihaiu Alexandrel (?) - dowodca Moldawian

Krzyzaccy:
Ulrich von Jungingen - wlaczyl sie do walki w ostatniej fazie bitwy.
Kunon von Lichtenstein - Wielki komtur, jeden z najznamienitszych rycerzy niemieckich tamtego okresu.
Friedrich von Wallenrode - Wielki Marszałek, dowodził też choragwia "Zakonu".

Kazimierz V - Ksiaze Szczecinski
Konrad Biały - Ksiaże Olesnicki



Choragwie polskie dzielily sie na 3 typy.
nadworne - wystawiane przez krola.
ziemskie - skupialy rycerstwo z danego regionu
rodowe[ - nieliczne, skupiajace rycerzy z jednej rodziny. Wyobrazcie sobie takich kilkudziesieciu pociotkow. Pedzi taki na wroga, po lewej ma brata, po prawej ojca, z przodu kilku wujow, z tylu kilku krewnych, a dziadunio jeszcze umiejacy mimo slusznego wieku zdrowo mieczem przywalic, gdzies tam za plecami z choragwia pędzi...
Sliczne :)
Swiadczylo to o prestizu rodu, taka rodzinka wystawiajaca cala choragiew to nie w kij dmuchal, np Naleczowie, czy Ligęzi, Gryfowie...

tu daje troche choragwi jakie pod Grunwaldem byly.

Krakowska - jednoczesnie sztandar armii, sama elita, min Zawisza Czarny z bratem Stanisławem, Paweł złodziej z Biskupic, Jaksa z Targowiska, Skarbek z Góry, i najwspanialsi rycerze polscy.
Chorazym byl Marcin z Wrocimowic, a dowodcą Zyndram z Maszkowic.
Gończa - Dowodził nią Andrzej z Brochocic
Św. Jerzego (byl to patron rycerzy zaciężnych) - skupiajaca Czechow i Morawian. Dowodził nią Jaśko Sokół (niektóre żródla podaja ze do spolki z niejakim Zbyslawkiem), a chorążym był Jan Sarnowski
Wielkopolska
Sandomierska
Kaliska
Sieradzka
Łęczycka
Lwowska
Wieluńska - skupiala glownie najemnikow ze Slaska.
Ksiecia Mazowieckiego Ziemowita IV
Gryfia - choragiew rodowa!
najemnicy z Czech dowodzeni przez Jana z Jičína

Choragwie litewskie byly ubozsze w roznorodnosc (niesmiertelna Pogoń ;) )

niestety nie znalazlem krzyżackich w tym formacie, wiec nie wklejam obrazkow.
Najwazniejsze to:
Wielka - cos jak nasza Krakowska, dowodzona przez Kuno von Lichtensteina
Mała - 'mala' tylkjo z nazwy... dryga po wielkiej
Zakonu - dowodzxona przez marszalka, von Walenroode
Podskarbiego
Św. Jerzego - kwiat zachodniego rycerstwa (choragwi 'zachodnich bylo wiecej, ale ta byla wsrod nich najwazniejsza).

Z racji, ze bylo tam po obu stronach pare tysiecy herbow, nie do spamietania... nie kazdy tez mial go na tarczy, wiec mozna bylo dac w leb swojemu przez przypadek... Podobno rycerze sprzymiezonych, szli do walki z wiechciami trawy wetknietej za zbroje - dla rozpoznawania sie w tym dymie.


Bitwa

Wiadomo jak to bylo :)
Dlatego pokrotce.
Nasi siedza w lesie, tamci sie smaza.
Zniecierpliwiony Wielki Mistrz wysyla miecze i ustepuje troche pola, nasi wychodza na pwolna przestrzen.

Tatarzy uderzaja na lewe skrzydlo krzyzackie (min gosci) i uciekaja po krotkim starciu z piechota zakonu (nie bylo wilczych dolow - mit).
Rycerstwo Krzyzackie uderza na Litwinow i roznosi ich po krotkiej walce.
Litwa pryska na wszystkie strony...
Trzy choragwie Smolenskie dzielnie staja i przebijaja sie ku Polakom (jedna z tych choragwi zostaje wybita do nogi, w pozostalych stan osobowy znacznie zmalal...)

W miedzyczasie nasi odspiewuja Bogurodzice i radosnie pedza na nacierajacych juz na calej linni frontu krzyzakow.
Gdy spotykaja sie... makabra, huk lomot i ogolna schiza, wjezdza na siebie rozpedzone tak na oko 40 choragwi z obu stron (moje szacunki, nie poparte niczym :P ).
Dym jakich malo.

Czesc Krzyzakow mlocacych Litwe, leci na leb na szyje ich scigac i wpada na oboz litewski, lecz czesc uderza na odslonieta flanke Polakow. Odwody wyslane przez Jagielle stabilizuja sytuacje i zaczyna sie zmudne mordobicie.
Szala waha sie to na jedna, to na druga strone, w pewnym momencie Krzyzacy zdobywaja nawet sztandar armii (choragiew krakowska), lecz elita polskiego rycerstwa z furia go odbija.
Ci z Krzyzakow ktorzy wrocili z poscigu Litwy w szoku :shock: , mysleli ze wracaja swietowac i dorzynac reszte sprzymiezonych, a tu robi sie powoli problematycznie...
Wiec dolaczaja do bitwy, na co Jagiełło uaktywnia nowe odwody.

Czesi z polskiej choragwi Św. Jerzego staja w pewnym momencie w miejscu, ich dowodca podobno zdradza i wstrzymuje natarcie swych ludzi. Wiesc niesie, ze zostaje rozniesiony na mieczach wlasnych podkomendnych, ktorzy w chwile pozniej kontynuuja akcje pt: "bij niemca"

Litwini powoli reorganizuja sie i wracaja, a Polacy na lewym skrzydle zaczynaja otaczac glowne sily Krzyzackie.

Wielki Mistrz ma nadzieje rozbic front Polakow, samodzielnie prowadzac do boju 17 odwodowych choragwi. Prosto w to feralne miejsce gdzie prawa flanka Polakow zostala odslonieta przez Litwe.
Ostatnie odwody wyslane przez Jagielle powstrzymuja ta desperacka szarze.
Litwa otacza jedna grupe wojsk Krzyzackich, a Polacy zamykaja w kotle glowne sily Zakonu.

Zaczyna sie rzeź...
Goscie zakonni masowo poddaja sie sprzymierzonym (cala choragiew Św. Jerzego poddala sie po krotkiej walce wraz z dowodca), rycerstwo ziemskie czesto robi podobnie. Jednak zakonnicy i Niemieckie Rycerstwo z ziem zakonu nie majac juz nic do stracenia walczy z furia, juz nie o zwyciestwo, ale by drogo sprzedac skóre.

i ginie...

Niewielkie sily piechoty polskiej jako ostatni rzut pomagaja w docinaniu tych miejsc oporu.

Ci z wojsk Krzyzackich ktorym udaje sie uciec, chowaja sie w taborze. Zostaje on zdobyty, a masakra tam jest potworna.

Prawie dziesiec tysiecy wojakow Krzyzackich pada na polu Grunwaldzkim, kilka tysiecy dostaje sie do niewoli. gina prawie wszyscy zakonnicy uczestniczacy w bitwie.
Gina wszyscy wazni dowodcy Zakonu.
Ginie Wielki Mistrz, Wielki Komtur, wielki Marszałek, Wielki Szafarz... Wszyscy.
Pogrom...
Kazimierz Szczecinski i Konrad Olesnicki dostaja sie do niewoli.
Jencow jest tak duzo, ze najznaczniejszych Krol puszcza na slowo honoru (maja stawic sie sami w Krakowie z okupem).
Ze strony sprzymierzonych straty tez niskie nie sa, ale ze znaczniejszych rycerzy polskich ginie ich dwunastu.

W wozach zakonnych zwyciezcy znajduja wielkie ilosci wina (na swietowanie zwyciestwa) i kajdan.


Po Bitwie

Jagiełło mitrezy czas.
Do Malborka dociera dlugo pozniej niz moglby.
Wzialby Stolice zakonu bez walki, a tak ma zamknieta warownie z Henrykiem von Plauen ktory przejal wladze by ratowac zakon.

Nie ma zadnego szturmu, Jagiełło nie kaze nawet sypac nasypow pod dziala :(

oblezenie zostaje zwiniete, gdy Malbork ma jedzenia na 2 tygodnie :sciana:

Litwa dostaje Żmudź, podpisany zostaje wieczysty (hehe, jasne...) pokoj z Zakonem.
tylko tyle.

... a Henryk von Plauen, ten ktory nie stracil zimnej krwi i uratowal Zakon Krzyzacki w 1410 roku, zostal skazany pozniej na wiezienie, bo 'bezprawnie przejal wladze'. Technicznie powinien ja przejac dostojnik zakonu ktory wtedy ochranial granice z Litwa na wschodzie :sciana: :o




Najwazniejsza bitwa w historii Polski, wiemy o niej prawie wszystko, jednak jest kilka zagadek...
Jak naprawde zginal Ulrich von Jungingen?
niby to, ze zostal zakluty przez wloscianska piechote, nalezy wlozyc miedzy bajki... ale z drugiej strony, kazdy rycerz zrobilby wszystko by go nie zabijac, a wziasc do niewoli. J
ak bylo naprawde?
Podobno ostatnie slowa Wielkiego Mistrza, to "Jezu..., ratuj".

Mimo dlugich wykopalisk i poszukiwan, nie udalo sie tez odnalezc masowych grobow poleglych w bitwie.
Normalne, ze nie ma w ziemi stert broni, dlugie oposzukiwania, podobno zaowocowaly znalezieniem jednego pocisku z procy :lol:
Zapobiegawczy ludek tam mieszkajacy wyczyscil teren po bitwie, ale gdzie sa ciala?
Niby w wspanialym gescie, Jagiełło wyslal ciala najwazniejszych rycerzy/ dostojnikow zakonu do Malborka. jednak tam padlo kilkanascie tysiecy ludzi.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Gigantus

Wysłany: 2005-07-25, 13:50   

cholera ale opowieść - mało się nie posikałem jak to czytałem :P :D -Seba Ty nie masz nic lepszego do roboty? :P
 
 
Grzebul
Admin


Wysłany: 2005-07-25, 14:00   

Em?
Mi się podobało :)
Tyle że nie mam co dopowiedzieć czy czego poprawić, ale to chyba w tym przypadku normalne :mrgreen:
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2005-07-25, 15:02   

Pozwolę (?) dorzucić coś od siebie i rozwinąć kwestię 'ostrych narzedzi sluzacych do milowania blizniego'. Warto wiedzieć, czym zabijać... Zabijanie bowiem jest sztuką samą w sobie, a w sztuce tej warto być maestro ;) heheh... :> czyli to, co tygryski lubią najbardziej...

Ten temat jest głęboki jak rzeka, w zasadzie można wydzielić pojedynczy wątek, ale po co, skoro obejmować będzie broń użytą pod Grunwaldem? Tia, jedźmy z tym koksem... :]

Teraz czas na...

MIECZ - Ostrze, garda, rękojeść, symbol krzyża, znak rozpoznawczy rycerza średniowiecznego. Miecz jednak i jego formy pochodne, są bronią bardziej skomplikowaną, niźli mogłoby się wydawać...

Zasadniczo w fantasy i RPG wyróżnia się wiele rodzajów mieczy. Gdybyśmy jednak w czasach średnich poprosili płatnerza o wykucie 'miecza krótkiego', zostalibyśmy niechybnie wyśmiani... Granica była płynna.

- budowa miecza
1 głowica
2 trzon (pokrywający trzpień głowni)
3 jelec
4 taszka (nie zawsze występuje)
5 ostrze
6 zbrocze
7 płaz
8 rękojeść
9 głownia
10 zastawa
11 sztych

Długi miecz jednoręczny przeszedł długą ewolucję, od czasu krótkich mieczy starożytnych. Długość klingi została okupiona znaczniejszą wagą miecza, zasięg broni został jednak przedłużony.

- miecz jednoręczny.

Miecz dwuręczny - apogeum sztuki tworzenia mieczy, prawdziwy olbrzmym. Cios nim, niechybnie sprawi, że ofiara znajdzie się w kilku miejscach na raz... (Przynajmniej dwóch) Ogromna waga wymaga wielkiej krzepy. Rycerz, który będzie w stanie władać takim orężem, będzie mógł liczyć na broń niezawodną i piekielnie zabójczą. Jego długość jest zarówno wadą, jak i zaletą, toteż używa ich się głównie w otwartym polu.

Nie używano pochew, były by cholernie niefunkcjonalne... Ostrze często posiadało wąsy do odpychania broni drzewcowej, zaś odległość, od wąsów, do gardy właściwej zwana była z włoskiego - ricasso. Rycerz mógł chwycić miecz za ricasso, by otrzymać możliwość zadawania szybszych ciosów. Broń imponująca pod każdym względem.

- rękojeść i garda miecza dwuręcznego

- miecz z wyraźnie zarysowanymi wąsam oraz ricasso

Formą przejściową (stosunkowo egzotyczną) między mieczem jedno, a dwuręcznym jest Bastard, czyli tkzw. "półtorak". Budowa rękojeści i stosunek długości pozwala na walkę zarówno jedną (przez pewien czas, zależy od krzepy), jak i dwoma rękami. Często kuto również miecze o klindze miecza jednoręcznego, rękojeści zaś dwuręcznego, czyli o większym stosunku długości rękojeść - ostrze. Sam sobie kiedyś taki sprawię ;)

- bastard, broń wielce funkcjonalna

Tasak - miecz odrobinę krótszy od jednoręcznego, o lekkiej, krzywej, znacznie ostrzejszej klindze. Używany głównie przez Tatarów, którzy notabene, również brali udział w bitwie.

- tasak, broń wybitnie egzotyczna

Kolejną bronią, charakterystyczną głównie dla późnego średniowiecza, jest jeden z moich ulubionych - Kord. Krótsza, poręczniejsza forma miecza, stosowana głównie jako broń przyboczną, ukochaną przez wszelkiej maści awanturników.

- Kord o ostrzu prostym, oraz zciętym.

Dokonałem kilku zmian w tym poście...
_________________
Раз мати родила!
Ostatnio zmieniony przez Horus 2005-07-27, 00:31, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Gigantus

Wysłany: 2005-07-26, 07:56   

Grzebul napisał/a:
Em?
Mi się podobało :)



Mi też się oczywiście podobało.(czemu dałem wyraz). Podziwiam wiedze i chęć długiegio ślęczenia nad opracowaniem tego tekstu Sebastiana :)
 
 
Coincidence 

Wysłany: 2005-07-26, 09:38   

Genialne, łatwo przyswajalne, treściwe i syte :]
Więcej takich tekstów a zdam maturę : :] )
 
 
Gigantus

Wysłany: 2005-07-26, 13:11   

musisz się zapisac na korki z historii u Sebka - jak dobrze zagadasz to może dostaniesz rabat :P
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2005-07-26, 16:30   

hylę głowy nad kunsztem i wiedzą Leoncoeura o czym sławia pieśni wedrownych bardów jako prawdę w piękne słowa ubiera.... :) oraz Synba Ozyrysa opisie...

Dobra dość podziwów i gratulacji czas nad sama bitwą i wojem dyskutować.

Jagiełło jak widać nie był romantykiem i do udziału swej osoby w bitwie nie kwapił choć dowodzić chciał bo wszak to prestiż. W pewnej chwili jak wspomina Długosz sam stał sie zagrożony lecz akurat chorągiew Polska pod wodzą Zbigniewa Oleśnickiego nadjechała. Ponadto w trakcie bitwy Wojska krzyżackie zostały zepchnięte na tereny bagniste. Wyobraźcie sobie takiego rycerza w pełnej zbroi, przy boku toporek, w ręku tarcza, w drugim miecz siedzący w ciężkim siodle na też ważącym koniu w ladrach.. I taki wjedzie w bagno :x Ni to zagalopować. ni to w miejscu zostać. Ni to sie ruszyć bo albo wywalić albo koń nogi połamie. Któryś tam król Angielski szprytnie to wykorzystał ale nie Polski i jazdą dawaj to pacyfikować.

Co do po bitwie. Paradoks ze spóźnieniem Jagiełły do Malborka jest o tyle więkrzy że Pruskie miasta na wieść o pogromie bramy swe otwierały przed zwyciezcami. Jakby tego było mało nie wysunięto programu odzyskania ziem utraconych w XIII i XIV w. :sciana:

No ale cóż się dołować wszak to byli jaśnie panowie....
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2005-07-26, 18:32   

Dun napisał/a:
Długosz sam stał sie zagrożony lecz akurat chorągiew Polska pod wodzą Zbigniewa Oleśnickiego nadjechała.

nie jestem pewny, ale chyba Olesnicki byl w orszaku Jagielly, krolowi nic tam na pomoc nie nadjezdzalo - obok niego caly czas stacjonowala mala choragiew przyboczna.

Cytat:
Ponadto w trakcie bitwy Wojska krzyżackie zostały zepchnięte na tereny bagniste.

oj tam zepchniete :P
frajerzy sami tam wjechali scigajac Litwe, to i sami sobie winni ;)

zas ladry wtedy byly wyjatkiem, weszly dopiero pozniej do uzytku, tkaniny na konia wtedy zakladano.


Horus chce opisywac sprzety, to nie bede sie wcinal. :)
ja pokaze cos innego a propos tej bitwy.
Obraz Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" nie odzwierciedla bitwy dokladnie, jest tam po prostu kupa symboliki.
ale slicznie to wyglada.
polecam oryginal zobaczyc, bo wrazenie nieziemskie, tu podaje linki, bo jak wkleje to albo strona sie do granic absurdu rozjedzie, albo bedzie tak zmniejszone ze nic sie nie zobaczy.

"Bitwa pod Grunwaldem"

a tu z zaznaczeniem fragmentow:

Bitwa - fragmenty


Na pierwszym planie mamy Witolda unosi rece w gescie triumfu i pedzi posrod bitwy.
Jego ubior swiadczy o pozycji (mitra wielkoksiazeca, czerwony zupan), oraz o jego 'wschodnim' pochodzeniu (perska szabla i kroj szaty). Szaty, a nie zbroja, by mozna bylo od razu rozpoznac wladce na obrazie, normalnie jakby tak do bitwy poszedl, to dostalby przydomek "szalony" ;)

Pod kopytami jego rumaka lezy Konrad von Lichtenstein, jeden z najwiekszych rycerzy niemieckich tamtych czasow.



O ile wielki Mistrz jest symbiolem trwalosci zakonu, to Wielki Komtur (osoba Lichtensteina, a nie funkcja) byla symbolem jego potegi i sily.
Tu lezy w pyle, pokonany i umierajacy.

Obok Wielkiego Komtura, pada wlasnie przed jadacym Witoldem Konrad Biały ksiaze olesnicki.



Mlody (18 letni) ksiaze, ubrany jest nie po rycersku, bo wg Matejki na taki stroj nie zasluzyl (wielokrotnie lamal uklady i byl jak choragiewka na wietrze).

Drugim waznym momentem utrwalonym na plotnie, jest smierc Wielkiego Mistrza.
Urlicha von Jungingena atakuje dwoch pieszych wojakow.
Jeden to zmudzin, zamierzajacy sie w piers WM wlocznia. Ta wlocznia to replika wloczni sw Maurycego, podarowanej Boleslawowi Chrobremu przez Ottona III.
Symbolizuje to kilka rzeczy.
1. Litwini w tej walce sa chcrzescijanami, zadajac klam ewentualnym opiniom co do poganstwa.
2. kara za grzechy zakonu dokonana swietym przedmiotem, czyli "Wola Boga"
3. polski artefakt w rekach żmudzina, pokazuje nam skad przyszlo na Litwe chrzescijanstwo.
drugi z napastnikow to kat.
Topor, katowski kaptor, sakiewka na katowska zaplate...
czyli kara za grzechy jakich dopuscil sie zakon.

Pozycja wielkiego mistrza mowi nam jednu:
"oj bedzie kuku!"
nie ma on szansy zaslonic sie przed obydwoma napastnikami, w sumie zostalo tylko sfinalizowac wyrok.

obok Jungingena stary komtur elbląski Werner von Tettingen patrzy na smierc swego seniora z przerazeniem.

pedzacy na pomoc Jungingenowi Kazimierz Szczecinski nie odwroci juz losow WM, bo szarzuje na niego jeden z najlepszych polskich rycerzy Skarbek z Góry. Ksiaze Szczecinski odwraca sie w siodle by przyjac walke i zamierza sie swoim mieczem... Skarbek w lapie ma kopie, co sugeruje jasno ze Kazimierz tez w skore dostanie :)


jakby tego bylo malo, jakis polski giermek szarpie za cugle konia szczecinskiego rycerza by wstrzymac zwierze.



Pomiedzy Witoldem, a Ulrichem, widac uderzenie choragwi krakowskiej.
Zyndram z Maszkowic jej dowodca, prowadzi ja wprost na wielkiego mistrza.
Wiec jakby ktos mial nadzieje, ze piechurom sie nie uda i WM moze jednak przetrwac, to w tym momencie watpliwosci juz byc nie powinno :P

obok swojego dowodcy, Mikolaj Skunarowski, zdobywa wlasnie choragiew zakonna.



Wali sie ona na ziemie i widac w niej upadek.
Zas polska choragiew bitewna, sztandar ziemi krakowskiej, dumnie powiewa na wietrze trzymany przez chorazego - Marcina z Wrocimowic



Rycerz dmie w rog, zbierajac reszte do kolejnego natarcia.
Na prawo od niego widac szarzujacego Zawisze Czarnego z Grabowa.



Najlepszy rycerz Europy (na turnieju pokonal najlepszego rycerza zachodniego - Jana Aragonskiego), zmiata wlasnie z siodla. Jana von Wenden, komtura Gniewskiego. Krzyzak byl jedynym ktory odradzal Wielkiemu Mistrzowi wojne z Polska, za co uznawany byl za tchorza.
Polak jest tu ubrany jak na turnieju, i ze spokojem na twarzy robi swoje, jak na profesjonaliste przystalo.

Nizej, potezna postac Jana Żiżki z Trocnowa, wykonuje egzekucje na Heinrichu von Schwelborn, komturze Tucholskim, ktory byl nieprzejednanym wrogiem slowian.
(to ten od 2 nagich mieczy, co kazal je przed soba nosic, zanim nie skrwawi ich w slowianskiej krwi)

Wielki miecz wzniesiony przez Jednookiego olbrzyma, nie pozostawia watpliwosci, czy komtur Tucholi bedzie jeszcze cokolwiek przed soba kazal nosic :D
Czech jedna noge opiera na wrogu, jak na trofeum mysliwskim.
(Czesi tam mieli 1-2 choragwie, a wielu walczylo tez jako najemnicy krzyzaccy? skad ta jednoznacznosc i wyeksponowanie Żiżki na pierwszym planie? Procz tego ze troche pozniej Żiżka zrobil sie slawny i jego imie znane jest z wojen husyckich, to ... Matejko byl po ojcu w polowie Czechem :) )

Na prawo od Żiżki, mamy jakiegos wojownika tatarskiego ktory zlapal na arkan Markwalda von Salzbacha, komtura branderburskiego.



Rudobrody rycerz, obwieszony sprzetem z zaskoczeniem szarpie sznur ktory zarzucil na niego jakis lekkozbrojny. Nie umknie juz, jego rumak wali sie na ziemie.

Obok tego ktory dzierzy arkan widac ojca naszego dziejopisarza, Długosza.
Faktycznie w bitwie uczestniczyl, jest to hold Matejki dla kronikarza.


Troche po prawej nad Salzbachem, mozemy zauwazyc zawracajacego Henryka von Plauen



Do ramy obrazu ma niedaleko, wiec widac ze sprzymierzonym zwijeje - to symbol ratunku dla zakonu.
Tak naprawde to Plauen w bitwie nie uczestniczyl.

Na prawo od choragwi krakowskiej, widac Zbigniewa Olesnickiego ze zlamana kopia.



pod nim zas martwego Dypolda von Kökeritza przed ktorym obronil krola Polski. Pokazuje on wladcy widmo św Stanislawa ukazujace sie nad polem bitwy. Świety modli sie o zwyciestwo dla sprzymierzonych.

Dalej po prawej jest sam Jagiełło patrzacy na zjawę.
Na obrazie latwo go przeoczyc, to Witold wydaje sie glownym dowodca, coz... nie jest tajemnica, ze Matejko Jagiełły nie lubil :P

---

mniejszych symboli, jak np rozaniec wielkiego mistrza, jest tam od groma...

Cale dzielo znamionuje wielka zywiolowosc, szczegolnie tych walczacych po stronie polskiej.
Latajace szczatki kopi, widoczne pochylone kopie, kuz i ulozenie postaci daje nam znac o tym jak wielki byl zamet bitewny i z jaka furia toczona byla ta bitwa.
Moze i naciagane elementy sa na tym obrazie umieszczone, ale mozna go czytac jak ksiazke :)

Stanislaw Wyspianski odwolywal sie czasem do tego dziela, np w "Weselu", poeta opisuje obraz:
Cytat:
„Na mój głos ty będziesz drżał:
Grunwald, miecze, król Jagiełło!
Hajno się po zbrojach cięło,
a wichr wył i dął, i wiał,
stosy trupów, stosy ciał,
a krew rzeką płynie, rzeką!
Tam to jest! Olbrzymów dzieło;
Witold, Zawisza, Jagiełło,
Tam to jest! Z pobojowiska
zbroica się w skibach przebłyska.
Żeleźca, połamane groty,
drzewca powbijane do ciał
z trupów zapora, z trupów wał,
rycerski zgotowany stos...”.


gdy w XIX wieku obraz trafil do Paryza, Francuzi przyjeli go z dystansem. Twierdzili, ze nic na nim nie widac, bo wszystko dak przemieszane...
cos w tym jest ;)
niby wyspianski namalowal parodie "Bitwy pod Grunwaldem" Matejki w ten sposob:

:mrgreen:
ale obraz jest imho wspanialy.

Niemcy w czasie IIWŚ szukali tego obrazu jak opętani i chyba nie po to by go sobie poogladac :P
Zas obraz Kossaka (pierwszy post w tym topcu), przedstawiajacy w sumie to samo, zostawili w spokoju.
Litwini w 1999 roku gromadnie chodzili go ogladac, gdy Muzeum narodowe puscilo go na serie wystaw na Litwe.

To tylko pokazuje ile to dzielo budzi emocji.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2005-07-27, 00:11   

Impressive, Leon :) Dobra intepretacja i opis... i mam nadzieję, że swoim marnym rozwinięciem nie pokrzyżowałem planów (?)
***


Spóźniłem się, ale nadrabiam zaległości...

BROŃ OBUCHOWA

Obuchy są bronią zadającą obrażenia miażdżone... Pod Grunwaldem były dosyć popularne, świetnie się bowiem sprawdzały w walce z ciężko opancerzonym wrogiem. Do kategorii należą również topory.

Budowa broni obuchowej

- topór i nadziak

Topór
1 ostrze
2 toporzysko
3 obuch
4 broda
5 szyjka
6 osada
7 wąs
Nadziak
8 młotek
9 dziób
10 trzon
- buzdygan

1 głowica
2 trzon
3 pióra
4 uchwyt

Topór był bronią zadającą obrażenia głównie swoją masą, robiąc ciało i przebijająć zbroję wroga. Wyobraźmy sobie cios zadany w tors. Płytówa, nawet jeśli nie zostanie rozpłatana, wgnieciona siłą ciosu, łamie żebra i przebija płuca. Dochodzi do krwotoku wewnętrznego. Ofiara dusi się własną krwią, o ile nie zginęła rozpłatana na dwoje ;)
Jako ewolucja narzędzi, stał się istnym potworem w polu bitwy... Forma jednoręczna była używana wraz z tarczą przez piechotę, bądź osobno, przez jazdę. Wykorzystywano w nich krzywe toporzyska, tak, by nie uderzać dłonią we wroga. Ogromne, dwuręczne były dominium piechoty... Ich długość pozwala nawet zdjąć jeźdca z konia...

Formą pośrędnią między toporem, a młotem, był czekan, którego obuch przekształcono w solidną głowicę.

- solidny topór jednoręczny, o wąskiej szyjce, szerokim ostrzu i prostym toporzysku.

- wielki topór dwuręczny o finezyjnym ostrzu i prostym toporzysku

- topór o krzywym toporzysku, chroniącym dłoń

- klasyczny topór dwuręczny

- topór o obuchu przekształconym w dziób

- rzadki topór o dwóch ostrzach, używany przez nielicznych

Nadziak jest młotem (młotkiem) bojowym, używanym głównie przez polską jazdę (choć i piechota doceniała jego zalety). Zaopatrzony w ostry dziób, stał się doskonałym narzędziem do otwierania konserw :) Przekłuwa i rozbija płytówę, przeszywa zaś rycerza odzianego w kolczugę.

- dwa nadziaki, o różnych grubościach dziobów

Buzdygan był jednoręczną bronią obuchową, zbudowaną z metalowego, bądź drewnianego, obitego blachą trzonu, oraz głowicy zaoptarzonej w trójkątne pióra. Owe pióra rozbijały i miażdżyły zbroję płytową ciężkozbrojnych. Bronią podobną do buzdyganu jest buława, oznaka oficerskiej władzy, zakończona okrągłą głowicą.

- ozdobny buzdygan o zaokrąglonych piórach ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

- niemieckich buzdygan

- buława o ozdobnej głowicy

Kiścien (Korbacz) był formą pochodną cepa, narzędzia służącego do młucenia zboża, toteż często zwany był cepem bojowym. Składał się z metrowego (choć spotykano dłuższe) drzewca, oraz łańcucha, bądź rzemienia łączącego go z okrągłą, bądź walcowatą głowicą, często nabijaną gwoździami (Morgenstern).
Kolczuga nie zapewniała absolutnie rzadnej ochrony przed ciosem tą bronią. Rycerz w zbroi płytowej mógł czuć się pewniej, choć paskudne ciernie kiścienia często przekłuwały płytówę. Cios w głowę niechronioną hełmem zamieniał ją w miazgę. Tak czy inaczej, jako głowa przestawała istnieć :]

- kiścień, zakończony kolistą głowicą

***


Jutro wieczorem wrzucę broń drzewcową... Enjoy
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gigantus

Wysłany: 2005-07-28, 06:11   

Leon jak Ty ich wszystkich rozpoznałeś po tylu latach? :P
 
 
Jar
Moderator


Wysłany: 2005-08-01, 13:42   

Dopiero dzisiaj to przeczytałem :eek: i jestem pod wielkim ( nie) , ogromnym ( też nieodpowiednie słowo) widzisz Leoncoeur nawet słowa nie potrafie odpowiedniego znaleźć żeby napisać pod jakim wrażeniem się znalazłem teraz widze czego mi brakowało w opisach które dawałem.
_________________
nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej
nigdy nie jest tak dobrze żeby nie mogło być lepiej
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2005-08-03, 18:28   

Gdzieś daleko w Fearunie: http://img123.imageshack....grunwald2zo.jpg :]
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2006-07-20, 12:54   

http://www.fahrenheit.eisp.pl/archiwum/f32/29.html

lol
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver