Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
'Inny'
Autor Wiadomość
Horus 
Moderator

Wysłany: 2005-11-08, 20:50   'Inny'

Siedział w fotelu, powoli sącząc wino, doskonałe wino… Czuł lekki zapach wysuszonych liści. Ta woń go upajała, zaś smak… Smak był szczytem przyjemności.
Pukanie do drzwi, wyrwało go z zadumy. Wstał i wyszedł z salonu. Chwycił srebrny świecznik, po czym ruszył długim przedpokojem. Na ścianach wisiały obrazy, twarze szlachetnie urodzonych odprowadzały go aż do samych, ciężkich drzwi, okutych metalem.

Księżyc był przepiękny…

-Mógłbym spędzić całą wieczność, podziwiając jego blask – powiedział spokojnie – lecz twoja facjata, Luth, doprowadza mnie do mdłości.
-Muszę z Tobą porozmawiać – krzyknął łysy mężczyzna odziany w biel – świątynia kazała…
-Szczerze? – przerwał tym samym, spokojnym głosem – Gówno mnie obchodzi, czego chce Świątynia.
-Bacz na swe słowa, chłopcze. Tym razem Twój ojciec może nie być w stanie uratować Twojej sytuacji…
-Mój ojciec… Mój ojciec nie pozostawił mi niczego, co ma jakąkolwiek wartość. Bogactwo, włości, tytuły… To tylko słowa, zaś ich blask zgaśnie, nim zauważysz, jak życie uchodzi z Twego ciała.
Milczał… Oboje milczeli. Człowiek w bieli stał w świetle świec, wyczekując odpowiedzi.
-Wejdź, Luth – jego głos przeciął ciszę – umilisz mi wieczór.

***

Kielich znów spoczął w jego dłoni. Ten sam cudowny zapach rozbudził jego zmysły.

-Powiedz mi zatem, kapłanie - spytał drwiąco - czego pragnie wielmożna Świątynia?
-Nie powinieneś opiekować się tą dziewczyną, chłopcze. Musimy się nią zająć, zapewnić jej opiekę, przywrócić zdrowiu…
-Odebrać, wychować na swą modłę i uczynić służką? – dokończył, pytająco.
-Zapewnimy jej przyszłość, o jakiej dziewczyna z niższego stanu nie może marzyć.
-Przyszłość dziwki i służebnicy? – ponowił pytanie – może, uwierz mi Luth, do takich zajęć wysokie urodzenie nie jest przymusem.
-Drwisz z nas? Za kogo się uważasz? – wycedził kapłan - Świątynia wzbudza szacunek i trwogę od pokoleń. Nie obawiasz się nas?
-Kim jesteście, dobrem, czy złem?
-Dobrem, oczywiście.
-Dlaczego więc, mam obawiać się tego, co dobre?
Kapłan zamyślił się… Nie odpowiedział.
Spojrzał nad jego głowę. Obraz dostojnego, starszego mężczyzny spoczywał na ścianie.
Spoglądał na niego, tak spokojnym wzrokiem, jakim on na niego patrzył.
Opuścił wzrok.
Otworzył szerzej oczy.
Znów poderwał głowę do góry i spojrzał na portret. Oczy były nieskazitelnie czarne, bez bieli, bez tęczówek, czarne, jak bezgwiezdne niebo.
-Co stało się z portretem Twojego ojca? – zapytał szybko.
Spytany pogrążył się w zamyśleniu.
-Wyznałeś dziś grzechy, swemu bogu, kapłanie?- zapytał.
-Tak, na chwilę przed tym, jak przybyłem do Ciebie.
-Tak rzadko Ci się to zdarza Luth? Tak rzadko odwiedzasz mnie w tym stanie?
Uświadomił sobie, co uniemożliwiła mu jego kapłańska duma. Spojrzał wreszcie w oczy rozmówcy, oświetlone świecą. Były czarne, absolutnie czarne, jak oczy sportretowanego szlachcica.
Kielich, jakim uraczył go gospodarz, wypadł z jego dłoni, z trzaskiem rozbijając się na dębowym biurku.
-Kim… Czym ty do cholery jesteś?!
-Nie przystoi kapłanowi – wyszeptał spokojnie.
Jego spokój, ten nieskazitelny spokój napawał jego serce coraz większym lękiem i obłędem.
Nie wytrzymał, zerwał się z fotela.
-Sam dotrzesz do wyjścia… - mruknął
Kapłan przebiegł cały przedpokój, niemal potykając się o dywan.
Dorwał wreszcie drzwi, szarpnął. Nie drgnęły.
Szarpnął po raz drugi.
Trzeci.
Drzwi ustąpiły.
Wypadł na brukowaną ulicę. Biegł, jego przerażony umysł nie dopuszczał do siebie jakichkolwiek myśli. Uciec, uciec jak najdalej od tego przeklętego czarciego pomiotu – jego jedyne pragnienie.
Uciekł, choć nikt go nie ścigał.

***

Słodka woń wciąż go otaczała, gdy siedział, ogarnięty sennością. Rozsunął szerzej powieki. Wstał i poprawił drugi, przewrócony fotel. Podniósł się i zabrał z biurka ten sam, srebrny świecznik. Kilka kroków…
Stanął przed wielkim zwierciadłem, spojrzał w swoje odbicie. Przyglądał się temu dwudziesto paru letniemu, przystojnemu młodzieńcu z uwagą. Spojrzał na jego elegancki dublet, na koronkowe mankiety jego koszuli, i wysokie, jeździeckie buty.
Przebył krótki korytarz, zakończony trzema kolejnymi pokojami. Otworzył środkowe drzwi. Świece spowiły pokój mocniejszym, niż światło gwiazd, złotym światłe.
Sypialnia była duża i bardzo wytworna. Ogromnych kredensach niosły na swych barkach wazy pełne kwiatów, portrety, rzeźby młodych i pięknych.
Uklęknął przy wielkim łożu, przykrytym baldachimem.
Spoczywała na nim piękna, młoda kobieta o czarnych, kręconych włosach. Jej oddech był ciężki i niespokojny. Dotknął dłonią jej mokrego od potu czoła.
-Boję się, Marcus…
-Czego się lękasz?
-Boję się niepokoju, bólu i upokorzenia.
-Twój strach jest niepotrzebny… Odejmę Twe cierpienie, zażegnam niepokój i zabiję upokorzenia.
Westchnęła ciężko.
-Pamiętasz, Marcus?
-Pamiętam…
Uniósł się, ucałował jej zimne usta i chwycił drżącą dłoń.
-Jakże mógłbym zapomnieć.

***

Stał w centrum południowego gwaru. Był samotny, pomimo otaczającego go tłumu.
Poczuł, jak mała dłoń pociągnęła go za rękaw. Przyklęknął. Żaden z mijających go ludzi nie zwrócił na niego uwagi… Na niego, oraz dziecko, z którym rozmawiał, kilkuletnią dziewczynkę o czarnych lokach. Mała spoglądała na niego badawczo.
-Pan jest demonem? – zapytała swoim głosikiem.
Młodzieniec uśmiechnął się szeroko.
-Mamusia opowiadała mi, że demony są bardzo złe, że jedzą dzieci, które są nie słuchają rodziców…
-Ale ty jesteś grzeczną dziewczynką, prawda?
-Jasne… A pan, pan jest zły i niegrzeczny? Jakie są demony?
-Zły? Nie wiem. Nie grzeczny, czasami… - mrugnął do dziewczynki - Czym jest dla Ciebie zło?
-Mamusia jest zła, gdy jej nie słucham, ale jest bardzo dobra i kochana i opiekuńcza i w ogóle kochana. Nie wiem, czym jest zło, proszę pana, ale to chyba przeciwieństwo mojej mamusi.
Ale pan nie wygląda na takie przeciwieństwo. Wygląda pan bardzo przyjaźnie.
-Zło to punkt widzenia… To, co pewien człowiek nazywa złem, w mniemaniu innego jest dobrem… i na odwrót. Dlaczego uważasz, że jestem demonem?
Dziewczynka wskazała paluszkiem jego czarne oczy.
Znów się uśmiechnął.
-Jesteś bardzo bystra.
-Dziękuję panu.
-Boisz się mnie?
-Nie, proszę pana.
-Bardzo słusznie, strach wynika z głupoty, a Ty jesteś bardzo mądrą dziewczynką. Nie mów nikomu o naszym sekrecie, dobrze? Przecież nie chcemy nikogo przestraszyć…
Mała roześmiała się wesoło.
-Jak masz na imię?
-Thilien, ale koleżanki mówią do mnie Thili. A pan?
-Jestem Marcus, a koledzy wołają do mnie… Wołają do mnie identycznie – mrugnął.
-Mamusia pewnie martwi się o Ciebie. No już, zmykaj!
-Do widzenia, proszę pana!
-Do widzenia, Thili.

***

-Minęło 20 lat, Ty zaś, mój demonie, nie zmieniłeś się w najmniejszym stopniu. Jakże mógłbyś… - uśmiechnęła się
-Mógłbym, dla Ciebie.
-Wcale sobie tego nie życzę – prychnęła.
Jej dłoń drżała… Ścisnął ją mocniej.
-Jeszcze jedną noc, Thilien, a zabiję słabość, która Cię niepokoi – wyszeptał cicho
-Z każdą chwilą przestaję się bać, Marcus.
-Zarżnę dla Ciebie wszystkich śmiertelnych, jeśli uznasz to za konieczne. Nie bój się nigdy więcej.
Zasnęła, oddychając spokojniej. Delikatnie ułożył jej dłoń na łóżku.
Wstał cicho i wyszedł z pokoju.
Wrócił do salonu, spojrzał znów w lustro.
-Pomyliłaś się Thilien – wyszeptał – zło ma moje imię…
Rozbił dłonią taflę zwierciadła. Tysiące maleńkich kryształów upadło na podłogę. Na ścianie spoczywał długi rapier, inkrustowany złotem. Ujął go w dłoń. Obrócił się na pięcie.
-Lecz Ty wcale nie pragniesz, abym był dobrym.


***

Obcasy jego butów zastukały głucho na brukowanej ulicy. Noc ucałowała go swymi zimnymi ustami…


_________________________________________________________
Dorzucę zakończenie, gdy najdzie mnie ochota i trochę czasu...
_________________
Раз мати родила!
Ostatnio zmieniony przez Horus 2006-08-18, 01:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Grzebul
Admin


Wysłany: 2005-11-12, 19:09   

Ciekawie piszesz, tak trochę wyniośle...
Póki co to nie tworzy zgrabnej całości, można się conajwyżej domyślać
Może jakbyś dorzucił zakończenie...
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2005-11-12, 19:14   

Dorzucę, dorzucę... Trzeba je tylko gruntownie przemyśleć i spisać. Na ten czas thx bracie :)
_________________
Раз мати родила!
 
 
Atanael 


Wysłany: 2005-11-12, 22:47   

Son-of-Osiris napisał/a:
Dorzucę, dorzucę... Trzeba je tylko gruntownie przemyśleć i spisać. Na ten czas thx bracie :)


Dorzuc dorzuc... chce poczytac wiecej :) jest swietne, umiesz prowadzic Dialogi,i zaciekawic^^ podoba mi sie :)
_________________
"I'm not the one who's so far away
When I feel the snake bit enter my veins.
Never did I wanna be here again,
And I don't remember why I came."

Godsmack - Voodoo
 
 
nora


Wysłany: 2005-11-15, 13:57   

niezle. jak na początek, środek, czy zakończenie, bo ten fragment może być tym wszystkim.
czekam na początek lub zakończenie, zaciekawiło mnie.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2006-08-18, 01:10   

Ciemność.
„Odgrodźmy się od niej, zamknijmy okiennice, nie mroku musimy się bać, a bestii, jakie skrywa.”
Nie musicie. Potwór nie zbudzi dziecka ze snu… Z resztą, jakże żałosną ofiarą jest dziecko?
Szedł szybko, wdychając balsamiczną woń powietrza. Małe kamieniczki były świadkami jego spaceru, z milczeniem na ustach przyglądające się, szeroko zamkniętymi oczyma. Odrzwia Świątyni zapraszały swą pyszną wielkością, niczym kurtyzana, zapominająca o brudzie toczącym jej łono. Nie oparł się pokusie. Zapukał w nie, a te cicho ustąpiły, ukazując twarz strażnika. Uśmiechnął się. Chwilę później wyciągnął go za gardło na zewnątrz.


***

„200! Całe pieprzone dwie sety złotych” pomyślał Korr, stróż nocny. Nie wiedział, dlaczego Matka proponowała taką stawkę za jedną nockę przy bramie świątyni. Szczerze mówiąc, gówno go to obchodziło. Za takie pieniądze mógł utrzymać siebie, żonę i małego synka, zapewniając mu nawet edukację w miejscowym klasztorze. Mógł pilnować nawet tyłka boga strażników, byleby tylko nie okazało się to snem, z którego budzisz się z niewysłowioną rozpaczą.
Nie tylko on się załapał. Był z nim brat i kumple ze straży, do tego kilku podrostków z biedniejszych rodzin… Siedzieli razem, w kącie świątynnego dziedzińca, jak ćmy, pragnące się ogrzać przy nikłym promieniu świecy. Miast świecy – bimber. Koniec równie wesoły....
Szczęście chciało, by to on jako pierwszy pełnił wartę przy wewnętrznej bramie. Zewnętrznej pilnować miał młody Jensen…
„Gdzie ten zasraniec?” – pytanie to gwałtem wyrwało go z słodkich rozmyślań. Zewnętrzna brama była uchylona, nigdzie nie widział smarkacza…
„Poszedł się odlać, nie szcza się na świętą ziemię” uśmiechnął się do siebie w duchu. Oparł się o bramę, wyczekując powrotu kamrata.
Po pięciu minutach nie wytrzymał, zrobił kilka kroków w stronę zewnętrzych wrót. Ciemna, ludzka sylwetka wyłoniła się z mroków okalających boczne filary.
- Ileż można… - wyszeptał, nim silna dłoń zacisnęła jego usta. Chciał krzyczeć, ostrzec, błagać… Tysiąc myśli kłębiło się w jego umyśle w ciągu tej jednej krótkiej chwili.
Przestał myśleć. Zimna klinga sztyletu wsunęła się w jego gardło. Poczułby na języku jej chłód, gdyby ta wcześniej nie przebiła jego karku..
Zwłoki byłego stróża, niczym szmaciana lalka spoczęły w ramionach mordercy. Bezszelestnie zawlókł je powrotem do bramy, po czym posadził na strażniczym taborecie i oparł plecami do ściany. Wyglądał, jak pogrążony we śnie…
Kat lekko uchylił kolejne drzwi, po czym wsunął się do środka.


Dorzucę jeszcze...
_________________
Раз мати родила!
 
 
LordDream 

Wysłany: 2006-08-18, 10:01   

Niezłe, niezłe chodź za krótkie :D
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2006-08-18, 13:43   

Początek masz w pierwszym poście... Wczoraj mnie wzięło i dopisałem kawałek. Jeszcze trochę to potrwa.
_________________
Раз мати родила!
 
 
LordDream 

Wysłany: 2006-08-18, 17:30   

Czytałem, ale chodziło mi oto że dodatek trochę za krótki, ale trzymaj tak dalej.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver