Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Przygody Christiana, Zatarry i Medisty
Autor Wiadomość
Yarpen 

Wysłany: 2007-02-08, 12:08   

Tak więc jakoż już wcześniej rzekłem, ścieżka wasza, prowadząca do niezbyt uroczego przybytku zwanego Umorusaną dziewką, wiedzie poprzez miejsca, w których trzeba baczyć zarówno na sakiewkę tak i na gardło.

Kiedy to jeszcze kilka następnych uliczek jest w miarę zadbana, to stopniowo czujecie coraz więcej smrodu... nawet już nie łajna czy rynsztokowych rzygowin... to specyficzny smród. Smród nędzy.

Siatka niebrukowanych, utwardzanych jeno uliczek okala to, co możnaby zwać domostwami - jednak trza by się do tego mocno uprzeć. Rozmaite, mało gustowne chaty, jeżeli już z czego twardszego niż drewno czynione, to krzywe jakoby kuśka św. Insolentego. A jeżeli nie krzywe, to pewnikiem sypie się z tego albo i co gorsza.

Jednakże nie wszystko to są domostwa. To widzicie krzywy szyld jakiego rzeźbiarza, co przedstawia niezbyt gustownie namalowaną babę cycatą - niby z marmuru. To dalej widać domek barzy gustowny niż inne, zaś Christian wyczytuje na nim "Kantorek - Szalome Iklach i synowie". Budzi się w nim niejasne wspomnienie, jednakże już gdzieś tam dali widzicie masywny, niegdyś zapewne piękny - jednak tera zaniedbany budynek. Widzicie, że wchodzą do niego ludzie różnorakie - zaś ci co wychodzą, to zalani w belę. Pewnikiem to będzie Umorusana dziewka.
_________________
"Love is for girls and gays."
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2007-02-08, 12:46   

- Panie daj mi siłę... - mruknął pod nosem benedyktyn. - Cos czuje iż tutejsi bywalcy będą mieli ze mnie tu ubaw. - spojrzał na swój habit średnio pasująy do tego miejsca.

- Mam nadzieję iż na ubawie się skończy... - mówiąc to stanął obok drzwi wymownie spoglądając na Zatarre, zdecydowanie nie chciał wchodzić pierwszy.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Yarpen 

Wysłany: 2007-02-08, 15:00   

Tak więc wchodzicie do Umorusanej Dziewki. W lokalu jest już sporo luda, tak ze trzy dziesiątki. Tak jak się spodziewaliście, niewiele tu tych, co jako prawi katolicy do kościoła idą i na tacę dają. Zaś zapewne każdy z nich mniejszy, lub cobądź większy grzeszek, zły uczynek ma na sumieniu. Jedyne miejsce, gdzie straż miejska boi się przebywać, kiedy to zwykle rozzuchwalona.

Nagle podchodzi do was człek ziemistej cery, daje Christianowi mały liścik, i wskazuje wam pewnego jegomościa, w któego dłoniach leży wspaniała, espańska gitarra. Co jakiś czas wodzi po niej delikatnie palcami, wzbudzając w strunach mało co niewyczuwalny, lecz jednocześnie piękny dźwięk, który potrafi huczeć w uszach przez kilka dni. Ta, trza wam rzeknąć, że umie on grać.
_________________
"Love is for girls and gays."
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2007-02-09, 12:34   

Christian rzucił dyskretnie okiem na karteczkę jaka podał mu nieznajomy i spojrzał na muzyka.
-To nasz kontakt- Rzucił po cichu do Zatarry
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2007-02-09, 13:14   

- Nie tego się spodziewałem... - roześmiał się cicho, stojący obok Włoch - Chodźmy. Jako że Ty jesteś adresatem, odezwiesz się, jako pierwszy.
Uśmiechnął się lekko, po czym wolnym krokiem ruszył w stronę muzyka.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2007-02-09, 17:55   

Christian podążył wolno za gwardzistą, w kierunku nieznajomego.
Gdy podeszli do niego, wystąpił lekko do przodu i pochylił sie nico.
- Bóg z tobą panie, polecono nam zgłosić sie do ciebie. Nasz wspólny znajomy twierdzi iż bęąc tu stałym bywalcem możesz byc pomocny.
Możemy się dosiąść?
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2007-02-09, 20:04   

"Nieznajomy" przerwał monotonne brzdąkanie...
-Buenos diaz padre... I tobie senior. Siadajcie siadajcie... Salir! -na chwile jego głos podążył w stronę karczmarza - Trzy.


-Nie bawmy się w "wspólny znajomy". Pryk Trayone znów się bawi w konspirę...? -rzucił ni to pytanie ni stwierdzenie.
-Jestem Medista.
Więcccs tak... Zbieramy hanzę. Tutaj nie mamy co szukać. Znajdzie się kilku. Stary Artaro... Może Crezon... Trzeba przejść się po porcie. Tak... Będzie wielu chętnych. Nawałnica się zbliża...
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2007-02-09, 20:27   

- Zatarra.
Usiadł, wcześniej podając dłoń muzykowi.
- Signor Medista - uśmiechnął się szeroko - Christian jest benedyktynem, nie księdzem. Popełniłem wcześniej podobny błąd. Brak wiedzy...
Zerknął za siebie, w stronę szynkwasu.
- Który i tak mam w rzyci - dodał ciszej.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2007-02-09, 20:52   

- Dziś również nazywano mnnie i 'eminencją' - wzruszył ramionami benedyktyn.
- Zasadniczo mi to bez różnicy. Brat Christian, lub Christian, w zupełności wystarczy.

Rozsiadł się wygodnie na zydlu w zamyśleniu mnąc kartke papieru.
- Co zaś do mniej ważnych, błachych spraw, to... Panie Medista, chętnych to byśmy znaleźli wszedzie. Chodzi jednak o takich co nie wywiną nam żadnego numeru i na pokładzie stawią się napewno. - Christian splótł dłonie zamiatając stół szerokimi rękawami habitu.

- Bóg mi świadkiem, iż radym wiedzieć iż mamy w panu oparcie w tej 'łapance' i... wybaczcie mi pytanie biorące się z nieznajomości rzeczy: ilu mudzi mniejwięcej potrzebujemy? Jam raczej niespecjalnie zorientowany sie w wymaganiach okrętów w kwestii załogi. - zrobił przepraszającą minę.
- Prócz tych dwóch imion jakie pan wymienił, ilu jeszcze?
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2007-02-10, 11:30   

-Klecha nie klecha... Tyż kaznodzieja.-
Jedna ręka spoczęła na piwie które właśnie przybyło. Zaś lewą ciągle wystukiwał jakiś rytm... Rechocząc głośno rzekł.
-Zabierzemy tyylko porządnych łobuzów. Dwudziestu powinno stykać...-
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2007-02-10, 15:16   

- Podejrzewam iż na chwałe nawracania pogan i bliższe królestwo niebieskie dla nich za pomoc w takowym uczynku - werbować ich nie będziemy - mruknął dominikanin.

- Ileż to mamy w tej sakiewce i czy to starczy na niewątpliwy zaszczyt podróży z dwudziestką porządnych łobuzów? Ile taki jeden może domagać się nza rejs?
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Yarpen 

Wysłany: 2007-02-10, 19:54   

W sakiewce waszej znajduje się zawrotna suma 20 florenów właśnie, ponieważ druga dwudziestka popłynęła wraz z Tuco i Arvalessem. Tak więc Christianie mogę cię jeno, jako narrator tej powieści, że będą problemy z tym, ażeby starczyło. Oczywiście, jeżeli na pokładzie chcecie widzieć marynarzy, a nie parszywe, lądowe szczury co nie wiedzą co robić mają. I jeno nosami kręcą. Zawżdy profesjonał się ceni, nie wiecie o tym?

Teraz dopiero zauważacie, że gapi się na was grupka miejscowych opryszków. Medista rozpoznaje wśród nich Castinho Rabogębego, nielubianego w okolicy kieszonkowca, co zawżdy podpierdolić sakiewki druchowi nigdy nie był stydliwy. Wgłąb śledząc wzrok jego i ich towarzyszy, zauważacie z łatwością, że skupia się on na postaci jaką jest Zatarra. No a ich oblicza nie należą do tych, które to mówią komu miłe słówka bądź stawiają kolejkę w karczmie.

Powoli pojawiają się także i nowe twarze. W tym Medista oczywiście, bo resztaście są kpy nie z tych ulic, poznaje tahże i pyski starych druchów jak Fran Kaper, Boudjevin z Nederlandów, Carlos czy Tytus. Owszem jest ich wielu więcy, jednakże tych wasz towarzysz zna osobiście i długo.
Ostatnio zmieniony przez Yarpen 2007-02-23, 15:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2007-02-12, 00:18   

-O Boudjevin! -Medista poderwał się na widok jednego z nowo przybyłych.
-Siadaj... Co cię sprowadza w na południe stary druchu?
-Salir! Jeszcze jedno... -odezwał się do karczmarza po czym zwrócił się z powrotem do zebranych.
-Senores... To jest Boudjevin... Wilk północy... Senor. Oto brat Christian... oraz człek zwany Zatarra -nieco ciszej. W między czasie jakby nie wystarczało ciągłe wystukiwanie rytmu palcami kiwnął głową do Frana.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Yarpen 

Wysłany: 2007-02-12, 15:45   

-Bhah- to pierwsza rekacja Boudjevina, który okazuje się starym, pomarszczonym człekiem o obcych aparycjach. Jego blada, trupia wręcz twarz pogłębia wrażenie, jakoby miał zaraz na waszych oczach się rozlecieć. Jednakże spod kubraka rysują się jeszcze silne i zdrowe mięśnie, zaś w oczach tego człowieka nadal widzicie iskierkę życia.
- Aj czyżby me stare, zaropiałe oczyska nie myliły? Tożto Medista sam, aj dyć wraz ze kumotrami. Witajcie wszyscy, o, fah... faktycznie braciszek tu pośród nas, ta? -
Spogląda później na Zatarrę - Włoch. Witaj Włochu.-

W tej chwili podbiega do was karczmarz, zwęszywszy ućciwszych gości, co mu ław nie złomocą a zamawiać zamawiają. Jednakże nachyla się przed wami, i szepcze krótko: "Panicze, wy tu tak nie machajta tym złociszem. Rada taka." i natychmiast odchodzi rozpływając się w półmroku by wrócić za swą ladę gdzie szykuje napitek dla ludu wszelakiego.
Ostatnio zmieniony przez Yarpen 2007-02-23, 15:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2007-02-12, 18:15   

Włoch skinieniem głowy wita starca.

- Gospodarz ma rację - cedzi przez zęby - jeśli będziesz się darł przez całą karczmę o piwo, Medista, tamta banda ćwoków poderżnie nam gardła, a żaden z nas już użytku z głosu nie zrobi, a w najlepszym wypadku, da w łeb i nagimi zostawi.
Włoch obraca się, podpierając się wygodniej. Spogląda na bandę, dłuższą chwilę poświęcając hersztowi.
- Wracając, signor musicista - ciągnie, nie odwracając wzroku - Masz konkretną myśl, kogo znaleźć mamy, czy też improwizować będziemy?
_________________
Раз мати родила!
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2007-02-12, 20:42   

-Zatarra, Zatarra.... Od bez mała dziesięciu lat dre się tu o piwo równo, raźno i donośnie... Zresztą nie tylko ja... Sęk w tym -ściszył głos -Że to nie jest dobre miejsce o gadaniu o mamonie. -przestał pukać.
Dalej kontynuował niby tak samo a ciszej że głos niemal nikł w zgiełku karczmiennym.
-Wracając... Boudjevin. Coże na północy słychać? Że się powtórzę co cię zagnało na południe? Słuchajże... Płyniemy... daleko. Zbieramy załogę. Mamże trochę znajomków ale znalezienie 20 bez mała chłopa... Nie. Wilków którzy będą chcieli w razie czego zarobić na siebie. - mrugnął okiem. -A i kordu nie wepchną pod żebra...
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2007-02-12, 21:08   

- Bene, bene - mruknął cicho - Powtórzysz mi to później.

Odnosił dziwne wrażenie, że wraz z każdym łykiem piwa czuje coraz mocniejszy odór ludzkiego potu i krwi. Narastający. Wywołujący ból głowy. I choć raczej był to zapach urojony, wynik lekkiego podchmielenia i tutejszej atmosfery, nie dawał mu spokoju.
Być może, gdyby był sam, nie zwracając uwagi, nie martwiąc się...

'Stoimy, prażeni słońcem, na spoconej dłoni miejscowych skurwysynów' - zaśmiał się w duchu - 'Dostaniemy w rzyć przez tych naiwnych zasrańców.'

Włoch odetchnął lekko, obserwując otaczających ich ludzi.

'Cholerny nawyk', pomyślał.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Yarpen 

Wysłany: 2007-02-13, 18:55   

Stary kapitan zaczął rytmicznie stukać po powierzchni ławy, wzbudzając do lotu drobne okruszki piasku i powodując lekkie drżenie dzbana, który to ledwo co przed chwilą przybył na stół. Spogląda to raz na Christiana, raz na Zatarrę i na Medistę. Jego zwrok spoczął na tym drugim...
- My do Italii mamy płynąć? Kiedyż to ja tu widzę makarończyka.-
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2007-02-13, 21:17   

Zatarra uniósł brew, zdziwiony takimi słowy z ust obieżyświata.
- Gdy widzisz w kompani Włocha, to kierunkiem musi być Italia, starcze? - zapytał beznamiętnie
Odłożył swój kufel piwa z głuchym stuknięciem, piana zakołysała się niespokojnie.
- Secundo - makaroniarza - wyszczerzył zęby w uśmiechu - Kiedy już pieprzysz, próbując znieważyć południowca, rób to dobrze.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysłany: 2007-02-14, 02:27   

Christian który do tej pory przysłuchiwał się tylko rozmowie bez większego zainteresowania, mruknął coś pod nosem drapiąc się w zamysleniu po brodzie.

- Italia piekna jest, ale my w inne strony. - powiedział nie za głosno - Gdzieś, gdzie podróż opłaci sie dziesiatki razy bardziej niż handlowy kurs do Tripolisu, a sława rejsu przewyższać będzie wyprawy Bartolomeu Diaza.

Zerknął w oczy staremu kapitanowi.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver