Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Pośród Cieni
Autor Wiadomość
Yarpen 

Wysłany: 2007-05-03, 14:23   Pośród Cieni

Pośród Cieni - Prolog

Wizje... macie je czasem? Bah, o co ja się pytam. Przecież jesteś normalny. Lepszy. Nie czujesz tego strachu, że gdy zamkniesz oczy, znów tam będziesz. Znów ujrzysz tą wykręconą rzeczywistość gorszą od najmroczniejszych wizji Lovecrafta. Zresztą.. nie tylko widzisz. Czujesz lepkie, zatęchłe i nieruchome powietrze. Słyszysz w oddali jakiś krzyk oraz złowrogie syczenie. Nos drażni odór gnijących ciał i siarczanego pyłu. Nie, to nie jest miłe miejsce.Przejście tam jest jak.. hm.. cholera, ciężko mi to opisać. To jakbyś wsiadał w wagonik jakiejś pierdolonej, strasznej kolejki. W trakcie "jazdy" migają ci rozmaite obrazy i słowa. Na wierzch wyłażą wszystkie twoje obawy i lęki, wszystko to, co do tej pory zatruwało ci dupę. Wszystko, rozumiesz? Ech... powiedziałem, że to jak kolejka, nie? Tylko to ci nie daje wytchnienia, w rzeczywistości to trwa nędzne mrugnięcie okiem. Jednak w twojej głowie jest dłużej. Tak, żebyś mógł posmakować tego gówna w całości, żebyś posrał się w gacie, wkurwił się i zniszczył od wewnątrz... i wtedy następuje flashback, powrót do rzeczywistości.
- Panie Kinsey, czy zażywa pan jakieś narkotyki lub leki o działaniu psychotropowym, bądź czy nadużywa pan alkoholu? Oraz.. czy może pan powiedzieć coś o swoim dzieciństwie? - spytał się psychiatra, pogodny staruszek, który ma na tyle godności by nie kryć łysiny tupecikiem, do któregoż to wysłano mnie po moich "problemach" podczas pracy..

Wkurwiłem się. Tak, ten facet mnie nie rozumiał. Myślał, że to moja wyobraźnia lub jakaś chemia. Miał mnie za jakiegoś psychola, narkomana i czachojeba, który codzień ora sobie łeb jakimś gównem. Zresztą, nie on jeden.. przez to przecież siedziałem w jego gabbhgh.. gabinecie. Kurwa. Gabinecie pana Browna. Palanta z łysinką. Pogodnego staruszka. Ignoranta. Na chwilę odpłynąłem.. miejski gwar próbował dostać się przez uchylone okno. Drugie lewe od biblioteczki. Detal. Promyk słońca delikatnie muskał wspaniałą, bursztynową whisky usadzoną w swej kryształowej trumnie niczym matrona. Cień. Mój wzrok zatrzymał się na cieniu. Brown coś mówił. Nieważne, to jakiś bezsensowny bełkot. cień. Zawsze się bałem cieni. Cienie są straszne. Śmiejesz się, co? Kurwa, gdybyś mógł zobaczyć to co ja... też byś się ba..
- Nie. I odpierdol się. - "powiedziałem", a raczej wyplułem w formie bełkotu i wylazłem z
gabinetu. Doktorek nie zdążył zareagować. Zapewne odetchnął z uglą. Jednego idiotę, świra i pojeba mniej. Będzie mógł wrócić parę minut wcześniej do domu i usłyszeć o wypadku, jaki miał miejsce dwie przeczni.. co ja pieprzę? Sam już nie wiem. Dobra, dam sobie i wam spokój. Ulica. Dosyć ładna. Słońce leniwie grzało wszystkie dusze, które ruszyły dupska ze swoich domów w jakimś celu. Widać, że cel był ważny. Wszyscy się spieszyli, wszystkim było gdzieś w drogę. Taa, ale co ja pierdolę. Niedługo skończę pisząc sentymentalne poematy na cześć ciszy i spokoju - albo jako uśmiechnięty śmieć w Central Parku.

Ech... i to jest tak człowieku, że zwykle nie wiesz, że zaraz pierdolnie w ciebie samochód. Idziesz sobie i myślisz o tym, co zrobić na obiad i trach! Twój mózg zdobi ściany okolicznych budynków zaś zwłoki zgryźliwie burzą subtelny ład oraz monotonię ulicy. Ale u mnie oczywiście, było trochę inaczej. Wiedziałem, że pierdolnie we mnie van prowadzony przez jakiegoś wpół-szczerbatego czarnucha słuchającego reagge. Po prostu, wiedziałem. Ale zadowolony wbiłem się na tą drogę no i rozpędzony van rozsmarował mnie troszeczkę. Ale tylko troszkę. No cóż... umarłem po trzech minutach. Nikt nie pofatygował się by zareagować. Bywa.
Ostatnio zmieniony przez Yarpen 2007-05-04, 09:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2007-05-04, 06:40   

Yarpen napisał/a:
pierdolonej
Yarpen napisał/a:
dupę
Yarpen napisał/a:
gówna
Yarpen napisał/a:
posrał
Yarpen napisał/a:
wkurwił
Yarpen napisał/a:
Wkurwiłem
Yarpen napisał/a:
czachojeba
Yarpen napisał/a:
gównem
Yarpen napisał/a:
Kurwa
Yarpen napisał/a:
Kurwa
Yarpen napisał/a:
odpierdol
Yarpen napisał/a:
pojeba
Yarpen napisał/a:
pieprzę
Yarpen napisał/a:
dupska
Yarpen napisał/a:
pierdolę
Yarpen napisał/a:
pierdolnie
Yarpen napisał/a:
pierdolnie

Trochę tego za dużo... Zwłaszcza jak na taki KRÓTKI tekścik. Nie mam nic przeciwko wulgaryzmom ale muszą mieć jakiś cel... U Ciebie mam wrażenie jest tak, że napisałeś ten tekst żeby pokazać jaki jest z Ciebie twardziel z ostrym językiem... Oczywiście to tylko moja opinia - de gustibus... etc.

Co do treści to na razie nie mam nic do powiedzenia... Najpierw miały być jakieś wizje przy których Lovecraft to opowiastka dla dzieci ale później jakoś nic konkretnego nie miało miejsca... Może dlatego, że jest to prolog. Wstaw więcej to się zobaczy. :)
_________________
plfoto | last.fm | snooker
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2007-05-04, 08:18   

Trochę przeinterpretowałeś Hut... To raczej bochater miał być cynicznym dupkiem udającym twardziela z ciętym językiem.

@Yarp

Koncept spox. Nadzieje mam iż szybko zaznać raczę co na tej kanwie oparłeś...
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Yarpen 

Wysłany: 2007-05-04, 09:11   

Hutnuksen
Kurwa, dużo tego... nie wiem, po prostu pasowało mi to do specyfiki postaci. Postaci o pewnych dziwnych cechach, z których nie jest zadowolona. Postaci która straciła robotę. Postaci którą wszyscy uważają za świra i pojeba (i sama nie wie czy czasem takowym nie jest...). Zresztą faktycznie, przebija się tu prostacki charakter autora. Hm... Hut, wiesz, będzie mały problem i małe spięcie. Niestety ja też jestem wiecznie wkurwionym człowiekiem, i nadużywam języka wulgarnego we wszystkim - w mowie, wypracowaniach z Polskiego i podczas rozmów z katechetką :| Przez co często miałem przesrane.

A czy to odstawianie nabuzowanego maczo z ostrym jęzorem? Nie potrzebuję pokazywać jakim jestem macho ludziom z internetu 8-) I poza tym, jak dla mnie przynajmniej, macho na pewno nie zdefiniuje się poprzez to co mu z buziaczka wypada, chyba, że to zęby (a wtedy to chujowy maczo). A jeżeli machosami nazywasz dresów którzy leją wszystko co popadnie - to uchroń mnie kozo przed tym. Jestem spokojnym, miłującym-mocno-w-dupkę świat człowiekiem. :bije: Burda nas rozdzieli, alkohol nas połączy... :beer:

No i na koniec... już byś chciał wszystko o zły i przemroczny Hutnuku :-> .

Hutnuk napisał/a:
Może dlatego, że jest to prolog.

Thaaaaaaaat's right, Hut!

Dun Dario
Ja zawsze mam spox koncepty tylko chujowe wykonanie :roll: Ale powoli będę pracował nad własną formą i stylem. Samodoskonalenie to masturbacja, ale czasem warto zwalić konia :]
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2007-05-04, 15:02   

Powiem tak: jeśli to jeden z narratorów i w następnym fragmentach udowodnisz mi, że tyle wulgaryzmów miało cel i panujesz nad nimi, to wszystko jest ok.
Czytało mi się przyjemnie, nie zmęczyło mnie, a nawet zaciekawiło.
Choć przychylę się do Huta, trochę za ostro. Każde przekleństwo ma swój cel, wyraża wyższe emocje, a te tutaj są nieco wyblakłe.

Yarpen napisał/a:
Samodoskonalenie to masturbacja, ale czasem warto zwalić konia :]


... Może autodestrukcja jest odpowiedzią? :lol:
_________________
Раз мати родила!
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2007-05-04, 20:00   

Problem podstawowy jest taki, że we wszystkim trzeba znań umiar. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy czasem przeklinają. Jeśli ma to uzasadnienie w jakiś emocjach i nie jest nadużywane. Ale człowiek, który nie potrafi sklecić zdania bez użycia wulgaryzmów to po prostu zwykły prostak... Wiec jeśli chciałeś właśnie taką postać wykreować to dużo już Ci nie brakuje... ;)
_________________
plfoto | last.fm | snooker
 
 
Yarpen 

Wysłany: 2007-05-05, 09:58   

Jak już mówiłem wcześniej, nie wstydzę się chamstwa i prostactwa zarówno mojego bohatera jak i mojego.
 
 
Hutnuk 


Wysłany: 2007-05-05, 10:35   

Yarpen napisał/a:
nie wstydzę się chamstwa i prostactwa zarówno mojego bohatera jak i mojego.

Bohatera - faktycznie nie musisz... W końcu to tylko fikcyjna (?) postać :)
Swojego - myślę, że jeśli jesteś taki jak ten bohater to trochę jest powodów do wstydu... Ale nie chcę być jakimś moralizatorem.

Zwrócić jednak chciałbym Twoją uwagę na jedno - jeśli chcesz się zająć słowem pisanym to niestety samodoskonalenie języka używanego jest niezbędne. Każde słowo można zastąpić wulgaryzmem tylko kto wtedy będzie chciał to czytać? To zagadnienie typowo warsztatowe. Chodzi o to, że po prostu się powtarzasz strasznie pisząc w co drugim zdaniu to samo... Pamiętaj, że przekleństwo rzucone raz na jakiś czas - uzasadnione emocjami silnymi - odniesie większy skutek niż nagminnie używane. Proste prawo Popytu i Podaży - jak czegoś jest bardzo dużo to jest to bardzo mało warte.
_________________
plfoto | last.fm | snooker
 
 
LordDream 

Wysłany: 2007-05-05, 10:41   

Mi tam się tekst w miarę podoba, chociaż jak to ujęli moi poprzednicy, mogłoby być trochę mniej przekleństw. Jednak pracę będzie można dopiero ocenić, jak zostanie napisana reszta, bo ocenia się jak kto kończy, a nie jak zaczyna :P
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver