Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amon
2010-08-27, 19:43
Ślina na dnie Pucharu
Autor Wiadomość
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-05-31, 20:58   

Długą chwilę przyglądał się zarówno mężczyźnie, jak i przyniesionemu przez niego fantowi, nim wreszcie odebrał go z jego dłoni. Zważył go we własnej i obrócił w palcach.
Po czym w milczeniu oddał na dłonie maga skinął krótko nieznajomemu mężczyźnie.
- Proponuję przejść się za mury, za punktem w który gobliny wdarły się do wnętrza miasteczka - rzucił do grupy - I proponuję zrobić to prędko, nim murarze zatrą wszystkie ślady. Na odcyfrowanie pergaminów będzie czas w głuszy, albo i gościńcu.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-05-31, 22:11   

Mag ostrożnie ujął w swe dłonie odebrany z rąk zielonoskórych przedmiot. Ręce mu zadrżały gdy poczuł delikatne ukłucie w palec. Nie zważając na to, skinął z aprobatą tieflingowi.
- Słuszna uwaga, powinniśmy ruszać. Widzi mi się, że czas nie jest naszym sojusznikiem. - dodał, wkładając sztylet do swej przewieszonej przez szyję torby.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-06-01, 04:16   

-Może to być niejako totem Doregaray? -Karl zerknął niepewnie na dziwny przedmiot... -A właśnie, zwój... Tak zwój. Może ruszajmy na mury.

-Autorem listu jest Wysoki Szaman Sancenossug... On chce wskrzesić ogrzego króla. Potrzebny mu do tego totem, który ponoć jest, lub był w osobliwościach Garwina. Musimy znaleść o coś... No chyba że ten róg czy coś to ten totem. Wtedy jeden z problemów mamy z głowy.

Acha... Bez względu na to czy gobliny zdobyły tote czy nie, rytuał jest kontynuowany.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-01, 10:22   

Splunął na ziemię i wraz z resztą ruszył poza obręb murów miasteczka.
- Im więcej goblinów, tym więcej uszów. Im więcej uszów, tym więcej srebrników - rzekł, kalkulując w myślach. - Myślę, że przerwanie tego tajemniczego rytuału może okazać się opłacalne.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-06-01, 11:25   

Poprawił kapelusz i ruszył za towarzyszami.
- Chyba nawet domyślam się, gdzie nasz zleceniodawca się podział. Nie chciałbym być na jego miejscu.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-01, 13:39   

- Nie studiowałem nigdy wiedzy dotyczącej goblińskiej kultury, więc nie wiem, czy owo coś jest totemem, czy też nie. Jednak potwierdzam - przedmiot jest magiczny. W wolnym czasie postaram się by odsłnił przede mną swą aurę. - odrzekł Karlowi, wymijając zarobionych po łokcie murarzy.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-01, 18:45   

- Pójdę przodem i sprawdzę, czy ścierwa nie zostawiły śladów, kiedy tutaj przyszły - oznajmił, przeskakując na kolejne kawały zawalonego muru.
Gdy znalazł się poza gruzowiskiem przeszedł jeszcze kilka kroków, chwycił łuk w prawą rękę i uklęknął na jedno kolano, by sprawdzić urękawiczoną dłonią miękkość gruntu. Z racji wczorajszych opadów deszczu znalezienie tropu tuzina goblinów nie powinno stanowić większego trudu. Ivor, nisko pochylony, zaczął przechadzać się w promieniu kilku metrów, poszukując niewielkich, goblińskich śladów.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-01, 23:00   

Tak więc dzielna grupa poszukiwaczy przygód ruszyła tropem goblińskich najeźdźców. Ku ich szczęściu stwory nie postarały się zbytnio z maskowaniem i Ivor bez roblemu znalazł trop. Szli długo Południowym Lasem, a kiedy byli już niemal 6 mil w głebi puszczy, zastał ich zmrok.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-03, 20:36   

- Wybornie - westchnął ciężko i gestem zaprosił grupę do wstrzymania marszu - Ja po ciemku widzę. Christiano podobnie. Myślę, że nawet nasz wiedzący z pomocą swej Sztuki mógłby się odnaleźć. Obawiam się jednak, że nasz tropiciel nie.
Przerywając na chwilę wywód, Rzucił swój wór wędrowny na ziemię tuż obok nóg. Przeciągnął się, aż zatrzeszczały stawy.
- Byłoby dobrze kontynuować marsz i dopaść ścierwo, nim zorientują się na dobre, że wypad się nie udał - kontynuował z wolna, a jego bas odbijał się lekkim echem w najbliższym, głuchym otoczeniu - Z drugiej strony... postój pozwoli nam odzyskać siły, a przydałoby się, po ostatnim starciu. W Sferach nic nie ginie - zmęczonego ciała nie da się oszukać oświeconą magią. I co ważniejsze; Dorregaray będzie mógł poświęcić się badaniom nad naturą naszej zdobyczy, co może być kluczowe dla naszej sprawy. I wreszcie - podążanie dalej tropem może być niemożliwe fizycznie. Przynajmniej bez rozpalania ognia i ściągania na siebie uwagi istot postronnych. Tak źle i tak o rzyć rozbić. Nie jestem żadnym liderem, decydujcie.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-03, 22:05   

- Zatrzymamy się na odpoczynek. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, dajmy ciałom i umysłom odpocząć. - rzekł szukając w swej torbie derki, którą mógłby gdzieś rozłożyć.
- Wziąłbym pierwszą wartę, ale gówniany ze mnie wartownik - szczególnie, gdy absorbuje mnie odprawianie rytuału poznania. Zdaję się na was, panowie. - wyszarpnąwszy wreszcie z tobołka koc ułożył go na ziemi, uprzednio odszukawszy odpowiednie miejsce, co też uczynił za pomocą pulsującego jasnym światłem bursztynu.
- Co do światła, ogień prócz ciepła winien odstraszyć trolle i wilki, lecz najpewniej ściągnie uwagę innych nocnych stworów. Być może nawet zielonych, których tropimy. - przesunąwszy dłoń nad jarzącym się bursztynem, mag znacznie przygasił jego światło. Rozsiadłszy się na posłaniu sięgnął do torby w poszukiwaniu powierzonego mu przedmiotu, by wkrótce przystąpić do próby zidentyfikowania jego aury.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-06-04, 01:05   

- Jeśli nikt nie widzi sprzeciwów, to ja obejmę pierwszą wartę. Jak się znudzę, to kogoś obudzę. Na razie jednak myślę, że trzeba rozpalić ognisko, lecz z tym to już niech ktoś inny sobie radzi.

Usiadł na ziemi krzyżując nogi i położył na nich kuszę. Poprawił kapelusz i obserwował otoczenie. Gdy minie jego warta, obudzi kogoś kolejnego.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-06-04, 04:31   

-Spokojnie. Gęstwina dookoła... Musiałby się stwór jakiś zawieruszyć blisko bardzo by ogień wypatrzyć. A i dym w dzień na kilometry zdradzał by nasze położenie, tak w nocy skryje się w ciemności.- i nie strzępiąc sobie dalej języka Karl drewna począł zbierać. Gdy już urósł stos niewielki, a spod drwa płomnienie strzelać poczęły rozsiadł się wojownik wygodnie by strawę ugotować.
-Jużci sił trza nam... Jeśli tropu nie zgubimy pewnikiem plugastwa doprowadzą nas do szmana. A gdy tego pokonamy graza opuści tą krainę... A i mieszek napełni się brzęczącymi monetami. Ot owca żywa iwilk syty.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-04, 10:01   

Noc udało wam się spędzić bezpiecznie, słychać było oczywiście odgłosy jakiś istot w pobliżu ale w końcu to las, a nocnych stworzeń nie brak. Ranek przywitał was zimną rosą. Wilgoć jest na waszych ubraniach twarzach i włosach. Nie dziś i nie jutro, ale na stare lata (jeśli oczywiście bogowie i los dadzą wam takowych dożyć... ) na pewno przyjdzie wam zapłacić wysoka cenę za spanie na gołej ziemi... . Poranna komaryna też nie próżnowała, dzięki niej będziecie mogli zająć bezczynne dłonie nieustannym drapaniem.

jest już zupełnie jasno.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-05, 18:33   

Spanie na gołej ziemi w środku lasu? Dobre, ale tiefling stwierdził, że chyba jednak podziękuje. Gruba warstwa leśnej ściółki nagarnięta pod prowizoryczne posłanie z peleryny całkiem nieźle izoluje ciepło.

O poranku przeciągnął się i zrzucił z siebie wilgotny od rosy materiał. Po chwili namysłu wytarł weń zaspaną twarz i pozbierał swój ekwipunek. W oczekiwaniu na resztę zabrał się rozdzielanie nagrody za goblińskie skalpy. Wszystkim po równo. Ciekaw był, ile tego będzie...
- Na wypadek, gdyby jakieś licho rozwlekło mi flaki po tym lesie - rzucił krótko - A z nimi wspólne dobro.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-05, 21:04   

- Nocą zakończyłem badania... - zaczął przyglądając się z pozycji leżącej, tieflingowi rozdzielającemu pieniądze z mieszka - ... nad podarowanym nam przez nieznajomego sztyletem, który miał paść łupem uciekających goblinów. Z przykrością stwierdzam, że udało mi się ustalić jedynie to, iż broń została słabo umagiczniona. Nie udało mi się ustalić jej aury, czy pochodzenia - prawdopodobnie mógłbym je określić gdybym dysponował własnym laboratorium zawierającym rzadkie utensylia magiczne, prywatną biblioteczką i kilkoma akolitami do pomocy. Niestety, warunki polowe powinny mówić same za siebie. - dokończył wstając z posłania na nogi. Przeciągnąwszy się, schylił się by wzuć stojące obok buty, uprzednio wytrzepując ewentualną zawartość na ziemię.
- Nie wiem jak wy, ale ja zgłodniałem - mruknął przeszukując swą torbę w poszukiwaniu zakupionego prowiantu.

(mamy sztylet +1, mam nadzieję, że się cieszycie :P )
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-05, 22:29   

Ivor, siedząc na grubym, zimowym kocu zajadał się właśnie suszonym mięsem i czerstwym chlebem popijając ze skórzanej manierki okolicznego cienkusza. W milczeniu odebrał monety z rąk tieflinga.
- Zjedzmy coś i ruszajmy - rzekł, zabijając komara dobierającego się do jego szyi. - Pogadamy sobie w drodze.
Przeczesał wilgotne włosy i począł naciągać cięciwę na swój łuk. Następnie zabrał się za zbieranie swoich gratów.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-05, 23:04   

Śmiałkowie zebrali się w końcu i ruszyli dalej tropem goblinów. Przez noc ślady się nie zatarły, były wyjątkowo marnie zamaskowane. kręta leśna ścieszka wiodła was przez sosnowy las. Od czasu do czasu promienie słońca prześlizgiwały się między konarami drzew.
Ivor który z racji najlepszego obeznania z materią ostępów i tropienia w ogóle prowadził waszą grupę, tak jak i poprzedniego dnia. Przeszliście już dobre cztery mile gdy łowca zatrzymał się i dał wam znak ręką byście uczynili podobnie. Ivor pierwszy zwęszył smród rozkładającego się mięsa. następne kilkaset jardów skradaliście się z wolna, woń była coraz silniejsza, zaczęliście też słyszeć charakterystyczne brzęczenie much. W końcu, waszym oczom ukazała się rozległa zbieranina bladych kamiennych bloków, gdy jesteście już dostatecznie blisko widzicie że owe kamienie pokryte są niekiedy ozdobnymi płaskorzeźbami o motywach geometrycznych. Mało jest jednak takich detali, bo albo zatarł je czas albo pokrył mech i trawa. Obszar zaśmiecają obgryzione kości i flaki różnych zwierząt, będące mlekiem i miodem dla tutejszych owadów. Jeszcze bliżej dostrzegacie że ruiny, wysokie na jakieś dziesięć stóp, posiadają zwartą część odgrodzoną bramą - wystylizowaną przez budowniczego na twarz krasnoluda, z szeroko otwartymi ustami. Właśnie przez tą bramę prowadzi wasz trop, stoicie teraz kilka jardów przed nią i staracie się ocenić co jest po drugiej stronie. Dostrzegacie tam szeroki trawiasty dziedziniec, oczywiście truchła zwierząt i muchy też tam są.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-09, 15:24   

Przycupnąwszy bezpiecznie przy jednym z kamiennych bloków złożył rękę w znak, a jego usta zaczęły się poruszać nie wydając przy tym żadnego dźwięku.
Ivorze, rekonesans. - rozległo się w myślach wysforowanego tropiciela. Uprzedzam - to nie działa w drugą stronę. Daj znać gestem, że zrozumiałeś. - dodał po chwili, dając towarzyszowi czas na oswojenie się z uczuciem rozlegającego się wewnątrz jego umysłu głosu.
Zostańcie na miejscach i zachowajcie ciszę - Ivor przeprowadzi rozpoznanie. - usłyszeli pozostali, gdy mag zwrócił się do nich w myślach.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-09, 16:12   

Ivor kiwnął głową w stronę maga i zdjął łuk z ramienia. Prawą ręką wyjął z kołczanu strzałę, którą umieścił na cięciwie.
Obniżył położenie całego ciała i wolnym, miękkim krokiem ruszył w stronę bramy. Przycupnął przy wrotach, za winklem i nasłuchiwał jakichkolwiek odgłosów dobiegających z dziedzińca. Jeżeli nie usłyszał nic podejrzanego, przekroczył powoli wrota i ruszył do wnętrza ruin. Przystanął dopiero w miejscu, z którego dokładnie mógł zlustrować całość placu.
Starał się pozostawać w ciągłym kontakcie wzrokowym ze swoimi towarzyszami.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-06-09, 21:36   

Christiano zdjął kuszę z pleców i załadował ją. Stanął w pogotowiu i bacznie obserwował otaczającą ich wokół gęstwinę drzew. W razie potrzeby będzie osłaniał odwrót drużyny.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver