Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amon
2010-08-27, 19:43
Ślina na dnie Pucharu
Autor Wiadomość
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-09, 23:34   

Etienne spełnił polecenie maga zatrzymawszy się przy kamiennym bloku możliwie blisko właściwego kompleksu ruin, by ruszyć do ataku, kiedy tylko jego ramiona i brzeszczot znów będą potrzebne. Prawa ręka sięgnęła za plecy po rękojeść miecza, lewa zawtórowała ją i odpięła zabezpieczające rzemienie. Tiefling wywinął lekkiego młyńca dla rozgrzania nadgarstka, po czym zastygł w bezruchu, w pozycji przez szermierczych mistrzów nazywanej "Głupcem" (i to nie ze względu na jej walory bojowe). I choć był nieruchomy, jak antyczny posąg, mięśnie miał luźne i gotowe. Czekał na rozwój wypadków.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-10, 10:48   

Nie słysząc nic podejrzanego, a w zasadzie nic poza muszym brzękiem Ivor przekroczył krasnoludzkie wrota. Dziedziniec jest prostokątny i jak dane wam było dostrzec wcześniej porasta go trawa a zaścielają pozostałości rożnych istot. Między kępkami traw widać czasem kamienie, prawdopodobnie dziedziniec był kiedyś wybrukowany. Stojąc pośrodku placu łowca widział wyraźnie że lokacja jest ograniczona kamiennymi murami z każdej strony, jedynym widocznym przejściem była brama którą przekroczył.
Nie widząc żadnych znaków o rzekomym zagrożeniu, Karl ruszył powoli za Ivorem. łowca był pogrążony w kontemplacji otoczenia. Właśnie zauważył ślady goblinów. Biegły wzdłuż krawędzi dziedzińca, omijając środek w ktorym teraz stał.
- Jak sytuaaa...! - chciał spytać Karl gdy zrównał się z Ivorem, jednak nie zdążył bo grunt pod ich nogami zapadł się.
Mężczyźni spadają dobre dwadzieścia stóp na kamienną posadzkę. Ivorowi udało się wy balansować upadek na tyle by spaść na równe nogi po czym upaść i potłuc się nieco. Karl nie miał tyle szczęścia, spadł na głowę a jego ciało leży nieruchomo.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-10, 13:16   

Nie takiego obrotu spraw się spodziewał. Ostatecznie, niczego tak naprawdę się nie spodziewał. Miecz powoli uniósł się nad głowę w pozycję "z Dachu", sztychem skierowanym za plecy szermierza. Ruszył szybkim, ale równym krokiem w stronę bramy, z którą zniknęli chłopcy z drużyny. Oczy miał szeroko otwarte i nadstawiał uszu; spodziewał się, że w środku siedzą istoty, które w odróżnieniu od niego spodziewały się takiego obrotu sprawy. I najważniejsze: patrzył uważnie pod nogi.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-10, 16:59   

Ivor zaczął powoli podnosić się z posadzki, masując obolałe miejsca. Rozejrzał się, chcąc przynajmniej trochę zorientować się w panującym mroku. Zadanie ułatwiała dziura u góry, przez którą musiało sączyć się nieco światła.
Podniósł łuk, który odrzucił przed upadkiem na bok, by przypadkowo nie złamać go w pół. Gdy spostrzegł leżącego Karla przypadł do niego w jednym kroku, obrócił na plecy i sprawdził, przykładając dwa palce do tętnicy szyjnej, czy ma puls.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-11, 17:16   

Mag wychynął zza kamiennego bloku od razu zrywając się do biegu, by jak najszybciej dopaść do zewnętrznego boku pozostałości, po bodaj krasnoludzkiej bramie, niechybnie należącej przed laty do jakiegoś większego kompleksu. Dzierżąc kostur w lewej ręce wyjrzał zza winkla, by mieć widok na wewnętrzny dziedziniec oraz w razie potrzeby asekurować magią postępującego naprzód tieflinga.

Wypatrywał zagrożeń.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-11, 22:36   

Ivor ocenił że pomieszczenie jest dość rozległym prostokątem, a on sam stoi w jego centralnej części. Nie mógł przyjżeć się dokładnie scianom gdyż skrywał je półmrok a i nie dano mu na to czasu... . Gdy obrócił Karla dostrzegł że z uszu mężczyzny wydobywa się krew. Nie wyczuł też żadnego pulsu. Usłyszał za to warczenie i stukot łap o kamienną posadzkę. Z mroku wyłoniły się cztery szarzujace psy. Skundlona wersja tego co mieszkańcy wybrzerzy Morza Spadających Gwiazd nazywaja rotwailerem.

Widząc zaistniałą sytuację Xiano rzucił się pędem w stronę wyrwy w którą spadło dwoje jego towarzyszy. Udało mu się wyprzedzić rogatego pobratyńca. Spojżał w dół i bez chwili dłuższego zastanowienia skoczył.

Gdy Etienne dobiegł do brzegu szczeliny i zajzał do niej, ujżał leżącego nieruchomo na posadze Karla, klęczącego nad nim Ivora i Xiano, który szył ze swojej diabelskej kuszy bełt po bełcie kszycząc wściekle:
- Jedziemy z nimi!!!


Dorregaray na dziedzińcu nie wypatrzył nic niepokojacego, a gdy stanął koło Etienne, zobaczył to co i on.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-06-11, 23:42   

Jak nikt mi nie pomoże, to skończę jak Karl, leżąc na ziemi.

Rozmyślania przerwał atak jednego z psów.

Nie dekoncentruj się, bo możesz już nie postrzelać nigdy więcej.

Cel i strzał. Christiano nie zastanawiał się nawet czy ma jakieś szanse, skoncentrował się na jednym.

- Etienne, Dorregaray, ruszycie swe rzycie, czy mają nas zagryźć te pieprzone psy?!
Ostatnio zmieniony przez LordDream 2010-06-15, 21:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-12, 00:35   

Etienne uśmiechnął się drapieżnie i skoczył w dół za Christiano. Miecz trzymał nad głową, prostopadle do ciała, tak, by nie nadziać się na własną broń. Chciał upaść miękko na nogi i przetoczyć się po ziemi dla zamortyzowania upadku. Po tym poderwie w górę brzeszczot dociśnięty płasko do ziemi i chlaśnie nim na odlew, nisko i horyzontalnie, na wysokości nóg szarżujących kundli.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-12, 12:00   

- Szaleństwo... - wyrwało mu się, gdy drugi z planokrwistych zeskoczył w przepaść. Choć stał opodal krawędzi, to wyraźnie nie miał ochoty skakać. Oznaczałoby to jednoznacznie wybranie ścieżki, z której najprawdopodobniej nie byłoby już odwrotu.
- Musi być inna droga, przecież cholerni włodarze tego miejsca nie skaczą na łeb w dół tej dziury! - niemal wykrzyczał, jednak słowa te skierował bardziej do siebie, niż do zajętych walką towarzyszy. Nie zwlekając, obiegł zapadnię kierując się wgłąb trawiastego dziedzińca, w poszukiwaniu innego wejścia.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-12, 14:05   

Psy były za blisko, by można było skutecznie razić ich z łuku, więc Ivor odrzucił łęczysko na bok i uzbroił się do walki wręcz. Prawą ręką chwycił miecz, a lewą wyciągnął długi, zakrzywiony nóż.
Łowca stanął w rozkroku na mocno ugiętych nogach. Jego ciało falowało w wyczekiwaniu na atak, przed którym Ivor miał nadzieję uskoczyć w bok i zaatakować skuteczną kontrą.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-12, 20:04   

W odrużnieniu od gibkiego Xiano, czy Ivora, który nawet bedąc zaskoczony, potrafił wymanewrować upadek, Etienne miał wieksze problemy z poprawnym ladowaniem. Jedyna okoiczność która sprawiła że nie skończył jak Karl (poza szczęściem oczywiscie) to fakt, ze Etienne, w odróżnieniu od wyżej wspomianego, nie spadł a sam skoczył. Zamiast wyladować na nogach wylądował troche na nogach, troche na ręce i trochę na rogu. Upuscił miecz, na szczescie broń pozostawała w zasięgu jego ręki. Na jego kozyść przemawiało również to, iz nie upadł na psadzkę a na jednego z czworonogów - pozbwiajac tym samym go żywota. Niestety, diabelstwo nie wyszło z upadku bez szwanku, prawy róg złamał sie w połowie i upadł gdzieś na podłogę. bolało jak cholera ale groźne dla żcia na pewno to nie jest. Etienne wiedział ze rog z czasem moze odrosnac, pewnie za jakieś ięc lat bedzie jak nowy, a moze jakiś kapłan pomoże?

Dla Etienne, Xiano i Ivora psy nie były jedynym problemem. Za czworonogami ruszyło na nich co najmniej pięć goblinow uzbrojonych w dzidy. Jednego z psów zabiły bełty Xiano, pozostałe dwa skutecznie blokowały Ivorowi drogę.

Po wnikliwej obserwacji muru lezącego na przeciwległym, od bramy boku dziedzińca Dorregaray zauważył że jedna z kamiennych płyt, wysoka na jakieś trzy stopy wydaje się jedynie prowizorycnie wcisnieta w scianę.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-12, 21:22   

Dorregaray ruszył w stronę niefrasobliwie zakamuflowanego wejścia najpierw truchtem, lecz zreflektowawszy się prędko, zwolnił tempo do szybkiego kroku - w pamięci utkwił mu obraz spadających w dół zapadni towarzyszy, którzy na jej dnie walczą teraz o życie. Gdy dotarł do płyty obejrzał ją, a potem podjął wysiłki w celu odtarasowania sobie wejścia.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-13, 23:31   

- Mój pierdolony róg! - warknął, z trudem powstrzymując się przed chęcią obmacania straty części swojego imponującego poroża.
Zamiast tego, zacisnął dłoń na rękojeści swojego zweihendera i zabezpieczając chwyt lewą na gruszkowatej głowicy, podniósłszy się na kolana, zatoczył nim w powietrzy krąg, uderzając z góry, sztychem ku dołowi, w grzbiet najbliższego pchlarza. Miecz po takim uderzeniu w razie jego efektywności nie utkwi w truchle i daje wyjściową pozycję dla kolejnego cięcia. A Etienne był mocno wkurwiony
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-14, 21:01   

Ivor, nieco zaskoczony obrotem spraw, a w szczególności tym, że wielkie psy nie rzuciły mu się do gardła, nie zwlekał chwili dłużej. Ryknął wściekle, wysunął lewą nogę do przodu i ciął długim mieczem na skos ku górze, przez podgardle pierwszego z psów, by następnie powrotnym zamachem skierować brzeszczot na czaszkę drugiego zwierzęcia.
Nie zbliżał się zbytnio do przeciwników, trzymając psy na długość ostrza. Uważał również na gobliny, by nie zaskoczyły go atakując z flanki.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-06-15, 21:45   

Christano nieprzerwanie słał bełt za bełtem w widocznych przeciwników. Dogodna pozycja, przyłożenie, strzał. Po każdym strzale zmieniał pozycję, by nie razić swych przyjaciół.

Cholera, jeszcze gobosów tutaj brakowało.

Widząc, że są bardziej opancerzone od psów, strzelał w luki, jakie były w kiepskiej jakości pancerzach.

<Przeszywający Atak>
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-15, 23:33   

Dorregaray zdołał się nieco napocić przy odsuwaniu kamiennej płyty ale, nie było to coś, co leży poza możliwościami fizycznymi dorosłego mężczyzny, tak więc wytężając się trochę i łamiąc parę paznokci, magowi udało się obalić zasłonę. Przed jego oczami stanął wąski ciasny tunel, zaprojektowany raczej z myślą o krasnoludzie. Schody schodziły w dół i zakręcały, ale gdzie prowadziły, trudno było powiedzieć, skrywał je mrok.

W tym czasie Etienne i Ivor rozsiekali pozostałe psiaki, ale to kupiło czas goblinom. Dzidy poszły w powietrze, jedna trafiła diabelstwo w łydkę, inna przelatując rozcharatała policzek łowcy. Xiano strzałem w brzuch posłał jednego z pikinierów do odchłani. Pozostałe wycofały się w mrok, na ich miejsce wybiegły trzy inne, z toporami.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-21, 13:47   

*Nie pozwól iskrze przetrwać* powtarzał ojciec, *Iska rodzi płomień, a ten ugasić można tylko we krwi. I za każdym razem, gdy pozwolisz jej rozgorzeć, będzie pozostawiać w Tobie coraz mniej tego, kim był byłeś kiedyś.*
Ale teraz Tiefling nie chciał już słuchać ojcowskich rad, których echo powoli milknęło w jego czaszce. Tama cierpliwości pękła. Warta rzeka gniewu wspomagana własną wolą jego czarnego, tkwiącego gdzieś głęboko ego, roztrzaskała ją bez trudu. Teraz rozpływała się po ciele, wypełniając krew i ciało żywym żarem. Etienne nie słuchał już niczego. Głos jego ojca przegrał. Morderczym marszem, werble w jego głowie wybijał zew znacznie starszych przodków...
(Gniew Piekieł)

Dzidę wbitą w łydkę złamie tuż powyżej rany, tak, by nie krępowała ruchów. Wyprostowany, z żółtymi kręgami gorejących oczu, ruszył biegiem. Już w zasięgu brzeszczotu, uderzył szeroko, horyzontalnie, tnąc nieczysto - po rękach, ramionach i drzewcach trzymanych w nich goblińskich toporów (Zuchwałe uderzenie). Ryk szermierza poniósł się echem w mrok.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-21, 19:52   

Nie trwoniąc więcej czasu, nakazał umieszczonemu w trzymadle kostura bursztynowi rozbłysnąć jasnym światłem, które wnet rolzawszy się po tunelu rozproszyło mrok. Ruszył w głąb tunelu, jedną ręką trzymając 'światło', a drugą przygotowaną do wykonania gestu wywołującego magiczny pocisk.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-21, 23:25   

Ivor zawtórował gromkim okrzykiem i ruszył pospiesznie za diablęciem w stronę goblinów, osłaniając niejako wojownika. Dbał o to, aby topory goblinów nie dotarły w odsłonięte podczas zamaszystych ataków ciało towarzysza. Atakował, doskakując błyskawicznie do wrogów i wyprowadzając ciosy zarówno mieczem, jak i długim nożem.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-06-26, 23:26   

Podążając za zewem krwi swoich planarnych przodków ,Etienne uczynił swoje ciało mobilną maszynką do mielenia goblińsiego mięsa. Pierwsza brutalna szarża diabelstwa, złamała morale atakujących. Gobliny nigdy nie słynęły ze szczególnie lwich serc. Widok jednorogiego demona, który wściekle ukrusza wbitą w siebie dzidę, po czym rozcina przeciwnika na dwoje, to było dla nich po prostu za dużo. Chwila zwątpienia, błysk strachu w oczach, to wystarczyło by poszukiwacze Przygód przejęli inicjatywę. Etienne, jak na potomka czartów przystało, posyłał gobliny w niższe plany, wtórował mu Ivor. W odróżnieniu od jednorogiego wojownika, Łowca gibko wywijał mieczem i nożem, ukrócając przeciwnikom kończyny. Xiano bez różnicy dziurawił wszystko co nie było jednym z jego towarzyszy, nie oszczędzając ścian, dla nich w istocie nie mial litości.
Dorregaray pozdzierał ramiona i łokcie zbiegając krętym ciasnym tunelem, gdy był niemal u kresu, wrzeszczący goblin niemal go nie staranował, na szczęście przytomny mag posłał go strumieniem mocy przed sie. Usuwając szkodnika z drogi Sembijczyk wkroczył do komnaty ktorą jego towarzysze właśnie oczyścili.

Jesteście razem. Po rozejrzeniu się widzicie że pomieszczenie ma dwa wyjścia, jedno którym wszedł Dorregaray, oraz drugie zabezpieczone porządnym zamkiem w drewnianych drzwiach.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver