Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amon
2010-08-27, 19:43
Ślina na dnie Pucharu
Autor Wiadomość
Alton 


Wysłany: 2010-04-11, 00:30   

- Owszem ja mam - wyeliminujmy tamtego goblińskiego krzykacza z kijem. - rzekł wskazując końcem kostura w stronę wyłaniającego się z kurzawy szamana. Bursztyn jarzył się delikatnym światłem.
- Ivor, Christiano! - rzucił odwracając się do towarzyszy - Zastrzelcie go! - samemu zaś zaraz odwrócił się z powrotem w stronę zielonoskórego, by przygotować się na odparcie ewentualnych wrażych czarów.

(kontrczarowanie)
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-11, 02:18   

- Dajcie mi chwilę, to zlikwiduję delikwenta. - kusza z powrotem znalazła się w rękach.

Christiano zlustrował otoczenie, oceniając skąd będzie miał najlepsze pole do strzału. Pozycja klęcząca, przyłożenie kuszy do ramienia. Po chwili namysłu, zdecydował się trafić go na wysokości szyi, przebijając mu tym samym tchawicę. Pewna śmierć dla każdej istoty humanoidalnej.

(zaskakujący atak)
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-11, 19:10   

- Się robi - rzekł zachrypniętym głosem i skinął głową w stronę czarodzieja.
Chwil później stanął w lekkim rozkroku i strzelił w stronę stojącego na gruzach muru goblina. Błyskawicznie sięgnął po drugą strzałę, i posłał w ślad pierwszej, zanim tamta osiągnęła cel. (szybka salwa)
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-04-12, 01:25   

-Przybyli po jakiś totem! Na gobliny! - donośny krzyk Karla potoczył się po skwerze. Nie czekając na resztę wyskoczył zza straganów by wrazić ostrze miecza w ostatniego z goblinów goniących do Osobliwości Garwina.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-12, 22:57   

Goblin dzierżący kostur ruszał właśnie za resztą bandy, gdy bełt, Christiano utkwił w jego barku. Stwór zawył z bólu ale zachował na tyle zimnej krwi, by przywołać do siebie dwóch goblinów. Para uzbrojona w długie piki zaszarżowała na Christiano, diabelstwo uchyliło się przed pierwszym ciosem, lecz drugi napastnik zdołał dosięgnąć kusznika. Grot goblińskiej dzidy przebił dłoń mężczyzny.
Trafiony wcześniej przez Christiano goblin roześmiał się lecz jego radość nie trwała długo, dwie strzały w krótkim odstępie czasu przebiły jego płuca, stwór osunął się bez życia na ziemię.
W tym czasie długonogi Karl dogonił właśnie sięgającego mu po pas goblina i wsunął mu za szyję swoją klingę. Bandyta zabulgotał krwią i zatrzymał się w miejscu. Wyglądał teraz trochę jak szaszłyk na patyku.

Jednak przynajmniej połowa napastników była już we wnętrzu "Osobliwości Garwina".
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-13, 21:00   

Kilkoma szybkimi krokami zbliżył się do atakujących Christiano goblinów na długość miecza, obchodząc go przy tym po łuku, tak, by znaleźć sobie dogodną pozycję . Buzdygan przerzucił do lewej dłoni, a ta zasunęła go znów za pas. Jednocześnie prawa znów zdjęła z pleców miecz; broń znacznie bardziej adekwatną do walki z pikinierami. Lewa noga w kolejnym kroku do przodu i nieco w lewo, dla zachowania równowagi. Prawa dłoń tuż pod krzyżowym jelcem, lewa zabezpiecza chwyt na gruszkowatej głowicy. Uderzył z prawej, równoważąc pracę nóg, cięciem szerokim i horyzontalnym. Obrał sobie za punkt uderzenia górne kręgi szyjne, tuż pod podstawą czaszki. Nie musiał unosić wyżej ostrza; wzrost stwora tylko mu pomagał.

(pewne uderzenie)
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-14, 22:02   

Pospiesznie przerzucił łuk przez plecy i dobył miecza. Następnie długimi susami ruszył w stronę walczących.
Za cel obrał sobie flankę stojącego bliżej niego goblina, na którego zaszarżował trzymając broń oburącz przed sobą. Ostatnie kilka kroków pokonuje szybciej. Jeżeli goblin nadstawi ku niemu pikę, to stara się zbić ewentualne pchnięcie na prawo, by później ciąć skośnie ku dołowi w lewo, przez klatkę piersiową i brzuch stwora. Jeżeli przeciwnik nie zdecyduje się na jakąkolwiek obronę, wznosi broń nad głowę i zamaszystym cięciem stara się rozszczepić łeb pikiniera na pół.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-14, 22:44   

Nie zwlekając ani chwili dłużej huknął kosturem w grunt krzycząc słowo rozkazu. Nieregularny bursztyn o imponującej wielkości będąc wprawionym w trzymadło laski, rozbłysnął nagle skrzącym się światłem, ozłacając przy tym niejako odzienie maga. Trzeszcząca od mocy, surowa kula energii runęła na flankującego Etienne'a goblina uderzając go w pierś, nim uformowała się w jakąkolwiek postać.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-15, 23:58   

Pewny był, że trafi, ale w momencie strzału cel się poruszył. Bełt trafił w cel, ale nie zabił. Ledwo co uniknął pchnięcie pierwszego goblina, lecz drugi przebił mu grotem dłoń. Rana groźna, lecz pod wpływem adrenaliny nie odczuwał jej skutków. Atakującego goblina kopnął w klatkę piersiową, starając się zwiększyć dystans pomiędzy nim a wrogami. Szybki odskok w tył i krótka ocena sytuacji.

(Jeżeli jakiś goblin przeżyje starcie z pozostałymi odda serię bełtów w najbliższy cel, w innym razie schowa kuszę na plecy i wyjmie rapier z lewakiem).
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-04-16, 05:16   

Szybkim szarpnięciem wydobył miecz z truchła. Nie odwracał się, ni nie oglądał za siebie. Miał już kolejny cel. Kolejna goblińska szyja.
Znów ... Tarcza na front. Miecz do tyłu. Kilka żwawych kroków i pchięcie...
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-16, 20:35   

Gobliniec skrzywił się nieco po kopniaku zadanym przez Christiano, lecz już ponownie na niego nacierał, wspólnie z dwoma kamratami. Coś świsnęło, jeden ze stworów krzyknął w ostrzeżeniu do swojego ziomka ale to już nie pomogło - miecz Etienne skrócił nieszczęśnika o głowę. Łeb pofrunął gdzieś na bok, z korpusu siknęła jucha oblewając parę goblinów i diabelstwo. Oba stwory stały niepewnie między dwoma rogaczami, asekurując się pikami, ich konsternacja była bardzo krótka - Megiczny pocisk rzucił jednego z nich jard w tył, drugi uciekł w przeciwną stronę, przyśpieszył jeszcze bardziej gdy cal od jego ucha przeleciał bełt. Porażony przez Dorregaray'a goblin, mimo poparzonego brzucha szybko podniósł się z ziemi i kuśtykając zaczął uciekać.

Karl szykując się do pchnięcia nie spostrzegł, że miedzy jego nogami zrobiło się dość tłocznie... dwie pary dłoni chwyciły zwinnie niego kostki i pochągneły nogi do tyłu, w tym samym czasie inna, nieprzyjemnie silna dłoń skutecznie przekręciła mu "torby". Tylko szczęście uratowało mężczyznę przed spotkaniem Kelemvora, gdy uchylił głowę przed spadającą na niego ciupagą. Chłodny metal musną policzek.

Ivorowi, udało się przeciąć uniesioną w obronnym geście pikę i zatopić ostrze miecza głęboko w barku goblina. Jednak gdy starał się je wyszarpać, opierając stopę na klatce piersiowej wrzeszczącego w mękach stwora, inny goblin skoczył mu na plecy i wbił sztylet w bark mężczyzny.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-16, 22:55   

- Dorregaray, Christiano! Do Karla! - krzyknął z metaliczną nutą w głosie, zmierzając szybkim krokiem ku Ivorowi.
Gdy goblin szamoczący się na plecach łucznika znalazł się w zasięgu, tiefling skrócił chwyt łapiąc lewą ręką ricasso miecza, po czym uderzył ukośnie od lewej z dołu, cięciem wznoszącym, przez lędźwie, kręgosłup i prawy bark stwora. Ciął krótko i płytko, tak, by nie narazić towarzysza na rany.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-16, 23:21   

Magowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Stojąc w lekkim rozkroku, ujął kostur oburącz i wykonał nim w powietrzu pchnięcie w kierunku otaczających Karla zielonoskórych. Klejnot rozbłysnął i kolejna skrząca się od energii kula pomknęła w stronę napastników. Pocisk rymnął w stojącego nad tarczownikiem goblina z siekierką.
Dorregaray z niedowierzaniem pokiwał głową, otaksowawszy wzrokiem okolicę.
- Gdzie w takich momentach jest kurewska straż?!
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-16, 23:35   

Christiano skrzywił się z niesmakiem. Oczywiście cięcie musiało być takie, abym cały był uwalony goblińską juchą. Za duża szansa, że trafię kogoś ze swoich. Założył kuszę na plecy i dobył broni szermierczej: rapieru i lewaka.

- A do czego innego oni się nadają oprócz chlania piwska i macania dziewek służebnych? Nawet jakby tutaj byli, to i tak staliby z założonymi rękami czekając na wynik walki.

Był najbliżej Karla. Ocenił, że da radę doskoczyć, a pchnięcie jakie zada będzie śmiertelne dla goblina.

(Christiano robi to co opisałem, używając przeszywającego ataku).
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-17, 11:26   

Ivor ryknął z bólu czując, jak ostrze sztyletu wbija się w jego ciało.
Porzucił szarpanie się z zaklinowanym mieczem i dobył lewą ręką długiego, zakrzywionego noża, którym machnął za siebie, starając się zatopić ostrze pod żebrami goblina. Widząc nadchodzącego tieflinga obrócił się do niego plecami, ułatwiając nieco trafienie w cel.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-04-18, 20:06   

Siekiera wymsknęła się z rąk martwego już gobina i uderzyła o włos od głowy Karla. Ten, niemal odruchowo, w przypływie paniki od turlał się w bok. Wstał do uklęku i osłonił się tarczą przed wściekłymi ciosami goblinów. Brzęk metalu ciągle brzmiał mu w uszach...
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-19, 21:44   

Ivorowi, udało się jedynie przeciąć goblińskiego achillesa, co sprawiło że wrzeszczący stwór poruszał konwulsyjnie kończynami, w tym ręką trzymającą wbity w ciało mężczyzny sztylet. Na szczęście dla Ivora, Etienne, diablo wprawnie "oporządził" goblińskie mięsiwo, można by rzec, niczym żeźnik młodego warchlaczka. Gdy ciało nieszczęśnika otworzyło się, w deszczu juchy można było wyraźnie poczuć fetor bijący z rozdartych kich.

Dorregaray z Archenbridge, kolejny raz przywołał tajemne moce sztuki, promień prawdziwej magii popłyną niczym kometa w stronę nastającego na życie (i męskość) Karla, goblina. Nikczemnik, przymierzał ciupaskę do kolejnego uderzenia, gdy pocisk energii, gwałtownie i permanentnie rozproszył materie orzywioną miedzy jego wilczymi uszami...
To kupiło Karlowi możliwość odwrotu, skulony pod tarczą niemal wymiotował z bólu w kroczu...
Jeden goblińców, widzac chwilową słabość wysokiego wojownika postanowił wykorzystać sytuacje, jednak niczym z podziemi pojawił się Christiano. Diable z impetem i gracją wbiło ostrze rapiera w ćwierćcalową przerwę, między płytkami prymitywnej zbroi łuskowej stwora, finezyjnym ruchem nadgarstka przekręcił klingę i odnalazł serce. Wyszarpując rapier upuścił trzymany w drugiej rece lewak. Cóż, trudno jest trzymać broń w dziórawym krwawiącym nadgarstku...

Udało wam się unieszkodliwić wszystkie gobliny jakie były na zewnątrz

W tym samym czasie z "Osobliwości Garwina" wyskoczyło pieć pozostałych goblinów i rzuciło się w kierunku wyrwy w murze. Stwory trzymają w dłoniach nieco zrabowanego ekwipunku.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-21, 17:07   

Przestąpił z nogi na nogę lustrując wzrokiem otoczenie. Wybiegające z budynku gobliny dość szybko rozwiały jego wątpliwości dotyczące zakończenia walki. Nie zwlekając począł splatać kolejne zaklęcie. Słowa wypowiadane w sekretnym języku brzmiały metalicznie i obco. Z każdą chwilą, z każdą wypowiadaną frazą, czuł jak wokół niego skupia się magia. Zamaszystym ruchem ręki wykonanym w stronę pierzchających z łupem zielonoskórych wyzwolił moc zaklęcia.

(uśpienie)
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-21, 22:57   

Uchwycił miecz w jedną rękę i ruszył z wolna w stronę uciekających do wyrwy w murze goblinów. Nie lekceważył ich, więc nie zmierzał wprost w środek grupy; zamiast tego flankował ją, przyśpieszywszy kroku. Ucieszył się na zaklęcie rzucone przez Dorregaraya. Może nawet nałapią sobie języków...?
Skupił swoją uwagę na tych stworach, które mogą się okazać odporniejsze na Sztukę czarodzieja. Nie śpieszył się. Doskonale wiedział, że ludowe przysłowie o diable cieszącym się na pośpiech to ledwie suche pieprzenie plebsu.

Jego ogon energicznie kreślił w powietrzu ósemki.
_________________
Раз мати родила!
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-22, 08:35   

Rapier idealnie trafił w serce, tak jak się tego spodziewał. Jednak lewa dłoń będzie potrzebowała co najmniej paru dni leczenia. Podniósł lewak z ziemi i zasadził go za pas. Stopy szeroko, lewa ręka nad głową. Mocno pochylił się do przodu, kierując ostrze daleko ku nadbiegającym goblinom. Czekał, aż któryś zbliży się na zasięg jednego pchnięcia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver