Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amon
2010-08-27, 19:43
Ślina na dnie Pucharu
Autor Wiadomość
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-22, 21:46   

Ivor w podzięce skinął lekko w stronę diabelstwa i schował nóż do futerału.
Splunął na ziemię. Mimo przeraźliwego bólu w barku zacisnął mocniej zęby i starał się, używając jedynie prawej ręki, wydostać z cielska leżącego przed nim goblina swój miecz. Lewą nogę oparł na klatce piersiowej stwora, by ułatwić sobie nieco zadanie.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-04-23, 07:00   

Karl... Podniósł się... Ociężale. Ustawił... W pozycji bojowej.. Jak w szyku. Jak uczono. Jak cholernie boli...
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-24, 20:51   

Stwory nie były zainteresowane walką tak bardzo jak biegnięciem z łupami ku wyrwie w murze. Dlatego też w przelocie minęły Karla i Christiano.
Tym razem z dłoni Dorregaray'a nie poleciały żadne fajerwerki. To była walka umysłów.
Mag wywierał swoją wolę, przeciw wrogom. Zalewał ich falą magicznego zmęczenia.
Jeden goblin, ten któryego starał się flankować Etienne, wyraźnie zwolnił, styrany jakby biegał już od wielu godzin. Inny padł na ziemię nieprzytomny. Ale trzy nawet nie mrógnęły okiem i kontynuowały swój dziki bieg.
Ivor wyciąnął swoją broń z goblińskiego cielska.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-25, 00:45   

- Dorżnijmy ich... - powiedział bardziej do siebie niż do towarzyszy, wciąż wodząc wzrokiem za trójką wściekle uciekających goblinów. Rozczapierzając przed sobą palce lewej dłoni począł skandować kolejne zaklęcie. Błękitna sfera, która nagle pojawiła się w jego dłoni, poczęła skupiać w sobie malutką część bezbrzeżnego chłodu tego świata. Ostrożnym ruchem zbliżył ją do swych ust, by dobywszy z nich delikatny podmuch, pchnąć w stronę trójki uciekinierów lodową granulkę, błyskawicznie przeobrażającą się w mroźną chmurę.

(Chmura Mrozu)
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-25, 21:06   

Diabelstwo odsłoniło pełen garnitur swoich nieludzkich zębów z nadwyżką kłów w paskudnym uśmiechu.
Etienne gwałtownie przyśpieszył kroku, tak, by zrównać się z flankowanym goblinem (przy zachowaniu odpowiedniego dystansu). Wzniósł miecz w posta di falcone i zszedł nim w w dół, w cięciu ukośnym, wprost na ścięgna kolanowe uciekającego.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-28, 15:02   

Rzucił się szybkim biegiem za trójką czmychających goblinów z zamiarem wrażenia im miecza prosto w rzyć.
Gdy zbliży się do któregoś ze stworów na odległość ostrza, tnie skośnie przez plecy, nie zaprzestając pościgu za resztą.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-28, 16:08   

Christiano schował rapier i spokojnym krokiem podszedł do nieprzytomnego goblina. Poderżnął mu lewakiem gardło, starając się nie pobrudzić krwią. Ocenił, że nie zdąży już ani dogonić uciekających goblinów czy chociażby strzelić w plecy. Wytarł rapier i lewak w szmaty leżącego goblina, poprawił kapelusz i czekał, aż reszta kompanów powróci.

Ciekawe, co stało się z Asaleo.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-28, 19:42   

Lodowa mgławica błyskawicznie pochłonęła trójkę uciekinierów. Nie było słychać żadnych odłosów.
Etienne swoim cięciem sprawił że nogi goblina, przy akopaniamęcie wrzasku, złożyły się jak harmonijka.
Christiano zarżnął całkowicie bezbronnego goblina, na tyle wprawnie by się przy tym nie pobródzić.
Lekko przygarbiony z powodów oczywistych Ivor, w pogoni za goblinami nieopatrznie wbiegł w lodową chmurę. Mróz niemal odebrał mu dech, odróchowo zamknął oczy. ziemia pod jego nogami była jak lodowisko, więc stracił równowagę i zatoczył się do przodu. zanim upadł zdążył jeszcze machnąć na odlew mieczem. Ostrze uderzyło o coś.

Chwilę pózniej mroźna mgła opadła. Dwa oszronione ciała goblinów lerzały obok siebie nieruchomo na zmrożonej ziemi. Ivor klęczał dygocąc z zmimna. Po jego lewej leżał ostatni goblin z rozoranym bokiem - martwy jak pozostałe.

Kiedy adrenalina zaczeła opuszczać ciało Karla, mężczyzna poczół znów ból w kroczu. ból i ciepło. Włożył w spodnie dłoń by wybadać sytułację. Wtedy jego twarz pobladła a kiedy wyciągnał dłoń jęknął - była cała we krwi. Łamanym głosem wyksztusił tylko:
- straciłem jądro...
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-28, 22:21   

Postukując kosturem o zmrożoną ziemię zbliżył się do klęczącego Ivora. Z delikatną dezaprobatą pokiwał głową wyciągając ku mężczyźnie rękę.
- Nigdy nie właź między maga, a jego zaklęcia, przyjacielu. - rzucił, przyjaźnie się uśmiechając. Zwróciwszy wzrok ku reszcie, odszukał tieflińskiego lancknechta, skinając mu lekko głową.
- Zgodnie z umową - nie pchałem Ci się pod miecz, a Ty mnie na linię ognia. I widać dobrze się dogadaliśmy, bo żaden z nas dziś nie oberwał. Liczę na dalszą, owocną współpracę.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-28, 22:53   

Chwycił dłoń maga i podźwignął się na nogi. Splunął na truchło goblina.
- Jak to mawiają - człowiek uczy się na błędach - odrzekł, pocierając dłonie. - Następnym razem będę uważniejszy.
Z sykiem wsunął miecz do pochwy i spojrzał niepewnie na swój bark. Ścisnął go prawą dłonią by przynajmniej trochę zatamować krwawienie. Z jednej strony wejście w magiczną chmurę wyszło mu na dobre - krew powinna sączyć się nieco wolniej.
- Ja w przeciwieństwie to was będę potrzebować wizyty u cyrulika - rzekł zbliżywszy się do reszty. - Razem z Karlem, jak widzę.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-28, 23:04   

Nie tylko ty Ivor, nie tylko ty - powiedział Christiano krocząc w ich kierunku - Ale najpierw lepiej poszukajmy naszego pracodawcy i sprawdźmy, czy coś ciekawego nie zniknęło z Osobliwości Garwina.

Rana nie wyglądała tak groźnie jak się wydawało. Ale cyrulik na pewno się przyda. Nie wiadomo jakie cholerstwo gotowe się jeszcze wdać w ranę, a do ręki zdążyłem się przywiązać - uśmiechnął się w myślach Christiano.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-29, 14:48   

- I nie przeliczysz się, Dorregarayu z Archenbridge - odparł basowo, z lekkim uśmiechem, nie odsłaniając zębów - Czas, w którym obaj wzrośniemy w siłę, zatrząśnie Wieloświatem w posadach.
Stał nad poharatanym, broczącym krwią goblinem, mierząc sztychem miecza w jego gardło. Jego długość zapewniała mu bezpieczeństwo przed krótkimi łapkami goblina; na wypadek, gdyby znalazł w sobie jeszcze dosyć życia, by pociągnąć diabelstwo za sobą do Otchłani.
Brzeszczot wsunął się gwałtownie w podgardle małego humanoida, rozwiewając jakiekolwiek spekulacje wokół tego, czy ten jeszcze dycha.
- Chciałem złapać sobie języka i wypytać, po co cała ta szopka - wyjaśnił krótko czarodziejowi - Ale z tego małego kolegi nie będzie już chyba żadnego pożytku.
Ogon Etienne'a powoli kreślił w powietrzu łuki.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-29, 15:25   

- Jak i z reszty... - odparł wskazując kosturem na leżące opodal zmrożone zwłoki zielonoskórych - Wydaje się, że ozór im w gębach kołkiem stanął.
Wzruszywszy ramionami, niespiesznym krokiem udał się w stronę martwego gobosa niegdyś władającego kijem, a i przejawiającego nadzwyczajne zdolności językowe.
- Co do Asaleo - zaczął, nie odwracając się przy tym w stronę chłopaków - ... to jestem przekonany, że nic mu nie jest i za chwilę ujrzymy go całego i zdrowego. - przystanął nad truchłem i kopnął je z rozmachem w bok upewniając się, że dusza uszła już do Krainy Wiecznych Łowów. Uczyniwszy to, nachylił się nad stworem, by przyjrzeć się czy nie ma czasem jakichś interesujących przedmiotów - sakw, mieszków, biżuterii, religijnych talizmanów, czy interesujących komponentów do zaklęć.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-29, 19:55   

Karl dokuśtykał do reszty, zaciskając co chwile zęby. Nogi trzesły mu się jak galareta, toteż wspierał się na mieczu. Przetarł blade czoło.
- Ojapierdole... - westchnął.

Jedyną sensowną rzeczą jaką posiadał przeszukiwany przez Dorregaray'a goblin, był zwój z tekstem zapisanym smoczym skryptem. Brzmiało to tak: Uktam hat berom ok somatar qus totem vorm fip Garwan. Homos torak uho qufire. Kalachala ako. Erom totem mus kait hora. Mus bak rako Wanah! Fah kait soso wor kabrak hamoda totem!

Mil horakas Sancossug

Nic to magowi nie mówiło, ale Karl, który drżącą dłonia właśnie masował skroń rzucił: - Daj mnie na ciutke usiąść przy zimnej pint'cie w ręce i woreczku równie zimnego lodu między nogami, a to przełożę.

W koło piatki towarzyszy, zaczeli powoli krzątać się ludzie, który widząc że zagrożenie ustało, ciekawi byli swych wybawców. Pojawił się również spóżniony patrol straży miejskiej. Z dziesiątki uzbrojonego chłopa wystąpił maż z dwoma gwiazdkami na naramienniku. Ogarnął spojzeniem okolicę po czym zwrócił się do was:
- Widzę że zrobiliście tu kawał dobrej roboty nieznajomi, Jako oficer straży miejskiej winny wam jestem podziękowania - odwrócił się w stronę swoich podkomendnych i wydał im kilka lakonicznych poleceń odnośnie zabezpieczenia porozrzucanego mienia kupców, sprawdzenia stanu mórów i czegoś tam jeszcze.

Kurz zupełnie już opadł. W miejskich murach była spora wyrwa, kamienie były porozrzucane tu i tam, kramy połmane. Było widać krwawe plamy na bruku, ale przynajmniej na razie nie dostrzegliście rzadnych ciał. Na oko wprawna grupa murarzy powinna do jutra wieczorem poradzić sobie z naprawianiem szkód.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-29, 20:16   

- Dziękować to możesz dziewce, że ci dupy dała - odparł wprost. - Za ten "kawał dobrej roboty" należy się coś więcej.
Ivor odjął swoją prawicę od barku i krytycznym wzrokiem spojrzał na zakrwawioną dłoń.
- Jako oficer straży miejskiej powinieneś bardziej pomyśleć o tym, czyje głowy poleciałyby pod katowski topór, jeśli te gobliny ograbiłyby większą część targu.
Lewą ręką przeczesał zmierzwione włosy i obejrzał pobojowisko.
- Muszę, do kurwy nędzy, załatać sobie ramię.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-29, 22:24   

- Czekali, by sprawdzić, czy te małe skurwysyny sobie z nami poradzą - dorzucił, śladem maga zbliżając się do swojej grupy - Pięć trupów więcej uwiarygodniłoby niewiarygodny trud, jakiego musiała się podjąć straż miejska, żeby opanować sytuację.
Przerzucił miecz przez plecy i przetarł suchą dłonią stygnącą na twarzy goblińską krew. Zbliżył się do Ivora, rzucił okiem na jego bark i uśmiechnął się lekko.
- Stoisz na nogach, a to oznacza, że tętnica barkowa jest nietknięta; wiem, bo lubię tak zabijać - wyjaśnił krótko - Sam mogę cię zszyć, a tkanki się zrosną. Ale jeśli chcesz postrzelać z łuku w ciągu kilku najbliższych dni, to miast konowała bardziej zdałaby się tu odrobina leczniczej magii. To samo tyczy się nadgarstka młodego.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-29, 22:40   

- O piwie zapomnij bo alkohol zwykł źle wpływać na gojenie ran. Nadto sprowadza na umysł otępienie, a skoro masz odczytać ten tekst musisz być trzeźwy na umyśle. A co do lodu w gaciach, to myślę, że da się coś z tym zrobić. Zaciśnij zęby. - mag wykonał gest ręką i wypowiedział słowo mocy, umyślnie pomijając inkantację wzmacniającą zaklęcie. Chciał wszak ulżyć towarzyszowi w cierpieniu, a nie zamienić mu ptaka w mrożonego brojlera. Zetknięcie z magicznym promieniem chłodu z pewnością nie należało dla Karla do najprzyjemniejszych wrażeń, lecz w tym przypadku mogło nieść ze sobą ukojenie.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-29, 22:54   

- W takim przypadku wolałbym odwiedzić kapłana - odrzekł diabelstwu, krzywiąc się z bólu. - Tyle, że kiesa pusta, a z tego co słyszałem świątynie niezmiernie chętnie przyjmują wszelkie datki - dodał spoglądając z ukosa na strażnika.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-04-30, 23:38   

-Uchhh... - świst ulgi wydobył się z gardła żołnierza. Przysiadł sobie na fragmencie straganu. Nie w głowie były mu dysputy, ni swady. Zamroczenie wywołanw bitewnym zamętem powoli ustępowało. Na światło dzienne wypływała ponura rzeczywistość.

-Dorregaray... Daj se na wstrzymanie. Otępienie to to co potrzebuję. Więcej. Wymagam od życia. Aż tak śpieszy się Ci z tym świstkiem?
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-05-01, 20:31   

- Myślę, ze będzie nas stać na to, aby rzucić jakiś grosz na datki - w międzyczasie przeszukiwał swój plecak w poszukiwaniu pieniędzy. Z uśmiechem na ustach wyciągnął mieszek wielkości pięści - Tylko nie wiem, czy starczy tyle brzdęku.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver