Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amon
2010-08-27, 19:43
Ślina na dnie Pucharu
Autor Wiadomość
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-05-01, 21:28   

Dowódca strażników był mało wrażliwy na słowa.
- Ano... W Kwaterze Straży powinniście dostać nagrodę za każdy gobliński skalp. To jest coś chyba coś koło złotego od sztuki... chwila... - wyciągnął z wewnętrznej kieszeni mały notesik i kartkował go chwilę.
- Nie, dwa srebrniaki, wiadomo, recesja... . A co do ran to myślę że Wielebni z naszej świątyni powinni obsłużyć was gratis - w końcu uratowaliście mieszkańców
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-05-04, 22:37   

- Chyba wiem, gdzie jest wasza kwatera - odparł oficerowi straży - Chyba ostro trenujecie, bo robicie przy tym dużo hałasu.
Wyciągnął nóż wraz z pochwą z cholewy prawego buta i ruszył ku goblińskim truchłom.
- Aby dopełnić formalności osobiście dostarczę tam skalpy - kontynuował głośno, obnażając poręczne, czterocalowe ostrze - Ranni niech udadzą się pomoc Wielebnych. Zdrowi... Dorregaray może zostać i pomóc mi zdzierać trofea. Byłbym wdzięczny, gdyby pan oficer przydzielił mi jednego człowieka do pomocy w odprowadzeniu rannych do świątyni. Po wszystkim, spotkamy się tutaj.
Zamilknąwszy, przyklęknął przy najbliższym ciele, naciął skórę tuż nad płatem czołowym, podważył ją, chwycił palcami i zdarł gwałtownym ruchem.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-05-04, 23:26   

- Po prostu przełóż to w miarę możliwości jak najszybciej. - odparł krótko, zajęty przysłuchiwaniem się temu co mówił strażnik. Zbliżył się do stojącego nieopodal Ivora z pokpiwającym uśmieszkiem na ustach.
- *Recesja*, *gratis*, no no, widać, że ktoś uczęszczał do szkółki przyświątynnej. Sami, kurwa, erudyci teraz w straży robią... - rzucił półgłosem do poirytowanego łucznika.

Etienne'owi skinął z aprobatą, gdy ten zaproponował logiczne rozwiązanie.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-05-05, 10:24   

Ivor uśmiechnął się jedynie kącikami ust do maga, a na propozycję diablęcia przystał lekkim skinięciem głowy.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-05-05, 12:51   

Karl... ot poprostu siedział na zydelku. Za bardzo nie obchodziły go spory... Ale za to propozycji. Powsta niechętnie i podszedł do Dorregaraya. -Pokaż no, ten papier... Zobaczę co da się zrobić.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-05-05, 15:53   

- Racja, byłbym zapomniał... - odrzekł czarodziej oddając w ręce Karla świstek pergaminu.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-05-05, 23:11   

Nie widząc odzewu, schował mieszek z powrotem do kieszeni. Z cynicznym uśmieszkiem przysłuchiwał się rozmowie straży z towarzyszami.

-To którędy do Wielebnych?
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-05-10, 18:45   

- Miasteczko to trzy ulice na krzyż. To nie jest, kurwa, Waterdeep! - warknął już mocno poirytowany tiefling niezdecydowaniem swoich towarzyszy, nożem odżynający kolejny skalp z ciała następnego goblina - Czekacie na psa przewodnika? Wypierdalać do klech na leczenie czym prędzej, a jak już tam będziecie, to kupcie sobie po komplecie kul i balkoników, bo w takim tempie przyjdzie nam tu tkwić do zasranej starości...
Miał już dwa skalpy i każdy kolejny splatał sznurkiem za poskręcane, rzadkie, goblińskie kłaki. Na druhów swej niedoli łypał wściekle żółtymi ślepiami aż do momentu, gdy zechcą postanowić o zebraniu rzyci w troki.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-05-11, 21:36   

- Ano... - Rzucił oficer po czym głośno gwiznął na jednego ze swoich podkomendnych.
- Anar, powiedziesz Tych oto poranionych śmiałków, do świątyni. Strażnik skinął głową i oddalił się wraz z Ivorem, Christiano i Karlem. Dowódca krzyknął jeszcze do męzczyzny:
Anar! nie imaginuj sobie tylko że nie jesteś na służbie, jak jesteś na niej!...
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-05-12, 11:58   

Śmiałków, cholera, jak szybko awansowaliśmy. Ciekawe czego będą za to chcieli od nas, bo na jednorazowy wypadek mi to nie wygląda. A wszyscy ze straży odzywają się jakby co najmniej uniwersytety z tytułem magistra pokończyli.

Spojrzał na mocno poirytowanego tieflinga.

- Nie ma co się tak denerwować, bo jeszcze żyłka może pęknąć. A szkoda, żeby tak waleczny woj zszedł przez taką drobnostkę - spojrzał w kierunku towarzyszy - A i przypomnijcie mi na miejscu, żebyśmy sobie kupili kule i balkoniki, abyśmy mogli szybciej się poruszać.

Gbur, ale przydatny. Odwrócił się w kierunku Anara, poprawił kapelusz i poszedł za nim.
Ostatnio zmieniony przez LordDream 2010-05-12, 22:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-05-12, 17:25   

- A dla ciebie kupie coś specjalnego. Może braciszkowie mają w swej aptece coś na nerwicę - odparł diablęciu z przekorą w głosie, powoli odwracając się w stronę odchodzącej grupy. - Wybacz, towarzyszu, ale wole nie wałęsać się choćby po najmniejszym siole z dziurą w barku.
Ruszył za strażnikiem kurczowo ściskając krwawiącą ranę.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-05-13, 14:04   

Karl po prostu się zaczytał... Idąc wodził wzrokiem po literkach.
W końcu zwrócił się do współtowarzyszy:

-Jak zresztą mówiłem... po totem przybyli. Potrzebny im do wskrzeszenia jakiegoś Ogrzego Króla czy coś... Totem jednakże nie jest niezbedny. Jest tu napisane iż trudniej będzie rytuał przyeprowadzić. Pewno Dorregaray będzie kojarzył konkretnie co i jak
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-05-15, 10:19   

- Zapytamy jak wrócimy - odparł Karlowi, rozglądając się w poszukiwaniu świątyni.
- Te, strażnik, daleko jeszcze? - krzyknął do idącego przed nimi zbrojnego.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-05-15, 20:26   

Anar był chłopem, bardziej dużym niz małym. ale sztuka wyszukanej retoryki raczej nie była jego mocną stroną.
- Dzietam - rzucił do Ivora nie odwracając nawet głowy w jego kierunku. Mężczyzna szedł przed wami, napominajac co raz w mało delikatny sposób mieszkańców by zeszli z drogi. Bo gawiedzi kłębiło się w koło nie mało - wieści szybko się rozchodziły, tubylcy ciekawie wam się przygladali.
Mineło może pięć minut kiedy doszliście do celu. Świątynia jest oddzielona od sklepów, domów i kamienic małym żywopłotem. Porośnięte winoroślą ściany świątyni wyrastają ponad miejskie mury a szczyt iglicy osiąga pełne sto stóp od ziemi. Nad sklepionym przejściem prowadzącym do wnętrza widnieje liść dębu, świecący swoim własnym światłem.
- to już - rzucił Anar gdy staneliscie w progu.


Zaś na Południowym Skwerze, Etienne w towarzystwie Dorregaray'a ściagnał skalp ostatniego goblina.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-05-16, 13:34   

- Pewnie i bez nóg byliby gotów ripostować stojącego nad nimi i szczerzącego kły Nabassu - mruknął, ciężko podnosząc się znad obdartego ze skóry głowy truchła - Jest jedno miejsce, skupiające wielu śmiałków o wybujałej pewności siebie. Wiesz, o czym mówię, Dorregaray?
Ostatni skalp przytroczył do pozostałych i sporządzony w ten sposób kołtun zakończony strzępami goblińskiej skóry przytroczył sobie do pasa. Odnalazł swój płóciennego wór z ekwipunkiem, porzucony gdzieś w trakcie walki, przerzucił go przez ramie i zwrócił się ku uliczce na północy, u końca której, jak mówiła mu pamięć zmieszana z intuicją, dobiegał hałas ćwiczących rekrutów i gdzie wisiał szyld miejskiej straży.
Ruszył szybkim krokiem dopiero, kiedy upewnił się, że czarodziej jest gotowy do drogi.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-05-16, 13:55   

- Za mną - rzucił krótko do towarzyszy.
Minął strażnika miejskiego i wkroczył w progi przybytku. Ruszył żwawo w stronę ołtarza, rozglądając się w poszukiwaniu zakonnika, czy kapłana.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-05-17, 00:01   

- Zaiste. - odpowiedział, uśmiechnąwszy się nieznacznie wąskimi ustami, ruszając w drogę za towarzyszem.
- Coś mi się wydaje, że przybycie do tej zabitej dechami dziury było moją najgorszą decyzją w życiu... - rzekł, taksując wzrokiem na odchodnym bezładnie porozrzucane zwłoki goblińskich napastników.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-05-17, 00:15   

Przekroczył próg świątyni i poszedł za Ivorem, cały czas rozglądając się po świątyni.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-05-17, 02:44   

-Gada jakby do smoka jaskini zawitał.... - Japa karla zaświeciłą się w sarkastycznym uśmiechu. Wkroczył za towarzyszami niedoli w przepastne odmęty budowli.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-05-17, 19:35   

Tak więc Etienne i Dorregaray ruszyli w stronę Kwaterty Głównej, pozostawiając truchła goblinów (i ich ewentualny ekwipunek) miejskiej gawiedzi. W drodze (długa to ona znowu nie była) minęli juszcze jeden patrol strarzy, który zmierzał pośpiesznie ku Południowemu Skwerowi. Miejscowi przyglądali im się na karzdym kroku ale niebardzo w smak im było stawać na drodze czarownika i rogatego wojownika.
Przed drzwiami Kwatery Głównej stało dwóch strażników, po jednym z każdej strony. Gdy para poszukiwaczy stanęła na progu, strażnik stojący po prawej zapytał uprzejmym, głosem:
- O co się rozchodzi, obywatele?

Mniej więcej w tym samym czasie, Ivor, Christiano i Karl wkroczyli do miejskiej Świątyni. Główny Hol w którym się znaleźli emanuje spokojem. Sklepienie oraz górna cześć ścian pokryta jest ferskiem imitującym nieboskłon, natomiast dolną część murów oraz podłogę zapełnia wyobrażenie zielonej roślinności.
Ivor nie musiał długo bładzić wzrokiem, w centralnej części pomieszczenia, u pod nurza olbrzymiego głazu, pełniącego zapewne role ołtarza, stał rustyklanie odziany mężczyzna. Osobnik w średnim wieku, nadwyraz dobrze zbudowany, pasujący bardziej do bitewnego zgiełku niż zacisza świątyni. Jego twarz pokrywały gęste czarne włosy (rzeby nie powiedzieć kudły) i broda. Nawet jego mocarne ramiona były porośnięte twardą szczeciną. Błękitno niebieskie oczy lustrowały was spojżeniem.
- Witam was w imieniu Ojca Drzew, jeśli chcecie wejść do domu Silvanusa musze was poprosić o zdjęcie butów i pozostawienia ich wraz z żelazem na progu. - powiedział pełnym mocy, basowym głosem.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver