Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amon
2010-08-27, 19:43
Ślina na dnie Pucharu
Autor Wiadomość
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-03-30, 22:05   Ślina na dnie Pucharu

Każdy z was przybył do Głębokich Wód wczoraj. Dlaczego? cóż, to jedyna ostoja cywilizacji na pogranicznych terenach między Netherilem A Waterdeep. Pytanie czego można szukać w miejscu z którego jest tak samo blisko do niebezpiecznego Wysokiego Wrzosowiska i do równie niebezpiecznego Wysokiego Lasu? Przygody? Śmierci? A może miasteczko jest tylko przystankiem na drodze w wam tylko znanym kierunku. Tak czy siak każdy cel wymaga, sił by go osiągnąć, a to wymaga choćby jedzenia czy portek na tyłku, krotko mówiąc trzeba mieć jakieś fundusze. To własnie przyświecało wam gdy przemierzaliście miasteczko w poszukiwaniu jakiegoś punktu zaczepienia. W ten sposób prędzej czy później każde z was odnalazło wczoraj ogłoszenie na jednym ze słupów.

Pragniesz sławy i bogactwa? Nie brak ci odwagi by to osiągnąć? Połącz siły z podobnymi do siebie! Razem możemy Więcej! Jeśli jesteś zainteresowany przyjdź do Tawerny Zielony Kufel dziś wieczorem i spytaj o Asaleo Trzy Struny

Może i nie do wszystkich z was to na początku przemawiało, ale mrok się zbliżał a nic innego nie nie przychodziło żadnemu z was do głowy.
Tak więc wieczorną porą każdy z was zawitał we wspomnianej gospodzie i zapytał o Asaleo Trzy Struny.

I tak przy jednym stole spotkała się grupa indywiduów:
Etienne - Średniego wzrostu młodzieniec o krótkich włosach, popielatej barwy . Wielkie źrenice, jego oczu otaczają żółte kręgi tęczówek. Spojrzeć z pod takiego oka znaczy przestraszyć, tym bardziej jak się jeszcze ma takie rogi... i ogon, nie wiadomo czy jak nim macha to zadowolony jak pies czy zły jak kot. Słusznej budowy to mąż, toteż oręż dzierży wedle swojej miary: Przez plecy przewieszony dwuręczny espadon z tępym ricasso, oddzielonym od reszty klingi ostrymi wąsami, szeroką i prostą gardą i rękojeścią zakończoną gruszkowatą głowicą, zaś za pasem lekki buzdygan z głowiczką rozkutą w szarpiące ciało i pancerz pióra.
Ubiór niczego sobie szykowny, w czerni, brązie i bieli. Wysokie jeździeckie buty i ciemne spodnie z nałożonymi nań nagolennicami z wyprawianej skóry, wzmacnianej stalowymi płytkami. Dobrze skrojona, zdobiona falbanami biała koszula i krótki, nabijany ćwiekami kaftan, podbity miękkim futrem. Diable ma gładką gadkę z południowym akcentem ale wiadomo co takiemu po głowie chodzi?

Wysoki i szczupły młodzian o bladym, delikatnie niezdrowym licu przedstawił się jako Dorregaray. Spod bujnej, kędzierzawej czupryny i krzaczastych brwi wyziera chłodne, taksujące spojrzenie piwnych oczu. Odziany na modłę kupiecką w czarny, watowany kaftan z bufiastymi rękawami, spod którego wystają mankiety i kołnierz śnieżno białej koszuli. Resztę ubioru dopełniają obcisłe bryczesy ze skórzanym paskiem, wygodne ciżmy oraz zawadiacki kapelusz z szerokim rondem, za którego paskiem zatknięte jest pióro drapieżnego ptaka. Przy krześle postawił dębowy kostur, a jego dłonie nie wskazują żeby spędził życie na struganiu drewna, ładne i zadbane. Mówi z wyraźnym sembijskim akcentem.

Kolejny przy stole był Karl. Żylasty młodzieniec ogolony i ostrzyżony bez większej wprawy. Wyglądał prawie tak samo jak strażnicy przy miejskiej bramie, tyle że jego ubiór był bardziej znoszony. na plecach nosił tarcze, przy pasie bękarta. Po manierach i mowie od razu rozpoznać się dało człowieka północy

Obok siedział Ivor. Niewiele mówił, więcej obserwował. A wyraz jego przerytej blizną twarzy nie zachęcał do dyskusji. ciemne włosy w nieładzie, gęba niedogolona. Oczy czarne. Ubiera się schludnie. Nogi opinają skórzane bryczesy włożone w grube ciżmy z wysoką cholewą. Na białą, lnianą koszulę wiązaną pod szyją rzemieniem nakłada sięgającą do kolan, ciepłą tunikę oraz watowaną kurtę, którą na torsie okrywa kaftan z mocnej, garbowanej skóry. Na przegubach znajdują się skórzane karwasze, a na dłoniach rękawice z miękkiej skóry. Całości stroju dopełnia długa i przepastna peleryna z głębokim kapturem, spinana pod szyją prostą, żelazną broszą.
Na jego plecach znajduje się plecak z ekwipunkiem, przy którym, na idącym skośnie przez pierś pasie, wisi kołczan z wystającymi piórkami strzał oraz długi, kompozytowy łuk. Przy boku zaś znajduje się jednoręczny miecz o prostej klindze, skryty w czarnej pochwie, oraz niewielki futerał z zakrzywionym nożem.

Był tam i Christiano. Kolejne Diablelstwo, jego oczy były dla odmiany niemal całkowicie czarne niczym oczy kruka. Nie był tak dobrze zbudowany jak Etienne, ale i tak robił wrażenie z rogami i ogonem oraz hebanową skórą. Włosy (również czarne) miał rozpuszczone a gebe gładko wygoloną. Był też z nich wszystkich najwyższy.
Czarny, skórzany płaszcz, skórzany kapelusz, spodnie podróżne, na koszuli z koronkami nosi kamizelkę. Na jego plecach spoczywała najdziwniejsza kusza jaka którekolwiek z was widziało, pełna przekładni i koł zębatych.

No i na koniec i sam Asaleo Trzy Struny. Bard jak się okazało słodził historią o wspaniałej przyszłości jaka miała was wszystkich czekać, polewając przy tym hojnie wina. Jego mowa była piękna a wino mocne. Z olejki na kolejkę atmosfera przy stoliku się rozluźniała. W końcu wodze samokontroli puściły i oddaliście się dzikiemu pijaństwu. ktoś tańczył zbójnickiego na stole, ktoś leżał pod stołem. ostatnie co zapamiętaliście z wieczora to proklamacja drużyny przez splunięcie do jednego kufla i wypicie kolejno jego zawartości.


Dzisiejszego ranka obudziliście się w kwaterze wynajętej przez Asaleo na pietrze gospody. Wasz towarzysz czekał na zewnątrz. Zakomunikował iż "ma plan", ale najpierw powinniście zrobić jakieś zapasy. Całą grupa wyruszyliście na Południowy Skwer w poszukiwaniu czegoś co mogło by wam się przydać w (jak to zakomunikował Asaleo) kilkudniowej podróży.


Jest południe a wy jesteście na targowisku
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-03-30, 23:22   

Etienne przeczesał palcami ostrzyżone włosy pomiędzy dwoma krótkimi rogami, zagiętych i podkręconych, wyrastającymi nad górnymi kresami skroniowymi jego czaszki. To "żywe" świadectwo faktu, że jego babkę najpewniej przeleciał demon, albo inny czart gdzieś pośród uliczek Sigil (bo nie wierzył opcji że sama w swej istocie była oddającym się miłosnym harcom z człowiek demonem; marna byłaby z niej matka dla swoich dzieci - na tyle marna, że miałby niewielkie szanse na narodzenie się w ogóle) bardzo utrudniało mu ten tak lubiany przez niego odruch. Zazdrościł pełnej swobody w tym zakresie ludziom...

- Żarcie. - rzucił przyjemnym dla ucha basem, wciągając w nozdrza zapach targowiska - Nie zapomnijcie o zapasach żarcia, panowie, bo swoim dzielić się nie zamierzam. Wspólnoty dóbr też nie przewiduję. Razowy chleb i suszone mięso, jeśli to ma być podróż kilkudniowa. Do tego suchary, gdyby dziwnym trafem jednak się przedłużyła. -
I wlazł między stragany, przytroczywszy wcześniej mieszek do pasa rzemieniem na tyle grubym, że urżnięcie go nawet wprawnemu rzezimieszkowi nie przeszłoby bez alarmowania właściciela. Zważył go jeszcze, żeby ocenić, na ile może sobie pozwolić. Potrzebny był mu duży skórzany bukłak na wodę, albo rozcieńczone wodą wino, płócienny wór na prowiant, oraz jego przyszła zawartość. Do tego przypomniał sobie o grubej wełnianej pelerynie, którą posiał w trakcie podróży do Głębokich Wód, a która człowiekowi traktu w chłodne noce służy za odzienie, posłanie i pościel. Tego też szukał pośród stoisk kupców i handlarzy.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-03-30, 23:46   

Ivor splunął na bok usuwając gęstą ślinę z ust, by przynajmniej na chwilę pozbyć się nieprzyjemnego niesmaku pozostałego po wczorajszej hulance. Odrzucił z głowy kaptur i bacznym wzrokiem rozejrzał się po targowisku.
Następnie opatulił się mocniej peleryną i ruszył wraz z resztą pomiędzy kramy, wypatrując straganu z bronią, gdzie mógłby nabyć zapasową cięciwę do łuku.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-03-31, 00:16   

Christiano rozglądał się po straganach, szukając najpotrzebniejszych rzeczy do przeżycia na trakcie: jedzenia, śpiwora lub czegoś spełniającego podobne zadanie, wody, czegoś mocniejszego do rozgrzania się w czasie podróży oraz elementów zapasowych do kuszy. W międzyczasie jak miał okazję obserwował swoich towarzyszy przy obecnym zleceniu.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-03-31, 02:15   

Karl wysypał zawartość sakiewki na dłoń.... Rozsunął kciukiem niewielki stosik... Chwilę się zadumał... Ciężar poranka sprawiał że myśli powoli wypływały na powierzchnię świadomości. Słońce upierdliwie wdzierało się pod przymrużone powieki...
Zsunął monety do sakiewki.
Jeszcze raz się przeciągnął. Wyprostował. Stuknął cholewami butów i ruszył między stragany.

Wiele dóbr przemykało pod wzrokiem wojownika. W większości bzdurnych, choć nieprzydatnych... Aczkolwiek zabawnych.

Nie na bzdury jednak czas. Czas oprzytomnieć. Potrzebował nowego bukłaka, worka, liny kawał i jedzenia. Płaszcz ciepły też byłby niezgorszy... A i brzytwa.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-03-31, 16:21   

Mag wkroczył na błotnisty plac z odrobiną niezdecydowania, czy nawet rezerwy. Drogę wybierał starannie, uważając, by nie wleźć w jakąś kałużę, albo coś znacznie gorszego. Obojętnie minął stragany pełne różnorakiej ceramiki; jego uwagi nie przykuły również garbowane skóry. Poszukiwał ostrego kozika, zgrabnego bukłaczka oraz suchego prowiantu - zdecydował się jednak o poszerzenie listy artykułów spożywczych wymienionych przez jednego z towarzyszy o jakieś ćwierć gomułki żółtego sera. Nadto, gdyby wpadła mu gdzieś w oko lulka z uncją aromatycznego jabłkowego tytoniu, byłby szczerze ukontentowany.
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-03-31, 22:41   

Ostatecznie znaleźliście wszystko czego szukaliście. Ceny nie były szczególnie wygórowane, ale i nie było jakiś wybitnie dobrych promocji. Dla kogoś kto cierpi na przewlekły brak przychodów i postępujący odpływ oszczędności, każde zakupy są bolesne, tak więc ci z was którym szczęśliwie udało się nabyć wszystko co chcieli, udało się również pozbyć ostatniej gotowizny.

Asaleo również nie próżnował, Był przez chwilę obecny dosłownie na każdym stoisku na którym można było znaleźć choćby piszczałkę. Nie odpuszczał żadnemu urządzeniu służącemu do wydawania dźwięków. Brzęczący ćwiekami jegomość co chwile pojawiał się koło któregoś z was prezentując swoje nowe muzyczne odkrycie. Właśnie krzyczał do was spod południowych murów gdzie wymachiwał nowiutką harfą:
- Panowie! pozwólcie...
Nie dane mu już było dokończyć, za jego plecami południowa ściana eksplodowała, posyłając odłamki i tumany kurzu dookoła. Asaleo zniknął razem z trzema najbliższymi kramami, mieszczanie zaczęli krzyczeć i uciekać gdy przez wyrwę w murze ruszyły
gobliny.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-03-31, 23:56   

- Chyba na łeb upadłeś, jak mam ci dać... - eksplozja wyrwała Christiana z zażartego targowania się o suchy prowiant. Szybko zorientował się, z której strony doszedł go odgłos wybuchu, zauważył również, jak Asaleo zniknął w tumanie kurzu. Kiedy w polu widzenia pojawiły się gobliny, z iście stoickim spokojem zdjął z pleców kuszę, sprawdził jej stan, załadował i wycelował w najbliższego goblina. - Chłopaki, mamy gości.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-01, 11:16   

Tiefling zdjął z pleców swój espadon i wkroczył przed maga, rozciągając i rozgrzewając mięśnie karku. Uniósł miecz nad głowę i zatrzymał w pozycji wołu, wspierając lewą dłoń na ricasso.
- Miotaj swoje zaklęcia zza moich pleców, Dorregaray - rzucił krótko - I trzymaj się po za zasięgiem mojej klingi.
Mięśnie miał luźne, uniesione wargi odsłaniały krótkie, nieludzkie zęby w uśmiechu do swoich myśli. Jedynie ogon, jakim wywijał jak kot szykujący się do skoku, zdradzał rosnące podniecenie nadchodzącą walką. Czekał, aż pierwszy humanoid zbliży się na długość miecza.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-01, 12:55   

Dorregaray uśmiechnął się krzywo na widok Asaleo prezentującego nowy nabytek. Krzywo, bo w ustach trzymał fajkę. Fajkę, którą niemal wypluł, porażony hukiem niespodziewanej eksplozji.
- Postaram się nie przypalić ci ogona. - odparł sucho, uprzednio schowawszy za pazuchę nieopaloną jeszcze lulkę. Stanąwszy w lekkim rozkroku, wycelował końcem kostura w najbliższego z nadciągających zielonoskórych. Umieszczony w trzymadle pokaźnych rozmiarów bursztyn, rozbłysnął jasnym światłem, a wystrzelony strumień surowej, magicznej energii począł w locie przeobrażać się w łeb barana, by niechybnie wyrżnąć w jednego z przeciwników.
Ostatnio zmieniony przez Alton 2010-04-01, 22:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-01, 14:08   

Ivor zmierzał w stronę Asaelo, sprawdzając jakość właśnie kupionej cięciwy, którą założywszy wcześniej na łuk, naciągał i wypuszczał z dłoni kiwając z zadowoleniem głową. Zrównał się z magiem, kiedy huk eksplozji wstrząsnął całym targowiskiem.
Chwilę rozglądał się na boki, po czym wskoczył na najbliższy stragan, z którego miałby dobry widok na wchodzące przez wyrwę w murze gobliny.
Sięgnął prawą ręką po strzałę i założył ją na cięciwę. Gdy pierwsze cele pojawią się w zasięgu widzenia, wypuszcza pocisk w jeden z nich.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-04-01, 23:13   

Karl nie ruszył od razu podziwiać nowego nabytku Asaleo. Był zajęty oglądaniem maleńkiej, drewnianej figurki z drewna. Dźwięk wybuchu wyrwał go z zadumy. Figurka potoczyła się po ziemi... Szybkim wyćwiczonym ruchem dobył tarczy i miecza. Omiótł wzrokiem sytuację i pośpieszył w kierunku Etienne.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-02, 20:26   

Gobliny, w sile tuzina szarżą pojawiły się na skwerze. Zaledwie pierwszy bełt z kuszy Christiano posłał jednego z dzikusów w objęcia swego boga. Ledwo nieszczęśnik padł na plecy, drugi bełt poleciał tą sama drogą, natrafiając tym razem na tarcze kolejnego stwora. Tarcza nie pomogła mu jednak na strumień magicznej energii który uderzenie serca później urwał mu łeb, nim padł na ziemię, jeszcze strzała Ivora przeszyła mu klatkę piersiową. Gobliny nie starały się gonić uciekających w popłochu tubylców, kierowały się na swoją drugą, czyli prosto na "Osobliwości Garwina".

Gobliny nie zmierzają w kierunku żadnego z was
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-04, 00:35   

- Szpicujcie się, trepy! - warknął najwyraźniej mocno poirytowany obrotem spraw - Skoro tak wam się śpieszy, to ja przeszkadzać nie będę.
I ruszył z nisko opuszczonym mieczem, gotowym do wznoszącego cięcia, w stronę gruzowiska, w którym zniknął Asaleo. Zaginiony w kurzawie pracodawca trapił go bardziej niż banda zniecierpliwionych gobosów, bardzo śpieszących się na zakupy.
_________________
Раз мати родила!
 
 
LordDream 

Wysłany: 2010-04-04, 19:05   

Christiano wypuścił jeszcze serię bełtów w plecy uciekających goblinów, po czym zaczął na chłodno oceniać sytuację. Nie jest dobrze, nie wiadomo skąd te gobliny się pojawiły, ani tym bardziej w jaki sposób zdołały zrobić taką wyrwę w ścianie południowej - rozmyślało diable. Kuszę założył z powrotem na plecy i sprawdził, czy rapier gładko wysuwa się z pochwy. Podążał parę metrów za tieflingiem, cały czas lustrując otoczenie w poszukiwaniu oznak niebezpieczeństwa.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-04-06, 15:03   

- Uczynił to olej skalny, albo magia. Magia kogoś, lub *czegoś* potężnego na tyle, by zapanować nad taką mocą. Strzeżcie się, albowiem nadal może być w pobliżu. - mówiąc to, starał się wzrokiem przebić kurzawę wzniesioną siłą eksplozji, która przysłaniała mu widok wyrwy w murze.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-04-06, 21:31   

Ivor naciągnął już cięciwę z nałożoną strzałą, jednak nie posłał jej w stronę goblinów, zdziwiony nieco obrotem spraw.
- Dorregaray ma rację, lepiej trzymajmy się razem - rzekł zachrypniętym głosem, ruszając z resztą w stronę gruzowiska. Łuk z nałożonym pociskiem trzymał w gotowości.
 
 
Dun Dare 
Pogromca Smoków


Wysłany: 2010-04-07, 05:21   

Karl nie zamierzał czekać na rozwój wypadków. Zaczął przemykać za straganami w stronę Osobliwości Garwina. Liczył na to iż usłyszy głos goblinów pośród krzyków i rozgardiaszu.
_________________
"On by każdego dnia przychodził do świątyni, gdyby wodą święconą była whisky."
 
 
Amon 
Moderator


Wysłany: 2010-04-08, 20:56   

Oczywistym było że goblińska wataha nie wybiera się na zakupy. Stwory czmychały przed bełtami Christiano. Część z nich chciała już rzucić się w strone diabelstwa lecz głos przywołał ich do porządku:
- Kurmak aka! hic morek ad bor totem! - rzucił goblin z długim kijem który właśnie wyłonił się z kłębowiska kurzu. Słysząc go gobliny przyśpieszyły by chwilę później wtargnąć do Osobliwości Garwina, przez rozbite uprzednio okno. Ze sklepu zaczęły natychmiast dobiegać krzyki przerażonych ludzi.

Chmura kurzu powoli opadła, wśród porozrzucanych przedmiotów i połamanych kramów nie dostrzegacie żadnego śladu Asaleo.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-04-09, 19:44   

Zatrzymał się i ogarnął wzrokiem całą ruinę, pośród której w pyle kurzu zniknął Asaleo. Nie śpieszył się; nie chciał dostać goblińskim dzirytem w rzyć, a wierny był zasadzie, by plecami odwracać się jedynie do martwego wroga. Trzeba było uprzednio sprawdzić, czy żaden z wrogów nie ubezpiecza tyłów. Gdy był nieco pewniejszy, obrócił się na obcasie buta i znów przewiesił sobie miecz przez plecy, ruszając szybkim krokiem w kierunku, jaki obrały gobliny. Lewą dłonią wydobył buzdygan zza pasa, po czym przerzucił go sobie do prawej dłoni. Łatwiej nim walczyć w ścisku, a tiefling miał w pamięci żywą historię wielkiego szermierza i łowcy potworów, wybornego miecznika, którego marny kmieć zakłuł w tłumie widłami. Mądrością jest uczyć się na swoich błędach; głupotą - nie uczyć na cudzych.
- Do Osobliwości Garwina, panowie - rzucił po krotce, zrównując się z towarzyszami - Chyba, że któryś ma lepszą koncepcję?
_________________
Раз мати родила!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver