Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Życie po śmierci - sesja
Autor Wiadomość
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-24, 23:40   

Obrócił się manewrem wyuczonym na wypadek flankowania formacji; na lewej nodze, prawa się cofa, zwiększając dystans od celu w jak najkrótszym czasie. Nie oceniał już obiektu. Nie mógł sobie pozwolić na luksus uspokojenia własnego sumienia, więc wymierzył.
Ale Johannes czuł, że to nie żaden smarkacz, który zabłąkał się tu, zwabiony hałasem walki. Taki nie zbliżyłby się do uzbrojonego żołnierza.
Tym razem palec pociągnął za spust aż do oporu.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-25, 11:52   

Mętna woda spieniała się wokół wściekle walczących. Wyczekawszy odpowiedniego momentu, krasnolud rąbnął z całej siły w nadciągający brzeszczot. Ostrze zakrzywionego bułata jęknęło przeraźliwie, po czym niby tafla wissenlandzkiego szkła, pękł roztrzaskany. Ragnar wrzasnął triumfalnie, skoczywszy niczym ryś na przeciwnika. Kozłogłowy nie mogąc już dłużej zatrzymać rozsierdzonego brodacza, odruchowo zasłonił się przed ostrzem topora wierzchem lewej dłoni. Przeraźliwy wrzask poniósł się po ruinach. Krew siknęła z kikuta zmieniając kolor brudno-brązowej wody w rdzawy odcień. Cios zadany z brutalną siłą gładko odciął cztery z pięciu palców stwora, ostawiając mu w lewej dłoni jedynie kciuk. Zaślepiony bólem zwierzoczłek wciąż trzymający w prawym ręku złomek swego ostrza gruchnął nim z siłą w łeb odsłoniętego krasnoluda. Obalająca siła ciosu posłała Khazada w spienione odmęty.

Wszystko ucichło. Huk wystrzału na chwilę zagłuszył wszelkie dźwięki, podobnie jak chmura prochowego dymu przesłoniła widok. Nim jednak obłok zaległ nad polem bitwy, dostrzegłeś jak ponad pół calowa kula trafiwszy w szyję napastnika, dosłownie strąca mu głowę z karku. Potępieńczy wrzask gdzieś z dołu uświadamia cię, że słuch poczyna wracać. Mleczno biała chmura zaczyna się stopniowo rozwiewać i rzednąć, by już po chwili ukazać dzieło zniszczenia dokonane przez jeden z owoców pracy nuleńskich inżynierów. Bezgłowy korpus w szaro-burym przypominającym nieco włosiennicę przyodziewku, zaległ na ziemi na poły zwieszając się w dół z krawędzi osypiska. Nad nim, lecz w głębi skrywającego swym cieniem wnętrza zrujnowanego budynku, zalśniły złowieszczo czerwone ślepia.

Kompletna bezwładność... i dziwne poczucie niemocy nabrania powietrza w płuca poczęły napawać cię lękiem. Rozwarłszy szeroko oczy spostrzegłeś, że w mule obok ciebie leży stylisko znajomej broni. Nagle, gdzieś na przytłaczającym cię swą masą nieboskłonie, na chwilę nie dłuższą niż mgnienie oka, pojawił się świetlisty błysk. Grom, który wystąpił po nim, wydał się jednak przytłumiony, obcy. Jednolita powała rozwarła się, a wokół zakotłowało się od uciekających ku górze pęcherzyków powietrza... otaczających urwany łeb stwora o gębie pełnej cienkich i ostrych jak szpilki zębów.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-25, 12:11   

Ragnar otrząsnął się szybko, chwycił zanurzoną w mule broń i szybko zerwał się na równe nogi. Wyłonił się z deszczówki niczym bestia morska - brzydka, brudna, a do tego zakrwawiona i rycząca złowieszczo. Nim przebrzmiało echo ryku krasnoluda, ten zlokalizował przeciwnika i natarł na niego z grymasem wściekłości rysującym się na pobrużdżonej twarzy.
- Giń, kurwi synu!!! - zakrzyknął chwytając topór oburącz. Skoczył ku stworowi i wyprowadził zamaszyste, poziome cięcie na nogi bestii.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-25, 13:57   

Schreiber ugiął kolana i pochylił się, nie odrywając wzroku od pary czerwonych ślepi gorejących w mroku. Lewa ręka chwyciwszy za ciepłą jeszcze lufę arkebuza, odstawiła go pod ścianę, opartego kolbą o podłogę, lufą wymierzoną w sufit. Jednocześnie prawa dłoń powędrowała do rękojeści katzbalgera, a jej wracająca towarzyszka przytrzymała pochew, ułatwiając wyjęcie krótkiego acz masywnego miecza. Miecz zastygł w powietrzu po prawicy landsknechta, poziomo, tuż nad biodrami, w pozycji eber, dzika. Lewe ramię z dłonią o szeroko rozpostartych palcach zatoczyła w powietrzu łuk dla przywrócenia równowagi, dezorientując jednocześnie przeciwnika.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-25, 14:21   

W zwierzęcych oczach potwora zalśniła pierwotna inteligencja; tym razem jednak, górę nad inteligencją wziął równie pierwotny instynkt - strach. Podnoszący się z rykiem krasnolud, skosił bestię horyzontalnym cięciem brodatego topora. Mlaśnięcie przecinanych mięśni, zgrzyt ostrza o kość - wszystko to zagłuszył potworny wrzask, który wydarł się z gardła kozłogłowego. Zwierzoludź runął przez plecy w wodę wzbijając spienioną topiel w górę. Głowica topora wgryzła się tak głęboko, że utknęła w cielsku przeraźliwie szamoczącego się stwora.

Ślepia zalśniły w półmroku niczym gorejące węgle. Stwór wykonał krok w przód, wyłaniając się tym samym ze skrywającego go cienia. Powłóczyste odzienie wyglądem przypominało tunikę, choć materiał z jakiego została wykonana w żadnym razie nie był katajskim jedwabiem. Wygolona do skóry czaszka była blada, co tworzyło kontrast do głębokich oczodołów skrywających pałające gniewem ślepia. Wyjąwszy i rozpostarłszy ręce spod wierzchniego ubrania mutant nie mógł sobie odmówić drwiącego uśmiechu - dłonie tego stwora zakończone były na oko ostrymi jak brzytwa pazurami, długimi na dwanaście cali każdy.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-25, 14:47   

Johannes uniósł prawą brew w niekłamanym zdziwieniu, a chwilę później w ślad za nią poszły kąciki ust; w niemym podziwie wyrażonym uśmiechem.
- A więc to tutaj - szepnął ruszając ku stworowi po łuku z prawej, nie chcąc pozostawać w zasięgu obojga ramion - Być może to tutaj przyjdzie po mnie...
Urwał szept, gwałtownie wychodząc do przodu poziomym uderzeniem wykonywane na lewą, długim ostrzem; wymuszając zastawę. Już w zasięgu brzeszczotu lewa ręka zatoczyła krąg za plecy, łapiąc równowagę, prawa stopa wysunęła się do przodu. Schreiber gwałtownie wypuścił powietrze z płuc przez rozwarte chrapy nosa.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-25, 15:00   

- Zdychaj, chuju przebrzydły! - wydarł się do dogorywającego zwierzoczłeka, czekając aż ten przestanie się szamotać.
Ragnar chwycił trzonek swojego topora z zamiarem wyrwania go ze zwłok. Pomógł sobie, przydeptując cielsko stwora ciężkim buciorem. Kiedy wyrwał wreszcie broń wzniósł ją nad głowę i dobił zwierzoludzia wbijając mu kolec znajdujący sie po drugiej stronie żeleźca prosto w łeb.
Otarł rękawem kurty twarz i rozejrzał się wokół.
 
 
aramil 


Wysłany: 2010-06-27, 11:30   

- Sigmarze! Ty widzisz to i nie grzmisz?!?! Szybciej na bogów ludzie !!! - Nie owijając w bawełnę, Felix zakrzykną do zbieraczy popędzając ich.
Sam też biegnie za nimi, starając się mieć oko na wszystkich, jednak w takiej sytuacji każdy raczej dba tylko i wyłącznie o swoje cztery litery. Włócznia którą nie sposób zarzucić na plecy, ciąży mu niezmiernie utrudniając bieg i choćby chciał się jej pozbyć by móc biec szybciej nie było takiej możliwości. Swą dłoń tak kurczowo ścisną na drzewcu, niczym rozwścieczony wilk na karku swej ofiary. Biegł do przodu jak poparzony, popędzając za razem ludzi. Kto wie co czyha za zakrętem , czy i jemu nie przyjdzie tam stanąć w ich i swojej obronie.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-27, 11:44   

Sztyletoręki z nieskrywaną radością przyjął zaproszenie do tańca, ruszając po łuku w Twoją lewą stronę. Nogi stawiał dość szeroko, by na nierównym gruncie utrzymać równowagę. Gdy skoczyłeś w przód wyprowadzając cięcie, mutant w płynnym skręcie tułowia wyrzucił zaopatrzone w potężne pazury prawe łapsko, jednocześnie skracając dystans o wysunięcie prawej nogi w przód. Ostrze klingi zadzwoniło o chitynowe szpony, nieznacznie przy tym odskakując. Idąc za ciosem postąpił w przód lewą nogą, przerzucając na nią ciężar ciała, podczas gdy drugą ręką - ruchem równoległym do zastawy - wyprowadził cios na wysokości Twej głowy.

Zwierzoczłek wydał z siebie przeciągłe zawodzenie, które przeszło w makabryczne bulgotanie gdy łeb i ciało stwora zalała wzburzona woda. Tuż przy brzegu, na roztrzaskanych cegłach osuwiska leżał na plecach uratowany mężczyzna. Pod mokrymi szatami szybko unosiła się i opadała klatka piersiowa. Jego twarz bogato zraszała woda ciurkiem lecąca z urwanej rynny powyżej. Oczy miał przymknięte, a usta poruszały się - niechybnie w bezgłośnej modlitwie.

***

Delikatny zachodni wiatr niósł z sobą nieludzkie wrzaski. Strwożonym szabrownikom udało się jednak osiągnąć już bramę - od tego miejsca wiodła już prosta droga przez łąki i leżące ugorem pola do obozu. Obozu, którego kryjące się za niewysokim płotem strzechy szałasów i lepianek były już widoczne. Po ruinach poniósł się kolejny mrożący krew w żyłach jęk. Gdzieś tam, dwójka straceńców walczyła o życie... bądź konała w męczarniach.
 
 
aramil 


Wysłany: 2010-06-27, 12:00   

Stanął jak zamurowany dźwiękami które dobiegły jego uszu. Co raz to spoglądał się na oddalających się już coraz dalej ludzi i na zrujnowaną ulicę prowadząca do bramy, gdzie teraz echem między ruinami odbijają się odgłosy walki. Co ma teraz czynić, prosty szewc? Decyzja którą teraz podejmuję ,może być najważniejszą w jego w życiu i być może ostatnią. Twarz ociekła mu zimnym potem i pobladła mu jak wapień. Dłoń na włóczni jest tak silnie zaciśnięta, że trzęsie się wraz z nią niczym kołowrotek.
- Bogowie dajcie nam sto lat wojny, bez ani jednej bitwy – Wyszeptał Młody. Obejrzał się jeszcze raz na ludzi, którzy są już teraz w sporej odległości od niego, wziął głęboki wdech po czym ruszył pędem po swych towarzyszy.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-27, 18:16   

Ragnar oparł topór o prawe ramię i ruszył ku ogolonemu na łyso mężczyźnie. Przystanął nad nim, oddychając ciężko.
- Nie czas na modły, człeczyno! - krzyknął, akcentując swe słowa szturchnięciem leżącego. - Trzeba zbierać dupy w troki! Za chwile tych chędożonych dziadów może tu przybyć więcej. Dalej, dalej!
Krasnolud wyciągnął rękę ku mężczyźnie.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-27, 21:19   

Mutant dobrze się ruszał. Dlatego Schreiber doskonale rozumiał, że nie może sobie pozwolić na bierną defensywę. Cofnął lewą nogę i gwałtownie zszedł całym ciałem niżej, odsuwając się jednocześnie o krok w tył, tak by nie stracić głowy od uderzenia potwora podążającego za wcześniejszą zastawą. Katzbalger zanurkował ukosem w dół, omijając ją, by w parabolicznym cięciu gdzieś na wysokości kolan poderwać się znów do góry, samym sztychem ostrza tnąc przez krocze i jamę brzuszną.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-27, 23:06   

Swą nagłą zmianą pozycji, Schreiber niewątpliwie uratował się przed paskudnym okaleczeniem twarzy. Mimo absorbującego znaczną część sił uniku, udało mu się przejść do wypadu. Jednak naznaczony Chaosem nie zamierzał złożyć broni. W błyskawicznym ruchu zawirował w piruecie na lewej stopie, o grubość włosa mijając się ze zdradzieckim ciosem lancknechta. Zakończywszy manewr, przełożył ciężar ciała na prawą nogę, po czym rąbnął żołdaka z krótkiego zamachu w bok lewą. Kopniak posłał Schreibera na kupkę cegieł tuż obok ściany, o którą uprzednio oparł arkebuz. Na szczęście zgubiony w krótkim locie miecz pozostawał w zasięgu ręki. Mutant zatrzymał się w nieznacznej odległości, pewnie stojąc na lekko rozstawionych, ugiętych w kolanach nogach, rękoma zbalansowawszy równowagę zakłóconą przez siłę jaką włożył w kopnięcie.

Ból leniwie rozlewał się po żebrach.

Mężczyzna przyjął wyciągniętą ku niemu dłoń, ułatwiając sobie powstanie z ziemi. Stanąwszy na nogach odszukał wzrokiem zgubiony oręż - wykonany w całości ze stali bojowy młot, którego głowica stylizowana była na kształt komety o dwóch ogonach. Broń leżała nieopodal - z krwawej topieli wystawał jego trzonek, za który chwycił mężczyzna, podrywając go wprawnym ruchem w górę. Pojedyncze krople wody obryzgały i tak mokry już brzeg osuwiska
- Słusznie. Dzięki za ratunek, nieznajomy. - odrzekł Ragnarowi, spoglądając na krasnoluda zmęczonym wzrokiem niebieskich oczu.

W tym samym czasie Felix biegiem pokonywał dystans dzielący go od towarzyszy. Biegnąc w górę błotnistej Viehstrasse dotarł do miejsca, w którym niedawno się z nimi rozstał. Ciężko dysząc skierował się w głąb ruin, co i rusz przystając i nasłuchując dobiegających z oddali odgłosów walki. Włócznia niemiłosiernie ciążyła w dłoni, która od ciągłego trzymania zdążyła poczerwienieć. Wreszcie, przystawszy tuż obok wejścia do spalonego domu usłyszał wyraźnie odgłos przewracanych cegłówek.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-27, 23:41   

Schreiber poszukał stopami oparcia w pokrytym mulistym błotem podłożu. Odpychając się nogami, podniósł do pionu oparty o ścianę grzbiet, wcześniej zaciskając dłoń na leżącej w zasięgu rękojeści miecza.
Odepchnął się od niej i ruszył do kolejnego manewru; uderzył z góry, ukośnie znad lewego barku, lewa noga do przodu; prawa stabilizuje pozycję. Cięcie jest płynne, krótkie, końcem brzeszczotu. Rękojeść, gdy zakres cięcia jest już niemal pełen, ściągnięta bliżej landsknechta, gotując miecz do sztychu poniżej sprowokowanej górnym uderzeniem zastawy.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-28, 22:39   

Krasnolud rozejrzał się w poszukiwaniu Johannesa.
- Musimy znaleźć jeszcze mojego kompana - rzekł do nieznajomego. - Bieraj młota, będzie robota. Hłe hłe hłe - zażartował i zarechotał, mimo niezbyt ciekawej sytuacji.
- Za mną - rzekł już poważniej widząc, że kapłanowi do śmiechu raczej nie było.
Ruszył w stronę niepokojących odgłosów, które słyszał za plecami, kiedy wyłaził z bajora.
 
 
aramil 


Wysłany: 2010-06-29, 18:20   

Felix zatrzymał się na chwilę by chwycić oddech. Jedną ręką opierając się o ścianie zrujnowanego budynku a drugą podpiera się o włócznie. Twarz która jakiś czas temu pobladła była teraz cała zaczerwieniała od zmęczenia. Gdy tak stał nagle coś wzdrygnęło jego ciałem, zmęczenia oraz stres powoli zaczęły wprawiać go o mdłości. Puki co nie wymiotował, ale komfortowo na pewno się nie czuję. Gdy nagle usłyszał odgłos spadających cegieł tuż za zakrętem, chwycił szybko w obie ręce włócznię i przeskoczył to pozycji typowo obronnej. Trudno powiedzieć, że w tym momencie serce mu przyspieszyło które chodzi już i tak na wysokich obrotach. Kilka kroków w bok, kilka kroków w przód, by choć trochę zobaczyć co kryję się za załomem, by być w każdym momencie gotowym przebić to coś stalowym grotem.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-06-29, 19:26   

Przed Felixem ostrożnie wyłaniającym się zza załomu ukazał się widok poruszających się w śmiertelnym tańcu dwóch postaci. Pierwszą z nich był człowiek o wygolonej do skóry czaszce odziany w powłóczystą szatę. W rzeczywistości nie był to człowiek, lecz mutant, plugawy odmieniec, o czym dobitnie świadczyły dłonie zaopatrzone w przeraźliwie długie i ostre szpony i pałające nienawiścią czerwone oczy. Drugą postacią był ekstrawagancko ubrany lancknecht - Johannes Schreiber - który gdzieś podczas walki zagubił swój szykowny kapelusz.

Pionowe cięcie i spodziewana górna zastawa. W istocie jednak, finta odniosła skutek. Schreiber pominąwszy złożenie parady błyskawicznie przeszedł do sztychu, przebijając go niemal na wylot. Z twarzy mutanta odpłynął nagle gniew, ustępując miejsca przemożnemu zdziwieniu. Opadłszy bezwładnie na kolana zwrócił ku lancknechtowi swe dziwne, czerwone oczy.
- Ból jest jak korzeń mandragory, krew - niczym słodkie wino... oddaj cześć Mrocznemu Księciu posyłając mą duszę do niego! - wymówił z trudem, gdyż z jego otwartych ust ciurkiem lała się krew.

Mężczyzna chłodno skinął głową. Wdrapawszy się na osuwisko Ragnar spostrzegł Schreibera stojącego nad klęczącym przed nim odmieńcem, z którego trzewi wyzierał miecz. Tuż obok leżało wiszące na krawędzi truchło z urwanym łbem, który musiał wpaść do wody poniżej.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-06-29, 21:21   

- Żadnej czci, przyjacielu - odrzekł krótko nieco zachrypłym głosem, wyrywając miecz z trzewi mutanta, przekręciwszy go jeszcze dla poszerzenia i tak już letalnej rany - Żadnej czci. Jesteś wolny.
Łańcuszek kropel krwi pociągnął za zataczającym w powietrzu krąg, uwolnionym z wrażego ciała brzeszczotem, znacząc mokre podłoże cienką, amarantową strużką. Cofnął się o krok i przez krótki moment popatrzył na konającego potwora, niegdyś człowieka, teraz powoli stygnącego w mule i rosnącej kałuży krwi. Dopiero, gdy upewnił się, że przeciwnik nie żyje, otarł miecz i schował go do pochwy, po czym zwrócił się do Ragnara, którego łeb wychynął zza kamieni osuwiska i pomógł ocalałym wyjść na górę.

Dopiero po tym lancknecht poszukał swojego kapelusza i podniósł z ziemi ostygły już arkebuz.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-06-29, 21:39   

Ragnar przystanął nad truchłem mutanta i pokiwał głową.
- Wiele żem rzeczy w swoim życiu widział, ale takiego paskudztwa nie dane mi było jeszcze podziwiać - rzekł i wsunął topór za pas. - Ładnie żeś go sprawił, Johannes. Jak, nie przymierzając, tłustego wieprzka.
- A teraz - dodał po tym, jak skończył się głupkowato chichrać. - Chętnie dokładniej poznamy osobnika, którego, jakby nie patrzeć, przed niechybną śmiercią uratowaliśmy.
Brodacz przeniósł wzrok na łysego nieznajomego, a powieka nad zarośniętym bielmem okiem zadrgała lekko.
 
 
aramil 


Wysłany: 2010-06-30, 18:21   

Staną na rogu, zdezorientowany Felix spogląda na walkę, jakby nie wiedząc co w takim momencie ma ze sobą zrobić. Chwile trwało żeby przełamał swe obawy, by zaprzeć się na tylnej nodze i zaszarżować na bestie z całym impetem. Drzewiec nadal tkwi w jego dłoniach jak w imadle, a grot celuję prosto w tors bestyja.
-Niech Cię Chaos pochłonie! - Nie postąpił kliku kroków, gdy mutant padł trupeł z ręki Johannesa. Stoi teraz znów z nastawioną włócznią patrząc się na niego niczym ciele na namalowane wrota.
- I pochłoną - Powiedział z lekkim przejąknieciem.
- Ludzie są już bezpieczni ! - Rzekł już bezpośrednio do Schreibera. Spojżenie Felixa ,aż dosłownie mówi by ten powiedział mu cokolwiek co robić dalej, gdyż on zdaję się nie mieć zielonego pojęcia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver