Tawerna Bibliotekarzy Strona Główna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Następny temat
Życie po śmierci - sesja
Autor Wiadomość
Alton 


Wysłany: 2010-11-04, 22:41   

Ragnar&Schreiber

Wtem drzwi rozwarły się na oścież, a do środka z nieludzkim wyciem wdarli się zwierzoludzie. Pierwszy z nich, o głowie przypominającej koński łeb, z głuchym hukiem upadł na ziemię, gdy zakończone kopytami odnóża nie zdołały utrzymać go na śliskiej posadzce. Jego kompani ogarnięci rządzą krwi runęli do przodu bezlitośnie tratując towarzysza. Na szyjach bestii znajdowały się uwiązane rzemieniami fetysze - koraliki z ludzkich zębów, czy toczone rozkładem odcięte dłonie swych ofiar. Nie nosili odzienia czy zbroi - ich nagość skrywało jedynie gęste futro. W zakończonych pazurami łapskach nieśli jednak wojenny ordynek - maczugi, włócznie, czy topory. Łby kozłów, baranów, jeleni i innych nie dających się na pierwszy rzut oka zidentyfikować stworów tworzyły liczącą pół tuzina groteskową menażerię, szarżującą na mierzącego z arkebuza lancknechta i stojącego nieopodal krasnoluda.

Na szpicę atakującej watahy wysforował się zwierzoludź o siwo-brązowej, zmierzwionej sierści i dzikich oczach koloru antracytu. Biegł pochylony, dzierżąc w łapie poszczerbiony miecz, budowy typowej dla armii Imperium.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-11-04, 23:45   

Schreiber mimowolnie rozciągnął swe usta w wyrazie niemego obrzydzenia. Wymierzył w najbliższego "szaroburego" i pociągnął za cyngiel spustu. Krzemień zamocowany na obracającym się kole skrzesał iskry, które padając na panewkę przeniosły ogień do podsypanego tam prochu. Ten, spalając się z wściekłym sykiem w mgnieniu oka doprowadził do zapłony reszty ładunku . Huknął grom, a wyrzucona z gwintowanej lufy kula szesnasto milimetrowego kalibru wirując przecięła powietrze, pozostawiając po sobie obłok dymu.

Gdy zrobił swoje, arkebuz z namaszczeniem spoczął na podłodze, pchnięty przez lancknechta za siebie, jak najdalej od pola walki i kopyt zwierzoludzi. Gdy Schreiber wstawał z klęczek, prawa dłoń była już zaciśnięta na rękojeści miecza.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-11-07, 22:30   

Obłok dymu spowił pole walki drażniąc oczy i nozdrza wszystkich jej uczestników. Kula wyrwawszy się z lufy arkebuza przemknęła tuż obok pierwszego z szarżujących zwierzoludzi uderzając w pierś postępującego za nim członka watahy. Siła pocisku była tak potworna, że wstrzymała impet nacierającej bestii i cisnęła ją do tyłu. Urwany ryk stwora był pierwszą rzeczą, jaką obie strony konfliktu miały usłyszeć, po tym jak huk wystrzału spotęgowany akustyką sali na chwilę je ogłuszył.

Bestia na szpicy skoczyła w stronę klęczącego Schreibera, który w tym momencie posyłał swą cenną broń poza zasięg adwersarzy. Tnąc z góry, przez łeb, klingą ukutą dla bezimiennego żołnierza Imperium, któremu ten dziki zwierzoczłek prócz miecza odebrał i życie.

Życie kolejnego żołnierza Imperium zawisło na krawędzi.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-11-07, 22:57   

- Dalej, spasione kapucyny!!!
Krasnolud, stojąc na lewo od landsknechta zakrzyknął gardłowo, lecz zamarł po chwili widząc, że Schreiber może nie zdążyć odeprzeć szarżującego zwierzoczłeka.
Błyskawicznie wskoczył przed towarzysza i posadawiając ciężar ciała na prawej nodze wzniósł topór w celu zatrzymania miecza. Kontynuując swój manewr, brodacz skrócił dystans postępując lewą nogą do przodu, by następnie wykonać na niej szybki półobrót i z otrzymaną przezeń siłą chlasnąć przeciwnika niskim, horyzontalnym cięciem trzymanym oburącz toporzyskiem.
 
 
Alton 


Wysłany: 2010-11-10, 21:39   

Krasnolud zerwał się by wystąpić przed klęczącego Schreibera. Gdy metaliczny zgrzyt obwieścił zetknięcie się wrażych sobie stali jasnym stało się, że i tym razem awanturnikom sprzyjało szczęście. Samo sparowanie ciosu wymierzonego w lancknechta nie zatrzymało jednak impetu napierającego potwora. Gdy krasnolud zastąpił mu drogę, szarżujący stwór wpadł na niego przygniatając brodacza swym kudłatym cielskiem. Broń z charakterystycznym dla siebie dźwiękiem upadła na posadzkę.

Widząc, że za maluteńką chwilę krasnolud wraz z górującym nad nim, o co najmniej dwie głowy zwierzoczłekiem runą do tyłu, Schreiber porwał leżący przed sobą miecz i przeturlał się na bok, unikając bezpośredniej kolizji. Zerwawszy się wreszcie na nogi zdążył spostrzec, że Ragnar zwarł się z bestią w klinczu - nie mógł mu jednak w żaden sposób pomóc, bo w tym momencie znalazł się między kolejnymi adwersarzami. Pierwszy z nich - baraniogłowy stwór z ekstremalnie wytrzeszczonymi oczami wykonywał już pchnięcie włócznią o paskudnie wyglądającym grocie; na wysokości pasa. Drugi, uzbrojony w nabijaną krzemieniami maczugę uderzał z krótkiego zamachu, wertykalnie, pozostawiając tym samym mało miejsca na unik.

Płat spienionej flegmy oderwał się ze zwierzęcego pyska opadając na spowite bielmem oko brodacza, gdy końskie zęby po raz wtóry kłapnęły tuż przed jego nosem.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2010-11-10, 22:59   

Schreiber wykonał gwałtowny obrót na lewej nodze, usuwając się w z drogi świdrującemu powietrze grotowi włóczni, tak by uderzający z góry maczugą zwierzoczłek znalazł się ostatecznie między nim, a włócznikiem. Lancknecht zastawił się wysoko poziomą paradą, pozwalając by broń zsunęła się po płazie i zatrzymała na masywnej gardzie katzbelgera; naparł prawą ręką, by odciągnąć związaną w klinczu na bok; na tyle tylko, by zrobić sobie miejsce dla kolejnego manewru. Lewa dłoń wyrwała z pochwy u pasa puginał, którym wymierzył horyzontalnym, szerokim pchnięciem, mierząc w twarz, lub gardło stwora.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2010-11-10, 23:41   

Ragnar lewą dłonią złapał mordę stwora i odpychał ją jak najdalej od swojej facjaty. Łokciem tej samej ręki osłaniał się przed ciosami spadającymi na jego twarz. Prawa rękę w tym samym czasie skierował w stronę swojego pasa z zamiarem dobycia krótkiego, lecz ostrego noża. Gdy tylko broń znajdzie się w jego prawicy, krasnolud wbił ostrze w bok szyi stwora.
 
 
Alton 


Wysłany: 2011-03-22, 22:51   

Paszcza zwierzoczłeka zaopatrzona w tępe, końskie zęby wgryzła się w policzek powalonego krasnoluda odrywając kawał jego skóry nim sękate palce brodacza pochwyciły potwora za gardziel, niczym żelazne szczypce. Wyjąc z bólu i złości, doprowadzony do pasji szczurołap zaciskał uchwyt. Już po chwili stwór począł miotać się jakby słabiej, wydając z siebie rzężący dźwięk, który między bogami a prawdą i tak ginął wśród kakofonii innych odgłosów rozgrywającej się potyczki. Białko wokół antracytowych źrenic adwersarza poczerwieniało. Kontrchwyt próbującego bronić się potwora słabł z każdą chwilą. Gaspar unosił głowę z ziemi centymetr po centymetrze nieprzerwanie wyjąc, a gardłowy krzyk jakby przysparzał mu dodatkowych sił; podczas gdy drugą ręką wreszcie udało mu się namacać rękojeść noża. Ostrze wysunęło się do połowy, gdy coś obrzydliwie chrupnęło, a z mordy gora wprost na twarz i brodę krasnoluda bluzgnęła ciemna jucha. Przez otwartą gardziel ryczącego brodacza wpadło kilka kropel krwi, a zachłysnąwszy się nią; nagle urywając dojmujący wrzask.

W tym samym czasie Schreiber ścierał w boju z dwójką potworów szaleńczo walcząc o swoje życie. Zawirowawszy w pół piruecie o włos uniknął ugodzenia posłaną w jego stronę włócznią, zakończoną ząbkowanym, noszącym ślady krwi lub rdzy grotem. Rozpocząwszy składanie parady już w trakcie manewru zdążył sparować opadającą maczugę, której ostry odprysk wbitego weń krzemienia powierzchownie rozciął czoło lancknechta, co było wynikiem zderzenia prymitywnego oręża z matowym ostrzem przygotowanego katzbelgera. Maczuga zgodnie z przewidywaniem zsunęła się i zatrzymała na gardzie, jednak Schreiber poczuł, że jego prawa ręka zdrętwiała od siły zablokowanego ciosu. Nie zwlekając ani chwili, wolną ręką udało mu się wyrwać z pochwy swój puginał, jednak na to by zadać cios w bok odsłoniętego przeciwnika zabrakło mu już czasu - ostatni z szóstki zwierzoludzi z impetem wpadł na niego od boku z mocą uderzając Schreibera dzierżoną we włochatym łapsku tarczą, posyłając go na kamienną posadzkę dwa kroki dalej. Szeroki miecz lancknechta z charakterystycznym dla metalu brzękiem upadł na podłogę, gdy zdrętwiała kończyna odmówiła posłuszeństwa. Ściskając w lewej ręce dopiero co dobyte krótkie ostrze żołnierz nie miał żadnych złudzeń co do tego, czy uda mu się nim zastawić przed opadającym właśnie ostrzem topora należącego do górującego nad nim zwierzoczłeka.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2011-03-22, 23:30   

Oksydowany napierśnik landsknechta zazgrzytał nieprzyjemnie o kamienie posadzki, a poprzedzające ten stalowy akord uderzenie wycisnęło z jego płuc powietrze ciężkim westchnieniem. Nim mrok przesłaniający oczy Schreibera pojaśniał, widmo opadającego nań topora pchnęła go pierwotnym odruchem do działania; na cofanie się było za późno - wiedział o tym, jednocześnie nie będąc tego świadomym. Decydował nie on, lecz *ten*, stwór hodowany wewnątrz czaszki przez dziesiątki podobnych tej sytuacji. Stwór, zmysł, który pieszczotliwie zwie się "instynktem".

Nim minął ułamek czasu, jaki potrzebny jest by zmrużyć powieki, Johannes wsparł się na lewym łokciu, lewą nogę zaś ugiął w kolanie i przysunął stopę ku tułowiu po czym gwałtownie odepchnięciem spróbował odtoczyć się w prawo, jak najdalej od punktu, w który za krócej niż jedno tchnienie miało opaść ostrze topora.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2011-03-23, 11:37   

Krasnolud charknął z obrzydzeniem i splunął gęstą flegmą wymieszaną z krwią. Jęcząc z wysiłku brodacz zrzucił z siebie cielsko zwierzoludzia. Następnie wstał, podnosząc jednocześnie leżący na podłodze topór. Spojrzeniem mordercy ogarnął otoczenie i rycząc jak opętany ruszył wspomóc towarzysza.
Wznosząc zalegający wkoło kurz, dopadł w kilku krokach do dwójki stworów. W pierwszego z nich, uzbrojonego z maczugę wpadł z rozpędem uderzając go prawym barkiem, by uzyskać potrzebne miejsce do wyprowadzenia krótkiego, skośnego cięcia przez bark i tors stojącego obok włócznika.
Ryk Ragnara poniósł się daleko po ruinach, gdy ten starał się odciągnąć uwagę dwóch stworów od Johannesa.
 
 
Alton 


Wysłany: 2011-03-23, 15:57   

Rozwścieczony nie na żarty szczurołap wyglądał doprawdy niczym diabeł z piekła rodem - brudny, przemoczony i świeżo skąpany we krwi - zarówno swojej jak i wrogów - rzucił się przed siebie, w biegu chwytając z posadzki za stylisko brodatego topora. Ryk brodacza zwrócił uwagę zwierzoludzi. Ich mordy wykrzywione w nieodgadnionym dla zwykłych śmiertelników grymasie zdradzały coś na kształt podniecenia. Gor uzbrojony w prymitywną maczugę zamierzył się na pędzącego krasnoluda, jednak ten był już zbyt blisko. Ragnar ze swym nisko osadzonym środkiem ciężkości wpadł w zwierzoczłeka niczym kula armatnia, dosłownie zmiatając go ze swej drogi. Krótki, zdradliwy cios wyprowadzony we włócznika stojącego za dopiero co wymiecionym adwersarzem nie osiągnął zamierzonego celu, lecz przynajmniej pozbawił go broni - ostrze opadło na drzewiec włóczni skracając ją o połowę. Pozbawił go broni, jak i części animuszu.

Tymczasem Schreiberowi ledwo co udało się ocalić swój cenny żywot. Topór rosłego gora o groteskowej paszczy jelenia zostawił długą rysę na części napierśnika, która osłaniała grzbiet lancknechta próbującego odturlać się poza zasięg broni. Zgrzyt metalu ustąpił głuchemu stukowi uderzenia o posadzkę następującego tuż po nim. Zwierzoczłek nie zrażony niepowodzeniem ruszył za próbującym odpełznąć żołnierzem.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2011-03-23, 17:58   

Ragnar nie dał gorowi ochłonąć po stracie oręża i przenosząc ciężar ciała na drugą nogę zawrócił topór i chlasnął stwora od lewej ku górze, przez udo, krocze i brzuch.
Zerknął przez ramię za siebie, by kontrolować poczynania drugiego ze zwierzoludzi.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2011-03-24, 21:57   

Johannes próbował odczołgać się na bok jak najdalej. Przerwał kiedy zauważył podstawę kolumny, która niebawem odetnie mu dalszą drogę. Gwałtownie obrócił się grzbietem do podłogi, wziął krótki zamach i ciął puginałem tuż nad racicami jeleniowatego gora; brzeszczot trzymał w chwycie odwróconym, sztychem do dołu.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Alton 


Wysłany: 2011-03-31, 12:48   

Krew bluzgnęła na posadzkę, kiedy ostrze topora zatopiło się w miękkim stwora Chaosu. Smród fekaliów uderzył po nozdrzach, gdy z rany zaczęły wysuwać się poskręcane jelita. Rozszczepiony drzewiec włóczni upadł z donośnym brzdękiem, a sam zwierzoczłek przysiadł na kolanach starając się rękoma utrzymać wylewające się flaki w środku. Czarna jucha buchała z rany w rytm bijącego w przyspieszonym tempie serca. Ragnar spojrzał w bok i aż przykurczył się bezwiednie, gdy spostrzegł, że powalony zwierzoludź zdążył w międzyczasie poderwać się z posadzki. Składał się właśnie do wertykalnego uderzenia, wznosząc oburącz trzymaną maczugę na wysokość rogów wystających ze swego baraniego łba.

Żołdak zwijał się na podłodze niczym żmija, w czym noszony przez niego pancerz zdawał się wcale nie przeszkadzać. Z iście gadzią szybkością dźgnął górującego nad nim Jeleniogłowego. A sztylet - niczym zęby jadowe węża - wywarł piorunujące efekty, mimo iż zatruty wcale nie był. Gor runął jak jedna z budowanych z kart do gry wież - to znaczy nagle, składając się jak tileański scyzor, przygrzmocił całym swym ciałem w znajdującego się u jego stóp Johannesa. Splątane ciała hybrydy i człowieka utworzyły twór zbliżony wyglądem do krzyżyka. lancknecht przygnieciony brzuchem do posadzki wił się niby piskorz, wyciagając dłoń w stronę sztyletu, który wymsknął mu się z ręki tuż po zadaniu ciosu. Rękojeść sztyletu była może pół cala od wyciągniętych w jego kierunku opuszków palców...
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2011-04-04, 21:19   

Gdyby nie stalowy napierśnik, upadające cielsko wycisnęłoby z płuc landsknechta całe powietrze. Mimo to, jego żebra boleśnie odczuły uboczne skutki wężowego ciosu. Schreiber spróbował jednak jeszcze raz dosięgnąć broni: wsparł się na lewym przedramieniu, uniósł tułów na tyle, na ile pozwolił mu leżący na plecach ciężar rannego gora i rzucił się z całym impetem, jaki był w stanie wykrzesać, do rękojeści sztyletu leżącego nieco po za zasięgiem jego dłoni.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2011-04-05, 16:13   

Nieco zaskoczony krasnolud wzniósł topór nad głowę z lewą dłonią na końcu styliska, a prawą przy samym ostrzu. Trzymając go na wyprostowanych rękach starał się zatrzymać cios maczugi na stalowym toporzysku.
Gdy bronie zderzyły się ze sobą Ragnar kopnął stwora w okolicę miednicy by oddalić go od siebie i przygotować sobie miejsce na zadanie ciosu.
 
 
Alton 


Wysłany: 2011-04-15, 22:31   

Wysiłki kierowane w celu zdobycia leżącego opodal ostrza zostały niespodziewanie zwieńczone sukcesem - ręka jak i część ciała została oswobodzona w momencie, gdy okaleczony gor po tym jak wpełzł na lancknechta wsparł się na zdrowej nodze by w pozycji wyprostowanej usadowić się na odsłoniętych plecach. Końcówki palców dosięgły i przyciągnęły skąpany w jusze puginał, by wreszcie pozwolić zacisnąć się całej dłoni na pokrytej lepką mazią rękojeści... by wtem wysunąć się z niej ponownie, w skutek uderzenia włochatej pięści zwierzoczłeka, zapamiętale uderzającej w ucho leżącego żołdaka. Gor powarkiwał, w rytm nabierających regularności uderzeń. Tępy ból pulsował, gdy kolejne ciosy spadały na osłanianą ręką głowę.

Potężne zawołanie bojowe wstrzymało wzniesioną do ciosu pięść.

Sigmaryta z wzniesionym do góry groźnie wyglądającym, bojowym młotem szarżował wprost na próbującego powstać na nogi zwierzoczłeka. Uderzenie wyprowadzone od dołu z krótkiego zamachu ugodziło bestię w pierś, posyłając ją do tyłu. Krwawe bańki wstąpiły na pysk potwora, który zatrzymał się dopiero na podtrzymującej łukowe sklepienie kolumnie.

W tym samym czasie Ragnarowi udało się sparować uderzenie ciężkiej maczugi, która w przypadku gdyby cios dosięgną celu, z pewnością rozbiłaby łeb krasnoluda na kawałki, niczym przejrzałego melona. Wściekłość, jaką baraniogłowa bestia z wypaloną pośrodku włochatego czoła plugawą runą, włożyła w cios zdziwiła nawet krzepkiego krasnoluda, który padł z mokrym plaskiem na tyłek. Zwierzoludź ryknął zwycięsko i uderzył raz jeszcze z prawego ramienia po skosie w dół, na obalonego u jego nóg przeciwnika.
 
 
Gaspar 


Wysłany: 2011-04-16, 00:02   

Wściekły na zaistniałą sytuację brodacz zareagował szybko. Starając się wyprzedzić cios stwora wyprowadził z pozycji siedzącej krótkie, horyzontalne cięcie przez piszczele gora. Topór trzymany przy samym ostrzu błyskawicznie powędrował z prawej na lewą stronę. Krasnolud nie starał się specjalnie zatrzymać impetu uderzenia, który wykorzystał do zejścia z lini ciosu na swoją lewą stronę i odturlanie się na bok. Kończąc całą sekwencję Ragnar żwawo wstał z ziemi.
 
 
Alton 


Wysłany: 2011-04-27, 16:14   

Krasnoludzki topór pokrył się ciemnoczerwoną juchą. Cios ściął zwierzoczłeka z nóg. Dosłownie. Ostrze rozdarło mięśnie i skórę, zgruchotało kości i utknęło w drugim zakończonym racicą odnóżu. Wrzask bólu był obezwładniający. Broń gora wprawiona jego ręką w ruch siłą bezwładności opadła na bark Ragnara, który nie miał większych szans na uniknięcie uderzenia. Krasnolud sapnął, gdy wystające z drewna krzemienie przebiły się przez noszone odzienie i zatopiły się w ciele.

Leżący na ziemi gor wykrwawiał się z odniesionych w boju ran, uparcie pełznąc w sobie tylko znanym celu. Krwawy ślad oberżniętej i okaleczonej nogi znaczył jego trasę. Potyczka dobiegła końca w momencie, w którym sigmaryta rozłupał czaszkę jeleniogłowego gora odrzuconego siłą ciosu pod kolumnę.
 
 
Horus 
Moderator

Wysłany: 2011-04-30, 21:49   

Schreiber odetchnął głęboko na dźwięk nieoczekiwanego wybawienia - głuche mlaśnięcie czaszki rozłupanej przez sigmarycki młot. Przewrócił się na plecy i oddychał głęboko, próbując dojść do siebie i uspokoić głuchy szum w głowie po nawałnicy ciosów, jaka na nią spadła.
- Ranni?! - zawołał do towarzyszy, tłumiąc falę mdłości - Gdzie jest Vogel?
_________________
Раз мати родила!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver