Tawerna Bibliotekarzy Strona Gwna
RSS Panel

Poprzedni temat «» Nastpny temat
Przesunity przez: Grzebul
2012-11-28, 11:19
[sesja] Daleko
Autor Wiadomo
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysany: 2016-01-14, 21:40   

- Możemy uchodzić, faktycznie zbyt wielu ich tu może być. - Frey dumał gładząc warkoczyk na brodzie.
- Ale raczej po wsparcie, by wrócić i wytłuc to ścierwo co tam się zasiedziało i odbić porwanych.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Horus 
Moderator

Wysany: 2016-01-17, 23:37   

Krasnolud skinął dwójce towarzyszy, po czym zbliżył się się do goblina i skłuł go rohatyną, jak rozciągniętego przez gończe psy dzika.
- Ano, wpadliśmy jak śliwka w gówno - skonkludował krótko, plując krwią. Płowa broda była nią solidnie ubroczona, więc wytarł ją sękatymi paluchami po czym wsparł się ciężko na drzewcach włóczni.
- Uchodźmy. Wy przodem, ja osłonię tyły. U ujścia upewnijcie się, że czysto, nim wychylimy głowy.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-01-18, 19:54   

Zwieracze goblina puściły, gdy grot bjolfowej broni penetrował jego ciałko. Humanoid dokonał żywota w kałuży krwi, szczyn i kału, jak na goblina przystało.
Frey ku swemu zdumieniu uświadomił sobie, że jest w stanie dokładnie powiedzieć co goblin jadł, bazując jedynie na smrodzie który doleciał jego nozdrzy. Przez jego umysł przeleciała też myśl by wytarzać się w kałuży, ale szybko oddalił od siebie ten niedorzeczny pomysł... .

Prvica jako pierwsza opuściła grotę, po niej northman a krasnolud ostatni.

Nic nie wskazywało na to, by ktokolwiek był zaalarmowany waszym pojawieniem się.

Kanion wydawał się dokładnie taki sam jak przedtem. Jago poprzeplatane skałami i ziemią ściany sięgały z każdej strony dobrych stu stóp. Kępy drzew, często uschłych, rosły nawet na zboczach. Kanion jest szeroki na setki stóp i ciągnie się dalej na zachód, na pół mili jak nie lepiej. Na różnych wysokościach, po wszystkich stronach kanionu, znajdują się liczne jamy, jak ta z której właśnie wyszliście. Dzienne światło jest teraz słabe a powietrze wilgotne. Naturalna akustyka terenu sprawia iż wszechobecne skrzeczenie wron, brzmi dość złowieszczo. U podnóża ścian, prócz gruzu, głazów i martwych drzew, widzicie kości zwierząt i humanoidów.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysany: 2016-01-18, 22:43   

Frey był zły bo nie do końca rozumiał co się z nim dzieje.
Najpierw wskazywanie Bjolfa by przejrzał się w lustrze, potem rozmowa z Prvicą, teraz myśli o tarzaniu się w krwi i kale goblina.

Kopnął jakiś kamień i ogarnął wzrokiem okolicę.
- Tyle tu tych jaskiń, że prosze siadać - rzucił do krasnoluda i dziewczyny. - Weź tu bądź mądry w której się schowali uciekinierzy.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Horus 
Moderator

Wysany: 2016-01-19, 19:31   

- W pierwszej jaskini niedźwiedź, albo coś, licho wie, gorszego nawet - mruknął, rozmasowując obolałą jeszcze szczękę - W drugiej wybili mi parę zębów. Jeszcze się, kurwa, nie doliczyłem ile. Ja groty lubię, na kości mojego Starego, i to jak lubię! Ale nie możemy penetrować każdej, w nadziei, że zwęszymy trop. Można by się zaszyć, poobserwować, złapać języka na dogodnym dla nas terenie. Pomysłu innego nie mam.
Urwał, wskazując komitywie gęste zarośla, w których schronili się ostatnio.
- Bo nie wydaje mi się, Frey, coby przybycie uciekinierów uszło uwadze pozostały, stałych bywalców tego kanionu, by wciąż byli bezpieczni. - dodał, spoglądając na dwójkę raczej ponuro. - I znikąd szukać pomocy.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-01-19, 22:38   

Kiedy Bjolf wskazał zarośla, w których schroniliście się ostatnio, zauważyliście, że coś lub ktoś się w nich porusza.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysany: 2016-01-20, 18:21   

Mocniej uchwycił miecz i lekko spiął się.
Pochylony ostrożnie zrobił krok w stronę krzaków w których ewidentnie coś lub ktoś się krył.
Ostrze wyciągnął przed siebie i zrobił kolejne kroki, lekko przygarbiony i czujny.
- Ki diaboł? - powiedział całkiem głośno.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Horus 
Moderator

Wysany: 2016-01-20, 22:33   

Bjolf zrównał się z Freyem, trzymając oburącz włócznię, a grotem mierząc w zarośla. Krasnolud nie mówił nic. Był spięty, jak żmija przed uderzeniem.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-01-20, 22:57   

Prvica za waszym przykładem zacisnęła pewniej dłoń na włóczni i przyjęła obronną pozycję
Gdy poświęciliście "Krzakom" uwagę, te przestały się poruszać i "zamilkły".
Zbliżając się do zarośli Frey zrobił użytek ze swego psiego węchu, wyraźnie czuł czyjś pot.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysany: 2016-01-23, 05:33   

Faeria zapachów dochodząca do Northmana od jakiegoś czasu szokowała go, tak jak w tym przypadku. Dawniej nie czuł takich rzeczy i nie wiedział na ile może pozwolić sobie w zaufaniu w niezrozumiały sposób przebudzonym instynktom i rozwiniętym zmysłom.

Wprawdzie prosił o wsparcie Drvną Vedme, nie spodziewał się jednak, że będzie ono takie.
Jak u czorta lepszy węch czy irracjonalna chęć tarzania się w goblinim kale miała pomóc mu z banda ziomków rżnących leśne osady?
- Wychodź powoli - warknął. - Jeśli nie chcesz bym się tam po ciebie przeszedł.
Słowa te skierował w kierunku gęstych zarośli wciąż trzymając uniesiony miecz w kurczowo zaciśniętej dłoni.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-01-23, 19:20   

Krzaki znów się zakołysały, ponad nie wysunęła się para podniesionych rąk. Długie smukłe palce, brunatnej barwy. Usłyszeliście kopnięcie w drewno i z brzegu krzaków wyturlała się krótka włócznia. Nieznajomy wstał ukazując pochyloną głowę skrytą w cieniu futrzanego kaptura. Kiedy postać ostrożnymi krokami wychodziła z krzaków, dostrzegliście również torbę na jej plecach. Obcy był wyższy od Bjolfa ale nieco niższy od Freya. Futra które nosił maskowały jego ciało ale sądząc po dłoniach musiał być tak szczupły jak Prvica (był też podobnego wzrostu). Nie próbował się do was zbliżać
- Nje, nje kce szebisz potkodżił - Nieznajomy odpowiedział Freyowi przyciszonym, ochrypłym głosem.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysany: 2016-01-24, 13:15   

- Wprzódy zdejmij kaptur - polecił krasnolud spokojnym, zdecydowanym tonem - Potem powiesz nam, kim jesteś i dlaczego na nas nastajesz.
Torba przerzucona przez plecy humanoida torba mogła wskazywać, że podobnie jak oni, jest przybyszem, ale Bjolf nie wyciągał zbyt dalece idących wniosków. Opuścił nieco żeleźce rohatyny w przyjaznym geście, ale głupiec jeno pomyślałby, że "opuszcza gardę".
- Mówcież - powtórzył z naciskiem.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-01-24, 14:24   

Nieznajomy wymruczał jakieś niezrozumiałe przekleństwo pod nosem, ale zaraz po tym ostrożnie zsunął z głowy kaptur ukazując wam swoje oblicze. Obcy miał wysokie czoło, długie rude włosy zaplecione w ciasny warkocz (nieco rozczochrane teraz przez kaptur). w szpiczaste uszy powczepiane były kolczyki z kłów i innych kości. Baczne czarne oczy łypały na was. Kształt twarzy nieznajomego był w zasadzie ludzki, owszem szczęka była nieco szersza i wysunięta lekko do przodu, ale zdarzało się to przecież i u ludzi. Poza krzaczaczastymi brwiami i długimi rzęsami, twarz nie posiadała dłuższych włosów, podobnie jak u ludzkiego młodzieńca, pomijając jedynie wspomniane uszy, brunatną karnację, oraz tatuaż. połowa twarzy zakryta była skomplikowanym wzorem czarnej barwy. Bjolf wiedział, iż niektóre plemiona dzikich humanoidów takich używają, choć nigdy nie widział ich na własne oczy.
- Jestem Axhara, nje znam was i nje nastaje na was. Ale hałas robicze, to szje ukricz tszeba biło.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysany: 2016-01-27, 18:00   

- Nie szukamy zwady - odezwał się Northman opuszczając lekko miecz, jednak trzymając go na wszelki wypadek w pogotowiu.
- No chyba, że z goblińcami - zamyślił się. - Jestem Freyrvind Lennartson a w moich stronach zwą mnie Vandræðaskaldem. Rzeknij widziałeś dużą grupę ludzi jakowyś co schronienia szukali po tych jaskiniach? - potoczył lewą ręką po jamach licznie zaznaczających się w zboczu.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-01-27, 23:59   

Axhara wpatrywał się uważnie w Freya gdy ten mówił. Obcy uspokoił się trochę, możliwe że w odpowiedzi na opuszczenie miecza.
- Tszoda ludżi pszehodżila, młoda samica im pszewodżiła. Po mojemu, do starego hramu szli. Kilka innih samic ludżkih pojmał szczep "Fehu", s krurih jami własznje wiszliszcze. Kilku duszih samcuf mjeszka s plemjenjem "Bane". A po za tim, to mało tu ludźi.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysany: 2016-01-30, 17:12   

Bjolf przypatrywał przybyszowi długo i badawczo, nim zdecydował się przemówić. Uniósł żeleźce rohatyny po czym, swoim zwyczajem, wsparł się na niej, jak na wędrownym kosturze.
- Jam jest Bjolf - rzucił krótko, pochylając lekko głowę w uprzejmym geście - Wybaczcie, Axharo, podejrzliwość. Znacie, wnoszę, te ziemie nie gorzej, niż ja znam swoje strony. Znać, polujecie tu często, albo pamięć u was wyborna.
Krasnolud urwał, głaszcząc sękatą dłonią długą, płową brodę.
- Zapytałbym Was, czy znacie drogę do tego chramu, ale jasne, że ją znacie - mruknął z ponurym uśmiechem - Skorośmy już ustalili, że nie chcemy się pozabijać, zapytałbym, czy posłużycie za przewodnika... ale stoimy tu jak te kołki i straszny hałas robimy.
Krasnolud uśmiechnął się jeszcze raz. Szeroko i raczej paskudnie.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Leoncoeur 
Vilcoeur Alkoholic Band


Wysany: 2016-01-30, 20:33   

Frey pokiwał głową zgadzając się z krasnoludem.
- Wskaż nam drogę jak godny podróżnik innemu podróżnikowi na szlaku.
_________________
"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem".
KAPOKRATES
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-01-31, 12:22   

Wczasie gdy mezczyzni mówili, Axhara rozglądał się bacznie.
- Dobra njeh wam bendżje. Tilko potem mnje nje zostawczje jak nas ktosz lub czosz zaatakuje. - burknął obcy. Axhara podniósł włócznie i ruszył przodem. Kiedy nieznajomy odwrócił się do was plecami, dostrzegliście, że torba jest raczej nosidełkiem, w którym spoczywa humanoidalne niemowle. Jego ciemne oczy wpatrywały sie w was ciekawie przez całą drogę.
Kroczyliscie krętymi ścieszkami, pare godzin, wielokrotnie słysząc odgłosy mniei i bardziej inteligentnych łowców oraz dzikich zwierząt. Kanion był w istocie bardzo tłocznym miejscem. Ostatecznie osiągneliście zachodni kraniec kanionu. Axhara oparł dłoń na nachylonej pod jakis stu dziesięcioma stopniami scianie.
- Tszeba bedżje teraz szje wspinacz, mosze 50 stup, mosze wjeczej. - Nieznajomy sciagnął kaptur i z za kępy włosów na karku wyciągnął za ostrze ciupagę (o której nie wiedzialiście do tej pory).
- Ocziwiszcze jest prostsza droga, ale łatwiej sie tam na kogosz natknocz
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Horus 
Moderator

Wysany: 2016-01-31, 14:16   

- Będziemy się wspinać - potaknął krasnolud, przerzuciwszy przez plecy rohatynę uwiązaną do odciętego na prędce grubego, konopnego sznura od Mary Zielarki.
Bjolf nie wyjął zza pasa toporka; jego drzewce były zbyt krótkie, by pomoc we wspinaczce jak ciupaga Axhary. Miast tego nabrał w mocne dłonie skalnego pyły i potarł nim ich wnętrze.
- Chcecie się uwiązać do mnie? - rzucił do Freya i Prvicy - Krasnolud uczy się łazić po skałach nim nauczy się dobrze chodzić, ale wam może być tak bezpieczniej.
Płowe brwi powędrowały ku górze w oczekiwaniu na odpowiedź, ale wspierając się pod boki o szeroki hajdamacki pas, krasnolud dał znak, że jest gotów.
_________________
Раз мати родила!
 
 
Amon 
Moderator


Wysany: 2016-02-07, 15:39   

Wspinaliście się czas jakiś. Wtedy zastała burza. Wspinaczka w czasie deszczu i silnego wiatru jest wyzwaniem samym w sobie, do tego jeszcze dochodziła niepewność co do tego co zastaniecie na szczycie. Axhara, wskazał Bjolfowi skalną wnękę, która w zaistniałej sytuacji zda się świetnie na przystanek we wspinaczce. Obcy wdrapał się pierwszy, za nim krasnolud. Wspólnie wciągnęli northmana i kazmirówne. Wnęka okazała się wystarczająco rozległa by pomieścić ich wszystkich. Nic nie wskazywało by burza miała szybko minąć, wasza wspinaczka utknęła mniej więcej w połowie. Najwyraźniej spędzicie tu kilka godzin a może i noc. Axhara usiadł skrzyżnie i zdjął tobołek z niemowlęciem, położył je sobie na kolanach. Następnie zjął z siebie grube futro odsłaniając nagi tors. Zobaczyliście jeszcze więcej tatułaży i kolczyków, niektórzy z was, zdali sobie też sprawę, że źle ocenili Axharę: kobieta przyłożyła niemowlę do piersi i zaczęła je karmić.
_________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
 
 
Wywietl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie moesz pisa nowych tematw
Nie moesz odpowiada w tematach
Nie moesz zmienia swoich postw
Nie moesz usuwa swoich postw
Nie moesz gosowa w ankietach
Nie moesz zacza plikw na tym forum
Moesz ciga zaczniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme made by Aiglon von Lupus based on subSilver